Będąc w wieku 11 lat byłem regularnie wykorzystywany seksualnie przez rok starszego "kolegę" z sąsiedztwa.
Zaczęło się to wszystko od przypadkowego trafienia przeze mnie na głęboko ukryte czasopismo dla dorosłych, które należało do mojego wuja. Pamiętam, że szukałem wtedy, wraz z kolegą, segregatora z pełną kolekcją miesięczników do nauki języka angielskiego kolekcjonowaną przez mojego chrzestnego.
Natrafiliśmy na to pisemko i je czytaliśmy. Było dość naukowo przedstawione, bardziej jak Kamasutra niżeli pisemko z pikantnymi fotkami. On zainteresował się tym znacznie bardziej niż ja, gdyż ja nie rozumiałem czym jest seks. Nawet nie wiem, czy wtedy wiedziałem, że tak dochodzi do zapłodnienia dziecka. Zgaduję, że on też nie.
Po tym zdarzeniu nasze relacje uległy zmianie. To on wtajemniczył mnie w to czym jest onanizm. Uczył mnie tego. Pamiętam, że miałem problemy w uzyskaniu jakichkolwiek doznań, wtedy zaczął mi pomagać ręką... Nie mając pojęcia o tym, że to jest złe, łatwo mnie zmanipulował tłumacząc, że to zabawa. Później jednak chciał więcej i więcej. W czasopiśmie zwrócił uwagę na fellatio, czyli stosunek oralny. Chciał tego wypróbować, ale to ja miałem mu usłużyć. Ja bardzo bałem się mu odmówić, gdyż nalegając wydawał się coraz straszniejszy, bałem się, że mnie pobije. Mówił, że to będzie tylko raz, ale kłamał. Później przychodził do mnie jedynie po to. A on szedł o krok dalej i chciał dokonać na mnie penetracji. Kazał mi się całkowicie rozebrać, oprzeć ciałem o łóżko, kiedy to klęczałem na podłodze i zrobił to... Bolało, ale nie zważając na to wszedł do końca i czekał aż "poczuję się lepiej". Płakałem. Uratowało mnie to, że moja babcia wróciła do domu, ale nie przyłapała nas, gdyż siedzieliśmy w innym pokoju. Graliśmy na konsoli, on chcąc dokończyć chciał iść ze mną do lasu, a ja bałem się odmówić. Babcia wtedy zrobiła obiad i mówiła, że po nim będę się uczyć. To mi pomogło.
Tak wyglądało moje dzieciństwo do momentu, aż on poszedł do gimnazjum, wtedy nie mieliśmy czasu na to, by się widywać. Gdybym posiadał w tamtych czasach wiedzę jaką posiadam dziś, nigdy bym mu nie pozwolił na zrobienie ze mnie zabawki... Najgorsze jest to, że w bardzo młodym wieku zmagałem się z nimfomanią. W gimnazjum nie obchodziło mnie kto i co, musiałem się zaspokoić. Więc miałem kilkoro takich "kolegów", z którymi nawzajem dawaliśmy sobie to samo.
Dziś żałuję tego przez co przechodziłem. Dopiero po uzyskaniu pełnoletniości zebrałem się na odwagę, by leczyć się na nimfomanię. Moja rodzina do tej pory nie wie, wszystko zostało między mną a psychiatrą, do którego oficjalnie chodziłem na leczenie depresji. Nie chciałem chodzić do seksuologa właśnie z powodu rodziny, gdyż mogłoby się to wydać.
Ludzie tutaj często piszą o tym, jak wpadli w depresję przez nieszczęśliwą miłość. Mówię o takiej niemoralnej miłości, która nie powinna istnieć.
Jeden raz w życiu się zakochałam naprawdę - w człowieku, który miał córkę młodszą ode mnie o dwa lata, był ponad dwa razy starszy i miał żonę. I zakochałam się tak, że myślałam, że nie dam rady żyć bez niego. Próbowałam odejść milion razy, ale zawsze wracałam. Po kilku latach jak dojrzałam do tego, by z tym skończyć, zostawiłam go z dnia na dzień, ale to nie tak, że przestałam go kochać. Ja wierzyłam, że teraz muszę odejść żeby się poukładało i wrócę do niego, jak będzie dobrze (nie wiem co miało być dobrze).
