#S16ZD

Jestem psychologiem od 30 lat. Ktoś mnie zapytał ostatnio, czy da się psychologa zaszokować? Przyszła mi do głowy stara historia.

Jedna z moich pierwszych klientek weszła do gabinetu, uniosła spódnicę pokazując, że nie ma na sobie bielizny.

Mój pierwszy impuls to wywalenie jej na zbity pysk za drzwi. Nie chciałem stracić licencji lekarskiej i przekwalifikować się na mechanika. Jednak nagle usłyszałem w głowie głos mojego mentora ze studiów: "ona cię wcale nie chce uwieść, debilu, chce cię tylko wyprowadzić z równowagi pokazać, że to ona tu rządzi".

Z zaczerwienioną twarzą, oczami uciekając od tego, co mi pokazywała, piskliwym głosikiem zapytałem: "Co panią do mnie dziś sprowadza?".

#Xlx1Z

Mając ok. 16 lat byłam z toksykiem. Już przy samym poznaniu mnie zmanipulował i robił ze mną co chciał, nie umiałam się bronić. Robił mi nagie zdjęcia kiedy spałam lub zmuszał do zrobienia ich i wysyłał kumplom, szantażował, że jak nie będę posłuszna to je opublikuje. Zmuszał do robienia loda i masturbacji. Kiedyś przyszedł do mnie i powiedział, że ma coś dla mnie i żebym zamknęła oczy. Zrobiłam to. A on wsadził mi penisa do ust. Wyrwałam się, a on się śmiał.

Czuję się potwornie skrzywdzona, minęło 5 lat i wciąż to boli. Czuję się zgwałcona. Ale nie wiem czy to był gwałt, bo trwało to niedługo i nie skończył we mnie. Ale jak facet włoży na siłę penisa kobiecie do waginy to jest to gwałt, nieważne czy skończył. Więc czy to też jest gwałtem?

5 lat temu byłam wrakiem człowieka i teraz znów nim zaczęłam być.
Aktualnie nie jestem w stanie współżyć, nawet mój lekarz ma trudności żeby mnie zbadać, bo jestem tak spięta, a ja tego nie kontroluję. Czuję tylko potworny ból, lekarz mówi, że fizycznie jest wszystko dobrze tylko to wszystko siedzi w głowie, że to reakcja na traumę lub strach.
Proszę, pomóżcie i nie hejtujcie mnie.

#yNcnU

Jestem z moim chłopakiem już 5 lat, mieszkamy razem.
Mamy wspólne poważne plany na przyszłość, kochamy się i szanujemy. Ufamy.

Prowadzę własną cukiernię. Pewnego dnia potrzebowałam coś wydrukować właśnie do cukierni, jako że komputer mojego chłopaka jest podłączony do drukarki, zadzwoniłam do niego gdy miał przerwę w pracy poprosić o hasło, po czym włączyłam komputer.
Podłączając pendrive z papierami do druku, wyświetliło mi się okno, a tuż obok krzyżyka na pulpicie leżał sobie folder z jakimiś zdjęciami. Nie wiedziałam, że trzyma tam nasze zdjęcia, więc po prostu go włączyłam powspominać wspólne chwile.
Otwieram, w tym momencie mnie zatkało... Było tam chyba z 70 zdjęć jak...
śpię w ciemności! Trochę mnie to zaniepokoiło. No okej... Powiększyłam je i na zdjęciu nie byłam tylko ja, ale i jego członek, jak dotyka mojego czoła albo policzka.

Minął już tydzień po tym odkryciu, ale nic nie wspomniałam, nawet nie wiem jak rozpocząć tę rozmowę?!

#YZjI9

Pewnego dnia, gdy byłam na nocnej zmianie w pracy, zadzwonił do mnie mój chłopak. Był roztrzęsiony, zapłakany, cały czas pytał jak mogłam mu to zrobić. Ponieważ nie udało mi się z niego wyciągnąć, co takiego zrobiłam, a sama nie pamiętałam, żebym miała coś na sumieniu, pojechałam do niego najszybciej jak mogłam.

Okazało się, że pod moją nieobecność postanowił umilić sobie czas filmem dla dorosłych, jednak zobaczył na ekranie komputera MNIE z jakimś gościem. Natychmiast kazałam mu pokazać ten filmik i... zobaczyłam tam siebie. Tego uczucia nie potrafię opisać.

Nie wiedziałam jak wytłumaczyć mojemu chłopakowi, że nigdy w życiu nic takiego nie zrobiłam, przecież sama widziałam, że to jestem ja. Ta historia ma tylko częściowy happy end. Mój chłopak na szczęście uwierzył, że to nie ja, ale ja od tamtej pory żyję w strachu, że ktoś znajomy natknie się na ten film i już nie wytłumaczę, że to mój sobowtór...

#hl8mP

Chciałabym się podzielić z wami historią, w której uczestniczyła cała moja rodzina, a najbardziej mój tato.

