#bANjK

Byłam na sali porodowej. Akcja w toku, ból jak diabli, krzyczałam i przeklinałam. Mąż czekał na korytarzu. Nagle chwyciłam położoną za rękę i powiedziałam do niej: "Proszę szybko iść i powiedzieć mojemu mężowi, że zostawiłam w domu włączony gaz pod zupą!".

Wyobraźcie sobie minę męża, który chodził tam i z powrotem po tym korytarzu, cały w stresie, gdy w końcu wyszła do niego pielęgniarka i przekazała taką informację.

#oYMPH

Mały absurd.

Chodzę do klasy, w której są 23 osoby, mam jedną jedyną przyjaciółkę, ale jest dla mnie jak siostra. Od zawsze byłam tą dziwną laską, której bliżej do chłopaka. Lubię dres, ostatnio bardzo spodobał mi się styl metala, nie gotha, zwykły metal lub punk.
Pewnego dnia podeszła do mnie dziewczyna z równoległej klasy z pytaniem, czy nie umówiłabym się z nią. Zatkało mnie. Delikatnie powiedziałam, że nie jestem zainteresowana dziewczynami, a ta pobiegła z płaczem. Dziwne, ale postanowiłam to zignorować. Kilka dni później dziewczyny z mojej klasy zaczęły mnie wyzywać (dość ostro - pozwolę sobie nie przytaczać ich słów). Ja stoję zdziwiona o co im chodzi - okazało się, że mają mnie za lesbijkę i powiedziały tamtej dziewczynie, którą spławiłam, że może śmiało podbijać, bo jestem 100% homo. Powiedziały tak, bo chodzę w dresie.
Tak się składa, że tamtego dnia wypadał pierwszy rok związku z moim chłopakiem.

Jak tak teraz o tym myślę, to moje miny kiedy próbowałam się nie roześmiać z głupoty niektórych osób musiały być mistrzowskie. O próbach wytłumaczenia, że ubiór nie zawsze świadczy o orientacji seksualnej nie wspominając.

#NGqlf

Siostra mojego męża mnie nienawidzi.

Jesteśmy po ślubie 11 lat i od samego początku pokazuje mi, że nie zasługuję na jej brata. Dobrze, że facet jest dorosły i ma swój rozum.

Mamy dwoje dzieci, 10 i 3 lata (ona też - 4 i 1). Wszystko co robię przy dzieciach jest złe. Źle ubieram, źle karmię, źle wychowuję. Bo jak jej córka była w tym wieku, to już umiała korzystać z toalety, ubrać się sama itp., a mój syn jest głupi bo na noc zakładam mu pieluszkę i czasem pomogę mu zjeść. Serio?...

Parę lat temu, po kłótni, mąż pojechał do siostry po prostu pogadać. Jak jej powiedział o co chodzi, to na siłę chciała go zeswatać ze swoją szwagierką. Nie wiem co jej naopowiadała, ale dziewczyna pisała do niego dobre pół roku, że go kocha, że muszą być razem, a do mnie, że mam zniknąć z jego życia, bo to ona go kocha itp. Dopiero groźba o zgłoszeniu nękania na policję podziałała, ale wiem, że nadal na coś liczy.
Jednak największym szczytem był wybór jej daty ślubu. Oczywiście taka sama jak nasza. I tak, zamiast świętować naszą 6. rocznicę ślubu, siedzieliśmy na ślubnym obiedzie u niej. W każdą rocznicę ślubu zaprasza mojego męża do siebie na kawę. On nie wyobraża sobie jechać do niej sam, więc siłą rzeczy jedziemy wszyscy. A ona zawsze ze sztucznym uśmiechem pyta co u mnie, by potem mnie obgadywać z teściową. Wiem, bo słyszałam nie raz.

W tym roku postanowiłam, że koniec, nie będę z nimi siedziała i udawała zadowolonej, że kolejną rocznicę zamiast świętować we dwoje spędzamy u niej. Jednak jeśli mój mąż powie, że chce jechać nawet beze mnie, to niech se jedzie. Mam dość przepychanek z jego siostrunią, nawet jeśli on zazwyczaj staje po mojej stronie.

