#FRDJa
Zawsze bałam się, że zostanę zgwałcona, jednak to co wydarzyło się ostatnio zmieniło moje poglądy.
Wracałam sama do domu wieczorem, jak zwykle w lekkim pośpiechu. Nie zauważyłam, jak zza rogu wyszło dwóch mężczyzn. Założyli worek, rzucili mnie na ziemię i zaczęli rozbierać. Wpadłam w panikę. Najgorszy koszmar się spełnia! Lecz nie. Nie zgwałcili mnie. Gdy jeden mnie trzymał, drugi oddał na mnie kał, na moje nagie plecy. Następnie się zamienili, kopnęli mnie i uciekli.
Na policję zadzwoniłam niedługo potem. O ile pan, z którym rozmawiałam trzymał fason, o tyle na korytarzu słyszałam żarty typu "gówniana sprawa".
Chodzę do terapeuty, bo każde wypróżnianie się wywołuje u mnie wspomnienia i odruch wymiotny, a najgorsze, że nie wiem co im wtedy siedziało w tych głowach. Myślę o tym codziennie i ostatnio pomyślałam, że już chyba wolałabym być zgwałcona.
Tego jeszcze nie grali! Nie wiem jak skrzywionym trzeba być, żeby na kogoś napaść w celu... wypróżnienia.
Pewnie nieźle ich przycisnęło po kebabie.
Szczerze mówiąc lepiej, że nasrali na nią, niż mieliby zgwałcić i może jeszcze zamordować. Dobrze, że nie w taki sposób skrzywienie poszło, też byłabym w szoku, ale koniec końców odetchnęłabym, że tylko na gównie się skończyło.
Oj, nie wolalabyś. Gówno na plecach ani nie boli, ani nie zrobi dziecka.
I ma skrajnie małe szanse na zarażenie wirusem HIV
Ale jakby wolała gwalt, to byj juz nie był gwalt
No tak, i zero traumy psychicznej....
@kmystery A po gwałcie psychika nie dostaje po dupie?
@kmystery ale przecież autorka ma traumę...
Wyznania o kupie weszły na nowy level...
Współczuję autorko, chociaż osobiście sądzę, że z dwojga złego już lepiej tak, niż zostać zgwałconą. Trzymaj się!
Chyba trochę zaczynam rozumieć Autorkę. Człowiek, żeby pogodzić się z jakaś sytuacją musi ją zrozumieć lub przynajmniej poznać powód jej zaistnienia. To pomaga poukładać to sobie jakoś w głowie. A tu takie, kurwa, coś...
Myślę że zrozumieć powód tutaj oznacza co innego niż uznać że było to właściwe.
Można zrozumieć powód. Choćby facet, który dostawał kosza i friendzone od kobiet przez 40 lat zycia. To potrafi skrzywic psychikę. Oczywiście, nie uważam tego za coś dobrego, i za usprawiedliwienie.
Myślę, że to dawało im satysfakcję seksualną.
Albo zrobili to w efekcie perwersyjnym albo goście byli naćpani. Współczuję autorko ;(
Zajebisty sposób na zniszczenie psychiki sobie wymyślili.
Niektórzy komentujący ślepo wierzą, że gwałt = penetracja. Przy naruszeniu strefy osobistej wbrew woli strony biernej, "nie" znaczy (nie wierzę, że muszę to wyjaśniać) "NIE". To co się stało w miejscu, które wspomina autorka, równie dobrze mogło się stać w sypialni, a wtedy nikt by sobie żartów nie robił...
Ludzie, którzy komentują że to co spotkało autorkę to nic takiego chyba jednak sami gwałtu nie doświadczyli, że się oburzają tym porównaniem. Bo w gwałcie najgorsze jest to że jesteś potraktowana jak rzecz, przedmiot do zaspokojenia a chyba nie ma czegoś gorszego niż bycie potraktowanym jak za przeproszeniem kibiel.
Ale to był gwałt. Niektórzy lubią wypróżniać się na innych, w celu zaspokojenia swoich potrzeb. Gwałt nie zawsze musi oznaczać penetracje.