#agPwo

Dwa lata temu firma w której pracowałem upadła, więc zmuszony byłem poszukać czegoś nowego. Wysłałem CV do kilku firm, a jako, że miałem "wakacje" codziennie spałem do późna.

Pewnego dnia obiecałem sobie, że wstanę wcześniej. Ustawiłem kilka budzików od 7:00 do 8:00. Gdy pierwszy z nich się włączył stwierdziłem, że przecież mogę jeszcze spać. Tak też się stało, a każdy kolejny dzwonek coraz bardziej mnie irytował, pomimo tego, że je zaraz wyłączałem. Gdy zadzwonił kolejny znów go wyłączyłem, modląc się, żeby był ostatni. Miałem smartfona, na którym wyciszanie budzika jak i odbieranie połączeń polegało na przesunięciu palcem po ekranie.

Właśnie w ten sposób nieświadomie odebrałem telefon od mojego teraz już obecnego pracodawcy, sądząc że wyłączam budzik. Na szczęście zadzwonił do mnie jeszcze raz po południu. Zaczął od pytania czy się już wyspałem, bo rano trochę chrapałem...

#aCcH7

Ponad 10 dni temu uciekłam z przemocowego małżeństwa. Mam dwie córeczki, wyjechałam z nimi do innego miasta, do rodziny.
Za kilka dni wracamy... do kawalerki, a on zostaje w trzypokojowym (moim) mieszkaniu. Takie prawo... mąż, bez udowodnionej przemocy, ma prawo mieszkać.

Przemoc jest różna, fizycznej były jedynie (?) incydenty, które na palcach jednej ręki można wyliczyć, za to psychicznej, którą tak trudno jest udowodnić... cóż, to była codzienność.

Córka (pięcioletnia) nagle, z dnia na dzień, przestała się moczyć w nocy, co według mojego jeszcze męża świadczy o tym, że ją odwadniam, młodszej zniknęły inne objawy psychosomatyczne...

Ja musiałam wypowiedzieć umowę o pracę ze względu na godziny i fizyczny brak możliwości odprowadzania i przyprowadzania dziewczyn do placówek. Mam kilkanaście lat pracy w edukacji żadnej innej. Szukam jakiejkolwiek pracy od-do i... w aktualnej sytuacji wydaje się to niemożliwe.
Mam rodzinę, dwie przyjaciółki, na które mogę liczyć. To tak bardzo cenne.

Co w tym anonimowego? W zasadzie nic, poza tym, że ciągle gonię za wyobrażeniem o kimś, kogo pokochałam; kogoś, kto jest niedojrzały; kogoś, kto sam ze sobą nie może dojść do ładu; kogoś, na kogo bym chciała móc liczyć.

Jestem dorosła, mam 40 lat i tak dużo widzę, tak dużo rozumiem, a nie umiem odciąć się od innych relacji, które tak wiele mnie kosztują.
Mam dwie córeczki, które wiem, że z jednej strony uratowałam, a z drugiej je zawodzę.

Bardzo, bardzo mało anonimowe, wiem. Za to mogę sobie tutaj bezkarnie wyrzucić to z siebie. Nie szukam rad, a hejt mnie nie rusza, więc po prostu, tak zwyczajnie wykorzystałam to miejsce, by to z siebie wyrzucić.

#IkCVv

Mam 25 lat, chłopaka i w miarę poukładane życie. Pracuję w sklepie osiedlowym. Od jakiegoś czasu regularnie do sklepu przychodzi gość przed 40. Trochę brzuszka, ale ma w sobie jakiś magnes. Zawsze uśmiechnie się na mój widok, czasem zagada, że dużo ludzi, kiedy koniec i takie tam dwa zdania konwersacji, po czym żegna się, życząc miłego dnia.
Po jakimś czasie zauważyłam, że zaczynam czekać na gościa, zastanawiać się, czy dziś przyjdzie. Nie wiedziałam, czy gość jest sam czy ma rodzinę.

Pewnego dnia przyszedł jak zwykle, zagadnął, a że nikogo nie było, a za chwilę miałam zamykać, rzuciłam tylko, czy nie ma ochoty się spotkać jak zamknę i chwilę pogadać. O dziwo uśmiechnął się i się zgodził. Spotkaliśmy się, po godzinie rozmowy i małym spacerku wylądowaliśmy u niego w mieszkaniu.