I stało się coś dziwnego. Nagle zmienił mi się charakter, stałam się pewna siebie i przestałam się przejmować innymi. Przez kilka lat miałam jeszcze łzy w oczach, gdy pomyślałam o nim, ale teraz myślę, że mnie oszukał. Bałam się, że to ja mu zniszczyłam życie, ale teraz wiem, że to jego wina. Jak mógł mi wmówić, że nigdy nie chciał być jej mężem? I że to dobry pomysł, by wiązać się z żonatym facetem...
Wyszłam za kogoś, kogo znałam 5 dni.
Mija nam 5 rocznica i jest bajkowo.
Gdy byłem mały, mój biologiczny ojciec odszedł od mojej mamy. Nie był najlepszym ojcem, nie bywał w ogóle w domu, nie szanował swojej żony, a na domiar złego zdradzał ją z każdą dziewczyną jaką zobaczył. Mama po kilku latach zdecydowała się na rozwód, nie widziała dalszego sensu w tej relacji. Był tylko mały problem - sześcioletni ja, który nie wiedział za bardzo co się dzieje.
Pewnego dnia podeszła do mnie w kuchni i wyjaśniła całą sytuację. Powiedziała, że tydzień temu była na sprawie rozwodowej. Większość dzieci najpewniej by się załamała, nie mogłaby tego zrozumieć. Jednak ja się uśmiechnąłem i przytuliłem mamę. Zapytała dlaczego wyglądam na takiego szczęśliwego, a ja odparłem "Bo możesz znaleźć sobie kogoś innego i w końcu będziemy mogli być normalną rodziną".
Tak się też stało, dwa lata później odnowiła kontakt ze starym przyjacielem ze szkoły, zakochali się w sobie i zanim się obejrzałem niosłem im obrączki ślubne w urzędzie.
Mój ojczym (nie lubię go tak nazywać, ale żeby dało się cokolwiek zrozumieć muszę ten jeden raz to zrobić) jest wspaniałym człowiekiem i nieważne co kto mi będzie mówił, on zawsze będzie moim prawdziwym tatą. Rozmawialiśmy dzisiaj na poważniejsze tematy. W pewnej chwili powiedział, że dla niego zawsze będę jak rodzony syn, a ja nie wytrzymałem i się popłakałem ze szczęścia. Zdobyłem to o czym zawsze marzyłem, szczęśliwą rodzinę, która mnie akceptowała i kochała.
W prawdziwej rodzinie nie liczy się to, kto cię stworzył, ale to, kto cię wychował i cię kocha.
Był wieczór, wracałem do akademika. Gdy się zbliżałem to zauważyłem, że właśnie wychodziła z niego pewna dziewczyna, w której byłem szaleńczo zakochany, ale ona uważała mnie tylko za dobrego kolegę. Rozmawiała przez telefon. Nagle przez drzwi niespodziewanie wybiegł podpity koleś, wpadł na nią tak, że się przewróciła i wypadła jej z ręki komórka. A ten jakby nic się nie stało pobiegł dalej. Szybko podszedłem do dziewczyny, pomogłem wstać i poskładałem komórkę, ale nic to nie dało - była zepsuta, nie włączała się. Jako urodzony romantyk, widząc siebie w roli rycerza na białym koniu, następnego dnia za swoje oszczędności na czarną godzinę (kilka stówek) kupiłem taki sam telefon. Położyłem przed jej drzwiami, zapukałem i uciekłem.
Nie wiem dokładnie jak to wyszło, ale ten koleś, który ją potrącił „przyznał się”, że to on odkupił jej ten telefon, ona mu uwierzyła i od słowa do słowa zaczęli się spotykać i… zostali parą. Wszyscy w akademiku powtarzali sobie tę wielce romantyczną historię, a ja miałem złamane serce. Wkrótce przeprowadziłem się i straciliśmy kontakt.
W tamtym roku minęło 7 lat od tych wydarzeń i wracając z pracy spotkałem tę dziewczynę na ulicy. Zaczęliśmy rozmawiać, nawet poszliśmy na kawę, aby powspominać stare dzieje. Okazało się, że ona po studiach za niego wyszła, ale niedawno się rozwiedli, bo ją zdradzał. Powiedziałem do niej „A wiesz, tak naprawdę wtedy to ja ci odkupiłem ten telefon”. A ona na to “Och, ja cały czas o tym wiedziałam, ale wiesz, on był taki przystojny, miał samochód, a ty… hahaha… no sam wiesz”.
