#Ewsrs

Bardzo dobrze pamiętam swoje dzieciństwo. Nie było ono szczęśliwe. Chodziłam zawsze głodna, w zniszczonych ciuchach po kuzynkach. Rodzice swoje pieniądze wydawali na papierosy i alkohol, a w porywach czasem kupili chleb...

Obecnie mam męża, który wie, co przeżyłam za młodu, i wspaniałą córkę. Ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego dla moich rodziców to nałogi były tak ważne, a nie dziecko... Wszak sama mam dziecko i mogłabym chodzić głodna dla niej, byle ona nie cierpiała.

Ot, takie wyznanie żalu noszonego w sercu od lat.

#skAeB

Jestem samotną matką.
Nic nadzwyczajnego, ale mi jest wstyd, że tak wybierałam sobie facetów, że teraz jestem sama.
Wiele razy słyszę, że jeszcze kogoś poznam, że mam się nie zniechęcać, że dużo jest prawdziwych mężczyzn i dzieci to nie przeszkoda.
Cóż...
Sęk w tym, że prawie nikt nie wie, że jestem nosicielem wirusa HIV - taki "prezent" po gwałcie..

Jak znaleźć kogoś, mając HIV? "Siema, jestem x. Mam HIV, dwoje dzieci i jestem sama. A co u ciebie?" Czy czekać aż się zakocha i wtedy walnąć z grubej rury?
Będę sama do końca życia.

#gnPps

Cała Polska w żółtej strefie, młodsze dzieci cieszą się z możliwości zajęć zdalnych, a ja jako licealistka jestem przerażona. Nasza historyczka stwierdziła, że nie będzie się wysilać na zdalnych lekcjach, ale jak wrócimy, to nam taką śrubę wbije, że popamiętamy ją do końca życia.

Miłej samodzielnej pracy, kochani Anonimowi ;)

#v94BH

Mieszkałem ze współlokatorką. Kiedyś wyjeżdżała na  wieczór panieński, który sama organizowała. Akurat rozchorował się striptizer i zapytała mnie, czy może bym go nie zastąpił.
Powiedziałem, że to idiotyczny pomysł, a ona, że przecież nikt mnie tam znajomy nie będzie widział, żadnych zdjęć, pokazała mi na YT, jak wyglądają tańce chippendalesów. Praktycznie kompletnie nadzy to oni są tylko na kilka sekund w czasie występów. Zaciekawiło mnie, że oni naprawdę na dużo sobie pozwalają: jadą ręką po wewnętrznej stronie uda, wchodzą pod sukienkę, ręce kładą na biuście. Praktycznie laski bardziej skrępowane niż oni (okazało się, że to mylne wrażenie, nagrywane na mniej sobie pozwalają).

Pojechałem z koleżanką. Boże...To co ja zrobiłem z panną młodą, to co na co mi pozwoliła: najpierw od wewnętrznej strony uda, przez rękę dotykającą jej tyłka aż po biust. Ona zlizująca śmietanę z mojego brzucha. Ja z jej biustu. Klasyczne zdjęcie majtek przez flagę albo ręcznik i panna młoda kładzie rękę na moim kroczu zakrytym ręcznikiem. Sam jestem ciekaw, jak opisała to później swojemu przyszłemu mężowi.
Później wybrałem najładniejszą z grupy i było to samo. Potem wybrałem najbardziej zawstydzoną, skrępowaną (szybko jej hamulce puściły).
Jakaś studentka zaproponowała mi 600 zł za to, by "zerżnąć ją ile wlezie w pokoju". Gdyby nie proponowanie kasy, to kto wie...
Kolejna zabawa - pompki, gdzie po każdej całowałem je między nogami... Zdejmowanie stanika przez ubranie, dotykanie. Jak się zwiększały promile, to hamulce puszczały.

Wystąpiłem jeszcze kilka razy, ale po czasie zaczęło mi się robić żal kobiet. Młode dziewczyny zachwycone tym, że obcy facet je obmacuje od biustu aż po wkładanie ręki w majtki. Nawet striptiz to za dużo powiedziane, bo przecież całkowicie nagi byłem może średnio jedną minutę na występ czy nawet mniej. Czułem się jakbym miał harem i z każdą mógłbym zrobić co chcę - dosłownie, bo miałem propozycje, aby odwiedzić je w pokoju. To co na co sobie pozwalałem pasuje do scenariusza niektórych filmów (i to nie tych soft). Zacząłem rozumieć w końcu skąd ta popularność tych twarzy Greya.

Szybko zrezygnowałem, bałem się, że ktoś mnie rozpozna. Przed tym byłem nieśmiałym facetem, randki szły jak krew z nosa. Pełen kompleksów facet, wcale nie wyglądający idealnie, a po tej przygodzie pewność siebie z poziomu rowu mariańskiego skoczyła prawie do chmur.

