#tooDS

Za cholerę nie mam orientacji w terenie. Przez to wszędzie muszę chodzić z mamą, a jestem już pełnoletnia...

To nie tak, że nie próbuję, ale mogę przejść tą samą drogą z kimś trzy razy, a za czwartym sama się zgubię. Nie patrzę w telefon, zwracam uwagę na otoczenie, nie myli mi się lewa z prawą. Kiedy byłam młodsza byłam też bardzo nieśmiała, więc to była dla mnie ulga, że mogę polegać na mamie, ale teraz niby jestem dorosła i głupio mi chodzić do dentysty z mamą...

#PHNkf

Moja była partnerka miała problem ze swoim owłosieniem. Włos twardy oraz trudny do pozbycia się i po jednym dniu od zgolenia na nowo się widocznie wybijający. Nogi, pachy, brzuch to nie jedyne miejsca, gdzie właśnie takie nie dość, że ciemne, to i odporne na wszelkie metody depilacji włosy jej rosły bujniej niż mi. Ręce, twarz (dokładniej zarost), piersi, nawet szyja. Wszędzie ciachała się ostrzami różnego rodzaju, plastrami, innymi rzeczami i ponad godzinę spędzała każdego dnia w łazience.

Przeszkadzało jej to, utrudniało życie, obniżało samoocenę. Marzyła o operacjach laserowych, na które nie było nas stać. O kredycie nie było mowy, pożyczki tak samo nie da rady, a od rodziny brać wstyd.

Nie dała rady. Zabiła się niecały miesiąc temu. Nie zostawiła listu, nie ''wytłumaczyła'' swojego odejścia. Na mnie wiele osób winę zrzuca, że jej nie traktowałem w porządku.

I faktycznie tak się czuję. Wiele razy żartowałem, że ma słodkie włosy pod brodą lub że może użyć mojej maszynki do golenia brody... Niedawno do mnie dotarło, że to mogło jej tylko pogarszać samopoczucie, choć zawsze się uśmiechała na moje ''dogryzanie''. Myślałem, że czuje, że ją kocham.

Bez zakończenia. Bez morału.
Trzymajcie się wszyscy.

#Pr7ih

Dawno temu, gdy jako student pracowałem za grosze w podłej korpo na telefonach, każdą złotówkę oglądałem 3 razy zanim ją wydałem. Ze względu na swoje bardzo niesforne, grube, ciemne włosy strzygłem się tylko u drogiego fryzjera w galerii, za zawrotne wtedy sumy kupując karnety, które wychodziły znacznie taniej niż pojedyncze strzyżenia. Gdy nadszedł już czas po pełnych agonii rozważaniach, postanowiłem zaszaleć i po postrzyżynach kupić sobie opakowanie super pasty do włosów za 70 zeta (wiedząc, że być może końcówkę miesiąca spędzę jedząc kurz ze łzami lub jeżyny z lasu).

Od momentu wyjścia z salonu fryzjerskiego od razu napadły mnie myśli, że może trzeba było się jednak wstrzymać z luksusami, że co ja teraz zrobię i na wuja mi ta reklamówka z pastą. Wsiadłem do busa do rodzinnego miasteczka na ostatnim miejscu, by na kolejnym przystanku zobaczyć jak miejsca obok mnie uzupełniają się o bardzo wysokiego, ostro nawalonego Sebixa i jego śliczną blond dziewoję (oboje młodsi ode mnie). Gościu był tak pijany, że ledwo kontaktował, a ona nie za bardzo wiedziała gdzie dojechać (chcieli wysiąść na wsi X). Współpasażerowie nie byli zachwyceni. Postanowiłem być dobrym obywatelem i powiedziałem im, że jadę w tamtym kierunku i im wskażę kiedy mają opuścić pokład. Ucieszyli się i podziękowali, a potem jazda szła zadziwiająco spokojnie, ona coś mu tam bajdurzyła do uszka, a on na nią buczał, że mu niedobrze i że "jak długo jeszcze?".

