Mam lekką formę afektywnej choroby dwubiegunowej i jako przeciwdziałanie postanowiłam nie dać się „zdepresjonować” żadnej sytuacji, tylko czasem wręcz na siłę myślę, co by tu pozytywnego z tego wyciągnąć. Przykładowo – zerwałam mięsień tricepsa... Nic straconego! Wreszcie na maksa będę mogła poświęcić się treningowi nóg! Długo mi to zajęło i przyznam, że nie funkcjonuje to zawsze, ale człowiek z czasem się przyzwyczaja i staje się coraz bardziej kreatywny. Od grudnia miałam zaledwie kilka dni „stanu poddepresyjnego”, resztę czasu jest albo szczęśliwie, albo neutralnie. Nigdy wcześniej nie miałam tak długiego okresu bez czarnych dni i to tym bardziej mnie motywuje, żeby nie dać się smutnym rzeczom. Polecam każdemu!
Dodaj anonimowe wyznanie
I bardzo dobrze. Może jeden obrzydliwy trans tutaj wziąłby z Ciebie przykład, zamiast użalać się nad sobą i obrażać wszystkich mężczyzn.
A może poszłabyś do pracy lambadziaro?
Ona nie musi. Pobiera zasiłki na dzieci. Poza tym jest utrzymanką typa, z którym jeżdżą czasami nad polskie morze, a potem wypisuje tutaj, że niby leży w słonecznej Italii.
Akurat z tą Italią to może być prawda. My Hva tutaj wszyscy dobrze znamy. To córeczka bogatych rodziców. Pierwszy jej zawód to zawód córka, a drugi to zawód żona. Bananowe dziecko, które wywyższa się nad innymi.
ale wiecie, że włochy wcale nie są jakimś ekskluzywnym miejscem na wakacje i można tam pojechać po taniości? a wy się podniecacie, jakby ktoś mówił o drogim kurorcie na malediwach.
Tak, tak, te Twoje podróże, loty, po wszystkich krajach świata od najmłodszych lat, kariera wielkiej modelki i niezbyt zamożni rodzice. Jakoś się to nie łączy. No tak, w wieku 16 lat przyjęli Cię do super pracy z super kasą, bo ładnie napisałaś test gimnazjalny😉
nibylung, kto się podnieca? To Hvafaen chciała zabłysnąć, podkreślajac, gdzie to nie bywa i co tam nie robi.
A że majątków wielkich na taką wycieczkę nie trzeba, to akurat wiem, bo sam mam chociażby kogoś z rodziny, kto całkiem przeciętnie zarabia, a był już w tym kraju dwa razy.
Jeśli o mnie chodzi, tym bardziej nie robi to na mnie wrażenia, bo nigdy nie ciągnęło mnie do tych południowych krajów Europy (ani języki, ani kultura, w sumie nic mnie tam nie pociąga), zawsze miałem na oku zupełnie inne kierunki, więc wylane na tę twoją słoneczną Italię. xD
@SokoliWzrok, jeśli chodzi o pracę modelki to jest to całkiem realne. I nie ze względu na test gimnazjalny. :)
W liceum już miałam koleżankę, która jeździła na pokazy mody, miała sesje do magazynów, pracowała jako hostessa. I zaczęła dość wcześnie, bo w połowie trzeciej klasy gimnazjum właśnie. Dziewczyna jest bardzo wysoka. Ponadto jeszcze była zawodową tancerką (czy nadal się tym zajmuje - nie wiem) i jeździła po tych konkursach, więc nie sposób ją było nie wypatrzyć. Warunkiem dalszego rozwoju kariery w modelingu była zdana matura. I jak miała wyniki w garści to kontrakt dostała z lepszymi warunkami. Oczywiście wszystko zależne jest od kilku czynników.
Chyba raczej:
Warunkiem dalszego rozwoju kariery BYŁO ROZŁOŻENIE NÓG.
czarnytrollu, ty się podniecasz, pisząc, że prędzej pojechała nad polski bałtyk, niż do włoszech, jakby italia była właśnie czymś nie wiadomo jak ekskluzywnym. podczas gdy obecnie to wakacje nad polskim morzem mogą być droższe, niż we włoszech czy hiszpanii.
Lecisz na mnie, że tak Ci zależy na tym, żebym dobrze traktowała chłopów?
A w sytuacji, gdy ktoś straci kogoś bliskiego, mówisz pewnie: Jest pozytyw, dostałeś spadek / nie musisz się już tym kimś zajmować / jeden problem z głowy albo coś podobnego.
A ty ciągle tu? Ehhh
🖤🖤🖤🖤🖤
Ej, ale jak tak myśle! Miałam ujową relacje z babcią? :D Przynajmniej nie będę musiała się nią zajmować na starość i nie będę miała wyrzutów sumienia :D
Uważaj na epizody mani i bezkrytycznego myślenia, bo wtedy bardzo łatwo brać kredyty na nieudane biznesy, czy babrać się w innych niebezpiecznych zachowaniach. I mówię to z doświadczenia.
Z uwazaniem podczas manicznego epizodu to raczej ciezka sprawa. Choc racji Ci nie odmawiam.
Podziwiam.
Ja mam dystymię/depresyjne zaburzenia osobowości (psychiatrzy i psychoterapeuci diagnozują to każdy w swoim zakresie) i generalnie już od dzieciństwa ciągle czuję się smutna i nic niewarta. Generalnie czuję się bezpieczniej gdy jestem smutna, beznadziejnie, ale bezpiecznie, bo ten smutek wrósł we mnie tak bardzo, że bez niego nie istnieję. Czasami jednak, kiedy wyjątkowo czuję przypływ motywacji, staram się doceniać małe rzeczy (np. to, że skarpetki pasują mi do koszulki albo zjadłam sobie pysznego cukierka) i szukać we wszystkim pozytywnej strony (ostatnio: zmiana godzin pracy dorywczej tak, że rozwalają mi cały dzień i nie mogę wyjść na dłużej z domu ani rano, ani po południu? Okej, ale chociaż się wyśpię i może zdążę rano załatwić coś na mieście, a jak skończę to akurat będzie można robić obiad. Tak mniej więcej to działa).
Wiem, że takie dołki bez wyraźnego powodu są bardzo przykre i uciążliwe, mam nadzieję, że będzie z Tobą już tylko lepiej. Trzymaj się!
Odezwij się do mnie. Też mam dwubiegunowke. Szukam wsparcia i rad. I dobrych lekarzy