#f6jgK

Byłem w związku z kobietą o dość burzliwej przeszłości. Z pozoru wydawała się fajną, rodziną dziewczyną z poczuciem humoru. Zakochałem się. Szybko zaproponowała mi wprowadzenie się do niej. Wszystko układało wspaniale, ale ja przez swoje „różowe okulary” nie dostrzegałem czerwonych flag. Jej byli to przemocowcy, zwykłe chamy z uzależnieniami. Do tego zaczęły wychodzić z jej historii relacje oparte tylko na łóżku. Masa przeprowadzek związana z dramatami z facetami. Byłem z innego miasta, więc byłem zdany tylko na nią, jej rodzinę i grono znajomych w zróżnicowanym wieku. Mimo wszystko w trakcie tej relacji dostawałem subtelne ostrzeżenia od innych facetów z tego grona. Nawet w jej rodzinie znalazł się ktoś jej bliski, kto powiedział mi delikatnie, żebym uważał. 
Po dobrych 2-3 miesiącach relacji zaczęło się przekraczanie moich granic, obrażanie mnie, komentarze, raniące mnie zachowania. Wyszedł też szeroki kontakt z bliskimi jej przemocowego eks, który wg oficjalnej wersji bardzo ją wykorzystał i skrzywdził. Byłem zszokowany zachowaniem kobiety, która jawiła mi się jako ta jedyna i ostatnia. Pojawiły się u niej chamskie zachowania wobec mnie przy znajomych. W mieście unikała chodzenia ze mną za rękę, jakby bała się, że ktoś ją zobaczy. Po kilku miesiącach powiedziałem sobie dość i odszedłem. To było bardzo trudne, ponieważ bardzo kochałem tę kobietę i żyłem nadzieją, że wróci ta dawna ona. Trafiłem do terapeuty, który wyjaśnił mi, czym jest love bombing, trauma bonding i inne następstwa zaburzeń kobiet z tzw. raną ojca. 
Przekaz do facetów chcących wejść w poważny związek i założyć rodzinę – obserwujcie bacznie rodziców swojej wybranki, zwłaszcza jeśli od wielu lat są po rozwodzie. Badajcie cechy jej byłych facetów. Jeśli to bad boye w dresach z nałogami, to uciekajcie od takich kobiet, bo one rozumieją miłość tylko przez ból i negatywne emocje. Nie lekceważcie czerwonych flag. Nie akceptujcie nigdy braku szacunku, jeśli nie idzie za tym refleksja i słowa skruchy. Nie bądźcie ślepi jak ja. To była najtrudniejsza lekcja w zakresie relacji, jaką dostałem od życia.
MaryL4 Odpowiedz

To na podstawie czego się zakochałeś? Nieraz to słysze. Skąd mogłem wiedzieć, wydawała się idealna, zakochałem się. A gdzie pracuje? No ona akurat nie pracuje / pracuje u rodziców. A czym się interesuje? No niczym w sumie, czasem jakieś świeczki robi. A znajomych ma fajnych? No akurat nie, wszyscy się przeciwko jej odwrócili. Uczyła się czegoś? Oj wiesz co naprawdę, nie każdy musi mieć studia. A cokolwiek o niej możesz powiedzieć? … Trzeba patrzeć na więcej rzeczy niż atrakcyjność i to, że się laska śmieje z waszych żartów. Nie być takim naiwnym też.

SamoZycie

Jak są świeczki to nie jest tak źle. Jakbym była mężczyzną to najbardziej by mnie interesowało czy moja wybranka będzie czułą i troskliwą matką.

MaryL4

Jeśli w czyimś życiu przez lata jest pustka, brak czegokolwiek, takie zblazowanie życiowe to nie zmieni się to nagle po wejściu w związek czy urodzeniu dzieci. To nie tak, że facet adoptuje sobie taką dziewczynę i urzeźbi z niej idealną partnerkę, matkę. Druga sprawa - człowiek nie może tak zupełnie nic nie robić i niczym nie zaprzątać sobie myśli. Jeśli ktoś z pozoru ma takie puste życie, to może się okazać, że coś innego wypełniało mu czas - kłótnie, plotki, burzliwe związki, częste zmiany partnerów, używki, niezdrowa relacja z rodziną.

Bez urazy, ale bycie czułą i troskliwą matką to jest takie bare minimum. Ludzie kochają swoje dzieci, to naturalne. Ile masz koleżanek które nie są czułe i troskliwe do swoich dzieci? To trochę tak jak powiedzieć „najważniejsze dla mnie, żeby facet pracował”.

Rumek Odpowiedz

Niestety, masz rację. Bogata przeszłość to niemal zawsze pewny powód do odpuszczenia sobie laski. Pewnych rzeczy nie da się naprawić. Np. Nie wszczepisz już jej pozytywnego wzorca rodziny. Była jedna szansa i została zmarnowana

upadlygzyms

Wzorzec rodziny wynosi się raczej z domu rodzinnego a nie z partnerstw.
Nie sądzisz?

Rumek

@upadlygzyms no przecież tak napisałem. Jedna szansa to rodzina.

KurzaStopa

To znaczy, że twierdzisz, że ktoś wychowany w rodzinie dysfunkcyjnej nie powinien wchodzić w związki i zakładać rodziny, bo jego szansa została zmarnowana i nie da się go naprawić?
W takim układzie ludzie w ogóle przestaliby się rozmnażać.

CzarnaKrowa09

Jestem DDD. Mam obecnie własną normalną rodzinę, ale lęk, że wyjdą mi cechy mojej dysfunkcyjnej rodziny, zostanie mi chyba do końca życia.

CzarnaKrowa09

Jestem DDD. Mam obecnie własną normalną rodzinę, ale lęk, że wyjdą mi cechy mojej dysfunkcyjnej rodziny, zostanie mi chyba do końca życia.

CzarnaKrowa09 Odpowiedz

Jakby ktoś przyjrzał się moim byłym i dużej części rodziny, to chyba by mnie trzeba było w izolatce do końca życia zamknąć. Z pewnych problemów da się wyjść, ale trzeba chcieć i najlepiej zgłosić się po pomoc do specjalisty - ja przeszłam terapię i teraz widzę, jak dużo złych rzeczy zaszczepiło mi toksyczne otoczenie i jak fatalnie ja potrafiłam się zachować wobec ludzi. Ale bardzo współczuję doświadczenia, bo z tego, co piszesz, tej dziewczynie po prostu dobrze jest być toksykiem.

RogatyJelen Odpowiedz

Muszę cię kolego zmartwić, kobiety z którymi się spotykałeś to byly zwykłe k.....szony. Te z którymi zakłada się rodziny, pewnie na ciebie nie chciały spojrzeć wcześniej i teraz też tak jest. Różnica polega na tym, że szony już nie są tobą zainteresowane.

SamoZycie Odpowiedz

Można mieć bardzo dobrego ojca, ale być wobec niego nieposłuszną/nieposłusznym.

ArabellaStrange

To nie jest kwestia nieposłuszeństwa. Jeśli ojciec jest faktycznie bardzo dobry, to dziecko (nawet nieposłuszne), będzie miało zabezpieczone podstawowe potrzeby bliskości, akceptacji, więzi, bezpieczeństwa itd. To jest wtedy zupełnie inna osobowość.

SamoZycie

Wystarczy, że córka zacznie bardziej słuchać koleżanek niż taty i dramat gotowy.

Dodaj anonimowe wyznanie