#E4d42
Jestem w wieku 26l moja dziew. również.
Planujemy już ślub ,wesele ,budowę domu.
Mieszkamy 2 rok razem w wynajmowanym mieszkaniu.
Ona jest z dalszego miasteczka ok.100 km ode mnie i przeprowadziła się tutaj na studia. Poznałem ją w klubie studenckim. Nie byłem specjalnie dobrze nastawiony na wspólne mieszkanie razem przed ślubem gdyż pochodzę z religijnej rodziny nie takiej do przesady ale jakieś zasady tam panowały. Po pewnym czasie i swoich przemyśleniach około roku razem zgodziłem się na wspólne mieszkanie. Nigdy nie mieszkałem w bloku tylko w domku jednorodzinnym na obrzeżach miasta. Zawsze było coś do pomocy w gospodarstwie czy w działalności mojego taty. W domu miałem piekło ,że to nie wypada i co to za dziewczyna, nie pomagam w domu itp. Moja rodzina jest mocno kontrolująca zwłaszcza mama. I to od niej głownie długo nie wypływały pozytywne opinie. Było ciężko. Po czasie wszystko jakoś się ułożyło i uspokoiło. Chodziłem na terapię za namową dziewczyny żeby poznać siebie itp. Ona już długo korzysta z tego sposobu wsparcia gdyż cierpi jak twierdzi na stany lękowe. Brakowało mi argumentów żeby ją zrozumieć czy się odnieść do mojego nie zrozumienia jej sytuacji. Bierze leki które przypisał jej psychiatra. Często nasze sprzeczki dotyczyły czemu nie może ich ograniczyć oraz kiedy zejdzie z dawki i przez dwa dni poczuje się gorzej co jest dla mnie logiczne od razu idzie do psychiatry o powrót do starej dawki. Mniejsza z tym uważa że się nie znam i nie powinienem się wypowiadać. Okej. W zeszłe lato się zaręczyliśmy na wakacjach. Od jej rodziców od dawna długo można było słyszeć kiedy zaręczyny planujecie, dalej. Zaczeliśmy organizację ślubu i wesela. Jej rodzice pojechali z nami do dwóch lokali i wybrali jeden. Mi nie za bardzo przypada od do gustu ale zgodziłem się.
Jestem osobą która szuka aprobaty u innych i jest ustępliwa nie szukam konfliktów i staram się rozmawiać na argumenty. Sala wychodzi ciut drożej i pewne rzeczy trzeba będzie dokupić. Kolejny DJ- wspólnie w zgodzie.
Nastąpił wybór florystki i tu zaczynają się trochę schody. Gdyż kosztuje ona 8 tyś. Są takie stawki rynkowe co sprawdziłem ale staram się na wszytkim szukać jakiejś oszczędności. Dziewczyna nie bardzo gdyż jej koleżanka miała to to ona tez chce to mieć. kamerzysta foto budka itp. z fotobudki zrezygnowała na poczet kamerzysty ale ja też tego nie wymyśliłem. Moje obie siostry są po rozwodach. A ich małżeństwa trwały możę z 5 lat. Więc mam troche inne może i skrzywione spojrzenie na śluby kościół itp. Dziewczyna stale się denerwuję i obraża mnie.Trochę jest mi przykro.
Boje się ,że całe życie będę musiał iść na ustępstwa i w sumie moje zdanie mało się liczy bo jej jest nadrzędne. Trochę tak jest u niej w domu a także i moim. Może dlatego na siebie trafiliśmy. Było fajnie ale trochę już jestem tym zawiedziony.
Dałam za florystka w zeszłym roku jakieś 2000-2500 zł (już nie pamiętam), a zrobiła super. Radzilabym Wam wykorzystać te przygotowania do wesela żeby nauczyć się ze sobą rozmawiać, Ty.na pewno musisz się nauczyć stawiać granice. Bez tego ten związek nie będzie mieć przyszłości
A kto finansuje to wesele?
Jeśli czegoś nie chcesz, to musisz to mówić. Wprost, jasno i wyraźnie, przedstawić argumenty. Nie licz na to, że się domyśli. Twój argument o szukaniu oszczędności w perspektywie budowy domu brzmi mądrzej niż "ona tak miała, ja też chcę". Ale musicie o tym pogadać we dwoje. Co jest ważniejsze - czy idealne wesele, czy cięcie kosztów.
Brak informacji o tym kto finansuje wesele i jaki macie budżet, ale to ustępowanie we wszystkim dla świętego spokoju nie wróży dobrze, szczęścia na tym nie zbudujesz. Jak ci dziewczyna każe skoczyć z dachu wieżowca to dla świętego spokoju skoczysz?