Przeżyłam orgazm życia i najwspanialszy seks, o jakim nawet nie śniłam. Ustaliliśmy, że było cudnie, ale nie będziemy się spotykać.
Mój chłopak o niczym nie wie.
Gość dalej przychodzi do sklepu i zachowuje się jak przedtem. A ja marzę, by znów poprosić go by poczekał, aż zamknę sklep.

#lI0MP

Jestem z mężem w separacji, mieszkamy oddzielnie, ale często rozmawiamy, staram się mieć z nim zdrowe relacje mimo tego, że najprawdopodobniej się rozwiedziemy. Mamy ośmiomiesięczne dziecko.

Przyczyn separacji było kilka, jedna z nich to obsesja męża na punkcie moich piersi, kiedy urodziłam. Bardzo lubił wypijać mi pokarm z piersi. W czasie seksu okej, można sobie pozwolić, ale on chciał dostępu do regularnie, nawet jeśliby to miało być kosztem dziecka. Pisałam o tym dokładniej w innym wyznaniu.


Historia właściwa. Mam jaskrę i od ponad roku nie biorę leków, bo mogłyby zaszkodzić małemu. Chodziłam regularnie na kontrole. Niedawno okulista powiedział mi, że jest niestety pogorszenie i muszę odstawić dziecko od piersi, żeby ponownie zaczął brać leki. Bardzo chciałam karmić syna, a on ciężko zniósł proces przejścia na butelkę. Miałam z tego powodu doła. Co powiedział mój mąż, kiedy wyjaśniłam mu przyczynę gorszego samopoczucia?


"Nic ci nie poradzę, ale możesz jeszcze mnie karmić".

#YggQo

Dzisiaj po pracy szłam z chłopakiem pomóc siostrze w przeprowadzce. Kończąc ostatni kurs z czwartego piętra na dół ostatnią rzeczą jaką miałam do wyrzucenia były jakieś stare gazety. Podchodzę pod śmietnik, już chcę wrzucać do kosza, gdy nagle jakaś bezdomna prosi, aby oddać jej te gazety, że chętnie je zabierze. Niewiele myśląc wyciągam wszystkie z reklamówki i jej przekazuję. Zaznaczę jeszcze, że chwilę wcześniej rozmawiałam przez telefon i wciąż trzymałam go w ręce. 

Zadowolona wracam do domu. Po około 50 metrach, słyszę głośne "Proszę pani, proszę pani!". Obróciłam się. Była to ta sama kobieta, ale pomyślałam, że pewnie chodzi jej o gazety, więc chciałam iść dalej. Ale coś mnie tknęło, żeby sprawdzić czy mam telefon. Oczywiście go nie miałam! Okazało się, że wraz z gazetami podarowałam owej pani mój telefon. 

Telefon odzyskałam, a w ramach podziękowań za uczciwość kupiłam jej jedzenie. Radość jaką zobaczyłam na jej twarzy - bezcenna.

#74pLo

Cztery lata temu mój narzeczony wyszedł ode mnie dosyć późno, pogoda była listopadowa - mokro i ciemno. Zanim doszedł do swojego auta, potrącił go inny kierowca. Rano znalazła go martwego sąsiadka z psem. Pół roku później mieliśmy brać ślub... Gdybym go wtedy zatrzymała siłą na noc, to bylibyśmy tacy szczęśliwi. Gdyby mnie posłuchał...

Moja suknia ślubna wisi dalej w szafie, nasze obrączki na komodzie, mam takie pudełko, gdzie są wszystkie jego rzeczy, gdzie znów mogę poczuć jego zapach, ubrać jego sweter. Wciąż wracam w nasze miejsca, szukam go w każdym pustym dniu...

