#aMq8B

Jestem młodą osobą, której trafiło się gdzieś na wyjeździe złapać świerzb. Nie wiem od kogo ani skąd, sądzę, że jeśli to było od jakiejś osoby, to mogła nawet o tym nie wiedzieć, bo objawy wychodzą po 3-4 tygodniach od zarażenia (ale od samego początku można zarazić innych).
Jak wiadomo, ta choroba nie jest wyznacznikiem „brudasa”, ale ludzie tak dalej mają w głowach. Rodzina mnie odtrąciła, nikt nie chce mi nawet przywieźć czegoś do jedzenia, bym nie musiała ryzykować wyjścia do sklepu i zarażenia kogoś. Moja matka, z którą mieszkam, obwinia mnie, że musi się leczyć i jej się świat zawalił. Nie ma co prawda zmian skórnych, ale jak mówiłam, może to wyjść po czasie, a jeśli ja się wyleczę, a ona będzie zarażona, to będzie błędne koło. Moja rodzicielka oczywiście niechętnie smaruje się maścią, nie sprząta, wszystko robię ja, od gotowania ubrań po czyszczenie łóżek, byle się tego cholerstwa pozbyć.
Wiem, że to jest zakaźne i trzeba powiadamiać ludzi, z którymi miało się bliższy kontakt, by się zbadali, lecz po tym, jak zareagowała moja własna matka, mam wielkie opory, by powiedzieć o chorobie swoim znajomym, mimo że nie jestem jako chora winna temu, że ktoś mógł się zarazić, bo sama nie wiedziałam. Już teraz czuję się jak trędowata, a boję się, że będzie jeszcze gorzej. Wiem, że muszę im powiedzieć, ale odwlekam ten moment, bo strasznie się boję.

#owSNt

To będzie historia o miłości.
Poznałam go gdy miałam 17 lat. Tego wieczora wyszłam spontanicznie z domu, nie wyglądałam korzystnie. On był w kapturze, zaspany, siedział z kolegami. Nie znaliśmy nawet swoich imion. Ale stało się, napisał do mnie. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Taka na zawsze, na zabój, do końca świata. Był moim pierwszym poważnym chłopakiem. Niestety już po miesiącu zaczął mnie izolować od świata. Zabraniał spotkań z innymi. Awantury. Zazdrość. Niszczył mnie, nie dawałam się. Twierdził, że mi ufa, ale nie ufa chłopakom dookoła mnie. Miałam stałą paczkę, sami przyjaciele. Niestety nie pozwolił mi wychodzić samej. Po roku walki udało mu się, straciłam większość znajomych. Byłam głupia, byłam zakochana, zaślepiona. Planowałam z nim przyszłość. Nie zauważałam tylko, że pisał do innych dziewczyn. Wkręcał mi bajeczki, że to one piszą albo że to kuzynka... Już wiem, czemu był tak zazdrosny. Nigdy się nie dowiem całej prawdy o tych zdradach. Trzymał mnie siłą przy sobie, krzywdził, kłamał podczas każdej kłótni. Próbowałam odejść, ale robił mi pranie mózgu. Groził, że sobie coś zrobi. W końcu opadałam z sił po kilkunastu godzinach kłótni i płaczu. On obiecywał, że będzie już dobrze i przytulał.
Oświadczył mi się po 3 latach i nie, nie przyjęłam. Jestem w końcu wolna. Po jakimś czasie od uwolnienia się mogę w końcu żyć i powiedzieć, że już go nie kocham. Rozsądek wygrał. Jestem z siebie dumna. I dziękuję przyjaciołom, że przy mnie byli i wspierali.
Dziewczyny nie żyjcie w toksycznych związkach. Ucieknijcie. Postawcie się.
Uwierzcie w siebie, lepiej być samemu niż z wariatem.

#4qrTp

Jestem mężczyzną, mam brodę i prawie 190 cm wzrostu oraz bardzo damski głos. Gdy byłem w podstawówce, często było to tematem drwin na mój temat. Myślałem, że z czasem to przejdzie.
Na okres wakacji znalazłem pracę w recepcji hotelu nad morzem. Do moich obowiązków zalicza się odbieranie telefonów. Często mi się zdarza, że rozmówca myli mnie z kobietą. Dzisiaj każdy mnie pomylił. Pozdrawiam :')

#jNaEW

To był rok 2002 lub 2003. Właśnie rozpoczął się jakże ważny etap w moim życiu – dojrzewanie, a co za tym idzie owłosienie tam, gdzie go wcale nie trzeba. Koleżanki miały pięknie wydepilowane pachy, gładkie nogi, ja też chciałam! Tylko nie wiedziałam jak to zrobić. Do mojej nastoletniej głowy nie wpadło, że trzeba po prostu użyć maszynki do golenia. Mieszkałam w wiosce zabitej dechami, Internet miał mało kto, w telewizji nie atakowały reklamy o depilatorach, piankach itp., z mamą porozmawiać o takich sprawach nie mogłam, bo ona tylko na polu pracowała, sama miała włosy pod pachami, więc pewnie też nie wiedziała. Więc co zrobiłam? Tata kupił maszynkę do strzyżenia włosów, hit na tamte czasy, pół wioski się u nas strzygło. Męskie pół. I ja! W łazience, pod puchową pierzyną (żeby stłumić hałas maszynki), z latarką w jednej ręce i maszynką w drugiej, jechałam równo po pachach, nogach, a jak się rozpędziłam, to i rękach, a co sobie miałam żałować! Chciałam być piękna. Gładko może nie było, ale czarnych włosków nie było już widać. Z daleka byłam wydepilowana, ale nikomu nie pozwalałam dotykać moich nóg, bo wstydziłam się, że nie są takie delikatne. Ale już nie czułam się jak sarenka :)

