#XbsgQ

Mam 27 lat i jestem położną. Pracuję na oddziale ginekologiczno-położniczym. Dodam, że pracę swoją uwielbiam. W swojej niedługiej karierze widziałam już różne rzeczy. Zaczynając od różnych przedmiotów wewnątrz pań (pęknięte kaszanki, złamane ogórki, szklanki, butelki), po naprawdę ciężkie przypadki rozdarcia miejsc intymnych (i niekoniecznie z wyniku gwałtu), utracenia ciąży... Mogłabym wyliczać w nieskończoność, ale nie o tym mowa. Wyzwanie dotyczy higieny.

Moje drogie panie, myjcie się. Nie mówię, że wszystkie kobiety takie są, ale znaczna większość niestety styczność z mydłem ma może raz w miesiącu. Przychodzą panie na planowe zabiegi, tzw. "krótkie" (rano przychodzi, po południu wychodzi). Moment rozłożenia nóg na fotelu ginekologicznym przez taką panią jest chyba najgorszym momentem w dniu mojej pracy. Smród niesamowity, zgniłe śledzie przy tym pachną...
Takie podmycie się zajmuję naprawdę chwilkę. Zakupienie mydła też nie da wam silnego odczucia braku pieniędzy w portfelu. Ja rozumiem, czasami siedzimy w domu i nam się nie chce - OK, sama też tak mam, ale jak wiecie, że idziecie na zabieg, to może warto byłoby tak machnąć dwa razy wodą z mydłem po kroczu? Dla was odświeżenie, dla nas przyjemniejsze warunki pracy. Najbardziej przeraża mnie to, że starsze kobiety 65+ bardziej dbają o higienę intymną niż dziewczyny w przedziale 18-30 lat.
Ta więc myjcie się, dziewczyny, nie znacie dnia ani godziny...
NieChceLoginu Odpowiedz

Myślę, że żadna położna nie kazałaby myć mydłem miejsc intymnych. Nawet ja wiem, że się tego u kobiet nie robi.

Zutaras

Dokładnie to samo chciałam napisać.

Czaroit

Poza tym mnie się jakoś dziwne wydaje, że położna główny nacisk kładzie tutaj na odór, a nie na zagrożenia zdrowotne dla pacjentek.
A te są naprawdę bardzo poważne, infekcje układu rozrodczego to nie przelewki.

chybajednaknie

To akurat nie wydaje mi się dziwne.
Nawdychałabyś się codziennie kilku, kilkunastu śmierdzieli, wypłynęło by to pierwszy plan.

Czaroit

chybajednaknie
Jakbym codziennie wdychała śmierdzieli, to pewnie bym w pewnym stopniu przywykła. Natomiast jako osoba zawodowo zajmująca się zdrowiem, to właśnie na nie zwracałabym przede wszystkim uwagę w tego typu odezwach do narodu. Machnęłabym tu zapewne dość drastyczny opis jakiegoś choróbska, by solidnie nastraszyć kobitki, i w ten sposób zmobilizować je do higieny.

No i jest jeszcze to zdanie na końcu... Kompletnie bez sensu w kontekście umówionych wizyt u lekarza. Za to ślicznie pasuje do kolesia, któremu się nudzi, więc bawi się w bajkopisarstwo.

Oczywiście my tu sobie jedynie dywagujemy, bo może być i tak, że naprawdę napisała to położna.

Econiks Odpowiedz

W prywatnych gabinetach jest specjalny pokój gdzie można się przygotować do wizyty, w tym podmyć, widocznie na NFZ nie ma takich podstawowych udogodnień.
Inna sprawa, że zazwyczaj na takie oddziały trafiają kobiety z różnymi chorobami, to trudno się dziwić, że bakterie, czy grzyby nie pachną fiołkami.

Postac

Na NFZ też są takie pokoje. Chociaż może nie wszędzie?

ArabellaStrange

Ja na NFZ nigdy jeszcze nie trafiłam na taki pokój. Tylko u mojego własnego gina w gabinecie.

Postac

Ja chodziłam na NFZ do jednej przychodni, w innej prowadziłam ciążę - i były takie pokoje. W szpitalu, w którym rodziłam, lekarz też przyjmuje pacjentki i też jest takie miejsce.

Dragomir Odpowiedz

Może dbają podobnie, tylko te młodsze produkują więcej śluzu, a więc jest więcej pożywki dla bakterii. Ale fakt, umycie się przed zabiegiem powinno być normą i wiek w żaden sposób tego nie usprawiedliwia.

Dodaj anonimowe wyznanie