#E0Nxe
W sierpniu byłam w klubie, poznałam tam przystojnego Nigeryjczyka i od słowa do słowa wylądowaliśmy u niego. Raczej nie planowałam tego kontynuować, ale dwa tygodnie później wyszły dwie kreski...
Wtedy jeszcze aż tak się tym nie przejęłam, on obiecał, że będzie płacił alimenty, również koleżanki namówiły mnie, żebym urodziła. W październiku brzuch zaczął być widoczny, więc chcąc nie chcąc, powiedziałam chłopakowi, że to on jest ojcem. Był naprawdę szczęśliwy, myślałam, że stworzymy razem rodzinę.
Przed świętami wszystko naraz się zawaliło: chłopak przypadkiem poznał prawdę i zostawił mnie, a z ojcem dziecka urwał się kontakt (byłam w mieszkaniu, które wynajmował, podobno wypowiedział umowę i wyjechał z Polski). Nawet nie wiem, jak go znaleźć, znam tylko imię; na aborcję też już jest za późno. Nie wiem, czy poradzę sobie z dzieckiem – moje mieszkanie ma tylko 50 metrów, a ja nigdy nie pracowałam, to znaczy zarabiałam na OnlyFansie, ale przecież po ciąży nikt nie będzie chciał kupować moich zdjęć.
Próbowałam znaleźć pracę, żeby chociaż zdążyć się załapać na urlop macierzyński, ale mój brzuch jest już zbyt widoczny. Mam wrażenie, że w tym kraju są tylko januszeksy, gdzie nie dostanie się więcej niż 4000, a przecież ja z takiej kwoty nie utrzymam siebie i dziecka. Dzwoniłam do byłego i próbowałam go przekonać, żeby wrócił, w końcu jeszcze nie tak dawno obiecywał mi wspólne życie, a jego wypłata bardzo by mi się teraz przydała. Poród mam w maju i nie wyobrażam sobie dalszego życia, w desperacji założyłam nawet zbiórkę internetową, ale nic to nie dało. Czuję się oszukana. Mam tylko 22 lata, nie zasłużyłam na taki los.
#aoefc
Tym, że beka przy mnie średnio 10 razy dziennie - i to absolutnie nie są beknięcia księżniczki. Robi to mega ostentacyjnie, aż dosłownie robi mi się niedobrze, gdy na to patrzę! O dźwięku i zapachu nie wspominając.
Wiem, że jesteśmy ze sobą blisko i bardzo mnie to cieszy, ale nie wyobrażam sobie, by zachowywać się w podobny sposób przy kobiecie. Szczerze mówiąc, jestem przerażony nawykami mojej przyszłej żony.
Nie mam pojęcia, czy wszystkie laski się non stop hamują, a w rzeczywistości robią tak obleśne rzeczy?
#ffFue
Tak, podniecam się jedząc liczi.
#8QUPe
Jest to małżeństwo posiadające już 3 małych dzieci i już spodziewają się następnego. Matka tych dzieci jest w porządku. Przywita się zawsze, jest uprzejma, miła i do niej żadnych zarzutów nie mam. Ale jej mąż.... ugh.
Zaczęło się niewinnie, od tego, że nie odpowiadał na "dzień dobry". Później zaczął zastawiać wózkami i zabawkami swoich dzieci drzwi od piwnicy, ale tak że nie dało się ani wejść do piwnicy, ani dostać do sąsiedniego składzika. Nawet apele administracji nic nie dawały.
Później, tak z 3 miesiące po ich wprowadzeniu się do naszego bloku, dosłownie trafił mnie drzwiami. Stałem pod drzwiami i otwierałem je kluczem, a on w ogóle nie patrząc otworzył je z rozmachem i to takim, że oberwałem i poleciałem w tył. Najlepsze jest to, że jak wyszedł, to przeszedł obok mnie, zatrzymał się, popatrzył się na mnie i zarzucił tekst "Pan by się wziął do roboty, a nie pod blokiem na ziemi wylegiwał" (?!).