#NKmnD

Moja żona zaczęła mnie brzydzić... Wszystko było OK, dopóki nie przyszło dziecko. Wiadomo, karmienie itp. do roku było OK, uważałem to za potrzebne, normalne, akceptowane. Jednak teraz młody ma 6 lat, ma iść do zerówki, a nadal 50% pokarmu przyjmuje w formie mleka z piersi. Moja żona potrafi w restauracji czy na spotkaniu rodzinnym wywalić pierś na wierzch, a on się przysysa jak mała pijawka. To chore. Ta relacja jest chora.

Mówiłem jej wielokrotnie, że to duży chłopak i nie powinien być karmiony piersią. Mówię jej to od 4 lat. Ona twierdzi, że dziecko samo powinno zrezygnować, nie można go zmusić, bo będzie miało uraz, traumę i w ogóle świat się zawali.

Bardzo mi to przeszkadza. Nie mogę jej dotknąć, bo mam w głowie obraz jej karmiącej nasze dziecko. Chore. Po prostu chore. Zniszczyła nasze małżeństwo.

Dla wiadomości: o psychologu nie chce słyszeć, bo nie uważa tego za problem.

#kON4I

Opowiem Wam największy scam, w jakim przez pewien czas brałem udział.
Pochodzę z dużego, wojewódzkiego miasta. Jak to w mieście, poza pięknym rynkiem czy zabytkami, klubami, restauracjami mamy problem ze szczurami, kunami, myszami karaluchami i... mrówkami.
Tymi ostatnimi zajmowaliśmy się my – mrówkopogromcy od siedmiu boleści.

Mrówka to takie stworzenie, że wlezie wszędzie. Pójdzie po kanale wentylacyjnym, rurach od gazu czy wody i tak dalej. Cały sznyt polegał na tym: chodziliśmy od bloku do bloku i oferowaliśmy usługę w postaci pozbycia się mrówek z mieszkania. Usługa 50 zł za mieszkanie, więc w cholerę ludzi na to szło. Zapytacie, gdzie scam? Otóż pierwsza jego część – pozbycie się mrówek – polegała na posmarowaniu magicznym w działaniu środkiem wszystkich potencjalnych wejść do mieszkania, czyli wspomnianych rur, kratek wentylacyjnych itd. Ten magiczny środek to zwykły bloker terrarystyczny do kupienia kiedyś za 5-7 zł w zoologicznym, teraz za dwie dyszki online. 
O ile tu można jeszcze by uznać, że to usługa jak każda inna i ludzie zwyczajnie z wygody wolą zapłacić, tak druga część scamu już była mniej moralna.
O ile blokowaliśmy mrówkom wejście do mieszkań, tak wcale ich nie eksterminowaliśmy. Żyły sobie dalej w zsypach, szybach wind itp.
Odszedłem, gdy współpracownik zaczął pomagać mrówkom przechodzić do kolejnych bloków. Obejście wszystkich mieszkań i bloków zajmowało około rok. W tym czasie te pierwsze zabezpieczone już dawno były niezabezpieczone i cykl się powtarzał.

Ot, taki sposób na życie miałem.

#rk6g6

Historia z dzieciństwa. Chodziłam wtedy do szkoły podstawowej. Moja mama codziennie do późnej nocy siedziała ze mną nad lekcjami, nie pozwalała wychodzić do koleżanek. Ja to rozumiem. Chciała, żebym się dobrze uczyła.
Jednak do dziś pamiętam chwile, w których tłukła mnie ręką, paskiem, czym się dało, bo źle przeczytałam słowo lub źle odrobiłam pracę domową. Nigdy nie sprawiałam kłopotów wychowawczych, ale to nie powstrzymywało mojej matki od okładania mnie z byle powodu. A ja naprawdę się starałam.
Oberwało się nawet mojej młodszej siostrze (wtedy miała może 3 lata), gdy się zgubiła w drodze z kościoła. Nie, mama się nie ucieszyła, jak siostra się znalazła, tylko zlała ją na oczach ludzi. Nawet nie było mowy, że to jej wina, bo to ona nie upilnowała ruchliwego dziecka. Nigdy nie rozumiała, że agresja rodzi agresję.
Wybaczyłabym jej klapsy, rozumiem, że czasem samotny rodzic nie daje rady. Ale klapsy, a nie kable, paski....
Moja mama ma dużo zachowań „patologicznych”, co odbiło i odbija się nadal na mojej psychice. Nienawidzę jej za to, chociaż bardzo kocham, bo poświęciła dla mnie wiele.
Dodaj anonimowe wyznanie