31 grudnia, całą rodziną wybraliśmy się do centrum miasta, by zjeść jakiś obiad w restauracji, ja szłam do znajomych, a moi rodzice na jakieś przyjęcie. A wiadomo, że na pusty żołądek pić nie można. Obiad był dobry, wróciliśmy do domu i dopiero gdy do niego weszliśmy, tata pokazał nam, że znalazł portfel i że go wziął ze sobą. Były w nim wszystkie dokumenty, ale ktoś miał go wcześniej, to pieniędzy już nie było. Prawo jazdy, dowód, jakieś karty członkowskie, imienne. Po danych osobowych okazało się, że zguba należy do pana, który mieszkał 40 km od naszej miejscowości. Znalazłam go na Facebooku i napisałam, że chciałabym mu zwrócić jego własność. On bardzo się ucieszył. Postanowiłam, że sama kupię mu kopertę i zapłacę za polecony. Kilka dni później dostaję zapytanie od pana o numer konta, bo chciałby oddać za kopertę i list. Finalnie dostałam 50 zł, z czego się ucieszyłam.
Dobro powraca? To jeszcze nie koniec ;)

Dwa miesiące później byłam na pewnym szkoleniu, z którego przywiózł mnie tata, pytałam się, czy coś ciekawego się działo, on standardowo powiedział, że nie.
Skubany mnie okłamał.

Okazało się, że pod blokiem zgubił 20 tys. zł, za które miał kupić auto. Zgubił i panicznie zaczął szukać (a kto by nie szukał takiej kasy?).
Wyszedł przed blok, a tu młody chłopak pyta się:
- Nie zgubił pan czegoś?
- Zgubiłem pieniądze, dużo.
I w tym momencie chłopak pokazuje zgubioną kopertę z gotówką. Jak się chwilę później okazało, chłopak zdążył zawiadomić policję o swoim znalezisku. Tatę uratowało to, że w kopercie była jego pieczątka z imieniem i nazwiskiem. Oczywiście uczciwy znalazca dostał pokaźne znaleźne.

Opowiadam tę historię każdemu kto wątpi w to, że dobre uczynki wracają do nas ze zdwojoną siłą :)

#Lrpnq

Miałam chłopaka, który zostawił mnie dla innej. Ich miłość nie trwała za długo i nasze złości też nie. Zaczął do mnie pisać i umówiliśmy się, że możemy być kumplami, ale przy najbliższym spotkaniu dostanie w twarz za to, że mnie wystawił.

Chciał się spotkać, więc się spotkaliśmy, a ja dotrzymałam słowa. Później chwilę pogadaliśmy i zaczął bardzo nachalnie dobierać się do mnie. Kiedy prośby żeby przestał mnie obmacywać nie pomogły, to znowu dałam mu w pysk, a on w poczuciu wielkiej krzywdy oddał mi dwa razy mocniej. No cóż... Życie. Teraz po dobrych paru latach nadal się zastanawiam, czy wtedy to ja byłam większą idiotką, czy on większym dupkiem.

#BYswq

Kiedyś śmiałem się z tych postów pracodawców typu "co zrobić by ludzie lepiej pracowali?" aż potem sam założyłem firmę. Ja nie mogę! Polacy to tacy lenie! Dosłownie! To trzeba poczuć i zobaczyć.


Paradoksalnie dwaj Afgańczycy jacy u mnie pracują, zapierniczają jak wściekli. Zero problemów. A weź daj premię to zaraz od Polaków "ciabatemu pieniądze szefie?" i narzekania, że jak to tak, że ja pracuję dłużej, że ja mam żonę i dziecko. A to, że Rajab ma aż 6 dzieci to co? Czasem chcę wszystkich na zbity pysk wyrzucić i zastąpić Afgańczykami ale raz, że nie ma ich tylu i dwa: nasi będą mnie po sądach ciągać.

#8aQd6

Od 4 lat zmagam się z anoreksją. Jakoś miesiąc temu postanowiłam to ogarnąć. Zaczęłam jeść śniadania przed szkołą i próbowałam jeść kolacje. Bardzo trudno było nie wrócić do starych nawyków, szczególnie że było widać zmianę gołym okiem. Nie wiem ile przytyłam, bo nadal boję się wejść na wagę, jednak starałam się nie zwracać na to uwagi.
W weekend poszłam z rodzicami i bratem w góry. Był mały wypadek i musiałam ubrać trochę za małe spodnie. Po jakimś czasie zauważyłam, że tata się na mnie gapi, po czym powiedział (na tyle głośno, że każdy, kto był obok na pewno to usłyszał) "Ej, przytyło ci się, nie uważasz, że powinnaś zacząć coś ćwiczyć?" i jeszcze coś o grubości moich ud. Tata wie o mojej "przypadłości".

#SyxV2

Studiuję stomatologię. Miałam niedawno wykłady z pewną panią profesor, którą każdy zna i kocha, nigdy z nikim się nie kłóci. Do pewnego czasu.

Otóż pewien ze studentów miał inne zdanie z panią profesor. I tu zaczęła się walka. Profesor nie ugnie się przed studencikiem, studencik chce utrzeć nosa pani profesor. W końcu wykładowczyni nie wytrzymała, wstała i krzyknęła na całą salę, że ma się wynosić. Studencik coś jej odpowiedział i skierował się do wyjścia.

Gdy przechodził obok pani profesor, ta chwyciła go za ramię i swoim zwykłym głosem zapytała, czy oczywiście w niedzielę przyjdzie na obiadek. On odpowiedział, że przyjdzie. Okazało się, że to chłopak jej córki.

Po tej sielance znowu się na niego wydarła, a on ostentacyjnie trzasnął drzwiami. Co najlepsze, po tym incydencie normalnie rozmawiali na korytarzu. Przynajmniej odróżniają życie prywatne od szkoły. A ja wiem, że mój obiekt westchnień jest zajęty.
Dodaj anonimowe wyznanie