#Q2c7k

Dzisiejsza sytuacja. Razem z narzeczonym spędzaliśmy weekend poza naszym miejscem zamieszkania. Cały dzień zwiedzania, później powrót do hotelu. W drodze kupiliśmy jakieś winko, na rozluźnienie atmosfery. 

Zaczęło się niewinnie. Postawiliśmy na "grę wstępną" - gra karciana z zadaniami dla par. Pech chciał, że w dalszym ciągu mam MałyCzerwonyProblem. Pech również chciał, że Luby dostał zadanie takie, a nie inne, czyli zadowolenie mnie ustami. No i tu pojawił się dylemat, czy wyjąć Waciany Nabój, czy zostawić i pozwolić żeby sznurek mu przeszkadzał. Postanowiłam zapytać. Jako, że jesteśmy dosyć walniętą parą wiedziałam, że odpowiedź mnie zaskoczy.

W odpowiedzi usłyszałam:
- Kochanie, spokojnie. Tampon może zostać, nawet lepiej. Zęby sznurkiem sobie wyczyszczę!

Geniusz.
Uprzedzam pytania:
Tak, płakałam ze śmiechu.
Tak, dokończyliśmy dzieła.

#1ZA17

Niedawno przygarnęłam małego pieska. Kundelka.
Leżał w krzakach i cały się trząsł. Wzięliśmy go i nakarmiliśmy. Został.

A potem nagle się okazało, że to suka.

Kiedy próbowałam przekonać mojego młodszego brata o płci pieska, uporczywie się sprzeciwiał. Po chwili ciszy popatrzył na Lunę i stwierdził:
- Wiesz co? To chyba jednak dziewczynka, bo jak chodzi to tak tyłkiem kręci.

#pDA50

Zaprawdę powiadam Wam, laptopa nie wyłącza się zamykając klapę, bo inaczej przydarzyć się może to, co przydarzyło się mnie.

Po obejrzeniu bajki na dobranoc dla dorosłych, na czerwonym tjubie, po prostu złożyłem laptopa i dobranoc.

To uczucie, kiedy następnego dnia, otwierając go w biurze przy ludziach, narzędzie pracy wydziera się ou, aa, uuu, oujeah, fakmi, a ja muszę najpierw wprowadzić hasło, żeby dostać się do systemu i wyciszyć choćby lub wyłączyć tę pornografię...

#8Q6bU

Byłam na zakupach z matką i przyszłą teściową. W pewnym momencie stwierdziłam, że mam dość, niech kończą beze mnie, będę czekać w kawiarni. Usiadłam przy małym stoliku, zamówiłam kawę, dostałam ją, wyciągnęłam książkę i przestałam zwracać uwagę na boży świat. Kątem oka zobaczyłam tylko, że obok usiadła para z małym chłopcem, 5, może 6 lat.

Siedzę, czytam i nagle słyszę bojowy okrzyk wojownika Apaczów, po czym mój stolik ląduje na podłodze, razem z kawą, wazonem i resztą porcelany. Sprawcą - zapłakany chłopiec, który zaczął już kopać w blat. Zdezorientowana zaczynam się rozglądać wokół siebie, kelnerka nadbiega ze ścierką, mężczyzna zaczyna krzyczeć na dziecko... Spokój zachowała jedynie kobieta. Spokojnie dopijając swoją kawę, powiedziała partnerowi:
- Widzisz, właśnie dlatego chcę, żeby mieszkał z tobą.

#SlUPx

Można powiedzieć, że jestem największą ofiarą losu o jakiej świat słyszał. Zacznę od tego, że od niedawna jestem programistą. Bardzo mi się to podoba i niemalże każdą wolną chwilę spędzam przy kodzeniu.
Przechodząc do głównej historii:

Był to upalny piątek, tak upalny, że nie chciało mi się wychodzić z chłodnego mieszkania. Uznałem, że napiszę jakiś program, a nuż uda się go sprzedać i coś zarobić na jakiś wakacyjny wyjazd. Po kilku minutach programowania wybiłem sobie palec. Tak wybiłem sobie palec siedząc wygodnie i klikając w klawisze na komputerze.

Następnego dnia przy biurku znalazłem kask i ochraniacze.

#XhvvK

Mając około 15 lat, pojechałem z rodzicami na wakacje nad polskie morze, gdzie mieliśmy wynajęty mały domek na skraju nadmorskiej miejscowości. Dla dzieciaka, jakim wtedy byłem, wyjazd z dorosłymi to sama nuda, więc postanowiłem sobie znaleźć ciekawsze zajęcie.
Zabierałem tacie aparat, chowałem się w krzakach drogi "wylotowej" (a więc ruchliwej) i robiłem zdjęcia z lampą błyskową samochodom jadącym znacznie szybciej. Wiele aut zwalniało, obawiając się mandatów z tego "fotoradaru"

Drodzy kierowcy, zagadka waszych nieotrzymanych zdjęć została rozwiązana :D
(I nie, nie waliłem fleszem po oczach).

