Mamy w szkole taką klasę, w której ławki są dosyć blisko siebie. Żaden problem, powiecie? Pamiętacie na pewno te szkolne krzesła z wolną przestrzenią pomiędzy deską do siedzenia a wąską deską na plecach. Niby nic takiego. Traf chciał, że siedzę tam akurat za chłopakiem, który mi się podoba. Skupiona na lekcji, chciałam zmienić pozycję i usiąść z założoną nogą, tyle że z powodu ograniczonej widoczności trochę źle wymierzyłam. Kopnęłam biednego chłopaka siedzącego przede mną w tyłek – na tyle mocno, że podskoczył na krześle. Nauczycielka spojrzała na niego. On spojrzał na mnie, zszokowany. Chciałam jakoś wyjaśnić sytuację, no bo kurczę, głupio tak bez słowa. Jako że błyskawiczne myślenie w stresowych sytuacjach nie jest moją mocną stroną, jedyne wyjaśnienie, które przyszło mi do głowy, brzmiało niestety: „Sorry, nie wcelowałam”.
Dodaj anonimowe wyznanie
Miałaś szczęście że się nie odwrócił jądrami bo wtedy byś miała co najmniej naganę albo zawieszenie w prawach ucznia.