Dzisiaj dowiedziałam się od swojej matki, że mam romans z nauczycielem, który uczy mnie WOK-u i EDB. Wszystko dlatego, że wystawił mi oceny celujące z obu tych przedmiotów. Kolejnym argumentem było to, że tak się złożyło, że w dzień, kiedy mam z nim lekcję, założyłam sukienkę.
I jak tu się nie załamać?
Ach, ta ironia losu - właśnie ukradziono mi rower, spod sklepu ze sportowymi rzeczami. Poszłam kupić lepsze zabezpieczenie rowerowe...
Wszystko zgłoszone. Trzymajcie kciuki, może policja znajdzie ;-;
Sytuacja sprzed ok. 6 lat. Pracowałam w sklepie spożywczym w niewielkim mieście. Do autobusu musiałam przejść jakieś 2 kilometry, dosyć uczęszczaną ulicą. W pewnym momencie z pobliskiego parkingu krzyczy do mnie pewien jegomość. Myślę, może drogę zgubił - pomogę. I tak podchodzę z uśmiechem, i pytam w czym mogę pomóc? Wychylił głowę z czerwonego golfa i pyta:
- Nie chciałabyś mi loda zrobić?
Uśmiech momentalnie znikł... Wtf??? Może źle usłyszałam...
- Słucham?!
Pytanie ponownie padło to samo... Więc wściekła (bo strachu na daną chwilę nie czuję) krzyczę, że ma spadać w podskokach, bo policję wzywam. Nie wiem jaki cel miałam akurat w policji, ale się wystraszył i uciekł.
I prawdopodobnie zapomniałabym o całej sytuacji, gdyby nie fakt, że niecałe 3 miesiące później znów się spotkaliśmy w nieco innych okolicznościach...
Moja przyjaciółka szła na wesele jako osoba towarzysząca. Poprosiła ją o to koleżanka z klasy dla swojego brata (dziewczyny nie znałam i miałam ją widzieć pierwszy raz). Jako że nie miała czym się dostać do fryzjera, owa koleżanka powiedziała, że załatwi transport. Ja również miałam jechać, bo miałyśmy na celu jeszcze parę sklepów odwiedzić. Patrzymy, podjeżdża czerwony golf, lecz nic w tym nadzwyczajnego - przecież ich pełno... Wsiadamy.
Przedstawiła mi się, a potem kierowcę, swojego chłopaka. Tak, TEGO chłopaka.
- To już długo razem jesteście?
- No już ponad rok.
Ooo... - myślę. Czuję na sobie wzrok bazyliszka... Na moje spojrzenie reaguje buraczanym rumieńcem. Przez 15 minut jazdy biję się z myślami - powiedzieć dziewczynie czy nie? Postanowiłam inaczej.
Gdy już dobiegł koniec morderczej wycieczki, wysiadam i w tych oto słowach kieruję się do chłopaka:
- Nie, nie zrobię ci tego loda.
Mina obojga... bezcenna. Szkoda mi było tylko dziewczyny. Choć z tego co wiem, po weselu niestety się rozstali. Niestety?
Będąc w 3 klasie gimnazjum uznałam, że trochę trzeba poprawić zachowanie i zgłosiłam się do szkolnego wolontariatu... Chodziłam na świetlicę. Dzieci szybko mnie polubiły i zawsze przytulały na powitanie. Więc gdy zaczęliśmy wspólnie oglądać bajkę, jedna dziewczynka usiadła mi na kolana...
Nic by nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie to, że malutki chłopak Antoś poleciał do pani mówiąc, że niedługo zrobię tej dziewczynce krzywdę i zacznie płakać...
Po 10 minutach mojego tłumaczenia, Antoś powiedział, że widział swojego tatę jak oglądał film, w którym jakaś pani usiadła na kolana jakiemuś panu i zaczęła strasznie krzyczeć.
*Pani była rozebrana.
*A tata Antosia po tej sprawie rzadko pokazuje się na świetlicy :D
W przyszłym miesiącu wychodzę za mąż (nic szczególnego, ale ważne dla historii) i jak to na wsi, wyszły zapowiedzi i wszyscy wiedzą...
