#kl5ut

Kilka lat temu wróciłem z Afganistanu (jestem żołnierzem). Chciałem wówczas zrobić mojej żonie niespodziankę, wiec ściemniałem, że zjadę dopiero za 2-3 tygodnie. Kiedy wchodziłem cichaczem do domu, dochodziły do mnie dziwne odgłosy z sypialni. Pierwsza myśl - robi mnie w ciula, kiedy ja zarabiam na misji, ryzykując życie... Natychmiast wbiegam do sypialni. Okazało się, że żona oglądała film dla dorosłych... 

PS W sumie ją rozumiem ;)

#Ph69w

Moje zaręczyny z chłopakiem nie wyglądały jak te tutaj opisywane - świeczki, kwiaty i inne romantyczne dodatki.
Spędzałam u chłopaka weekend, ale niestety dopadła mnie grypa jelitowa. Całą sobotę spędziłam w łóżku, z gorączką i wiadrem obok poduszki. Mój rycerz wiernie przy mnie trwał. Robił gorące herbatki, trzymał włosy, gdy wymiotowałam, wycierał mi twarz i masował po plecach. Nagle wstał i zaczął grzebać w szufladzie, nie zwracałam na nic uwagi, gdy on kleknął przy łóżku, pocałował w czoło i wypowiedział znane wszystkim słowa.
Byłam taka oszołomiona, że podniosłam się gwałtownie i niestety mój obolały żołądek tego nie wytrzymał i pozbył się wszystkiego co miał. Tak, zwymiotowałam na chłopaka i pierścionek trzymany w ręce. Oczywiście popłakałam się i płakałam tak chyba z 15 minut, aż w końcu zobaczyłam przerażenie w jego oczach i przypomniałam sobie, że nie odpowiedziałam mu. Oczywiście zgodziłam się i na szczęście na ślubnym kobiercu nie puściłam na niego pawia.

#U17GL

Powiem prosto z mostu - mój chłopak jest brzydki. Nie jest atrakcyjnym mężczyzną z okładki magazynu o sporcie. Ma trądzik, pociągłą twarz, wystającą szczękę. Jest bardzo chudy, blady. Na bank nie jest to ten typ mężczyzny, o którym kobiety fantazjują przed zaśnięciem. I jaki mam z tym problem? Powiedziałabym, że żaden, ale jednak problem jest i jest nim moja rodzina, której brzydota mojego przyszłego męża przeszkadza. Babcia oraz mama cały czas mają nadzieję, że zerwiemy, że nie dojdzie do ślubu, że nie będzie dzieci.
„Patyczak, placek, kujon w brudnym sweterku!”
„Szczurza twarz!”
„Paszczur jakich mało, zęby jak u konia... nie obrażając konia, oczywiście”.
„Wyjdziesz za takiego i tylko brzydkich dzieci się dorobisz!”

Podobne zjawisko ma miejsce wśród moich koleżanek. Pytają, czy jest bogaty, bo skoro związałam się z takim brzydalem, to musi być bogaty. Uważają, że jestem z nim na pewno dla pieniędzy, ponieważ jest informatykiem („typowym informatykiem”) i matematykiem.

Kiedy przyjeżdżam do rodziców sama, wyśmiewają wygląd chłopaka przy stole, a ja siedzę zakłopotana. Śmiać się? Obrazić? Sama nie wiem.
Czasami słyszę, jak mama narzeka, że znalazłam sobie takiego brzydala i wstyd jej będzie na ślub córki przyjść. Babcia jest załamana wyborem. Rozumiałabym, jeśli byłby niegrzeczny, chamski, ale moja rodzina narzeka wyłącznie na wygląd i czasami na jego nieśmiałość. Nikt nie może zrozumieć, że ja go naprawdę kocham i jest dla mnie wszystkim. I to się liczy, ślub mimo wszystko będzie. I te „brzydkie dzieci” pewnie też.

Żeby było śmieszniej, sama jestem gruba, mam twarz jak księżyc w pełni i nie grzeszę urodą. Nie zależy mi na wyglądzie. Najlepiej czuję się bez makijażu, w dresach. Mam duży dystans do mojej otyłości, nie po drodze mam na siłownię, a najmniejsza chmurka na niebie decyduje o tym, że nie idę biegać. Skąd zatem przekonanie, że powinnam mieć wysportowanego, wyrzeźbionego modela za chłopaka? Oni naprawdę myślą, że ktoś taki spojrzałby na mnie w inny sposób, niż oni patrzą na mojego wybranka?