#cvPel

Odkąd pamiętam, jestem osobą leworęczną. Jako dziecko pisałem, rysowałem i jadłem właśnie używając lewej ręki. Niestety nie podobało się to mojej głęboko wierzącej rodzinie. Według nich osoba leworęczna jest nieczysta, pochodząca od złego ducha, nawet szatana. Nie wiem skąd takie uprzedzenia w dzisiejszych czasach (nie działo się to dawno temu), ale słyszałem, że kiedyś, o dziwo, wielu ludzi żyjących w Polsce miało podobne uprzedzenia dotyczące takich osób jak ja. Jak tylko przyłapywano mnie na używaniu lewej ręki, byłem za to surowo karany. Było to między innymi bicie po palcach, klęczenie w rogu pokoju, straszenie, że diabeł po mnie przyjdzie, zabierze mnie i nie dostanę się do nieba. By oduczyć mnie leworęczności, zawiązywano mi lewą rękę za plecami podczas odrabiania lekcji i wykonywania prac niewymagających użycia obu dłoni. Mimo wielu takich procedur i kar niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o moją dominującą rękę. Nie zostałem magicznie osobą praworęczną. Fakt, jestem w stanie robić wszystkie czynności również prawą ręką, ale nie jest ona i nigdy nie będzie tak sprawna jak moja lewa ręka. Praktycznie do wszystkiego używam swojej lewej dłoni, pomimo krzywd, jakie mnie spotkały. Na chwilę obecną nie mieszkam już ze swoją rodziną, jednak muszę się przyznać, że są takie chwile, że gdy sięgam po kubek herbaty, mimowolnie powstrzymuję swoją lewą dłoń i używam swojej prawej. Pomimo tego, że nikt nie patrzy i nikt mi na to nie zwróci uwagi.

#PYMJd

Pracuję w pewnym małym antykwariacie. Zajmujemy się handlem używanymi podręcznikami szkolnymi, mamy także nowe, gdyby ktoś chciał. Antykwariat mieści się w niewielkiej budce, bardzo podobnej do kiosku Ruchu. W związku z tym ludzie czasami się mylą i proszą o gazety, papierosy i tak dalej.

Przyszedł raz chłopak, młody, jakby nieco przestraszony. Rozejrzał się w prawo, w lewo i kiedy upewnił się, że nikogo nie ma w okolicy, przyciszonym głosem powiedział:
- Proszę pani, prezerwatywy poproszę.
Trochę źle zrozumiałam co on powiedział i niewiele się zastanawiając, odpowiedziałam mu standardową formułką, stosowaną przy sprzedaży podręczników:
- Oczywiście, nowe czy używane?
Uciekł, nie odpowiadając. Dopiero wtedy dotarło do mnie o co zapytał.

#UEQFf

Był weekend w środku roku szkolnego. Wracałam z imprezy z chłopakiem, który bardzo mi się podobał, już wtedy zaczynaliśmy ze sobą kręcić. Wraz z Maćkiem postanowiliśmy, że pójdziemy jeszcze na spacer przez park. Jako że w zwyczaju mam informować rodziców, o której będę, to postanowiłam, że zadzwonię do taty i powiem, że wrócę później. Jednak próba połączenia z mojej komórki nie powiodła się, bo zabrakło środków na koncie. 

Maciek zaproponował mi, żebym zadzwoniła z jego telefonu, a że kolor włosów zobowiązuje (tak, jestem blondynką) bez zastanowienia wybrałam w jego telefonie kontakt "Tata"... Gdy "Tata" odebrał zaskoczył mnie jego głos i zapytałam "Tato, to ty?". Dopiero po chwili zorientowałam się, jaką gafę popełniłam. Wyraz twarzy Maćka zapamiętam na długo, a jego tata podobno przez dobrych parę dni nie dawał mu z tym spokoju...

#AXeqd

Sytuacja niedawna: stoję przed przejściem dla pieszych, czekając na zielone światło. Przejście takie miniosiedlowe i ruch raczej okazjonalny, ale skoro światło jest czerwone, to grzecznie czekam. Tymczasem z naprzeciwka jedzie koleś na wózku inwalidzkim, rozgląda się i hyc – przejechał przez pierwszy pas jezdni, na wysepce ponawia obserwację i pokonuje kolejny pas ruchu, dobijając do mojego chodnika. Patrzę więc na niego z oburzeniem pomieszanym z troską i mówię: „No co pan robi, kaleką chce pan zostać?!”.
Na szczęście zrobiło się zielone i mogłam uciec, gdzie pieprz rośnie.
Dodaj anonimowe wyznanie