#6KQJE

Ciężko jest być normalnym, ale biednym człowiekiem. Wiecie, takim, który stara się jak może, pracuje, oszczędza, a i tak ledwo wiąże koniec z końcem przez pecha w życiu.
 Jeśli nie jesteś zapijaczonym żulem, matką piątki dzieci i nie mieszkasz w złej dzielnicy, jeśli jesteś trzeźwą, młodą kobietą, którą stać na internet i jesteś normalnie ubrana, nie masz jakby prawa do tego, żeby mieć problemy, żeby potrzebować pomocy. A niestety człowiekowi czasami świat wali się w najmniej oczekiwanym momencie. Pół biedy, jeśli masz rodzinę. A jeśli nie masz? Ciężko jest pójść do znajomych i wyciągać rękę. Zwłaszcza jeśli pochodzi się z takiego środowiska z ludźmi bez problemów :(

Pozdrawiam wigilijnie z pustego mieszkania, znad bułki z margaryną.

PS Nie wiem, czy się żalę, wiem, że z tego wyjdę, jestem fighterem, ale smutno tak trochę...
Frog Odpowiedz

"Pół biedy, jeśli masz rodzinę."
Na przykład męża, którego nie obchodzi fakt, że ma dwójkę małych dzieci, a panowie z energetyki właśnie w Wigilię przyjechali odciąć prąd.?.. 🤔 ...

.... więc na Twoim miejscu chyba bym się jednak cieszyła, że ogarnięcie trudnej sytuacji to tylko kwestia czasu (i moich mocy), a żadne głodne, dziecięce oczy nie śledzą każdego kęsa tej bułki z margaryną.

Życie niesie różne sytuacje. Życzę Ci mocy do odnalezienia pozytywnych stron każdej jego chwili.

Szwedacz Odpowiedz

Poszukaj kursu Michała Szafrańskiego, Pokonaj swoje długi. Kurs jest darmowy i myślę, że skierowany właśnie do osób w podobnej sytuacji do Ciebie. Z jednej strony możesz mówić, że jesteś w gorszej sytuacji bo nie dostajesz 800+, ale w ogóle nie zastanawiasz się ile mając dziecko wydaje się na nie. 800 zł nie pokrywa ich zapotrzebowania nawet na jedzenie, bo sama wiesz ile to teraz kosztuje.
Jako singiel masz znacznie większą możliwość dorobienia do pensji. Wyprowadzanie psów, sprzątanie, gotowanie, rękodzieło. Pomyśl, a coś znajdziesz. Dasz radę i na przyszłą wigilię będziesz mogła jeść to na co masz ochotę, tylko musisz wziąć się do roboty już teraz.

MaryL2 Odpowiedz

Właśnie o tym co jakiś czas pisze w komentarzach, co niestety spotyka się regularnie z hejtem. Jest cała masa ludzi, którzy wg systemu mają dobrze, nie należy im się żadna pomoc i narzuca się im pomaganie innym. A ich sytuacja często jest dalece gorsza od tego, co mają osoby, które są wspierane. Przykład z 800+, akademikami przydzielanymi w oparciu o zarobki rodziców czy odległość od uczelni, wiek emerytalny inny dla kobiet inny dla mężczyzn, ustępowanie w autobusie, kredyty 2%. Jesteś przez system traktowany jak podczłowiek, którego jedyną funkcją jest zapitalanie na innych, ktorzy w zasadzie mają całkiem fajne życia. Najgorzej jest chyba singlom, którzy w dodatku są ciut bardziej ambitni i pracowici niż reszta społeczeństwa. To wtedy wpadasz w niszę zapitalania na innych.

82337

Spróbuj być tym "uprzywilejowanym" to pogadamy czy to tak pięknie wygląda. Byłam młodą, ambitną singielką co to według Ciebie "zapitala na innych". Niemalże wszystko bym oddała za możliwość wrócenia do tamtego stanu (wszytko oprócz rodziny). Mogłabym zapitalać na trzy razy więcej osób gdyby tylko moja niepełnosprawność się cofnęła. Ba, płakałabym ze szczęścia. Mogłabym też codziennie stać w autobusie, przepuszczać wszystkich w kolejkach, no wszystkie przywileje bym oddała, żeby być zdrową. Ale to kurde tak nie działa ;) a te przywileje pozwalają mi w miarę funkcjonować tak jak było i też być produktywną i zarabiać na siebie i odprowadzać podatki

MaryL2

Ale czekaj czekaj o czym ty mówisz. Ja absolutnie nie zaliczam osób niepełnosprawnych do grupy o której pisze. Wręcz przeciwnie, uważam, że to jest grupa za mało wspierana. Wiesz dlaczego? Bo jest ich za mało. Nie opłaca się. Nie przegłosują reszty. I to też mnie zastanawia zawsze - jakie głupoty NFZ finansuje, podczas gdy na poważne choroby pieniędzy nie ma. Osoba która nie może pracować jest stawiana na równi z osobą której się nie chce pracować. L4 możesz dostać z byle powodu, i zawsze znajdą się obrońcy „a może ten pan ma chorobę alkoholową bo go coś bardzo strasznego w życiu spotkało”. Podczas gdy ludzie naprawdę chorzy nie dostają adekwatnego wsparcia.

PS bardzo dziwne stwierdzenie „byłam singielką, wszystko bym oddała za wrócenie do tamtego stanu, poza rodziną”. To jest chyba definicja nie bycia singielką, nie? 😅 to że akurat zaczęłaś być niepełnosprawna kiedy założyłaś rodzinę nie sprawia, że singielkom domyślnie jest łatwiej i domyślnie powinny płacić więcej. Wiesz, że taka singielka też może być niepełnosprawna?

coztegoze2 Odpowiedz

Tylko jak nie powiesz, że masz problemy to ludzie nie będą wiedzieli, że potrzebujesz pomocy. Wiesz nie każda znajomość może to przetrwa, ale po co Ci tacy co się odwrócą w sytuacji gdy jest gorzej, bo przecież każdy ma taki moment, że jest gorzej. Dowiesz się po prostu, którzy są na tyle cenni, że po prostu wyciągną rękę, zaproszą na Wigilię, będę dalej traktować tak samo. A Ty się będziesz czuła lepiej, bo będziesz wiedziała, że możesz na kogoś liczyć.

Dragomir Odpowiedz

"Ciężko jest być normalnym, ale biednym człowiekiem. Wiecie, takim, który stara się jak może, pracuje, oszczędza, a i tak ledwo wiąże koniec z końcem" - wcale nie jest tak ciężko. Wielu ludziom jest ciężko żyć inaczej.

Dodaj anonimowe wyznanie