#m8vDq

Od ponad pół roku jestem w prawie idealnym związku... No właśnie prawie... Wszystko jest ładnie, pięknie dopóki nie dochodzi do zbliżenia. Za każdym razem trwa to z 5 minut (może ciut dłużej), kiedy ja nawet nie jestem dobrze rozgrzana i o moim orgazmie nie ma mowy (po jego dojściu on robi się miękki i nie ma szans na nic więcej - jest mi z nim cudownie, to fakt, ale jeszcze ani razu nie doszłam, kilkanaście razy też udawałam, bo widziałam jak strasznie się z tym męczy).

Dodatkowo mój wybranek stroni od jakichkolwiek form zaspokajania innego niż to pięciominutowe, oczywiście nie tyczy się to jego. Subtelne lub też mniej nakłanianie do robienia lodzika czy dobrze ręką jest na porządku dziennym, ale kiedy mówię, że może on też by się ze mną w ten sposób pobawił, od razu leci komentarz, że on nie umie... Jestem w stanie zrozumieć, gdyby mi powiedział, że tego nie lubi, nie podoba mu się to, ma jakieś obiekcje - przecież nie każdy musi to lubić, ale argument nie, bo nie umiem - kompletnie mnie nie przekonuje.

Bardzo go kocham, ale tracę jakąkolwiek przyjemność z seksu, a tak nie powinno być. Kilka razy poruszałam ten temat, ale zawsze jest bez zmian. I weź tu człowieku się nie frustruj (i nie miej wyrzutów sumienia)...

#lERjk

Miałam 7 lat i urwał mi się film. Niemożliwe? A jednak.

Wracając do początku.
Sylwester. Moja Mama pracowała wtedy na kuchni w jednym z ośrodków wypoczynkowych.
Ja, mały smark byłam w domu pod opieką Taty i wujka (bezdzietny człowiek). I grzecznie ten sylwester przespałam ;)

Rzecz dzieje się w Nowy Rok, kiedy wstałam wcześnie, a wszyscy jeszcze spali. Zobaczyłam w kuchni najlepsze co może być - truskawki i otwartego szampana... Szampan typu "ruski za 5 zł" w połączeniu z truskawkami był jak niebo w gębie! Pamiętam, że siedziałam w kuchni i sobie "drinkowałam" (jak to teraz wszyscy wspominają), kiedy do kuchni wszedł zaspany skacowany wujek z pytaniem co robię.
- Piję, wujek, chcesz trochę?
I chyba nie takiej odpowiedzi się wujaszek spodziewał, bo nikogo nie obudził i poszedł dalej spać.
A ja tak przydrinkowałam, że jedyne co pamiętam, to fakt, że bardzo źle się wymiotuje truskawkami.

Ps. Wujek podobno dostał niezły ochrzan od moich rodziców!
Ps1. Do dzisiaj nie przepadam za alkoholem.
Ps2. Rok później idąc do komunii, grzecznie chciałam się z tego wyspowiadać, ksiądz nie był zadowolony z mojego wyznania ;D

#pdkgs

Zdarzenie miało miejsce gdy miałam jakieś 8 lat. Tego dnia moja mama kończyła pracę późnym wieczorem, a tata nie chciał żeby go obudziła, więc położył się ze mną. Niby nic nadzwyczajnego... rodzice często śpią z dziećmi. Ja jednak bardzo nie lubiłam z nim spać bo strasznie chrapał, więc całą noc trwałam w takim półśnie, bo ciągle mnie budził ten dźwięk.

W pewnym momencie mój tata chyba poczuł, że się wiercę, a że człowiek śpiący nie do końca ogarnia rzeczywistość, pomylił mnie z moją mamą, gdy naszła go ochota na seks. Przeciągnął mnie tak, że leżałam teraz na nim, dotykał moich pleców i pośladków, całował namiętnie po twarzy. Po chwili zorientował się chyba jednak, że to nie moja mama, zrzucił mnie prędko z siebie, powiedział tylko 'śpij dalej' i odwrócił się na drugi bok.

Zapytacie jakim sposobem pomylił małą dziewczynkę z dorosłą kobietą... A no tak, że ja od zawsze byłam bardzo wysoka, a moja mama z kolei niska, więc mając 8 lat byłam prawie jej wzrostu. Dodatkowo każdy zawsze powtarza, że wyglądamy identycznie.
Mój tata nie jest pedofilem i nigdy (oprócz tej jednej nocy) nie dał mi tego odczuć. Nigdy mnie nie zgwałcił, ale ja po prostu nie mogę do tej pory okazywać mu uczucia tak jak robi to normalna córka normalnemu ojcu. Jestem po prostu chłodna w stosunku do niego. Mimo, że jestem już dorosła to to wspomnienie wciąż siedzi gdzieś w mojej głowie i potrafię je odtworzyć bardzo dokładnie.

Takie ot anonimowe wyznanie.
Dodaj anonimowe wyznanie