#3ytBB

Z moją przyjaciółką znamy się już jakieś 4 lata, mimo iż z góry zakładałem że ta znajomość nie przetrwa. Poznaliśmy się w 1 klasie liceum i na początku jakoś jej nie lubiłem, ona na mnie trochę leciała. 

Po jakimś czasie udało nam się zakolegować, pisaliśmy ze sobą bardzo często. Fajnie nam się gadało, mieliśmy podobne poczucie humoru. Pewnego styczniowego wieczoru przemogłem się w sobie i wyznałem jej coś co tłumiłem w sobie od dłuższego czasu.
Ja: Wiesz co, strasznie cię lubię i muszę ci coś powiedzieć...
Ona: No co jest?
J: Bo w sumie to my jesteśmy do siebie bardzo podobni.
O: Tzn? *O matko, on chyba chce mi w końcu powiedzieć, że mu się podobam!*
J: Chodzi o to, ze ja też lubię facetów.

Jak na prawdziwą przyjaciółkę przystało, zrozumiała to i teraz mówimy sobie o wszystkim. Po tych kilku latach zmieniłem zdanie, myślę że to właśnie przyjaźń na zawsze :)

#hRhy2

Kojarzycie popularną ostatnio akcję trollingową odnośnie Cacao DecoMorreno? Ktoś opublikował pudełko tegoż produktu na stronie recenzującej książki, wymyślił fabułę, bohaterów... Wielu ludzi uwierzyło, że to cenione dzieło literackie i poszukiwało później innych książek zacnego pana DecoMorreno.
Tak się składa, że od trzech lat w gimnazjum na koniec semestru mamy za zadanie wybrać dowolną książkę i zaprezentować ją klasie.

Jak się zapewne domyślacie, kumpel z klasy zaprezentował i opisał właśnie wyżej wymienione dzieło... Nauczycielka stwierdziła, że kolega fantastycznie zaprezentował tę niebywałą książkę, którą swoją drogą musi kiedyś przeczytać. Zachwyciła się opisem nieistniejącej fabuły, fałszywego bezimiennego bohatera, po czym wstawiła kolesiowi dwie szóstki i piątkę.
Mistrz.

#y42DW

Jak dla mnie to bardziej anonimowo się nie da. Śmiało, piszcie "fuj" i "ble".

Kiedy zbliża mi się okres, ale nie mam jak dotrzeć do toalety/nie chce mi się do niej docierać, badam teren, czy nikogo nie ma, wsadzam sobie lekko palec w dolne partie, wyciągam i sprawdzam, czy jest na nim krew.

Tyle.

#I8MNJ

Opowiem wam moją historię z przed paru dni.
Siedziałem sobie na kanapie, a że nikogo nie było w domu, to włączyłem pewną stronkę i zacząłem sobie robić dobrze.
Pech chciał, że kiedy usłyszałem, że pod dom podjeżdża auto, już prawie doszedłem, sekundy dzieliły mnie od wytrysku xD
Wyłączam laptopa, zakładam spodnie. Mama wchodzi do pokoju, a mi akurat wtedy wytrysnął... Cale mokre białe spodnie, a moja mamusia na to:
- Kochanie, cieszę się że już dorastasz, ale powstrzymuj się.

Do tej pory nie mam odwagi spojrzeć mamie w oczy.

#QoxD6

Mieszkam w akademiku. Było to 2 lata temu. Przed snem rozmawiałam z moją współlokatorką o paraliżu sennym, o duchach i różnych tego typu zjawiskach. Była to jakoś 2-3 w nocy i przypomniało mi się, że nie zamknęłam drzwi na klucz.

Wstałam, skradałam się na paluszkach żeby nie obudzić Kornelii, przekręciłam klucz, wracam do łóżka i nagle słyszę krzyk mojej współlokatorki. Drze się jak nie wiem co i patrzy na mnie. Ja nie wiedziałam co się stało, byłam mega przestraszona, bo myślałam, że ktoś za mną stoi i pod wpływem tego stresu głos zmienił mi się na gruby i brzmiał jakbym była opętana. Mówię do Kornelii "to ja, nie krzycz", a ona krzyczy jeszcze bardziej, wydziera się żebym ją zostawiła.

Mówię raz jeszcze z bardziej przerażonym głosem "to ja". Dopiero jak spojrzała na łóżko zobaczyła, że mnie nie ma zrozumiała, kto był tym "duchem" :D Długo po tym nie mogłam zasnąć, bo przypomniał mi się krzyk współlokatorki i mój szatański głos :)

#H4dko

W tematyce piłki nożnej.

