#57Iqs

Siedzę sobie z mamą i babcią w kuchni, jemy ciasto, wszystko git. Nagle babcia prosi mnie, żebym znalazła jakiś fajny wierszyk urodzinowy dla koleżanki. No to biorę telefon, parę sekund i mam. Babcia podaje mi telefon i mówi, żebym wpisała. No to zaczynam wpisywać i niechcący coś kliknęłam. I zamiast wrócić, to weszłam w inną otwartą stronę. Wyskoczyła mi strona PornHub. Ja spanikowana, że to ja w coś wlazłam, chciałam szybko z tego wyjść, ale nagle podeszła babcia i jak to zobaczyła, szybko wyrwała mi telefon.
- Ten pieprzony telefon! Ciągle mi się coś włącza. Jakieś reklamy i gówna - powiedziała.

Tak, tak, babciu :) Samo się włączyło :D

#IEVAX

Moja podstawówka i gimnazjum miały wspólną pielęgniarkę.
Za każdym razem, gdy się do niej przyszło, nieważne z jakim problemem, to zawsze padało jedno i to samo pytanie: "a stolec był?". I nie liczyło się to, czy kogoś faktycznie bolał brzuch, czy przyszedł z rozciętym palcem - zawsze padało tylko to jedno pytanie. Oczywiście po przeprowadzonym wywiadzie na temat stolca i upewnieniu się, że jednak był, za każdym razem dostawaliśmy pół tabletki apapu i na tym kończyła się pomoc pani higienistki.

Zatem pamiętajcie - zamiast zajmować kolejki do lekarza, upewnijcie się, że stolec był i połknijcie pół apapu :D

#qQYIg

Mieszkałam w liceum w internacie, miał on dwa piętra, na jednym chłopaki, na drugim dziewczyny. Każde piętro miało swoją łazienkę: kible + pomieszczenie z prysznicami. No i, jak to bywa w internatach, były tam zatrudnione takie osoby jak wychowawcy - mieli nas pilnować i takie tam.

Dnia pewnego wychowawca powiedział nam, że za 3 dni prysznice chłopaków będą w remoncie, więc przez tydzień (czy dwa) będą przychodzić na mycie się do nas. No OK, pozostało zaakceptować. Dni mijały, aż nastał czas spodziewanej wzmożonej okupacji damskich pryszniców, jednak jakimś cudem problemów z tym związanych nie zauważyłyśmy. Jak zawsze prysznice były przeważnie wolne. Jakieś trzy - cztery dni po rozpoczęciu tych całych remontów wpadł do naszego pokoju jeden z chłopaków, pogadał, po czym przeciągnął się i powiedział, że idzie się prysznicować.

Ja: O, to musisz iść do nas.
Kolega, szczerze zdziwiony: Czemu do was?

(Wyobraźcie sobie miny moje i współlokatorki)

Ja: No bo od trzech dni macie remont i macie zamknięte prysznice!
Kolega: Tak? O, to idę o tym powiedzieć chłopakom.

I wyszedł. A my miałyśmy jeszcze gorsze miny. Żeby było na poparcie: w godzinach wieczornych panowie zebrali się w grupkę, poszli do pokoju z prysznicami i zamknęli się od środka. Spędzili tam chyba z godzinę, jak nie lepiej.

Cholera jasna, dziesięciu chłopa i żaden się nie zorientował, że od czterech dni mają zamknięte prysznice.:D

#MQLjv

Od zawsze byłam mało rozgarnięta, ale niedawno pobiłam wszelkie swoje rekordy.

Po szkole razem z koleżanką szłyśmy do mojego domu (miałyśmy do zrobienia jakiś projekt, nieistotne).

Już pod drzwiami zorientowałam się, że nie mam kluczy. Ja spanikowana, koleżanka spanikowana i myślimy, co się z nimi stało.

Po chwili wpadłam na pomysł, że mogły zostać w domu. Sięgam do kieszeni, wyciągam klucze od domu, otwieram drzwi i zaczynam szukać zguby po przedpokoju. Mija 10 minut i dopiero śmiech koleżanki uświadamia mi, co właśnie robię.

Ja się pytam, co jest ze mną nie tak?

#298B0

Na samym początku warto wspomnieć, że miałam wtedy dwa latka, więc za dobrze nie miałam wyćwiczonej umiejętności trzymania kupy.
Byłam w ogródku, żeby wrócić do domu, to muszę przejść mały kawałek, ale kawałek.
Bawiłam się grzecznie w tym ogródku, kiedy nagle naszła mnie wielka ochota na zrobienie kupy.  Był to bardzo ważny moment, więc nie mogłam wrócić do domu i pomyślałam sobie „kupa poczeka”, ale nie poczekała... Najpierw silny ból brzucha, potem nie mogłam się powstrzymać i poszło... Z pełnymi majtkami wracałam do domu, kupa się odznaczała bardzo, do tego ufarbowała na swój charakterystyczny kolor moje krocze. Wszyscy się na mnie patrzyli niczym na kosmitę. Mama się śmiała, a ja płakałam. Teraz też się śmieję, a moja niespodzianka zaniesiona do domu w majtkach jest wypominana do dziś na spotkaniach rodzinnych :)
Dodaj anonimowe wyznanie