Mam 19 lat i nadal mi łatwiej skojarzyć sąsiadów nie po ich twarzach czy imionach/nazwiskach, a po ich psach. XD
Ot, ten autyzm...
Moja luba ma dużo rodzeństwa, a większość jest młodsza od niej. Kiedyś, jadąc w moje rodzinne strony (drugi koniec Polski), zaproponowała, że zabierzemy najmłodsze z tej gromadki ze sobą, bo nigdy pociągiem nie jechał, bo nigdy nie był w tamtej części Polski, bo akurat są ferie, bo mam siostrzeńca w jego wieku, który też nałogowo rżnie w Minecrafta, bo będzie fajnie i w ogóle to pójdziemy z wujkiem Waldkiem na trampoliny poskakać, bo w pobliżu takich atrakcji dla dzieciaków nie ma...
I co na to moja „teściowa”, Matka Polka wielokrotnego użytku, wzór cnót wszelakich powiedziała w obecności swojego ośmioletniego syna, o którym była mowa? „A po co wy go chcecie na trampoliny zabierać? Przecież on skakać nie potrafi. Za gruby jest, żeby takie rzeczy robić”.
Pojechał, a na trampolinach się świetnie bawił. Matce słowem nie wspomniał, jak było na wycieczce.
Nauczyłam kiedyś mojego psa podawać łapę. Na początku wyglądało to słodko; piesek pokazywał tę sztuczkę, a w zamian dostawał ode mnie nagrodę.
Teraz wydaje mi się, że trochę jednak przesadziłam. Nie chodzi tylko o to, że pies za każdym razem, gdy chce coś dostać, kładzie brudną łapę na moje spodnie.
Dzisiaj podał łapę obcemu psu, który na niego szczekał.
Gdy miałem ok. 5 lat, nasza suka miała szczeniaki. Nie tylko one karmiły się pokarmem matki....
Później mleko z kartonu nie smakowało mi, bo „nie miało tego czegoś”.
Mój syn jako dzieciak był bardzo łasy na słodycze. Chcąc ograniczyć ich spożywanie i uniknąć przy tym zbędnych dram, wmawiałam mu, że jego ulubione cukierki NIMM 2 mają taką nazwę, bo można zjeść tylko dwa cukierki dziennie, gdyż mają witaminy (tak je reklamowali) i to działa jak leki. Wierzył w to wiele lat i był bardzo niezadowolony, gdy odkrył prawdę.
No cóż, przynajmniej uchroniłam go przed próchnicą.
Nie lubię psów. Nie robię im krzywdy, ale zdecydowanie wolę, kiedy są dalej ode mnie. Najlepsze, że w moim domu zawsze były psy, które lubiłam, ale gdy burek sąsiada, który wiecznie biegał za bramą po polach, raz rzucił mi się do kostek, jak wracałam ze szkoły i pogryzł mnie do krwi, moja sympatia do tych zwierząt zgasła i nie powstała. Nie ufam tym zwierzętom do tego stopnia, że jak widzę, kiedy ktoś prowadzi psa na smyczy, to ja przechodzę na drugą stronę ulicy, bo się boję, że z tej smyczy się zerwie. Znajomym, którzy psy mają mówię, że mam alergię. Nauczyłam się nawet udawać przekonujące kichnięcia, kiedy ktoś na spotkanie towarzyskie przyjdzie z pupilem. Czemu nie powiem wprost o mojej traumie? Cóż, tak jak ludziom z depresją nie mówi się „inni mają gorzej”, tak komuś z psią traumą nie mówi się „ale mój Pimpuś nie gryzie” albo „ale jakbyś miała swojego, toby przeszło, to takie miłe, futrzane dzieci”. Słyszałam te teksty i podobne milion razy. Nie pomagają.
Minęło kilka lat od tego zdarzenia, ale wciąż mnie ściska, jak sobie o tym pomyślę, teraz już ze śmiechu ;)
Wybrałam się kiedyś ze znajomymi na miasto, w samym centrum poczułam, że naprawdę muszę szybko siku, rozejrzałam się i... jest! TOI TOI!
Wchodzę, robię siku, prostuję się, F*CK! Nie ma papieru! Torebka została ze znajomymi, którzy czekali na mnie pod tą budką. Stanęłam tyłem do drzwi i szukam po kieszeniach spodni choćby kawałka chusteczki, coś jest! Oparłam się o drzwi i JEB! Wyleciałam z gołą pupą na chodnik! Teatralnie wyleciałam jak z procy, ludzie wokół i moi znajomi przez sekundę zdębieli, żeby potem pokładać się ze śmiechu.
Ech... że też ja przez wszystko, co mnie spotkało, nie zamknęłam się jeszcze w sobie :)
Kojarzycie te historie ludzi, którzy po pijaku przynieśli do domu znak drogowy albo pachołek?
Ja ostatnio przyniosłam grilla. Nie, nie swojego. Nadal nie mam pojęcia, czyj był. Nadal zachodzę w głowę, jak to się stało... :D
Nienawidzę zapachu starych ludzi. Zbiera mi się na wymioty, gdy tylko go poczuję. Czasami muszę wysiąść z autobusu, gdy nie ma innej opcji „ucieczki”. Bardzo obrzydza mnie też, jak ciamkają protezami w buzi. Nie wiem też, czy tylko ja mam takie super szczęście, ale często taka starsza osoba ma ohydny mokry kaszel i chara co chwilę.
Wiem, jestem straszna, bez serca, ale co zrobić...
Moja ciocia miała egzamin z prawa jazdy. Gdy usiadła w samochodzie i podała swój dowód egzaminatorowi, ten nagle... UMARŁ!
Komentarz taty: „Wolał umrzeć niż z tobą jechać” :D
Dodaj anonimowe wyznanie