Tak mnie wcięło, że tylko zostawiłem na stoliku kasę za kawę i wyszedłem bez słowa. Jak to jakimś cudem czytasz - CH... ci w d..., głupia pindo.
Jak miałam 8 lat, zostałam pod opieką dziadków w Polsce, podczas gdy moja mama pracowała za granicą. Bardzo mi jej brakowało i wiedziałam, że nieprędko ją znów zobaczę.
W szkole zbliżał się Dzień Matki i miało być szkolne przedstawienie. Z tej okazji nasza klasa miała przygotować wierszyki i piosenki dla swoich mam. Cała klasa, w tym nauczycielka wiedziała o mojej sytuacji, jednak zdecydowała, że będę brała udział w szkolnym przedstawieniu. I właśnie podczas wykonywania jednej z piosenek zaczęłam jak to dziecko strasznie płakać za mamą i czułam się strasznie wiedząc, że każdego mama jest obecna, tylko nie moja.
Jakby tego było mało nauczycielka, widząc mnie w takim stanie, zamiast ściągnąć mnie ze sceny, to kazała mi stać do samego końca.
Nadal boli, jak sobie o tym przypomnę.
Do tej pory nie zapomnę sytuacji, gdy w autobusie siedziałam z bratem i mamą. Mama poszła skasować bilet, więc ja siedziałam z bratem na siedzeniu. Przyszła jakaś stara baba z koleżanką. Zaczęły gadać o mnie, że taka młoda i już urodziła, że ta dzisiejsza młodzież taka głupia itp. Nigdy nie zapomnę ich min, kiedy przyszła moja mama i zabrała brata, a ja tym babom powiedziałam, żeby nauczyły się trzymać język za zębami, bo to mogło skończyć się inaczej. Od tamtej pory mam uraz do takich ludzi.
Dzisiaj kiedy wróciłem do domu usłyszałem dźwięki seksu, myślałem, że żona mnie zdradza, jednak nie.
Moja 16-letnia córka z moim 15-letnim synem mimo tego, że są biologicznym rodzeństwem, w najlepsze uprawiali seks.
Mam 18 lat i ciągle mieszkam z rodzicami. Od paru dni jestem na wakacjach w pewnej nadmorskiej miejscowości. Przed chwilą dzwoniła do mnie mama, że w domu jest totalny chaos, bo pękła rura. Zakręcono zawory, a jutro rano mają przyjść hydraulicy. Prawdopodobnie trzeba będzie skuć kawałek ściany w moim pokoju, w związku z czym konieczne będzie rozebranie całej szafy.
Teraz siedzę cały sparaliżowany ze strachu. Moi rodzice są ultra-katolikami i nie wiedzą, że jestem gejem. A dowiedzą się o tym jutro, kiedy demontując szafę znajdą mój schowek ze świerszczykami dla homoseksualistów i zabawkami erotycznymi, których używam w chwilach intymności z moim chłopakiem. Kompletnie nie wiem co robić...
Jak byłam młodsza często zastanawiałam się co powiedzieć, gdyby ktoś chciałby mnie zgwałcić. Układałam sobie w myślach tekst jaki powiem "gwałcicielowi" najczęściej było to: "Zostaw mnie, jestem jeszcze za młoda" albo "Mam dzisiaj okres" albo że mam HIV.
Pewnego razu wracałam sobie rowerem z imprezy. Byłam tak zmęczona, że postanowiłam jechać na skróty, czyli przez las. Jadę sobie i nagle auto jadące za mną zaczęło zwalniać, powoli mnie wyprzedziło i stanęło parę metrów przede mną. Tak strasznie się przestraszyłam, że nie wiedziałam co robić. Ktoś wyszedł z samochodu, a ja zaczęłam krzyczeć, "Zostaw mnie, mam okres i HIV!". W tym momencie osoba strasznie zaczęła się śmiać, a ja przerażona nie wiedziałam o co chodzi.
Okazało się, że to był ojciec chłopaka, u którego byłam na imprezie. Nie chciał żebym wracała sama i zaproponował mi, żebym dała rower do bagażnika, a on mnie odwiezie. Co za wstyd... Przez resztę drogi nawet się nie odzywałam.
Dodaj anonimowe wyznanie