#6LO9b

Jestem młodym mężczyzną i mam bardzo „interesujące” fetysze. Często jestem uznawany z tego tytułu za dziwnego, więc rzadko o tym mówię.
Największy z nich to chyba kobiety z brzuszkiem.
Zarówno ciężarne, jak i te puszyste, a nawet wzdęte i te, które dużo zjadły i trzeba było rozpiąć guzik u spodni 😅
Im większy jest taki brzuszek, im bardziej okrągły, tym bardziej mnie interesuje. Kręci mnie też, ogólnie rzecz ujmując, rozmnażanie i porównywanie kobiety do mlecznej krówki.

To tyle. To moje spaczenie.

#tvPos

Nie mam w sobie odwagi, żeby przeciwstawić się rodzinie. Choć kocham moją chrześnicę, to od jakiegoś czasu czuję przesyt. Mieszkam sama, ale zaczęłam wchodzić do mieszkania i poruszać się po nim tak cicho, jak tylko się da, żeby wszyscy myśleli, że nikogo nie ma albo że śpię. Mieszkam nad nimi i słyszą, kiedy jestem. Chrześnica (6 lat) chce spędzać u mnie każdą wolną chwilę i potrzebuje tak dużo uwagi, że zabiera mi to moje prywatne życie. Boję się wracać do mieszkania, czasami kręcę się po mieście bez celu, idę do koleżanki albo spędzam czas na nudnych randkach, żeby nie wracać za szybko do domu.

Ostatnio siedziałam po cichu na balkonie i słyszę z dołu: „Mamo, jestem głodna”, a moja siostra na to: „Jak wróci ciocia, to idź do niej coś zjedz, bo w domu nic nie ma”. Zamurowało mnie. Wstyd o tym mówić, bo nie powinno się, ale finansowo mi się nie przelewa i bywały sytuacje, gdzie miałam policzony każdy dzień do następnego dziesiątego, a przychodziła moja chrześnica i wyjadała mi to, co sobie przygotowałam. Stoi obok mnie i prosi o to, co jem, bo jest głodna. Serce mi się kraje i nie mam siły wtedy odmówić, choć wiem, że powinnam odesłać ją do matki.

Czuję się z tym wszystkim okropnie. Nie mam w sobie takiej siły, żeby wprost zrobić z tym porządek. Nie umiem postawić kropki, odmówić.

#7kPMa

Byłem dzisiaj na pchlim targu. Spacerując, zobaczyłem, jak ktoś gra w trzy kubki. Stanąłem i zacząłem się przyglądać. Minęło może 30 sekund, a typ do mnie, pod którym kubeczkiem jest piłeczka – oczywiście widziałem, pokazałem i ooo super, wygrał pan, zapraszam do dalszej gry.
Wszystko działo się błyskawicznie. Jak ostatni skończony idiota dałem mu 150 zł, on kazał mi podnieść plastikowy kubek, pod którym jest piłeczka, a tu taki uj.
No coś ty zrobił!! Przecież miałeś podnieść kubek z piłeczką!!
Widownia: Też przegrałeś!? O kurczę, ja też przed chwilą, no niesamowite.

Oszukali mnie na 150 zł, mimo że w programie w tv widziałem, jak to działa.
Co innego oglądać to na spokojnie i analizować, jak ktoś opowiada albo się to ogląda, a co innego, gdy jest się przy czymś takim. To są wyszkoleni oszuści, dlatego przestrzegam – jeśli widzicie, że ktoś gra w trzy karty, kubki czy coś tego typu, to nawet na to nie patrzcie, nie zatrzymujcie się, nawet obok tego nie przechodźcie. Jeśli nie wciągnie was ktoś w grę (a nie da się wygrać), to obrabuje was kieszonkowiec. Wiem, że to niby oczywiste, a jednak ofiar jest pełno, dlatego przestrzegam – bądźcie mądrzejsi od idioty, którym jestem ja, i omijajcie takie „gry” szerokim łukiem!!!

Jak można być tak głupim, aby nabrać się na sztuczkę z trzema kartami? Przecież wiadomo, że to kit. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że dałem się wrobić jak dziecko, eh.
Nawet wstyd się przyznać komukolwiek.

#pu6lz

Mój syn jest chorowity i dość kiepski z matematyki. Chodzi do sporej klasy: 29 osób.

Pewnego dnia, gdy pani zaczęła sprawdzać pracę domową i była od niego odwrócona, szybko się spakował i wszedł pod ławkę, bo oczywiście pracy domowej nie miał :/
Gdy pani minęła jego ławkę, wyszedł, rozpakował się i usiadł na swoim miejscu.
Zadziałało!

#Nxppb

Gdy miałam jakieś 9 lat, babcia poprosiła, bym popilnowała na chwilę kur.

Jedna z nich nie chciała się uspokoić, więc chciałam ją postraszyć kamieniem, niestety trafiłam w głowę.