Napięcie powoli rosło, głowa Seby spoczęła między jego kolanami i zaczynało być już nieciekawie. Ja pytany co chwile donosiłem: "jeszcze 30 minut... jeszcze 25 minut.... jeszcze z 15... już niedługo...". Laseczka zwlekała do ostatniej chwili aż w końcu okazało się, że stanie się najgorsze: Seba, który nie mieścił się na normalnym siedzeniu i musiał usiąść z tyłu busika, powiedział ściśniętym głosem "Lenka dawaj coś, będę rzygać". Ona zaczęła rozpaczliwie przebierać w swojej torebce by ze strachem odkryć że nie ma nic co pomieści eksplozję. "Przepraszam czy ma ktoś może jakąś siatkę?" Wszyscy zaczęli grzebać u siebie w strachu, że Sebix zarzyga pół busika, gdy ja w ostatniej chwili wyciągnąłem swoją drogocenną pastę do włosów i podstawiłem Sebie reklamóweczkę, w którą na moich oczach nahaftował do absolutnego maksimum.

W tej właśnie chwili dojechaliśmy do wsi X i powiedziałem im, że muszą już wysiadać, Sebix zatrzymał moją reklamówkę, a ja za jego plecami dostałem podziękowanie i szybkiego całusa w policzek od blondi.

Nie chce nawet pomyśleć, co by było, gdybym był mniej pazerny i jednak nie kupił tej cholernej pasty :D

#5cSU1

Moja historia zaczyna się niewinnie. Ot tak, poszedłem w stanie upojenia na spotkanie z panią do towarzystwa. Nie robię tego często - tak szczerze, to drugi raz korzystałem z takich usług.

Mam 22 lata i nie ma co ukrywać; lubię wypić. W nocy, gdy zabawiałem się z panią, o której mowa, byłem zbyt pijany, by pamiętać wszystkie szczegóły, lecz zapamiętałem wygląd kobiety. Atrakcyjna, szczupła brunetka w średnim wieku z opalenizną po solarium. Wszystko skończyło się w miłej atmosferze. Zapłaciłem i wyszedłem zadowolony. Następnego dnia kumplom nakłamałem, że udało mi się wyrwać "trzydziechę" w klubie i wylądowaliśmy u niej.

Historia mogłaby się zakończyć w tym miejscu, ale przecież życie to pudełko czekoladek, niestety.

Dwa miesiące po tym wydarzeniu spotkałem się z pewną 19-latką przy pomocy znanej aplikacji randkowej rymującej się z bimber. Dziewczyna zrobiła na mnie niebywałe wrażenie i bardzo szybko postanowiliśmy być razem. Wiem, to głupia decyzja, ale między nami jakoś bardzo zaiskrzyło. Po kilku spotkaniach wylądowaliśmy w łóżku, a za każdym następnym czułem, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Moja dziewczyna nie miała żadnych problemów w życiu, poza jednym malutkim. Jej mamusia bardzo często zmieniała oraz zdradzała swoich partnerów. Byłem tym zaskoczony, ale finalnie stwierdziłem, że tak się po prostu dzieje i nie mnie to osądzać.

Pewnego ranka, gdy obudziłem się u ukochanej po większej popijawie - zacząłem grać na kompie. Był to bardzo spokojny poranek, do momentu, gdy jakaś kobieta nie zaczęła pukać do drzwi pokoju. Nie poznałem przecież przyszłych teściów. Tak przynajmniej myślałem w tamtym momencie. Drzwi otworzyła szczupła brunetka w średnim wieku z taką samą opalenizną, jak zapamiętałem.
Przedstawiłem się grzecznie i obydwoje zrozumieliśmy, jaki ten świat jest mały...
Historia kończy się w tym momencie, nie wiem, jakie będą moje kolejne ruchy. Myśl o spotkaniu z moją dziewczyną mnie przeraża.

#FXWsI

Moi znajomi nienawidzą mnie za moją dietę.

Wychodząc na miasto pomimo namawiania zawsze odmawiam jedzenia bądź kupienia czegoś w sklepie. Tłumaczę się, że to z powodu niskiej kaloryczności w diecie, a ja nie ufam restauracjom. Większość znajomych narzeka na to, gdyż nie lubią, jak ktoś przy nich nie je, a oni zajadają się pizzą. Dodatkowo zawsze wytykają mi, że jestem osobą szczupłą i nie widzą sensu mojej diety (czego nie rozumiem, bo przecież są też diety dla samego zdrowia, a nie chudnięcia).

Co w tym anonimowego? Tylko ja wiem, że tak naprawdę nie mam diety. Zwyczajnie nie stać mnie na jedzenie, bo w wieku 16 lat utrzymuję moją rodzinę i pomimo trzech prac (w okresie wakacyjnym) ledwo wiążę koniec z końcem.

#g0FON

To, co chcę wyznać, to zawód. Cholerny zawód na ludziach.