Najniebezpieczniejszą akcję zrobił z miesiąc temu. Szedłem chodnikiem, kieruję się do wejścia na klatkę schodową, a on nagle zjechał z drogi na chodnik, mało mnie nie rozjeżdżając, dosłownie w ostatniej chwili odskoczyłem. Już myślałem, że stracił panowanie nad samochodem czy coś, ale nie. Wyszedł sobie normalnie z samochodu, jakby nigdy nic, zamknął go i poszedł do siebie do mieszkania. Zaparkował tak, że zastawił cały chodnik, mnie mało nie rozjeżdżając i sobie poszedł. No ludzie no!
Wiem, że zdarzają się gorsi sąsiedzi, ale ten jest po prostu niebezpieczny dla otoczenia. Czy na podstawie tego co robił, a co opisałem w wyznaniu, można go już zgłosić na policję?
#edSjE
Gwoli ścisłości, jestem całkowicie hetero, nie wyobrażam sobie być w związku z kobietą czy chociaż jakąś pocałować, odrzuca mnie wizja partnerskiej czułości z drugą przedstawicielką mojej płci.
Tylko że traktuję inne kobiety jak swoje dzieci.
Są dla mnie przesłodkie. Rozczula mnie to, że są niższe od mężczyzn, że mają w swoich rękach (w pierwszym odruchu chciałam napisać „łapkach”...) mniej siły od nich, że ich oczy (oczka...) okalają gęste wachlarze długich rzęs (rzęsek... :’)), że mają wysokie głosy, krótko mówiąc sama ich kobiecość sprawia, że odbieram je jako urocze. Co ironiczne, większość z nich jest dla mnie za mało poważna, po prostu zbyt słodka na poważne miano kobiety, zamiast tego nazywam je w najlepszym przypadku kobietkami, ale również porównuję do kwiatów (różyczki, lilijki, kwiatuszki...), słodyczy (napoleonki, wuzetki, pączki, ciasteczka maślane...), owoców czy w ogóle jakoś inaczej (wałeczki na przykład).
Raz w sklepie trafiłam na kasjerkę o aparycji i głosie aniołka, trudno mi było zachować powagę i zaczęłam podśmiewać się pod nosem, na szczęście prawdopodobnie nie usłyszała.
W tym roku byłam na zagranicznych wczasach i miałam w hotelu taką strasznie słodką kelnerkę. Pamiętam, jak wzruszyło mnie, jak przy zabieraniu tacy ze stołu nie wiedziała, jak ją złapać i zabrała rękę, by potem spróbować z innej strony. Autentycznie zdarza mi się za nią tęsknić.
Mam w szkole dwie koleżanki, które swoją słodyczą wychodzą poza skalę, trudno mi się na nie nie gapić, a jedną z nich najchętniej ścisnęłabym za uda, bo są takie... fajne, duże, wydają się mięciutkie.
Szczególnie mocno mam tak z jedną aktorką. Ja ją po prostu kocham, ale nie jak partnerkę, tylko moje dziecko. Chciałabym ją przytulić, kupić bułeczkę, pogłaskać i powiedzieć, że jest cudna. Chciałabym pocałować ją w jej śliczny, okrągły nosek i dotknąć uroczych brewek. Nie zdradzę, kto to, bo parę osób wie, jak bardzo podoba mi się fizycznie, ale nie zdają sobie sprawy z tego dziwactwa i mogliby mnie po tym rozpoznać, ale grała w „Dynastii Tudorów”.
Dodam, że mam tak od zawsze, jako dziecko miałam takie uczucia nawet wobec własnej mamy. Po prostu są kochane, co poradzę? Wszystkim kupiłabym po ciastku. Nie jest to żaden specyficzny typ kobiet — wysokie, niskie, chude, grube, czarne, białe, każda potrafi mnie urzec. Zdaję sobie sprawę, że to bardzo nietypowe i na pewno nienormalne. Nie wiem, skąd to się wzięło, po prostu potrzebowałam to w końcu z siebie wyrzucić. Jak bardzo ze mną źle? Czas powiedzieć psychologowi...?
#4YUPe
Mam 23 lata.
#wIxdg
Gdy mijam na ulicy jakiegoś staruszka, zastanawiam się, ile lat miał w czasie wojny, czy walczył, czy mordował Polaków. Czy brał w ogóle udział w tych wydarzeniach.
Będąc w Polsce i widząc jakąś starszą babcię, zastanawiam się, w którym roku się urodziła i jak udało jej się przeżyć te okropieństwa.