Mam pewną przypadłość, która wydaje mi się że jest dość niespotykana, choć pewnie do pozazdroszczenia przez wielu rodaków. Mianowicie po tym, gdy wleję w siebie więcej niż kilka dobrych piw lub butelkę mocniejszego trunku, wracam do domu i idę do łóżka, wydawałoby się, zmęczony po ciężkim wieczorze. Normalnie, co nie? No nie do końca, gdyż po kilku (3-4) godzinach budzę się jak nowo narodzony, super wyspany i gotowy do działania na cały dzień.
Jako studentowi, ta przypadłość ratuje mi życie i w moim wypadku mogę szczerze powiedzieć znaną frazę – piwo to moje paliwo :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Czasem działanie metabolizmu ma negatywne skutki i wtedy trzeba to leczyć, a czasem działa to w drugą stronę i wtedy można się cieszyć :). U mnie nadmierne spożycie alkoholu kończyło się soczystym haftem (w każdym przypadku na tyle kontrolowanym, że zdążyłem dolecieć do łazienki ;) ), a na drugi dzień wstawałem jak gdyby nigdy nic.
Zobaczymy po 30stce
Mnie na przykład zastanawia jak to jest mieć kaca, bo nie wazne ile wypije to rano mogę się obudzić tylko niewyspana. Głowa mnie nawet nie boli. :v
Z wiekiem wam minie.
Niekoniecznie.
Mnie za to kac trzymał zawsze 2-3 doby. Teraz po prostu nie piję.
O, no to mamy podobnie. Samoistne wybudzenie po niedługim czasie, a w ciągu dnia stopniowe trzeźwienie bez odczuwania większych skutków. Ba, nawet energii jakoś więcej.
Gorzej jeśli uprę się, że nie wstaję, będę dalej spać, a co! Tooo wtedy już mogę cały dzień przespać, i noc później też😀
Ciekawe zjawisko ☺️