Coby mój czyn się nie wydał, posypałam ją ziarnkami, a kury podziobały swoją koleżankę. Babci powiedziałam, że na chwilę odeszłam, bo musiałam pogonić kota sąsiadów, a reszta musiała najwidoczniej zadziobać biedaczkę.

Uwierzyła.

Byłam okrutnym dzieckiem :(

#InGGa

Jako że od niedawna pracuję w sklepie odzieżowym, stykam się z różnymi ludźmi. Jednak to co dzisiaj mi się przytrafiło zapamiętam sobie do końca życia.

Pewna kobieta przyszła dzisiaj do sklepu, wzięła szybko sukienkę i poszła ją przymierzyć. W przymierzalni była może z dwie minuty, zostawiła sukienkę na wieszaku i szybko wybiegła ze sklepu. 
Chciałam odwiesić sukienkę na miejsce i poczułam okropny smród. Pewnie zgadniecie, co zobaczyłam... w przymierzalni leżała wielka, ludzka kupa... Kto to musiał posprzątać? Ja.

A mówią, że praca w sklepie odzieżowym jest taka miła i przyjemna. :)

#wk7m5

Jestem w ciąży, siódmy miesiąc, więc brzuch mam już całkiem spory. Dziś byłam na zakupach i gdy przechodziłam obok przypraw, to zakręciło mi się w nosie, gdyż jestem mocno nadwrażliwa na zapachy. Odruchowo potężnie kichnęłam i pech chciał, że mięśnie puściły, a ja w środku sklepu pełnego ludzi zwyczajnie się posikałam... Nie miałam ciemnych spodni czy sukienki, tylko jasnoszare spodenki, więc od razu każdy widział, że mam mokrą plamę. Myślałam, że się spalę ze wstydu... Musiałam wracać taka posikana do domu, a spotkałam na swej drodze sporo sąsiadów. Do tej pory płonę ze wstydu na samo wspomnienie :/

#2gNRe

Będzie o tym, jak to dobrze posłuchać czasem męża.

Mąż pracuje na różne zmiany, zawsze jak wychodzi mówi, żebym zamknęła drzwi na klucz. Nieraz siedzę do późna, więc nie zamykam, a po prostu czekam, aż wróci.
W tym dniu miał zmianę do północy, czyli koło pierwszej miał być w domu. O dziesiątej pożegnałam się z koleżanką i w sumie odruchowo zamknęłam drzwi na zamek.
Godzina 00:20, ja oglądam jakiś przynudnawy film, córka śpi, czekam na mojego męża. Nagle słyszę domofon, myślę – pewnie mąż wcześniej wrócił. Odbieram i słyszę głos:
– Witaj. Zgubiłem się. Nie bardzo wiem, gdzie jestem, czy mogłabyś powiedzieć, jak dojść do dworca?
Pomyślałam sobie, że to mój mąż chce ze mną pożartować, więc wchodzę w to i odpowiadam uwodzicielskim głosem:
– Witaj, nieznajomy. Jesteś na ulicy anonimowej. Do dworca musisz iść na prawo od klatki, za blok, a potem na główną ulicę i w lewo. Czy coś jeszcze?

– Ma pani bardzo ładny głos... Może wybrałaby się pani ze mną?
Już miałam odpowiedzieć, ale usłyszałam moją córkę, jak zaczęła płakać, więc od razu do niej pobiegłam. Dałam smoczek, utuliłam i w tym momencie usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Odłożyłam córę do spania i podeszłam do drzwi, myśląc, że to mąż kawał robi, zamiast wejść. Ale pukanie zaś się powtórzyło. I usłyszałam:
– Wiem, że tam jesteś.
Nagle szarpnięcie za klamkę, raz, drugi i cisza. Podchodzę do drzwi, wyglądam przez wizjer, ale ciemność. 
Wzruszyłam ramionami i poszłam dalej tv oglądać. Od razu napisałam SMS do męża, żeby przestał mnie straszyć. Odpisał, że wyjazd z pracy im się opóźnił przez jakiś wypadek i dopiero teraz do domu pojedzie. W tym momencie włosy stanęły mi dęba. Czyli ten facet, z którym rozmawiałam, to nie był mój mąż... I teraz pytanie co by było, gdybym jak zwykle nie zamknęła tych cholernych drzwi na zamek. Pisałabym dziś to wyznanie?
Od tamtej pory zawsze drzwi zamykam.

#uRvIR

Nie wiem jak wy, ale zawsze dobre historie na anonimowych poznaję po tym, że wstaję z fotela i... odgrywam teatralnie scenkę jak ja bym się w danej chwili zachował. Po tym jak gdyby nigdy nic siadam i czytam kolejne wyznanie.

Tak że każdy plusik pod waszym wyznaniem mógł mieć swoją adaptację w moim małym przedstawieniu :D
Dodaj anonimowe wyznanie