#B4e1B

Moi dziadkowie od zawsze mieszkają na wsi. Ostatnio jak do nich przyjechałem to dziadek opowiadał mi jak to było jak był w moim wieku i lubił sobie robić z kolegami żarty.

Na wsiach kiedyś był taki zwyczaj, że gdy ktoś umarł to w domu przez 2-3 dni trumna leżała otwarta i były obrzędy - ostatnie pożegnanie. Tak i jemu przypadło czuwać nad zmarłym. Było lato, na dworze upał i szybko zaczęło mu się nudzić. Więc jak to mówią potrzeba matką wynalazków, a jego potrzebą było wymyślenie sobie zajęcia i wpadł na super pomysł przywiązania do ręki zmarłej żyłki.

Następnego dnia tak jak w poprzednim dniu przyszły wszystkie babcie i zaczęły swoje modlitwy. Jak wspomniałem było lato, upał a przez pootwierane okna wleciało mnóstwo much. Gdy w pewnym momencie jedna usiadła zmarłej na twarzy mój dziadek schowany pociągnął za żyłkę przywiązaną do ręki zmarłej i odgonił tę muchę. W tym momencie wszystkie schorowane babcie tak się przestraszyły, że te klęczące przy drzwiach zaklinowały się we framudze, a reszta powyskakiwała w przerażeniu przez okno.

Lanie oczywiście było, ale zacytuje klasyka: "było warto".

#RWbk7

Dlaczego mieliśmy kiedyś najlepsze wakacje życia?

Z moją obecną żoną, a wtedy dziewczyną, mieliśmy po dwadzieścia lat studiowaliśmy. I pojechaliśmy nad nasze morze na wakacje. A nadmienię, iż moja żona jest sobowtórem pewnej aktorki młodego pokolenia. Ale tak podobna, że czasem ludzie prosili o fotki lub autografy. No i przed wakacjami była premiera filmu, gdzie ta aktorka grała.
I tak na początku naszego pobytu...
Z uwagi na bardzo gorące dni, w pokoju bardzo często zrzucaliśmy ubrania i siedzieliśmy w bieliźnie lub bez. Pewnego razu żona wyszła na balkon wziąć kostium kąpielowy.
Minęło 5 dni i dostajemy informację, aby kupić taką a taką gazetę.
I co się okazało? Jest tam zdjęcie żony, jak nago stoi na balkonie. Gwiazdka tylko w miejscu krocza, ale widać, że majtek nie ma. Cóż, telefon do redakcji i dobitnie powiedzieliśmy, iż opublikowali osobę niepubliczną i to, można powiedzieć, naruszając prywatność domu, i jakby  co, to widzimy się w sądzie.
Następnego dnia przyjechał redaktor naczelny i jakiś prawnik z redakcji.
Porozmawialiśmy, obejrzeli miejsce zrobienia zdjęcia i co?
Podpisujemy ugodę. Oni dają 30 tys. złotych do ręki, a my zgadzamy się mówić, że to nie żona na zdjęciu.

Było naprawdę fajnie.

#DfVsO

Jako 16-latki ze swoją paczką spędzaliśmy dużo czasu na opuszczonym placu zabaw. Miałem wtedy opinię potulnego kujonka z domieszką świra. Wpadłem raz na pomysł, żeby wspiąć się na dach budynku dawnego przedszkola. Wszedłem jako pierwszy, ale nie zdążyłem się dobrze nacieszyć widokiem na góry za miastem, gdy zorientowałem się, że moje ziomki zabrali wielką drabinkę - zostałem uwięziony na dachu. Zaczęły się negocjacje co muszę zrobić, żeby odzyskać wolność - jeśli nie, to oni sobie idą, a ja nocuję na dachu.

