#bv9H5

Mam 17 lat i o rok starszego brata śmieszka. Uwielbia robić mi kawały :)
Ostatnio kompromitując mnie przy znajomych przesadził. Powiedziałam sobie "dosyć!" Postanowiłam się zemścić.
Jako iż jestem zapaloną czytelniczką anonimowych, pomyślałam, że skorzystam z zemsty pewnej dziewczyny, mianowicie "kostka rosołowa w prysznicu". Znacie?
Kostka jest, prysznic jest, a więc do dzieła. Kiedy już prawie kończyłam swoje dzieło, do łazienki wchodzi mama. Patrzy na mnie jak na totalną idiotę i mówi:
- Córcia, kostka rosołowa w prysznicu? Odstaw te anonimowe.

Pozdrawiam mamę, wiem, że to czytasz i teraz trochę żałuję, że kiedyś tu opisałam pewną historię ;/ :D

#xQ0zb

Po 3 latach związku zaczęłam marzyć o zaręczynowym pierścionku. Młoda i naiwna dziewczyna przeglądająca z rozmarzonym wzorkiem strony oferujące biżuterię... I nadszedł ten cudowny dzień! Okoliczności nie były szczególne, staliśmy pod katedrą, gdy on uklęknął przede mną i wsunął mi pierścionek na palec. Zapytał:
- Wyjdziesz za mnie?
Serce zaczęło łomotać mi z radości, zabrakło powietrza, by coś powiedzieć i... Zorientowałam się, że pierścionek to nie pierścionek, a metalowe kółko. Wstał, śmiejąc mi się prosto w twarz:
- Żartowałem!
Mruknęłam tylko:
- No zabawne.
Starałam się niczego po sobie nie pokazać, ale gdybym nie usiadła, na pewno straciłabym przytomność.

Nigdy więcej nie poruszaliśmy tematu tego żartu, ale w tamtej chwili poczułam się jakbym dostała w twarz.
Odeszłam po kolejnym roku już nieszczęśliwego związku.

#mr73W

Jestem mistrzynią podrywu!

Od dwóch lat noszę aparat na zębach. Co dwa miesiące mam kontrolne wizyty. Po zdjęciu drucików z zębów, jak zwykle pani stomatolog kazała mi iść umyć zęby (żeby odświeżyć jamę ustną, aby móc założyć nowe druciki).
Wyszłam z gabinetu i zaczęłam iść do łazienki, znajdującej się na korytarzu. W poczekalni zauważyłam bardzo, bardzo przystojnego chłopaka. Myjąc zęby zastanawiałam się jak zwrócić jego uwagę. Nic logicznego nie wymyśliłam, a byłam tak zamyślona, że nie mogłam dokręcić zakrętki od pasty. Wychodząc z łazienki nadal mocowałam się z upartą zakrętką. Szkoda, że nie zauważyłam, że w moim kierunku ktoś idzie. Otóż chłopak, który tak bardzo mi podobał, zderzył się ze mną. A że miałam niedokręconą pastę na wysokości klatki piersiowej, została ona zgnieciona. Zawartość opakowania rozsmarowała się po naszych ubraniach. Jego koszula i moja sukienka obdarzone były ciapkami z pasty do zębów.

Hmm, z jego miny nawet ja potrafiłam wyczytać, że ma ochotę mnie zwyzywać ^-^
No cóż, przynajmniej zwróciłam na siebie uwagę...

#sKwMp

Dużo było tu o zaćmieniach mózgu i podobnych rzeczach. Pomyślałem, że dorzucę coś od siebie ;)

Pewnego październikowego poniedziałku wróciłem ze szkoły wykończony i praktycznie natychmiast po wejściu do domu udałem się na spoczynek. Śniło mi się, że:
1. Był piątek.
2. Normalnie poszedłem do szkoły na lekcje.
3. I teraz najważniejsze: w moim śnie poszedłem spać :D

Sen był na tyle realny, że po rzeczywistym wybudzeniu czułem, że jest piątek. Była gdzieś 23, więc nie kręciłem się po domu, i jak to mam w zwyczaju co piątek, oglądam filmy i ulubione seriale. Postanowiłem zrobić filmowy maraton i zarwałem nockę. Wszystko było pięknie, do czasu... Do 5:30. Zadzwonił mój alarm. Który dzwoni od poniedziałku do piątku.

Był wtorek.

Nigdy się tak nie wkurwiłem jak wtedy :D

#6EKxm

Zacznę od tego, że studiuję pielęgniarstwo i mam teraz praktyki na oddziale chirurgicznym.

Dziś po raz pierwszy sama miałam zmienić pacjentowi worek stomijny (w skrócie to taka "torebka" na kupy). Wszystko szło dobrze, dopóki nie odwróciłam zużytego worka w złą stronę. Tak... na moje stopy wylądowała jego zawartość, a było tego naprawdę sporo.

Ja byłam zażenowana całą tą sytuacją i swoją niezdarnością, ale przynajmniej wywołałam uśmiech na twarzy pacjenta.

#WHHYD

Do niedawna byłam szczęśliwą, ciężarną matką 3-letniego chłopca. Do niedawna.

W zeszłym miesiącu odbyła się moja sprawa rozwodowa z winy byłego męża. Dokładnie 17 tygodni temu, zupełnie przez przypadek, zerknęłam na telefon męża w momencie, gdy zaczął dzwonić (połączenie przychodzące). W nazwie kontaktu widniało żeńskie imię dość mocno zdrobnione. Zdawało mi się to bardzo podejrzane, chociażby dlatego, że nie tolerował "maksymalnego" zdrabniania. Uważał to za dziecinne i mało profesjonalne. Zaczęło mnie to bardzo zastanawiać i chcąc nie chcąc - sprawdziłam jego SMS-y oraz całą galerię.

