#38vyU

We wrześniu ubiegłego roku miałem spotkanie integracyjne w nowej pracy. Mieliśmy dla siebie całą salę VIP, a co za tym idzie dostatek alkoholu. Wszystko było ok do pewnego momentu w którym urwał mi się film, ale tak jak nigdy.

Impreza była 34km od mojego miejsca zamieszkania, na szczęście wracałem z kumplem, który jak to mówił szukał mnie w klubie ze 20 minut, bo nie odbierałem telefonu. Najgorsze było, gdy ziomek odstawił mnie pod blokiem. Mieszkam na 3 piętrze ale jakoś dałem radę wejść na samą górę, lecz nie mogłem znaleźć klucza. Zacząłem pukać i dzwonić do drzwi.

Jaką minę musieli mieć moi rodzice gdy ujrzeli mnie w samych bokserkach i w jednej skarpetce. Na pytanie "Gdzie masz ubrania?" ponoć odpowiedziałem "No przecież w ręce". Nieświadom wszystkiego poszedłem spać. Następnego dnia nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Rodzice wkręcali mnie pół dnia, że zgubiłem telefon i portfel. Ale na szczęście po tym jak około trzeciej w nocy wróciłem w takim stanie to mój kochany tata zszedł, znalazł moje rzeczy porozrzucane przed klatką i je pozbierał.

Do dziś uważam, że w klubie musieli mi czegoś dodać, bo nigdy nic podobnego nawet po dużej ilości alkoholu mi się nie zdarzyło.
qaczqa Odpowiedz

Dupa cię nie boli? Nerka jest? :D

Bezubez Odpowiedz

Cukier zbadaj

Lorenzo Odpowiedz

Moja współlokatorka ma podobne odpały ci weekend. I co weekend jej coś dostają jak twierdzi... Po prostu trzeba mieć umiar.

senator Odpowiedz

Wody utlenionej

Dodaj anonimowe wyznanie