Wszystkiemu przewodziła nieformalna liderka, największa łobuziara i buntowniczka, dziewczyna znana z ciętego języka i diabła w oczach - Xena. Zażyczyła sobie, że jeśli pomogą mi zejść, to jutro mam przyjść do jej domu, gdzie będzie z pozostałą dwójka dziewczyn (chłopaki się już nie załapali) i mam przynieść po czerwonej róży i czekoladzie dla każdej z nich i wręczyć im to przy jej matce. Dostały już kiedyś po róży w zamian za wyjawienie mi pewnej tajemnicy, która okazała się być jednak mocno naciągana i tym razem postanowiłem, że nie będę łazić do kwiaciarni za free. Reszta paczki trzymała się z boku, ubawieni i ciekawi, co się teraz stanie.

Po chwili zastanowienia odpowiedziałem, że albo podsuną mi tę cholerną drabinkę i zejdę jak człowiek, albo nie - i wtedy zeskoczę i zgwałcę Xenę. Roześmiała mi się w twarz.

Jako że wypiliśmy wcześniej trochę ukradzionej rodzicom malinowej wódki, byłem w nadzwyczaj odważnym nastroju. Kucnąłem przy rynnach i wykonałem brutalny sus w dół starając się zminimalizować obrażenia. Spadłem i porządnie mną trzepnęło, poczułem jak wszystkie organy, które mieszczą się moim torsie tłuką się o siebie jak kawałki mięsa na kotlet. Na chwilę straciłem oddech, a reszta go wstrzymała. Gdy tylko poczułem, że nic sobie nie uszkodziłem, wystrzeliłem biegiem za Xeną, która zaczęła uciekać piszcząc jak rozrywany muppet, dogoniłem ją, przewróciłem i zacząłem obezwładniać, żeby przygotować ją na gwałt. Cała reszta paczki ryczała ze śmiechu i też nie miała zamiaru wcale jej pomagać (wszyscy wiedzieli, że byłem totalnie nieszkodliwy). Xena na początku była przede wszystkim zirytowana tym, że się na nią wziąłem patrząc na mnie nienawistnym wzrokiem mówiącym "co ty robisz, debilu, przecież wiem, że nie zgwałciłbyś własnej skarpety", ale byłem tak uparty, że rozłożyłem ją na łopatki i rozpiąłem swój rozporek, a wiedziałem, że ma na tym punkcie fobię, wtedy pękła, przeraziła się i ze strachu użarła mnie w ramię.

Obydwoje wróciliśmy do domu obolali, ale ja w duchu cieszyłem się, że utarłem nosa największemu demonowi w klasie. Dałem jej wtedy sygnał, żeby nie zapominała, że jestem facetem. Oczywiście całą resztę szkoły byliśmy przyjaciółmi i dalej robiliśmy sobie podłe i nieodpowiedzialne żarty.

PS Cały "gwałt'' był bardziej niewinny, niż wynika to z wyznania, z tego względu, że jestem gejem i dziewczyny oczywiście o tym wiedziały ;)

#4xSm5

Żaliłam się dziś bratu, że jestem gruba. Popatrzył na mnie ze znużonym wyrazem twarzy i spytał "Kto ci dzisiaj pomalował paznokcie u stóp?". Odpowiedziałam "No sama to zrobiłam, o co ci chodzi?". A ten na to "Póki jesteś w stanie sama do nich dosięgnąć, to znaczy że jeszcze nie jesteś gruba". Padłam.

#BTNjy

Mam kolegę Czarka, który od lat każdą wolną chwilę spędza na siedzeniu w domu i oglądaniu filmów o teoriach spiskowych. Gość doszedł już do tego momentu, że nawet nie tyle co wierzy, ile jest absolutnie pewien, że Ziemia jest płaska, światem rządzą człekokształtne jaszczurki, istnieje wielki żydowsko-masoński spisek, a rządy wszystkich państw nakazują spryskiwanie obywateli toksycznymi środkami dodawanymi do paliwa lotniczego.