Okazało się, że mój nadzwyczaj prymitywny jaskiniowiec z ery kamienia łupanego nie usuwał żadnych "pikantnych" wiadomości ani zdjęć, które sobie nawzajem wysyłali. Korzystając z kolejnej okazji, kiedy to małżonek brał prysznic - porobiłam zdjęcia owych wiadomości oraz innych dowodów jego niewierności.

Bardzo przeżyłam tę informację, ponieważ był moim pierwszym mężczyzną, który dosłownie we WSZYSTKIM mnie "rozdziewiczył".

Na rozprawie rozwodowej postanowiłam, że nie ograniczę byłemu mężowi kontaktów z synem, bo bądź co bądź - był bardzo dobrym ojcem. Wiecie, co zrobił mój wspaniały 3-latek?
Co prawda nie powinno go tam być, ale dowiedział się wszystkiego od mojej mamy, więc sam, z własnej woli, chciał tam być. Wstał i na cały głos powiedział, że nie chce rozmawiać z tatusiem, bo mamusia nigdy nie płakała i nigdy nie była smutna, a po tym jak przestał przychodzić do domu, mamusia cały czas płacze.

Nigdy malucha nie nastawiałam przeciwko mężowi, bo po co, skoro wywiązywał się ze swojej roli ojca? Mały sam zadecydował. Sąd dla pewności chciał przesłuchania Młodego w obecności psychologa dziecięcego, który uznał, że jeśli dziecko nie chce, nie powinno się go zmuszać do spotkań wbrew jego woli.

Kocham Cię, synku.

#Xx3Wz

Nawiązując do wyznania #uCA7h postanowiłem dodać też swoje, o co zresztą prosiliście :)

Zacznijmy od tego że jestem bi. Oczywiście po długiej kolejce wreszcie wszedłem do urologa. Gdy lekarz zaczął robić swoje po chwili dostał białym płynem po twarzy. Natychmiast podał mi chusteczkę i kontynuował.

Cóż z lekarzem nie jesteśmy parą, a szkoda bo w sumie ładny był, ale jeśli jest gdzieś jeszcze miejsce w bunkrze powiadomcie mnie.

#EX59d

Od kilku lat mieszka z nami moja babcia. Kobieta ma 87 lat, fizycznie czuje się dobrze, ale niestety głowa już nie ta. Ma słabą pamięć, zmyślone wspomnienia i często zachowuje się irracjonalnie.

Często zdarzały się sytuacje, w których nie łatwo zachować spokój. Porusza się cicho, jak kot i lubi obserwować innych domowników bez słowa. Nie raz wydawało mi się, że jestem sama w pokoju, aż nagle zauważałam jakąś postać za moimi plecami. Kiedyś w środku nocy obserwowała mojego ojca pracującego przy laptopie. Zauważył ją dopiero przeciągając się w fotelu, z którego spadł z krzykiem. Innym razem poszła w nocy do łazienki nie zapalając światła i zostawiając uchylone drzwi. Wyszłam z pokoju (drzwi do łazienki są zaraz obok moich), gdy chuda, pomarszczona dłoń chwyciła klamkę i zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. Generalnie zawał na miejscu.

Jednak to, co zrobiła wczoraj w nocy pobiło wszelkie rekordy.
Obudziłam się w nocy i pierwsze co zobaczyłam to mała, skulona, jasna postać pochylająca się nad moim łóżkiem i chwytająca mnie za stopę. Zacisnęłam z powrotem powieki i miałam nadzieję, że mi się zdawało, jednak poczułam dłoń ściskającą moją stopę. W pierwszym odruchu podniosłam się i schowałam nogę pod kołdrę. Dopiero wtedy zrozumiałam, że przerażająca postać, to moja babcia w białej koszuli nocnej. Sama odskoczyła wystraszona, a na moje pytanie czy coś się stało, uciekła do swojego pokoju. Była godzina 4:33. Nie zasnęłam już tej nocy.

Rano odpowiedziałam o tym rodzicom, którzy postanowili podpytać babcię o ten incydent. Niestety nic nie pamięta.

Cóż, chyba trzeba zamontować jakiś zamek w drzwiach. Albo chociaż zasuwkę.

#a6Dof

Sytuacja wydarzyła się kilka miesięcy wstecz. Jak to bywa, wracałam z pracy komunikacją miejską. W pewnym momencie do autobusu wsiadł mężczyzna. Zarośnięty, w podartych ubraniach, lekko zaniedbany. Od razu oceniłam go jako osobę bezdomną. Nie było tłumów i pomimo wolnych miejsc zawahał się usiąść. Przesunęłam się całkowicie do szyby, a on widząc zaproszenie skorzystał. Zapytał mnie w jakim kierunku zmierza autobus i o kilka jeszcze mało ważnych rzeczy.
CO NAJPIĘKNIEJSZE: W momencie, gdy dowiedział się, że wracam z pracy, wyciągnął dwie bułki, częstując mnie jedną z nich, bo pewnie po ciężkim dniu pracy byłam głodna... Pomimo tego, że właśnie ta jedna bułka to jego obiad i kolacja.

Ja nigdy nie pomyślałam o tym, zajadając się łakociami, że osoba obok może być głodna.
Dodaj anonimowe wyznanie