Zawsze w mocno stresujących sytuacjach dostaję potężnej czkawki.
Zgadnijcie jak wyglądała moja matura.
Jakieś pół roku temu miałam dość duże problemy z zasypianiem. Kładłam się do łóżka o normalnej porze (dwudziesta druga to dla czternastolatki wcześnie), ale mimo to budziłam się okropnie zmęczona. Czytałam różne artykuły o tym, w jaki sposób można poprawić jakość snu. W kilku z nich napisane było, że według ekspertów najlepiej jest spać... kompletnie nago. Z początku nie przekonało mnie to z oczywistych względów. Ale kiedy pewnego razu zostałam na noc sama w domu postanowiłam spróbować. Na początku było mi trochę dziwnie leżeć pod kołdrą bez niczego, zwłaszcza, że była wtedy jeszcze zima, jednak następnego dnia wstałam już o siódmej wypoczęta i zadowolona.
Od tego czasu prawie zawsze przed snem zamykałam pokój na klucz i zdejmowałam z siebie wszystko. Oczywiście nikt oprócz mnie o tym nie wiedział. Do czasu...
Przedwczoraj około drugiej w nocy obudziłam się z pełnym pęcherzem. Po chwili dotarło do mnie, że jak zaraz nie znajdę się na kibelku to z moim prześcieradłem będzie źle. Tak jak wstałam, wybiegłam cichaczem do łazienki. Kiedy już sobie ulżyłam, wychodząc z łazienki usłyszałam głos mamy. Widocznie musiałam ją obudzić hałasem spłuczki. Zapytała mnie, czy wszystko jest dobrze. Zamarłam na chwilę i natychmiast zakryłam swoje miejsca intymne rękami. Dopiero po chwili odpowiedziałam mamie, że wszystko jest dobrze. Nie było jeszcze aż tak jasno, ale wydaje mi się, że mnie widziała. Wróciłam do pokoju tak szybko, jak tylko umiałam.
Resztę nocy spędziłam zastanawiając się co teraz będzie. Przez cały następny dzień nic mi o tym nie powiedziała, chociaż pewnie o wszystkim wie. Nadal chodzę spać nago, ale jestem już bardziej ostrożna. Mimo tego nadal dręczy mnie myśl, że kiedyś ktoś znowu mnie nakryje i będę miała z tego powodu poważne konsekwencje.
Przyjęcie urodzinowe marzeń?
Dużo gości, wszyscy wystrojeni, najbliższa rodzina i znajomi. Ponadto wielki tort, stos prezentów i zabawa do późna przy ulubionych potrawach, napojach oraz muzyce do której można tańczyć aż do zmęczenia...
Dokładnie tak było w dniu naszego ślubu, gdy z obecnym już mężem i naszymi bliskimi świętowaliśmy również jego 30 urodziny, jak wspomina, najlepsze jakie miał w życiu i nie żałuje, że oddał mi swoje nazwisko, a ja już wiem, że nigdy nie zapomni o naszej rocznicy :)
Gdy choroba mojej siostry zmusiła ją do siedzenia w domu, rodzice kupili jej laptopa, dzięki któremu odkryła świat gier MMO RPG. Wciągnęła się w nie, przez co mogła się oderwać od bólu, lekarstw oraz zastrzyków. W grze znów czuła się zdrowa i silna. Poznała również wiele wspaniałych osób, z którymi wspólnie dzieliła swoje pasje. Nie chciała im mówić o swojej chorobie, nie chciała by jej współczuli lub by co chwila pytali się jak się czuje. Dla nich chciała być taka jak jej wirtualna postać.
Z czasem zauważyłam, że znów zaczęła się uśmiechać, a nawet donośnie śmiać. Wyglądała jakby odzyskiwała energię. Okazało się, że to dzięki jednemu chłopakowi, który samym słowem "Hej" potrafił poprawić jej humor. To było naprawdę wspaniałe uczucie móc ją taką zobaczyć. Dla niego pokonała nawet swoją nieśmiałość i zaczęła rozmawiać z nim na ts, później także z szerszą grupą osób. Najgorsze dla mnie i rodziców było to jak opowiadała o dniu spędzonym w szkole, w której nie mogła być.