#alkSZ

Mój ukochany stwierdził, że zamienimy się rolami - on robi kolację, a ja mam przyjechać z butelką wina. Kupiłam w sklepie nasze ulubione i biegnę na przystanek. Do autobusu jeszcze 11 min, więc postanowiłam zapalić. Szanując zakaz i to, że na przystanku byli inni, odeszłam jakieś 20 m w taką wąską, nieuczęszczaną w ogóle uliczkę.
Niestety panowie policjanci postanowili się nią przejechać, a ze względu na zakaz palenia - wypisać mi mandat. Cóż, bywa. Myślę sobie: może chociaż mnie palić oduczą, jak będę musiała tyle zapłacić za jedną fajkę.
Panowie jednak spojrzeli na moją siatkę z winem i pytają:
- Czyżby zły dzień?
Do najlepszych nie należał, więc potwierdziłam. Policjant jeden do drugiego powiedział:
- Puśćmy panią tylko z upomnieniem, widać, że będzie opijać smutki, nie najlepiej wygląda.

To nic, że odstrzeliłam się dla mojego faceta jak ta "Bijąz" i myślałam, że wyglądam ekstra. Kasa z mandatu w kieszeni! Nie tylko ładni mają w życiu lepiej!

#En4o7

Historia miała miejsce 3 lata temu. Wracałam z zakrapianej imprezy około 3 w nocy, lekko podpita. W pewnym momencie zaczepił mnie typowy zakapturzony dresik, który zaproponował mi, że odprowadzi mnie do domu. Cóż, ledwo stałam na nogach, więc zgodziłam się.
Tak, wychowuję jego córkę, która jest moim największym szczęściem. Niestety od 3 lat mam stany lękowe i dwie nieudane próby samobójcze spowodowane gwałtem przez ojca Magdy.

#ddthx

Gdy jako nastolatka powiedziałam matce (tata już od kilku lat nie żył), że partner siostry dobiera się do mnie nocami, fakt - próbowała mnie bronić swoim słabym głosem. Powinna była zgłosić to na policję, ale wybaczyłam jej ten brak odwagi.

Późnej wybaczyłam jej, że latami pozwalała temu człowiekowi nadal przyjeżdżać do naszego domu, jakby nigdy nic się nie wydarzyło.

Wybaczyłam też to, że pozwoliła mi czuć i myśleć, że byłabym odpowiedzialna za zniszczenie siostrze przyszłości, gdyby się dowiedziała.

Na chwilę też wybaczyłam jej, że któregoś ranka nakryłam ją i jego w jednym łóżku. Tylko na chwilę.

#ORd2f

Cześć, nazywam się Patrycja i niedawno skończyłam 18 lat.
To co Wam dzisiaj opowiem, zmieniło bieg mojego życia o 180 stopni.
A mianowicie...

Dwa lata temu poznałam pewnego chłopaka (powiedzmy Mateusza).
Wiadomo, pierwsza większa miłość. Cały wolny czas spędzaliśmy razem. Codziennie się widywaliśmy, spacery, kino, a to u mnie, a to u niego. Ciągle coś.
Przez co zawaliłam szkołę. Zawsze uczennica wzorowa - same 5, a teraz? 2 i 3.
Postanowiłam, że wezmę się za siebie. Zaczęłam więcej czasu poświęcać nauce, zaczęłam czytać książki itp.

Mój ukochany był z tego niezadowolony, no ale cóż - musiał się z tym pogodzić.
Zaczęło coś się pomiędzy nami psuć. Nie było tak jak wcześniej. Ciągle miał jakieś podejrzenia, a to że go zdradzam, a to że nie mam czasu, bo wolę spotkania z koleżankami. I tak zakończyliśmy nasz związek (trwał rok).

Nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Jakiś czas temu (3 miesiące temu, w moje 18 urodziny) odezwał się i zaprosił na piwo. Nie chciałam iść, ale w końcu się zgodziłam.
Mieliśmy się spotkać w parku niedaleko mojego domu. No wszystko ładnie, pięknie. Ogarnęłam się, wyszłam i czekam 5 minut, 10, 15, a jego nie ma. Pora wracać. Było już dosyć ciemno i bardzo ślisko. Słyszałam tylko czyjeś kroki za mną. Odwracałam się kilka razy, lecz nikogo nie było. Przyspieszyłam, po czym zaczęłam biec. Niestety poślizgnęłam się i bang - straciłam przytomność. Obudziłam się cała obolała w samochodzie - bez ubrań. Nie wiedziałam, co się dzieje. Byłam cała we krwi. Zaczęłam krzyczeć, dostałam. Prawdopodobnie, bo nic nie pamiętam co było później. Obudziłam się gwałcona przez 2 mężczyzn. Czułam się strasznie, jak dziwka. Nie chciałam żyć. Niestety nie widziałam ich twarzy - a może i dobrze. Wyrzucili mnie kilka km od mojego miasta - w środku nocy, w polu, nagą. Mało brakowało, a nie przeżyłabym.
Znalazła mnie kobieta mieszkająca niedaleko, po tym, jak jej pies zaczął dobitnie szczekać i skomleć. Wiadomo, szpital, psychiatra, leki. Ale to nie jest najgorsze. Ostatnio źle się czułam, spóźniał mi się okres. Poszłam do lekarza - jestem w ciąży.
Załamałam się totalnie. Noszę dziecko osoby, która mnie zgwałciła.

