#ZTCfh

Dzisiaj w TV leciał „Głupi i głupszy”. Kojarzycie tę scenę, gdzie jeden z nich przykleja się językiem do metalowej rurki?
Miałam około 10 lat i nie mogłam rozkminić o co chodzi i jak to możliwe, więc poszłam do kuchni, otworzyłam zamrażarkę i przykleiłam się do niej językiem. W panice, że ktoś mnie zobaczy, zamiast odczekać chwilę, aż sama się odkleję, oderwałam język na siłę...

Jeszcze kilka dni mnie bolało, ale nigdy nikomu nie przyznałam się, że brałam przykład z bohaterów filmu, i to jakiego... :)

#63Onm

Byłem kiedyś na mszy odprawianej w rocznicę śmierci mojego kuzyna Rafała. Chłopak umarł młodo, więc nastrój całej zgromadzonej rodziny raczej mało rozrywkowy, ale przebieg mszy sprawił, że pod nosem chichrali się wszyscy.

Ksiądz standardowo rozpoczyna mszę, aż w pewnym momencie mówi: „Módlcie się za nami Wszyscy Święci i ty... (tu jakieś 5 sekund ciszy) Rafajle. Prosimy Cię, Panie, w swej ojcowskiej dobroci zmiłuj się nad duszą sługi swojego... Rafajła. Prosimy Cię, Panie, uwolnij od grzechu duszę sługi swego... Rafajła”.

Ksiądz wiedział, że coś nie tak z odmianą, bo za każdym razem robił pauzę przed wypowiedzeniem imienia, ale chyba miał jakąś zawiechę.
Ach, te kościelne kadzidełka...

#4k1ao

Moja ciocia zaszła w ciążę, gdy była niezamężna. Nie wyszła za mąż za ojca dziecka, tak właściwie to do teraz nie jest mężatką. Choć miała dobry kontakt z tym facetem, wychowywała syna sama od samego początku. Jako małe dziecko dziwnie patrzyłam na samotną matkę z dzieckiem, aż pewnego dnia coś mi zaświtało. W końcu Maryja została przez Boga obdarowana dzieckiem, czyż nie? Tym oto sposobem uznałam, że moją ciocię spotkał los taki sam jak Maryję.
Tak więc chodziłam po sąsiedztwie i wszystkim moim koleżankom i kolegom w podobnym wieku głosiłam to, jakoby ciotka moja była drugą Maryją.

Nikt z rodziny o tym nie wie, ciotka tym bardziej.

#0CHtd

Jestem od ponad roku w szczęśliwym związku z moim partnerem. Różnica wiekowa jest znikoma. Kocham go i zrobiłabym dla niego wszystko. Jest cudowny, wspaniały, troskliwy... jednak zbyt mało pewny siebie. Strasznie mnie do denerwuje. Nie chcę, by był cwaniaczkiem, który myśli, że wszystko mu wolno, jednak najczęstsza jego odpowiedź na moje pytania brzmi: „Nie wiem”. Co chce na obiad? Gdzie na randkę? Co by chciał robić wieczorem, gdy będziemy we dwoje? On nie wie. Albo ja mam wybierać. Jest wrażliwy, za co również go kocham, ale mam wrażenie, że jest wrażliwszy nawet bardziej ode mnie. Nie chcę go urazić, mówiąc mu, aby był bardziej „męski”. Czuję się przy nim bezpiecznie, ma poczucie humoru, jest przystojny. Ale czasami mam go dość przez to jego miękkie zachowanie. Pomimo moich częstych wyznań miłości do niego, on ciągle się boi, że go zostawię, zdradzę, odejdę do innego.
Gdy mówię mu, jak się czuję z jego niezdecydowaniem, on odpowiada: „No wieeem... ale nie wiem jak to zmienić, nie umiem decydować”. Chciałabym, żeby trochę się zmienił, popracował nad sobą, ale nie mogę tego powiedzieć wprost, żeby go nie urazić.

#CMRQ9

Cierpię przez fakt, że mam mamę alkoholiczkę. Ona nie rozumie, że to mnie wykańcza, a dopiero co będę miała 18 lat. Nikogo nie zapraszam do domu, bo wstyd mi przed znajomymi, sąsiadami, rodziną. Przez to, że zawsze jest pod wpływem, ludzie krzywo na nas patrzą. Czuję zażenowanie za każdym razem, gdy gdzieś wychodzimy i spotykamy kogoś znajomego, nie wiem gdzie podziać oczy. Chciałabym, żeby przestała pić i znów była troskliwą i dbającą o siebie mamą.

#AXeqd

Sytuacja niedawna: stoję przed przejściem dla pieszych, czekając na zielone światło. Przejście takie miniosiedlowe i ruch raczej okazjonalny, ale skoro światło jest czerwone, to grzecznie czekam. Tymczasem z naprzeciwka jedzie koleś na wózku inwalidzkim, rozgląda się i hyc – przejechał przez pierwszy pas jezdni, na wysepce ponawia obserwację i pokonuje kolejny pas ruchu, dobijając do mojego chodnika. Patrzę więc na niego z oburzeniem pomieszanym z troską i mówię: „No co pan robi, kaleką chce pan zostać?!”.
Na szczęście zrobiło się zielone i mogłam uciec, gdzie pieprz rośnie.

#wx3lW

Mam pewną przypadłość, która wydaje mi się że jest dość niespotykana, choć pewnie do pozazdroszczenia przez wielu rodaków. Mianowicie po tym, gdy wleję w siebie więcej niż kilka dobrych piw lub butelkę mocniejszego trunku, wracam do domu i idę do łóżka, wydawałoby się, zmęczony po ciężkim wieczorze. Normalnie, co nie? No nie do końca, gdyż po kilku (3-4) godzinach budzę się jak nowo narodzony, super wyspany i gotowy do działania na cały dzień.

Jako studentowi, ta przypadłość ratuje mi życie i w moim wypadku mogę szczerze powiedzieć znaną frazę – piwo to moje paliwo :D

#OuO1z

Jako świeżo upieczona licealistka na wymarzonym profilu miałam poważny problem. Nie miałam chłopaka. I bardzo mnie to smuciło. Tak więc pewnego popołudnia postanowiłam podbić rekord dziewczęco-naiwnej głupoty.

Wracałam ze szkoły, gdy nagle moim oczom ukazał się cud chłopak. Idealny! Wysoki, przystojny, typ sportowca i na oko student. Strasznie chciałam zwrócić na siebie jego uwagę, więc uknułam plan. Wysiadłam na tym samym przystanku co on (warto dodać, że o jakieś 5 przystanków za daleko). Szybko go wyprzedziłam i „przypadkiem” upuściłam klucze pod nogi mego wybranka, po czym zadowolona ze słuchawkami w uszach podreptałam przed siebie.

Minęły już 2 lata, a ja nadal nie znalazłam tych kluczy.
Dodaj anonimowe wyznanie