Niedawno koleżka stwierdził, że COVID-19 to „produkt” stworzony przez Billa Gatesa w jego tajnym laboratorium, a zakażenie tym wirusem nie jest groźne. Aby wyrazić swój sprzeciw dla „sztucznej pandemii strachu”, Czarek przez ostatnie miesiące ostentacyjnie paradował bez maski, kłócił się ze zwracającymi mu uwagę policjantami, a nawet wyrobił sobie „lewy” dokument zaświadczający, że cierpi na astmę i noszenie maseczki w tym przypadku jest niebezpieczne dla jego zdrowia.

Ostatnio zauważyłem przerwę w Czarkowej aktywności na Facebooku. Nie wrzuca już filmików z żółtymi napisami ani memów o śmiercionośnych szczepionkach. Właściwie to nic już nie wrzuca. Na początku pomyślałem, że skubaniec doigrał się i dostał bana za szkalowanie ludności semickiej. A jednak nie. Wczoraj dowiedziałem się, że biedak złapał wirusa i od paru dni leży w szpitalu. Ma ogromne trudności z oddychaniem. Z jednej strony współczuje mu, a z drugiej cholernie ciekaw jestem, czy ta nauczka poukłada mu trochę w głowie...

#MnI9g

Mamy szefa. Wielkiego lewicowca. Miłośnika BLM i przepraszania za to, że żyjemy, bo gnębiliśmy Afrykę. Średnio dwa razy dziennie słyszę pogadankę, jak to biali gnębili czarnych. A ja nie mogę mu powiedzieć prosto w twarz paru rzeczy, bo bym wyleciał - to wbrew swojej sprawiedliwości społecznej człek bardzo mściwy.
A co chciałbym mu powiedzieć?
- Kto gnębił? My? Polacy? Kurde, kiedy???
- W Afryce Murzynów handlarzom sprzedawali nie biali, tylko czarni. To Murzyni wyłapywali Murzynów i ich sprzedawali. Na dodatek na wiele setek lat przed niewolnictwem w USA.
- Potomkowie Murzynów w USA się buntują przeciw swej doli. Taka ciekawostka - większość handlu niewolnikami nie szła wcale do USA, tylko do krajów arabskich. Tam się nie buntują, bo ich nie ma - niewolnicy byli szybko i skutecznie eliminowani (szli do piachu) - więc nie ma się kto buntować.
- Powtórka z historii - w USA było całkiem sporo Murzynów, którzy mieli niewolników.
- Murzyn był prezydentem USA. Tak że jak widać - jak się chce, to można. Jest wielu milionerów o czarnej karnacji.
- Procent Murzynów zastrzelonych przez policję jest wysoki - tak, to prawda. Ale jakoś nikt nie wspomina, że jeśli chodzi o popełnianie przestępstw, to procentowa ilość Murzynów jest jeszcze większa.
- Co z zabójstwami i atakami na policjantów? Tu też Murzyni przodują.
- W USA jest cała masa Murzynów, którzy normalnie pracują i żyją. Ale jest też cała masa takich, którzy wolą siedzieć na socjalu, tudzież nielegalnie zdobywać pieniądze. O dziwo, wśród gangów to właśnie oni stanowią znaczącą większość.
- Co najważniejsze, potomkowie niewolników żyją sobie w miarę spokojnie i bezpiecznie w USA. Potomkowie tych, którzy nie zostali niewolnikami żyją w Afryce, gdzie każdy dzień jest walką o przetrwanie, jak nie zabije jedna z setek chorób, to jakiś partyzant czy inny bojownik może ci głowę obciąć (wiem, uogólniam, jest tam kilka krajów spokojnych, ale jednak w większości jest burdel na kółkach i to nie biali ten burdel robią. To tamtejsi ludzie sobie urządzają święto Kałasznikowa).

I te informacje mam nie z internetów, tylko od rodziny, z której ponad połowa siedzi za wielką wodą w kraju wujaszka Sama.

Niestety szefuńcio nie przyjmuje argumentów nie pasujących do jego światopoglądu. Raz ktoś próbował z nim polemizować - to dostał opierdol, a potem widać było, że szef przez jakiś czas był na niego "cięty". Ja po prostu kiedyś nie wytrzymam w tej robocie.
Dodaj anonimowe wyznanie