#OjA2t

Jestem nudziarą. Mam 24 lata, a czuję, że wszystko, co mogło mnie dobrego spotkać, już minęło. W tygodniu pracuję, w weekendy mam studia. Po pracy/zajęciach pójdę na zakupy, zjem coś, poczytam albo obejrzę serial i tyle. I następnego dnia to samo. Chociaż mieszkam ze współlokatorami, to u nich wiecznie przesiadują ich partnerki i nie mam nawet do kogo gęby otworzyć. Chciałabym mieć paczkę znajomych albo chociaż jedną bliską koleżankę, móc zwierzyć się z problemów albo ot tak pogadać. O wypadzie do klubu albo w góry już nawet nie marzę. Na studiach wszyscy natychmiast po zakończeniu zajęć się wylogowują i ograniczają kontakt do minimum. Na propozycję spotkania na żywo nikt nie odpowiedział. W pracy wszyscy traktują mnie z góry, bo jestem tam najmłodsza i pracuję najkrócej. Wcześniej miałam znajomych ze studiów, nie przyjaźniliśmy się jakoś specjalnie, ale zawsze można było pogadać na przerwach, a i chętni na piwo/kluby zawsze się znaleźli. Teraz nie mam już kontaktu z żadną z tych osób, próbowałam coś pisać, nawet nie żeby się spotkać, tak tylko zapytać co u nich. Takie rozmowy bardzo szybko się urywały, tak jakbyśmy nie mieli już o czym rozmawiać. Jako ekstrawertyk czuję, że niedługo oszaleję z samotności.
ohlala Odpowiedz

Dlaczego ludzie mieliby Cię lubić? Tzn. czym możesz zainteresować ludzi na tyle, żeby chcieli się z Tobą kumplować? Dorosłe znajomości bardzo często opierają się na wspólnych zainteresowaniach, więc zacznij od tego. Powodzenia.

Dodaj anonimowe wyznanie