#IFTXB

Mam 22 lata i co roku od 5 lat w każdą wigilię stoję przy oknie i liczę na to, że któreś z rodziców jednak przyjedzie chociaż na pół godziny albo zadzwoni.
Rodzice są po rozwodzie i oboje poukładali sobie życie. Przez cały rok jest okej, widujemy się nawet kilka razy w miesiącu, ale gdy przychodzą święta, oboje znikają, no bo przecież to czas dla rodziny...
Pamiętam, jak czasem jako dzieciak marudziłam na zmęczenie spowodowane przygotowaniami. Chętnie nie przespałabym nawet trzech nocy z rzędu, byleby usłyszeć od któregoś z nich „wesołych świąt”.
worm Odpowiedz

Jesteś dorosłym dzieckiem rozwodników. Może porozmawiaj z rodzicami, że raz wpadniesz do jednego, a drugi raz do drugiego? Albo po prostu zaproś raz jedno, raz drugie - nawet jak nie na wigilię to na pierwszy dzień świąt?

Dodaj anonimowe wyznanie