#iAZqX
Zwykle bawiłyśmy się zwyczajnie – w sklep, dom, wojny na owoce, ale czasem, gdy nikt nie patrzył, do akcji wchodził Ken gwałciciel. Tak, dobrze czytacie – Ken gwałciciel. Nasza „zabawa” polegała na tym, iż ów Ken porywał lalki, zamykał je w piwnicy i gwałcił. Oczywiście jakiś czas później na ratunek przebywał Ken numer 2 (bardziej przystojny) i ratował niewiasty z opresji.
Nie mam pojęcia skąd nam się to wzięło. Na co dzień rodzice nie pozwalali nam oglądać „dorosłych” filmów ani nawet słuchać wulgarnej muzyki. Nigdy też nie przyłapałam rodziców w łóżku.
Byłyśmy dziwnymi dziećmi.
#nk3zW
Niewiele myśląc poszedłem do kuchni, wziąłem plastikową torbę, pociąłem ją na kawałki i nasypawszy na te skrawki mąki, zrobiłem takie małe zawiniątka. Było ich ok. 20. Wrzuciłem moje "narkotyki" do tornistra i następnego dnia zaniosłem towar do szkoły. Podczas długiej przerwy, zacząłem łazić po korytarzu pytając losowo spotkane dzieciaki, czy chcą kupić ode mnie narkotyki. Trochę słabo się ceniłem, bo za jeden woreczek żądałem od potencjalnych klientów po złotówce. Najgorsze jednak było to, że nikt nie był zainteresowany kupnem mojego towaru...
Za to ktoś podkablował mnie nauczycielce, która wyciągnąwszy z mojego tornistra tajemnicze woreczki z białym proszkiem od razu zadzwoniła po policję! Zaraz po przybyciu funkcjonariuszy do szkoły wpadli też moi rodzice oraz... para dziennikarzy i fotoreporter!
Oczywiście szybko na jaw wyszło, że moje narkotyki to tylko mąka (pełnoziarnista!). Dostałem straszliwą burę od rodzicieli, policjanci z kolei opieprzyli moich rodziców i kazali im uważać na to, co w telewizji ogląda ich dziecko. Nie zostałem też, na szczęście, zawieszony, ani wyrzucony ze szkoły.
Za to następnego dnia w "Fakcie", na pierwszej stronie pojawił się bijący po oczach nagłówek "Uczeń drugiej klasy szkoły podstawowej sprzedawał amfetaminę swoim rówieśnikom!". I było nawet moje zdjęcie (z zamazaną twarzą!).
#1SVyY
Zrobiło mi się trochę cieplej na sercu, ale jakiś żal do świata o tę całą niesprawiedliwość pozostał.
#Ry5C2
Odczekałam jakiś czas, po którym założyłam fejkowy mail i napisałam z niego na mój prawdziwy adres obszerne i romantyczne wyznanie miłosne od tajemniczego wielbiciela, po czym pokazałam je chłopakowi. Cel chyba osiągnęłam – rozjuszyło go to i zaczął być zazdrosny. I to bardzo. Na tyle, że chciał hasła do wszelkich moich kont, a nawet groził detektywem. Poza tym każde spotkanie (nawet przypadkowe) z jakimś znajomym kończyło się przesłuchaniami, a czasem i wyzwiskami rzucanymi w moją stronę.
Nie, nie jesteśmy teraz szczęśliwym małżeństwem z kilkuletnim stażem i dwójką dzieci. Nie jesteśmy już razem. Wprawdzie to ja delikatnie oszukałam, ale nie żałuję tego. Otworzyło mi to oczy na to, jaki mój eks jest naprawdę. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto pokocha mnie taką, jaką jestem.
#4KyA6
Następnego dnia okazało się, że faktycznie spadł... Złamał prawy obojczyk i lewy kciuk. Winą za wszystko obarczył... mnie. Pół szkoły się mnie bało, a ja czułam się z tym fatalnie jeszcze długo.
#hfThF
Aż trafił się ten jeden dzień, bodajże było to jeszcze lato. Siedziałem w brodziku na balkonie i nasłuchiwałem tego, co się dzieje na zewnątrz, akurat w tym momencie dwójka nastolatków przechodziła niedaleko, gadali na różne tematy i nie szczędzili przy tym łaciny podwórkowej. Zafascynowany nowo poznanymi słowami pobiegłem do mamy.
– Mamo! A co to znaczy „kurrrr*a mać”?
– Synku... – powiedziała zmieszana mama. – Jak ty pięknie „R” wymawiasz...
Po tej rozmowie byłem zagadywany tak, aby zapomnieć i nie powtarzać nowo poznanego słowa, ale umiejętność wymawiania „R” już mi pozostała.
#U2RgP
Któregoś dnia ciocia wraz z dwójką najmłodszych dzieci poszła na cmentarz. Mimo że małe, to rozumiały, co się stało z tatą i czemu są na cmentarzu. Był to akurat początek zimy, więc na grobie zostały postawione dwa znicze w kształcie bałwanków, z imionami dzieci.
I powiedzcie mi, kim trzeba być, aby obserwować cierpiącą rodzinę, a tuż po ich odejściu od grobu podbiec i zabrać dwa śnieżnobiałe znicze z uśmiechniętymi bałwankami i koślawo napisanymi imionami?
#o0rM7
Chyba powinnam żyć w celibacie :(