#ZEDJv

Mam 23 lata, jestem ojcem od ponad dwóch. Wiecie co mnie dołuje, jak nic innego? Moja była dziewczyna wywiozła nasze dziecko do swojej matki, ponad 300 km ode mnie.

Dziś jestem szczęśliwie zakochany, zaręczony z inna kobietą. Niby jestem szczęśliwy, tylko pozostaje jedno ale. Nic tak nie boli, jak utrata kontaktu z dzieckiem. Moja była skutecznie ogranicza mi kontakt z córką, nie wiem, co u niej słychać, nie mogę zadzwonić, bo była nie odbiera telefonu, bo po prostu wykorzystuje moją miłość do dziecka przeciwko mnie. Jeżdżę do niej tak często, jak tylko się da, wykorzystuję każdy moment razem, ale jej matka mi w tym nie pomaga, utrudnia nasze spotkania.

Drogie matki, nie utrudniajcie kontaktu swoich dzieci z normalnymi ojcami, nie niszczcie tej relacji. To, że rozstajecie się z partnerem nie oznacza, że dziecko ma się rozstać ze swoim tatą.

#SvHRv

Mój narzeczony oświadczył mi się tak po prostu. Siedział na kanapie, razem graliśmy w pewną grę i w końcu powiedział "wyjdź za mnie", a ja powiedziałam "spoko".

Wiele osób słysząc tę historię mi współczuje, że nie było kwiatów, świecidełek i drogich restauracji, a mi z tym dobrze, bo nienawidzę takich romantycznych pierdół.

#iZeWP

Kiedyś byłam u swojego byłego chłopaka i mieliśmy spontanicznie jechać nad jezioro. Nie byłam zbyt zachwycona tym pomysłem, nie byłam przygotowana. Chłopak uparł się, że znajdzie dla mnie strój w rzeczach swojej mamy. Kiedy tak grzebał, wyciągnął nagle małe, srebrne, owalne urządzenie. Spytałam co to, chłopak stwierdził, że pewnie zabawka dla kobiet, taka do wewnątrz, która ma wzmocnić doznania (nie wiem, nie znam się), po czym... wziął to do ust. Wypluł i powiedział, że on się mamy nie brzydzi.

Nie, nie dlatego się rozstaliśmy.

#2CWiE

Zabiłem kiedyś przez przypadek trzy małe zające.

Miałem 15 lat i postanowiłem, że skoszę kosą spalinową żyłkową kawałek takiego większego ogródka, który jest z jednej strony otwarty na pola. Dość wcześnie umiałem obsługiwać tego typu urządzenia, bo ojciec rolnik i zawsze pomagałem w gospodarstwie.
Koszę trawę, która była dość wysoka i w pewnym momencie wjechałem żyłką na obrotach w gniazdo, w którym znajdowały się małe zajączki. One nie uciekają przed hałasem, jak nie ma z nimi mamy. Jeden został przecięty na pół, drugi wyleciał siłą odśrodkową jakiś metr od gniazda, trzeci był tylko draśnięty.
Byłem przerażony i pobiegłem do domu opowiedzieć o tym. Na zmianę blady i czerwony opowiedziałem mamie co się stało. Ojca akurat nie było. Starszy brat poszedł ze mną w to miejsce. I faktycznie jeden był martwy, drugi poruszał się jakby chciał uciec, ale jego ruchy były dość nieskoordynowane, bo leżał i tylko poruszał łapkami. Trzeciego całkiem zdrowego wzięliśmy na dłonie i głaskaliśmy. Razem z bratem stwierdziliśmy, że logiczniej byłoby go dobić, ponieważ ich mama na pewno nie wróci w to miejsce. W niewoli z kolei dzikie zające się nie uchowają. Któryś z nas rąbnął go szpadlem czy czymś tam, aby się nie męczył.

#FRDJa

O kupie.

Zawsze bałam się, że zostanę zgwałcona, jednak to co wydarzyło się ostatnio zmieniło moje poglądy.

Wracałam sama do domu wieczorem, jak zwykle w lekkim pośpiechu. Nie zauważyłam, jak zza rogu wyszło dwóch mężczyzn. Założyli worek, rzucili mnie na ziemię i zaczęli rozbierać. Wpadłam w panikę. Najgorszy koszmar się spełnia! Lecz nie. Nie zgwałcili mnie. Gdy jeden mnie trzymał, drugi oddał na mnie kał, na moje nagie plecy. Następnie się zamienili, kopnęli mnie i uciekli.

Na policję zadzwoniłam niedługo potem. O ile pan, z którym rozmawiałam trzymał fason, o tyle na korytarzu słyszałam żarty typu "gówniana sprawa".

Chodzę do terapeuty, bo każde wypróżnianie się wywołuje u mnie wspomnienia i odruch wymiotny, a najgorsze, że nie wiem co im wtedy siedziało w tych głowach. Myślę o tym codziennie i ostatnio pomyślałam, że już chyba wolałabym być zgwałcona.