W zeszły weekend odezwał się po 6 latach od zerwania mój były chłopak, że on sobie wszystko przemyślał i chce do mnie wrócić..
Miewacie czasem erotyczne sny? Poniekąd fajne, prawda?
Ale czy sen, w którym uprawiam seks w trójkącie z moimi dwoma braćmi można za taki uznać? Jeśli ktoś wie jak to usunąć z pamięci, proszę o kontakt...
Historia z kiblem w tle.
Umówiłem się z dziewczyną na poranną kawę. W Oli podkochiwałem się od czasów gimnazjum. Miałem wtedy w pracy nocną zmianę, ale nie chciałem odwoływać spotkania.
Kiedy na nią czekałem, poszedłem jeszcze do kibla. Obsługa obudziła mnie 2 godziny później.
Dziewczyna i znajomi myślą, że jestem gnojem i ją wystawiłem. Kiedy powiedziałem im prawdę uznali, że jestem żałosnym kłamcą. No cóż, przegryw życia.
Ten moment, gdy dostajesz karę na dwór i telefon, bo nie chcesz mieć rodzicielki w znajomych na Facebooku.
Pozdrawiam cię, mamo.
Wybrałam się z moim chłopakiem na Półwysep Helski. Jak powszechnie wiadomo, to cypel Półwyspu Helskiego jest najbardziej wysuniętym punktem w Polsce. Gdy już się tam znajdowaliśmy wokół nas nie było nikogo. Nagle mój chłopak stanął na samym cyplu, wyciągnął swojego penisa i powiedział:
- Zobacz! Teraz to mój penis jest najbardziej wysuniętym punktem w całej Polsce. Powinien być zapisany w Wikipedii!
Działo się to rok temu, świeżo zdane prawo jazdy. Po kilku dniach jeżdżenia samochodem w towarzystwie taty, nastała kolej "usamodzielnienia" się i przejęciu "kółka" w samotności. Nie powiem, podniecenie wymieszane razem ze strachem, gdyż tato powierzył mi swój skarb, czyli mercedesa.
Auto było dopieszczone w każdym calu: chuchane, dmuchane, pucowane i wszystko naj naj. Ale do rzeczy.
Podczas jazdy po mieście naszła mnie ochota na coś do picia, najbliższym sklepem był taki, w którego w logo jest mały kropkowany owad. I przed tymże sklepem jest parking, a na tym parkingu betonowe słupki, oddzielające parking od wejścia do sklepu itp. Po udanym zakupie, wiadomo, trzeba wyjechać z parkingu. Przy wyjeździe nie zauważyłem tego nieszczęsnego betonowego słupka i autko przychrzaniło w słupek jak Hanka w kartony. Swojej miny chyba nie muszę opisywać, powiem tylko tyle, że zrobiło mi się niedobrze, zlał mnie zimny pot i nie wiedziałem czy płakać, czy modlić się do Boga o cofnięcie czasu.
Gdy wysiadłem z auta ocenić uszkodzenia, zobaczyłem, że nie jest tak źle. Zero wgnieceń, a lakier był zdrapany w dolnej części błotnika, niedużo, ale wystarczająco, aby zobaczyć na pierwszy rzut oka. Szybka konsternacja, spojrzenie na zegarek i "długa" do sklepu lakierniczego. Cóż, mówiąc krótko, kupiłem lakier na małe zadrapania (czy jakoś tak, wygląda jak lakier do paznokci), zamalowałem starannie dowód zbrodni i tyle, ojcu nic nie powiedziałem, na szczęście się nie zorientował, mimo że przy bliższym spojrzeniu było widać, że wszystko jest pomalowane, co tu dużo mówić, ręką papraka. Auto sprzedał po 2 miesiącach, sprzedawca też się nie zorientował :D. Zbrodnia idealna !
Musiałem się wygadać, mimo iż jest to błahostka, sumienie mnie gryzło.... Tato, tego auta nie uszkodzę, obiecuję ! :)
Dodaj anonimowe wyznanie