#avy8I
Ostatnio dostałem kilka porannych miniwykładów, bo jak ona może jeść tyle samo kromek chleba co ja? Przecież jestem postawnym facetem, a ona wzrostu przeciętnej dziewczyny. Sytuacja zbyt często się powtarzała i nieco mnie denerwowała, więc stwierdziłem, że sprawdzę jej wierność teorii nierównej dystrybucji dóbr. Kupiłem słoik nutelli (uwielbia ją) i następnego dnia z premedytacją podałem jej tylko dwie kromki chleba, samemu zostawiając sobie trzy.
Jej minę pamiętam do teraz. Najpierw nie chciała dać po sobie poznać niezadowolenia, ale ostatecznie usłyszałem, że to przecież niesprawiedliwe.
Ktoś powiedział, że kobiety trzeba kochać, nie rozumieć. Ja się pod tym podpisuję ;)
#BeIal
Przerażenie, załamanie, w oku błysnęła nawet chęć samobójstwa chyba.
Następnie wyraźna i niepohamowana żądza mordu, gdy zwijałem się ze śmiechu.
Uratował mnie syn, przytomnie zwracając jej uwagę na fakt, że zapomniała zdjąć plecak. Dosyć ciężki.
Pojęcie „życia na krawędzi” nabrało dla mnie nowej głębi. Bungee i takie tam jest dla cieniasów. Prawdziwą dawkę adrenaliny zapewnić może tylko kobieta.
#E1Z2e
Pewnego razu pani przedszkolanka powiedziała, że zagramy przedstawienie dla rodziców – „Calineczkę” Andersena. Bardzo chciałam być tytułową Calineczką, gdyż właśnie tę historię czytywała mi babcia na dobranoc, bardzo ją lubiłam i miałam do niej sentyment. Niestety roli nie dostałam. Pani powiedziała, że jestem za duża na główną bohaterkę, ale za to świetnie się nadaję do roli złej, dużej, brzydkiej ropuchy. Co miałam zrobić – rolę odegrałam. Byłam tak zła i zazdrosna, że wszyscy byli zachwyceni moją grą aktorską, bo całe przedstawienie siedziałam skulona w kącie w przebraniu i pozycji ropuchy ze złowrogim wyrazem twarzy, lustrując zawistnym spojrzeniem Calineczkę w przepięknej sukience.
Zdjęcie uwieczniające tamto przedstawienie jest moim ulubionym zdjęciem z dzieciństwa.
#lEZc8
Co robię, żeby sprowokować taką wiązankę? Czasem nie sprzątnę tak, jak ona by tego w tym momencie wymagała. Czasem zwrócę jej uwagę, że może coś odłożyć na miejsce. Raz zwróciłem jej uwagę, że przeklinanie publicznie podczas czekania na zamówione frytki nie jest OK. Innym razem podjechałem po nią 30 m za daleko i musiała dojść do samochodu...
Nienawidzę siebie za to, że powoli wierzę w jej słowa. Najbardziej jednak nienawidzę siebie za to, że kiedy nie mogę już wytrzymać i tłumaczę jej, że to, co do mnie mówi, jest bolesne i niezgodne z prawdą, a słyszę kolejny raz: „Nie popłacz się”, to coś we mnie pęka, i kiedy pęka, to sam staję się pełny nienawiści i okrutny. Sam zaczynam odpowiadać pięknym za nadobne. Nie mam już siły, nie mogę już tego wytrzymać.
#F2ZoD
Ostatnie 10 lat rzeczywiście są dobrymi rodzicami, bardzo mi pomogli, jestem za to wdzięczny. Jednak jak tak się chwalą, co to oni nam nie dali, aż się gotuję od środka. Byli fatalnymi rodzicami. Ojciec pił, co tydzień robił awantury, wyzywał nas, rozwalał meble. Płacz i strach, nieodłączny element pijanego ojca, przez całe dzieciństwo. Jak chcieliśmy zwykłego batonika, jak to dzieci, to tylko na nas krzyczeli. Na alkohol dla ojca i papierosy dla matki zawsze były pieniądze.
Mam duży żal do matki, tylko ona mogła wpłynąć na ojca, żeby nie pił. Mam jednak wrażenie, że jej się to podobało, jak po każdej awanturze przez kilka dni chodził za nią, przepraszał, udawał kochającego męża.
Jak już dorośliśmy, mieliśmy dużo problemów w dorosłym życiu, a w dużej mierze były wywołane przez to, w jakim domu się wychowywaliśmy.
