Od 2019 jestem posiadaczem kotki, przygarnąłem ją ze schroniska. W sumie nie jestem zapalonym miłośnikiem zwierząt, ale pomyślałem, że fajnie byłoby jakiegoś mieć. Zwierzaki zawsze uważałem za takie „maskotki rodziny”. Kotka zawsze była zdystansowana, nie lubiła, kiedy brało się ją na ręce, ale czasami jak chciała być pogłaskaną, to przychodziła, trochę ją głaskałem, a potem szła gdzieś poleżeć i tak na okrągło. W moim życiu niespecjalnie było źle, mimo zmagania się z depresją. Miałem stosunkowo ułożone życie. Praca, którą bardzo lubię, koledzy i koleżanki po fachu, z którymi się zżyłem. Przy covidzie było mi ciężej, chodzi ogólnie o atmosferę, ale z czasem przywykłem do maseczek. Potem ta sytuacja z 2021, gdzie nie dokonano aborcji na kobiecie w zagrożonej ciąży i w efekcie zarówno ona zmarła wraz z dzieckiem. Wstrząsnęło mnie to. Wtedy moja depresja tymczasowo się nasiliła. Zacząłem strasznie się przejmować problemami ludzi. Czy to coś się działo w Polsce, czy za granicą. Ale dawałem radę. Lecz w tym roku mój stan jeszcze bardziej się pogorszył. Kiedy usłyszałem o rosyjskich atakach na Ukrainę, coś we mnie pękło. Dowiadywałem się okropnych, bestialskich rzeczy. A wisienką na torcie było to, że straciłem pracę przez redukcję kadr. Nie wiem co doskwierało mi bardziej, moje życie czy śmierć niewinnych.
Tego konkretnego dnia, siedząc w domu, po raz pierwszy od wielu lat miałem atak paniki. Moja kotka wybudziła się ze snu, patrzyła na mnie nieruchomo i w pewnym momencie podeszła do mnie i miaucząc zaczęła klepać mnie łapką po ręce. Chwyciłem ją i przytuliłem się do niej, a ona oparła swój łepek o moją głowę i siedzieliśmy tak kilka dłuższych chwil. Czułem, że to zwierzę, które do tej pory widziałem tylko jako zwierzaka, rozumie mnie bardziej niż najbliżsi. Od tamtej pory jej nastawienie się zmieniło. Zaczęła mi towarzyszyć, jak tylko chodziłem po domu czy na spacery. Zaczęła sypiać ze mną w łóżku, „czyścić” mi twarz i włosy. Zupełnie jakby chciała zadbać o mnie. A ja częściej przychodziłem do niej poleżeć wspólnie na kanapie i posłuchać jej mruczenia.
Nigdy nie sądziłem, że zwierzę zostanie moim najlepszym przyjacielem i pomoże mi przejść przez trudne chwile. Teraz moje leki dalej pomagają, a dzięki kotce czuję się potrzebny oraz jestem w stanie zrzucić z siebie ciężar codzienności.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ostatnie lata to równia pochyla dla osób, które już wcześniej zmagały się z problemami. Izolacja, wojna, strata pracy, zdrowia, zapaść finansowa. Bardzo współczuje, że musisz się z tym zmagać w naszym kraju. Powodzenia!