Jestem tolerancyjna. Walczę o prawa innych w takim stopniu, w jakim tylko mogę. Dorzucam się na zbiórki chorych dzieci, zwierząt i innych potrzebujących. Zawsze dam parę groszy, kiedy ktoś prosi, chociaż wiem, że często te grosze pójdą na alkohol albo cokolwiek odurzającego. Kiedy mam coś niepotrzebnego, oddaję innym za darmo. Zawsze wierzę w ludzi. Nigdy nie byłam uprzedzona i nigdy nie byłam rasistką. Jeśli widzę, że ktoś kogoś próbuje skrzywdzić, stawiam się. Zmartwienie, że dostanę po ryju odkładam na bok.

Do wczoraj.

Pracuję w niedużym sklepie, chętnie pokazuję towar, zachęcam, żeby bliżej się z nim zapoznać. Ale to, co zrobiło trzech młodych mężczyzn, wyglądem przypominających Cyganów, chyba mnie już na stałe zmieniło.

Wy, pieprzone złamasy. Wyciągałam do Was rękę, z uśmiechem i sympatią pokazywałam wszystko, co chcieliście widzieć. Byłam miła, słuchałam uważnie i odpowiadałam na pytania. Stresowałam się prosząc o oddanie towaru, który próbowaliście chować w dłoni. Bo może moje obawy były błędne, bo nie chciałam wyjść na ksenofobkę i rasistkę. I wiecie co? To był błąd. Powinnam złapać was za jaja i wykręcić tak, żebyście nigdy szans nie mieli na spłodzenie potomstwa.

Przez pół godziny wodzili mną, manipulowali i starali się omamić. Udało im się, zniknęła mi jedna rzecz, warta blisko 600zł (1/3 mojej wypłaty). Chociaż naprawdę starałam się pilnować. W tym momencie pieprzę kolorowych chłoptasiów i nawet, gdyby mieli mnie zwolnić, nie podejdę, nie obsłużę. Mam nadzieję, że JAKIKOLWIEK przedstawiciel tej grupy etnicznej przeczyta moje wypociny. Najwyraźniej plotki nie biorą się znikąd. Nie ufam, nie wierzę i od teraz będę ostatnią osobą, która wyciągnie do was pomocną dłoń. Nigdy więcej dobroci, skoro tyle mnie kosztowała. I do każdego, kto pracuje w jakimkolwiek sklepie. Uważajcie, naprawdę. Nawet ostrożną osobę uda im się oszukać.

#jYE6I

Historyjka o tym dlaczego do teraz mam wstręt do lodów na patyku.

Jako małe dziecko często chodziłam do lekarza. Badano mi gardło za pomocą takich patyczków jak od lodów. Pewnego razu zapytałam lekarza, skąd je bierze, czy ma fabrykę lodów? A on na to, że dużo ich je, a potem oblizuje.


Już nigdy nie chciałam iść do lekarza z mamą i przynosiłam własne patyczki...

#5Wb1Q

Miałem dziewczynę do momentu, aż nie spełniłem jej skrywanych fantazji.

Cofnijmy się w czasie o jakieś 3 miesiące, ja i moja dziewczyna mamy po 22 lata, ja dość sporo trenuję, ona też, mieszkamy bardzo blisko siebie, widujemy się co dzień, staż związku jakieś 3 lata.

Ona - O
Ja - J

O - Mam taką małą fantazję, nie wiem, czy nie pomyślisz czegoś dziwnego o mnie...
J - Śmiało, znamy się długo i dobrze wiesz, że nie ma u mnie tematów tabu.
O - Chcę, żebyś mnie związał, zakneblował i dał takie lanie, że będę wrzeszczeć wniebogłosy.
J - OK, jednak są tematy tabu, nie ma opcji, żebym miał ci zrobić krzywdę, nawet jeśli tego pragniesz.
O - Tak myślałam.

Dla mnie temat był zamknięty, ale ona na każdym kroku wracała jakimiś aluzjami do tego "pragnienia" i jednak dałem się namówić.

Rodzice wyjechali na weekend, a jako że mam piwnicę przerobioną na siłownię, a nie ma tam okien i jest pod ziemią, co skutecznie ją wygłusza, doszliśmy do wniosku, że to ten dzień. Plan był prosty - na ławeczce ją unieruchomię i sprawię jej lanie, wzbraniałem się przed kneblowaniem jej i chciałem ustalić jakieś słowo klucz, że ona je wypowie jak będzie miała dość, ale nie, bo ja mam ją związać, zakneblować i lać dopóki tyłek nie będzie fioletowy. Tak chce, tak ma być i koniec.