Jestem wdzięczny za pomoc, tylko irytuje mnie, jak oni mogą myśleć, że są dobrymi rodzicami. Jakby wymazali 20 lat awantur, pijaństwa, kłótni.
Na co dzień jestem pogodzony z tym faktem, to coś, co było, dobrze, że się zmienili.
Tylko to ich idealizowanie siebie... wtedy zapadam się od środka.
#ycWGe
Wiadomo, seks nie jest najważniejszy, ale żeby nie uprawiać go wcale? I to w dodatku od pół roku? Z góry zaznaczam, że nie uważam się za osobę nieatrakcyjną czy zaniedbaną, ale oczywiście na początku szukałam winy w sobie. Zaczęłam więc chodzić częściej na siłownię, kupiłam sobie nową, bardzo ładną bieliznę. Pomogło? Nie. Cały czas wykazywał kompletny brak zainteresowania sprawami łóżkowymi. Tylko sen i basta! Naturalnie, próbowałam przejmować inicjatywę, ale nic to nie dawało, twierdził, że jest zmęczony albo że po prostu nie ma ochoty. W moim umyśle zaczęły rodzić się podejrzenia, bo kto wie, może mnie zdradza? Uważnie go obserwowałam, ale nic nie wydało mi się niezwykłe. Wracał z pracy o normalnej porze, nie chronił przede mną telefonu, nie znikał na całe noce. Wiele razy próbowałam z nim rozmawiać na ten temat, ale nie usłyszałam nic prócz zapewnień, że wszystko jest okej, że bardzo mnie kocha i tak, podniecam go cały czas, tylko... on po prostu nie ma ochoty.
Postanowiłam zacisnąć zęby, nie upokarzać się więcej zachęcaniem go i poczekać. I wiecie co? Czekam tak sobie do dzisiaj, nadal ze sobą mieszkamy, spotykamy się ze znajomymi i staramy się spędzać ciekawie wolny czas. Tylko ja czuję się, jakbym żyła z dobrym kolegą, z którym czasem się całuję i przytulam.
Nie mam komu o tym powiedzieć, nie przyznaję się nikomu. Myślałam, że może mój luby jest chory albo ma depresję, ale jak napomknęłam o moich podejrzeniach, zostałam wyśmiana i olana. Czuję się jak egoistka, bo brakuje mi zbliżeń, i choć wiem, że nie to jest najważniejsze, to nie mogę przestać o tym myśleć.
Co się takiego stało, że nagle seks przestał go interesować? Przez tę całą sytuację czuję się nieatrakcyjna, moja pewność siebie jest już praktycznie zerowa. Bardzo go kocham, martwię się o niego, ale nie wiem, czy zaraz się nie okaże, że po prostu się mu znudziłam i już mnie nie chce.
#K0Zu2
#chCK5
Chłopakowi nie pozwalałam się dotknąć pod ubraniem nawet po 6 miesiącach chodzenia, bo uważałam, że na pewno wyczuje szorstkość skóry i zobaczy, jakim dziwadłem jestem. Ostatecznie ze mną zerwał, mówiąc, że jestem oschła.
Nawet teraz, jako już dorosła kobieta, po 8 zabiegach depilacji laserowej i po wydaniu kroci u wszelkiej maści lekarzy i kosmetyczek, nie mogę sobie poradzić z włosami. Dla jednych to nic, a dla mnie dramat, bo jestem wiecznie przywiązana do maszynki lub innego środka depilacji. Gdziekolwiek bym nie jechała, to muszę mieć stały dostęp do łazienki, a jak jadę gdzieś ze znajomymi, to patrzę, żebym miała swoją własną łazienkę, żeby nie musieć się tłumaczyć, czemu tyle czasu tam spędzam. Boję się też zbudować normalny związek w obawie, że mój przyszły facet nie zaakceptuje tego nadmiaru włosów. Jak myślę też o przyszłych dzieciach, to modlę się, żebym nigdy nie urodziła córki. Nie wyobrażam sobie skazać swoją latorośl na wieczną walkę z włosami. To niby tylko włosy, a od lat niszczą mi życie.
#zc2ma
Policję wezwałam niezwłocznie – pan bohater okazał się być poszukiwany, więc go zawinęli. Karyna się darła, że olaboga, jak to tak, jak ona z dziećmi do domu wróci, ale wcale mi ich nie żal. Gdyby potrafili zachować się po ludzku, to nie narobiłby sobie takich problemów.