Wracając do sprawy Mateusza - nie przyszedł na spotkanie, bo miał wypadek. Nic poważnego. Jestem silna i tylko dzięki temu jest jak jest. Dzięki temu podniosłam się, nigdy nie będzie normalnie, nigdy. Ale nie ma co się poddawać, gdy ma się przy sobie tyle osób - rodziców, rodzeństwo, przyjaciół. To dzięki nim jestem tutaj i dzielę się z Wami swoją historią.

Mimo że do końca życia będę brała leki, będę ciągle się bała wyjść z domu, to wiem, że dzielenie się tym z innymi pomaga. Nie trzymajcie tego w sobie. Szczere wygadanie się pomaga.

#VvtES

Codziennie chodzę na spacery, codziennie - wieczorami. Wychodzę o 19, wracam o 21, po prostu mnie to uspokaja. Kocham to - zarówno ja, jak i mój wspaniały pies, ale ostatnio w moim życiu trochę się posypało, rozstanie po kilku ładnych latach, no ale nie o tym wyznanie...

Szłam sobie, powoli kończyłam spacer - słuchawki na uszach, smutek na twarzy, a w głowie mętlik... Nagle ktoś zachodzi mnie od tyłu, lekko dotykając moich pleców... i widzę typowego Sebę z dzielnicy czy osiedla... Jakoś zbytnio się nie przestraszyłam, bo tacy ludzie nigdy jakoś mnie nie przerażali, nie wierzę, że każdy "Sebix" jest taki sam, no ale... 

Zaczepia mnie i wywiązuję się między nami rozmowa, która brzmiała mniej więcej tak...
On: Ty tak często spacerujesz tu, widzę cię często, jak po browary chodzę, he he.
Ja: Zgadza się, chodzę.
On: Dziewczyno, ale weź się uśmiechnij, za ładna jesteś, żeby się ku**a smucić.

I wtedy wyciąga zza siebie pięknego kwiatka, naprawdę był piękny. Zaniemówiłam, stałam jak wryta, ale zamiast jakoś pozytywnie zareagować powiedziałam tylko suche "e, dzięki" i poszłam... Nie znałam człowieka, po prostu mnie zamurowało, bo nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją.. Kilka dni temu widziałam go w sklepie, bardzo szeroko się uśmiechnął, ja też (:

Nie, nie jesteśmy w związku od lat, nie wiem nawet jak ma na imię, ale bardzo miły gest z jego strony.

#zeCGE

Mama rzadko widuje się ze swoim bratem, bo mój wujek mieszka w innym mieście. Jednak kiedy już przyjeżdżał, to najczęściej gadali całą noc i spał u nas.

Miałam wtedy może 6 czy 7 lat. Wujek spal w pokoju gościnnym. W środku nocy usłyszałam otwierające się drzwi do mojego pokoju. Wujek wszedł do mojego pokoju, zdjął spodnie i... nasikał na dywan. Poważnie. Ponieważ bardzo lubiłam wujka i bałam się, że jak mama się dowie, to wujek nie będzie już do nas przyjeżdżał, to powiedziałam jej, że to ja nie zdążyłam do kibelka.
Dopiero po kilku latach wyznałam jej prawdę. Mama oczywiście mi uwierzyła, bo przez lunatykowanie wujka mieli dużo zabawnych sytuacji w dzieciństwie.

W każdym razie pierwszy penis, jakiego widziałam w życiu to, no cóż, penis mojego wujka :D

#GvOPE

Kiedyś założyłem sobie konto na pewnym serwisie komputerowym. Było fajnie, ale serwis ów zaczął dryfować w stronę zupełnie inną niż komputery. Największe emocje wzbudzają tematy oczywiście polityczne, PO jest złe, PiS super albo na odwrót.
Obecnie mam na tym portalu cztery konta i jak tylko zaczyna się dyskusja, to się włączam z czterech kont naraz, negując wypowiedzi przedmówców, a nawet samego siebie ;-) Powstaje w ten sposób piękna gównoburza, a ja się wycofuję, patrząc jak reszta skacze sobie do gardeł, z każdą wypowiedzią eskalując agresję wypowiedzi.

Taki mój sposób na poprawę humoru.
Dodaj anonimowe wyznanie