#zN5rW

Mam głęboką depresję i podejrzenie schizofrenii. Od jakiegoś czasu miewam też silne bóle brzucha i omdlenia, czego polska służba zdrowia nadal nie zdiagnozowała i nie wiadomo, co to za choroba.

Dzisiaj przypadkowo dowiedziałam się, że mama opłaciła mi miejsce na cmentarzu. Mam 16 lat...

#sfsYu

Mój syn ma 15 lat i dużo gra w gry komputerowe ze znajomymi. Nawet kiedy przychodzą do naszego domu, to gadają głownie o grach. Mój syn ma dobre oceny w w szkole, trenuje koszykówkę, więc nie ograniczam mu komputera.

Pewnego dnia usłyszałam z pokoju syna, że strasznie się zdenerwował, bo dostał zakaz grania w tę grę na zawsze za to, że kogoś tam obrażał. Strasznie mnie to zdziwiło i zasmuciło jednocześnie. On naprawdę był zrozpaczony, w tej grze kolekcjonował jakieś postacie i różne rzeczy od 2 lat.

Napisałam więc jako rodzic gracza do firmy tej gry z prośbą o zniesienie zakazu grania dla mojego syna, ponieważ poniosły go nerwy, bo miał trudny okres w życiu. Napisałam również, że dopilnuję, aby mój syn zachowywał się od tej pory należycie.
Powiedziałam o tym synowi, ale z uśmiechem na twarzy powiedział, że każdy mógłby sobie takie coś napisać, podszyć się pod rodzica. W sumie miał rację.

Po około 2 tygodniach jednak dostałam odpowiedź, że Kacpra konto zostało odblokowane i mają nadzieję, że dotrzymam obietnicy.

Od tej pory syn patrzy na mnie, jakbym uratowała mu życie :)

#t8akK

Zacznę od tego, że moja rodzina nie należy do normalnych. Mam czwórkę młodszego rodzeństwa, więc zawsze się coś dzieje.

Pewnego dnia, gdy wróciłam do domu, od progu zastałam awanturę między moją siostrą i bratem. Niewzruszona od razu zwróciłam się w stronę swojego pokoju, bowiem u nas takie akcje to codzienność.

Nie zdążyłam usadowić się na swoim kochanym łóżeczku, kiedy nagle wbiegła siostra z ekscytacją na twarzy i błyskami w oczach, żeby opowiedzieć mi jakąś fascynującą historię. ''Nie uwierzysz'' – wydukała, po czym dodała, że sama muszę to zobaczyć. Jako że należę do osób cierpiących na ''mamtowdupizm'', powiedziałam, że nie ruszę się, dopóki nie opowie co się stało.

Okazało się, że całe spięcie zainicjowała moja siostra, która zabrała karty z piłkarzami mojemu bratu – zapalonemu kibicowi. Po krótkiej sprzeczce braciszek nie zamierzał się poddawać i postanowił przejść od słów do radykalnych czynów... Zdjął gacie i wypiął się z zamiarem puszczenia bąka w stronę siostry. Na jego nieszczęście zwieracze mu puściły i wydobył z siebie najrzadszą kupę, jaką można sobie wyobrazić. Osrał podłogę, meble, pościel, a co najgorsze – SWÓJ ZESTAW KIBICA.

Widok zdecydowanie nie do opisania. Nie wiem, jakim cudem moja siostra ocalała. A brat do dziś jest znany jako kibic, który sra na swoje barwy klubowe :D.

#XFb1s

Mój ojciec kiedyś był miłym, żartobliwym młodym chłopakiem, który miał wszystko. Poślubił moja mamę, miał świetna pracę w jednej z większych (jak na tamte czasy) firmie, urodził się mój brat, a później ja.
W 2005 stracił ukochaną pracę i zaczęło się. Nie było na rynku żadnej pracy dla niego, więc to co na czarno zarobił, przepijał w sklepie. Po paru latach picia zaczął mieć schizy. W nocy najczęściej pod wpływem chodził po domu, obserwował nas jak śpimy, krzyczał, wyzywał wszystkich naokoło. Parę razy "uratowałam mu życie", bo spadł ze schodów i rozbił sobie głowę, oczywiście zero wyciągnięcia wniosków z tej sytuacji. Często kradł nam pieniądze i oczywiście wszyscy zganiali to na mnie.

Pogrzeb dziadka (chyba najtrudniejszy moment w moim całym życiu), potrzebowałam wsparcia nie tylko od mamy i brata, ale też od ojca. Oczywiście na kacu był, więc stwierdził, że chce mu się pić i poszedł do domu. Ukradł mi pieniądze i poszedł pić.
Wszyscy oczywiście przymykali na to oko, lecz dla mnie miarka się przebrała. Zgłosiłam wszystko na policję, ale to ja okazałam się być "tą złą".

Dziś nie mam żadnych kontaktów z ojcem, nie odwiedziłam go nawet jak był na odwyku. A z resztą domowników widuję się sporadycznie.
Dodaj anonimowe wyznanie