W czasie mistrzostw świata (albo innego Euro) jakieś 10 lat temu ojciec dostał zaproszenie od kolegi mieszkającego w Niemczech, żeby razem poszli na mecz Polski.
Pojechał, my z mamą oglądałyśmy mecz w telewizji, wypatrując taty na stadionie (bo może akurat go pokażą wśród kibiców).

Kilka dni później tata wrócił, córeczce przywiózł piłkę z autografem ówczesnego polskiego piłkarza. Wszystko super.

Po latach wydało się, że na mecz nigdy nie dotarł, mecz spędził z kolegą w jego garażu, pijąc piwo i wspominając dawne czasy, a piłka akurat leżała w garażu, więc dziewczyna kolegi złożyła na niej autograf.

Grunt to wybrnąć z sytuacji.

#Ec2rE

Znacie to uczucie, kiedy wracacie padnięci po 12 godzinach w pracy i musicie wysprzątać pół pokoju, bo wasz kot postanowił dostać biegunki prosto na reklamówkę z pożyczoną suknią ślubną koleżanki i welonem?

Nie, nie znacie?

No to Wam zazdroszczę. Właśnie skończyłam szorować podłogę i drzwi, a okien nie zamknę chyba przez tydzień. I chyba przez tydzień też niczego nie zjem. -.-

#LodH6

Sposób na rzucenie palenia papierosów.

Po prawie 10-ciu latach palenia jak ręką (ustami) odjął.
Co powiedziałam ja?
- Że "On" lepiej smakuje, jak Narzeczony wstrzyma się kilka godzin przed, od palenia.
Co zrozumiał Ukochany?
- Że jak rzuci palenie, to częściej będę go zaspokajać oralnie.

Nie kłamałam.
Cieszę się, że nie pali ;)

#4izVX

Kilka lat temu koleżka miał zdawać egzamin praktyczny na prawo jazdy. Zestresowany chodził po ośrodku, czekając aż wyczytają jego kolej. Trochę mu zrobiło się ciężko na pęcherzu, więc postanowił skorzystać z toalety - gdzie przy myciu rąk niefortunnie oblał mu spodnie jakiś gość. Wyglądało to jakby podczas załatwiania biznesu trochę ulało mu się na spodnie, więc można zrozumieć frustrację kolegi - "Zobacz co zrobiłeś, ty debilu, jak ja teraz wyglądam?". Gość tylko kulturalnie przeprosił i wyszedł z toalety. Jakieś 5 minut po incydencie w ubikacji wezwano kolegę na plac egzaminacyjny. Wyobraźcie sobie jego minę, gdy okazało się, że jego egzaminatorem jest nie kto inny, jak zbesztany przez niego facio z toalety.
Niestety można powiedzieć, że kolega został oblany dwa razy tego dnia :P

#TJSOJ

To, że ktoś jest otyły nie oznacza, że jest głuchy.
To, że ktoś jest otyły nie oznacza, że jest ślepy.

Mam 20 lat i trzeci stopień otyłości. Nie piszę tego po to, by się pochwalić, ale po to, by nakreślić wam sytuację. Wyobraźcie sobie niską grubaskę z podwójnym podbródkiem, która wchodzi sobie do pociągu. Kulturalnie siadam na wolnym miejscu i wkładam słuchawki w uszy.
Mój spokój nie trwa długo.
Po jakichś 10 minutach starsza pani szturcha mnie w ramię, bym ustąpiła jej miejsca. Co z tego, że przedział w pociągu jest prawie pusty, a na bilecie wykupiona miejscówka. Starsza dama zwraca się do mnie ze słowami:
„GRUBASIE! POSTAŁABYŚ TROCHĘ, TO SCHUDNIESZ”.

Gratuluję postawy!
Oczywiście odpowiedziałam jej kulturalnie, że ma inne siedzenia do wyboru i żeby uważała na epitety, po czym w moją stronę poleciały kolejne barwne sformułowania.
Ja wiem, że życie fit jest w modzie. Staram się osiągnąć „społecznie akceptowaną wagę”. Ale czy naprawdę trzeba obrażać kogoś? Zdołować?
Bo jak przypomnę sobie tę sytuację, to ręce i cycki mi opadają.
Dodaj anonimowe wyznanie