Daruję wam przebieg tego incydentu, bo to nie jest ważne, ale jak już było widać, że faktycznie pośladki są bardziej fioletowe niż czerwone, to ją rozwiązałem i się mocno zdziwiłem, bo po tym, jak się ubrała stwierdziła, że to był test! Bo jej przyjaciółka jej radziła tak zrobić i że skoro teraz ją biję, to będę ją bił zawsze i że to koniec i takie tam bla bla bla.

Koniec końców rozstaliśmy się, i tylko niech mi ktoś powie co tu się odwaliło: znasz kogoś dość długo, rozmawiacie o wszystkim, i odwala się takie coś... Jak to jest możliwe?

#kdx4X

Moja dziadkowie od zawsze faworyzowali moją ciotkę nad moją mamą (i siostrą tej ciotki). Mimo, że zawsze powtarzali, że w ich oczach są równe, ciotka zawsze dostawała więcej. Pozwolę sobie na opisanie kilku sytuacji.

Gdy siostra mojej mamy wychodziła za mąż, moi dziadkowie zapłacili za nich część kosztów wesela, kiedy tylko ciotka o te pieniądze poprosiła, a nawet dali jej sporo więcej. Ostatecznie ciotka miała bogate wesele, na jakoś 90 gości. Moja mama nie dostała ani grosza, mimo że prosiła o to, a że z moim tatą nie mieli zbyt dobrze płatnych prac (zresztą, do dziś nie mają), skończyło się na weselu na 20 osób. Co prawda, po weselu moi dziadkowie oddali im jakiś tam procent kosztów, ale był to ułamek tego, co dali mojej ciotce.

Gdy moja ciotka wraz z mężem budowali sobie dom, moi dziadkowie nie dość, że zapłacili za nich większość kosztów budowy, to jeszcze pozałatwiali im wszelakich budowlańców, elektryków itd. Doszło do tego, że ciotka z mężem 3/4 remontu przesiedziała na tyłkach, a dziadkowie za nich jeździli na miejsce budowy. A gdy moja mama wraz z moim tatą poprosili ich o choć grosz wsparcia, od moich dziadków nie usłyszeli nawet "pocałujcie nas w dupę" (reasumując, nie dostali ani grosza i żadnej innej pomocy z ich strony).

Pogrzeb dziadka (ze strony mojej mamy i ciotki). Babcia obiecała, że (tłumacząc się nędzną emeryturą) odda w ratach jakąś tam część tego, co jej córki wydają na uroczystości pogrzebowe, księdza i tak dalej. Co z tego wyszło? Ciotka dostała należne jej pieniądze dzień po pogrzebie, a nawet dostała z mocna nawiązką, a moja mama do dziś nie zobaczyła jakichkolwiek pieniędzy. A regularnie się o te pieniądze upomina, a od tego pogrzebu minęło 5 lat.

Prezenty na urodziny. Moja ciotka z wujkiem i 3 swoich dzieci zawsze na swoje urodziny dostają dosłowny wór słodyczy, po które babcia (kiedyś razem z dziadkiem) jedzie aż do Niemiec (a do granicy ma 250 kilometrów), a dodatkowo daje im kopertę dosłownie wypchaną pieniędzmi. Gdy ja lub moi rodzice mają urodziny, ta z bólem w oczach daje nam czekoladę za 2.50 zł. z Biedronki, znów tłumacząc się "nędzną emeryturą, za którą ledwo wiąże koniec z końcem". I to jest jej cały prezent.

Takich sytuacji było tak dużo, że wręcz są nie do zliczenia. Osobiście byłem świadkiem kilkudziesięciu.

Dlaczego to opisuję? Dziś babcia zaprosiła mnie, moich rodziców i ciotkę z dziećmi "na kawę i ciastko", na której znów wyprawiła kazanie, że zależy jej (cytując) "na równym finansowaniu zachcianek swoich córek". Stwierdziła jednak, że to MOJA MAMA była o wiele bardziej przez nią finansowana, więc żeby sprawiedliwie, moja mama ma oddać ciotce ową nadwyżkę, bo ona nie jest w stanie (znów tłumacząc się słabą emeryturą). Co więcej, rzekoma nadwyżka opiewa na 40 tysięcy złotych, które moja mama ma oddać mojej ciotce do dnia śmierci babci, bo inaczej "swojego spadku i zachowku to nawet nie powącha".
Kolejny dowód, że z rodziną najlepiej na zdjęciu.
Dodaj anonimowe wyznanie