PS Striptizerki w klubie są już bardziej konserwatywne niż laski podczas pokazu striptizera. Striptizerka jest dla faceta jak lizanie lodów przez szybę: może się ociera, całkowita nagość tylko na tańcu prywatnym, ale jeśli facet będzie się przyklejał łapami, to ochrona go wyrzuci.
Jeżeli będę miał narzeczoną, to na pewno nie zgodzę się na tę głupią modę wieczorów panieńskich...

#I829r

Jedliście kiedyś chleb szpitalny? Tak, chleb, który podają na kolację w szpitalach, z masłem i jakimiś dodatkami dla osób na diecie. Pamiętam smak tego chleba na oddziale chemioterapii. Smak chleba z masłem. Nic nadzwyczajnego, prawda? Jednak żaden chleb nie smakował mi tak jak tamten. 

Przychodziłam do Mamy codziennie i zawsze czekałam na szpitalną kolację. Zabierałam jedną kromkę tego chleba, smarowałam masłem i delektowałam się, siedząc razem z nią na jednym łóżku. Chyba ten chleb niczym się nie różnił od innych chlebów. Ale żaden tak nie smakował.

Dziś zastanawiam się nad tym, przypominając sobie jego smak. On nie był inny, niż reszta pieczywa, nie był wyjątkowy. Był taki sam jak reszta chlebów. Wyjątkowe były wtedy te ostatnie chwile, kiedy mogłam usiąść na szpitalnym łóżku obok Mamy, porozmawiać o wszystkim i zjeść razem z nią jedną kromkę chleba z masłem. Mogłam zjeść taki sam, gdy wracałam do domu, ale nie smakowałby tak samo, bo jadłabym go wtedy sama. 

Mogę jeść chleb z masłem codziennie, do końca życia - ale nie będzie smakować tak samo, bo będę go jadła bez niej.

#PwIj5

Mam w pracy zastęp pań, które ciągle mówią o nierówności płci, patriarchacie i o tym, że mężczyźni są bardziej uprzywilejowani. Moje koleżanki nie wiedzą o tym, że moja żona spotykała się z dwoma kochankami przez trzy lata naszego wspólnego życia, zadłużyła mnie, parę razy mnie pobiła, a wyprowadzając się zabrała ze sobą dwóch naszych synów. O prawa do widzenia się z nimi częściej niż raz w tygodniu walczyć muszę w sądzie, bo moja była partnerka skalkulowała sobie, że im mniej czasu z nimi spędzę, tym większe alimenty będę musiał płacić.

Ostatnia rozprawa miała miejsce wczoraj. Pani sędzia jasno dała mi do zrozumienia, że dzieci zostają z matką i w najlepszym wypadku dostanę prawo do spotykania się z moimi synami przez parę godzin, dwa razy w tygodniu.

No i ja się pytam - gdzie ten słynny patriarchat, nierówność płci i męskie przywileje?

#3Isuq

Niedawno byłem z moją dziewczyną w bibliotece, bo chciała oddać książki. Oczywiście w czytelni dostrzegła jakąś gazetę, którą koniecznie chciała przeczytać. Czyta, czyta, a tu nagle z okularów wypadła jej mikroskopijnych rozmiarów śrubka. Była po prostu niedokręcona. Śrubka na szczęście się znalazła, ale pozostał problem - jak ją przykręcić?


Dziewczyna zapytała mnie, czy może przypadkiem nie mam przy sobie pilniczka (że niby czego?). Nie miałem. Cóż robić? Ano nic. Siedzimy tak i myślimy, aż ona zaczęła szukać czegoś w swojej torebce. Chwila poszukiwań. Co dumna z siebie z niej wyjęła? Zestaw mini śrubokrętów...

A ja głupi myślałem, że te memy o kobiecych torebkach to tylko memy. Otóż to rzeczywistość.

#lhqYA

Otóż... Podobno chłopcy dojrzewają płciowo do około 21 roku życia i wtedy są już ustabilizowani emocjonalnie i seksualnie. Ja mam już 23 lata, a mimo to dzisiaj w bardzo zatłoczonym autobusie, gdy kompletnie nieznajoma dziewczyna otarła się tyłkiem o mojego przyjaciela z powodu tłoku, to ja, po prostu i najzwyczajniej w świecie, doszedłem w spodnie :)

Tak. Plama była widoczna. :) Dziękuję, mój kochany organizmie.

#XzH7N

Historia zdarzyła się rok temu w szkolny dzień chłopaka. Na wstępie zaznaczam, że jesteśmy dość dziwną klasą i prezenty też robimy sobie nietypowe. W naszej klasie panuje zasada, że upominki otwieramy dopiero w domu.

Mamy w klasie 5 chłopaków, co razem z wychowawcą daje nam 6 prezentów. Naszym młodym mężczyznom kupiłyśmy po paczce prezerwatyw, a nauczycielowi breloczek do kluczy z jego imieniem. Wszystko ładnie zapakowane w pudełeczka. Prezenty rozdane.


Około godziny 22 pisze do mnie kolega z klasy, że na jego breloczku jest niewłaściwe imię...

Unikałyśmy wychowawcy jak tylko się da...
Dodaj anonimowe wyznanie