#yEmLX

Mam brata bliźniaka. Jesteśmy do siebie zabójczo podobni zarówno z charakteru, jak i z wyglądu.
Nie pamiętam już w której klasie podstawówki mieliśmy napisać "kto jest naszym autorytetem i dlaczego". Moja praca była najkrótsza:
"Moim autorytetem jest mój brat X, ponieważ jest taki sam jak ja, ale niegrzecznie byłoby napisać, że sam jestem dla siebie autorytetem".
Dostałem jedynkę :(

#wbKEY

Po firmowej imprezie świątecznej drzwi domu otworzyła mi moja żona ubrana TYLKO w czapkę Świętego Mikołaja. Pech chciał, że stałem w drzwiach z dwoma moimi kumplami z pracy. Miałem po tym żonę obrażoną przez parę tygodni i dwóch kolesi, którzy wciąż chcą koniecznie nas namówić na trójkącik-wielokącik.

#QM3o3

Kiedy byłem w liceum, bardzo chorowałem. Doszło nawet do sytuacji, że zabrała mnie w dość nieładnym stanie karetka ze szkoły, było spore zamieszanie, cała szkoła wiedziała, że kogoś zabrali, nawet były plotki, różnego rodzaju. Od "bycia pijanym" do "nie ma już go z nami". Spędzałem tonę czasu w różnych szpitalach i klinikach, często łapałem infekcje, ale w końcu się wyleczyłem. Problemem okazało się pierwsze półrocze, bo już w październiku opuściłem cały miesiąc szkoły. Potem zdarzały się jeszcze kilkudniowe nieobecności, sporo się tego nazbierało, ale zaległości udało mi się ciężką pracą nadrobić. Ale nie o tym.

Na apelu po półroczu dyrektor ogłaszał typowe sprawy. W tym frekwencję. Wyczytał parę osób, po czym wygłosił kazanie o "tym najgorszym wagarowiczu" i o tym, że grozi mu wywalenie ze szkoły i będzie o tym osobiście rozmawiał z rodzicami.
Po czym wyczytał moje nazwisko...

Moja wychowawczyni podbiegła do niego i powiedziała szybko, tak, że było słychać na całej sali gimnastycznej "Panie dyrektorze, to ten co tak choruje". Dyrektor powiedział tylko "aha, przepraszam" i kontynuował. Wszyscy zerkali w moją stronę.
Nigdy nie było mi tak wstyd.

#M3zNP

Ojciec mojego narzeczonego wszem i wobec oświadczył, że mnie nie akceptuje jako synowej, bo jestem za niska (metr 166) i zdecydowanie za chuda. Dodał jeszcze do tego parę innych przykrych uwag w kwestii mojego wyglądu, na które nie mam wpływu. Lubuje się w regularnym "uświadomieniu" mojego narzeczonego na temat mojej beznadziejności i tego, że zdaniem "teścia" jestem nieatrakcyjna.

Co akurat śmieszne, uczepił się szczególnie również tego, że nie chodzę do kościoła, bo on w końcu jest przykładnym katolikiem.

Jak widać najciemniej pod latarnią.

#I3YQt

Gdy byłam mała, często w przedszkolu na podwieczorek dostawaliśmy monte. Wszyscy byliśmy ich wielkimi fanami. Zawsze gdy to się działo krzyczałam, że kto pierwszy zje, ten jest najlepszy i najfajniejszy. Gdy wszyscy rzucali się i momentalnie zjadali swoje posiłki, ja swojego nawet nie ruszałam, by móc potem delektować się powoli i patrzeć w oczy tym, którzy swojej pyszności już nie mieli. Wiedziałam, że cierpią.

#oO2Rv

Na firmowej imprezie zaczęła się do mnie bardzo chamsko kleić jedna dziewczyna. Za którymś razem, bardziej odruchowo niż umyślnie, uderzyłem ją w twarz. Wystraszyłem się tego, co zrobiłem, ale ona spojrzała na mnie w tamtej chwili z jeszcze bardziej pożądliwym wzrokiem i rzuciła się na mnie jeszcze mocniej, mówiąc mi do ucha, że niesamowicie ją to kręci.
Nic nie zrobiłem, ale przez tę sytuację czuję się totalnie nie w porządku w stosunku do mojej dziewczyny, chciałbym jej o tym opowiedzieć, ale nie wiem nawet jak, bo jest mi strasznie wstyd przez tę sytuację.

#2IFDE

Mamy już z żoną dwójkę dzieci i jesteśmy ze sobą od lat, ale pobraliśmy się dopiero miesiąc temu. Cieszyłem się, że pojedziemy w tygodniową podróż poślubną, będziemy mieli czas tylko dla siebie i "odpoczniemy" trochę od domowych spraw i dzieciaków. Moja żona 4 dni spędziła w sklepach, kupując ciuchy i pierdoły dla dzieciaków i do domu.

#h6BEj

To ja, anonimowa Czarna Sowa. Ostatnio się nudzę bardziej niż zwykle, depresja i bezsenność robią swoje. Czytam wszystkie niezweryfikowane wyznania na anonimowych, przeczytałam całą stronę piekielni.pl, demotywatory.pl i inne podobne. Trafiłam na wyznajemy.pl. Zaczęłam według swego zwyczaju od najstarszych wyznań. Po kilku stronach (z myślą "rozkręci się"), przeszłam do połowy stron, a później do wyznań współczesnych.
Do tej pory chodzę z otwartą japą, zastanawiając się co za desperat wymyśla takie gó..na i wstawia je na stronę główną. 80% tych wyznań jest wymyślone a 15% jest pastami kiepskich kawałów.
Czara goryczy przelała się, gdy znalazlam w komentarzach osobę posługującą się moim nickiem! Gdyby ktoś z Was, moi znajomi Anonimowi zawędrował tam przypadkiem - tamta czarna sowa to nie ja. Ja tam więcej nie zajrzę. Wolę Was. Howgh!
Dodaj anonimowe wyznanie