Czasem, gdy musiała przez dłuższy czas leżeć w szpitalu, widziałam jak odchodzi od niej to szczęście, jak patrzy się w szybę myśląc o swoich znajomych, którzy zapewne zastanawiali się gdzie ją wywiało. Po powrocie do domu tłumaczyła się, że musiała zrobić sobie przerwę od gry. Trzeba przyznać, że zawsze gdy dostawała laptop do rąk, od razu "odżywała".
Pewnego dnia powiedziała mi, że dla tego chłopaka mogłaby wsiąść w pociąg i pojechać na drugi koniec Polski, więc spytałam ją dlaczego by nie? Jeśli ona nie może, to może on przyjechałby do niej? Okazało się, że rzeczywiście, chłopak zgodził się przyjechać. Rodzice byli wpierw przeciwni spotkaniu, ale gdy zobaczyli jak bardzo jej na tym zależy zgodzili się, pod warunkiem, że wraz z ojcem pójdziemy ich pilnować z pewnej odległości. Siostra czuła się wtedy naprawdę dobrze, co prawda bała się, że jej znajomy wreszcie dowie się o jej chorobie.
Dzień przed spotkaniem była taka pobudzona, pełna życia, śmiała się. Myślała w co się ubierze, o czym będzie z nim rozmawiać. Cały czas powtarzała, że nie da rady zasnąć.
Odeszła tej samej nocy, bezboleśnie, spokojnie. Dopiero następnego dnia przypomniałam sobie o chłopaku, który zapewne poczuł się wystawiony. Zebrałam się i zadzwoniłam do niego, by chociaż podziękować mu za to, że był z nią, że umiał przynieść jej ukojenie w cierpieniu.
Przyszedł na jej pogrzeb, by chociaż tak spełnić jej marzenie o spotkaniu.
Kilka lat temu w okresie świąt odwiedził mnie dobry kumpel jeszcze z czasów szkoły. Nazwijmy go X na potrzeby tej historii. Istotne dla dalszego rozwoju sytuacji jest to, że był wtedy sam, bo jego dziewczyna gdzieś wyjechała. No i tak sobie siedzimy w składzie: X, moja żona i ja. Piwko, ploty itd. Nagle sielankę przerywa telefon - do żony dzwoni mama i ostrzega, że wybiera się (bezczelnie wprasza) do nas dawno niewidziana rodzina, z którą kontakty mamy, delikatnie mówiąc, luźne...
Sytuacja patowa - wiedzą, że jesteśmy w domu, a od teściów mają jakieś 20 min autem, co oznacza koniec imprezy, no więc X się zbiera, a my żegnamy go z bólem serca i wizją spędzenia reszty wieczoru z ciastem zamiast piwka. Wtedy obudził się we mnie troll i rzuciłem żartem w stylu "może odprowadzę X na miasto, a ty przyjmiesz wujka i ciocię sama?". O dziwo żona zgodziła się od razu, więc zaczynamy się szybko zbierać :)
Stwierdziliśmy, że ja muszę wyjść z domu jak najszybciej, żeby się nie nadziać na gości, więc łapię browary ze stołu, wskakuję w buty i wychodzę. X ma jeszcze zaliczyć WC i dogonić mnie już na dworze.
Resztę akcji znam już tylko z opowieści :D
W czasie gdy ja czekałem między piętrami, rodzinka wjechała na górę windą i okazała się szybsza od X, który też chciał zdążyć wyjść zanim przyjadą.
I teraz wyobraźcie sobie sytuację. X otwiera drzwi i widzi rodzinę żony z niezłym karpiem na twarzach na korytarzu. X się spieszył, więc ma rozwiązane buty i rozpiętą koszulę pod szyją (gorąco mu u nas było), a kurtkę trzyma w ręce. Zza X wychyla się moja żona. Mnie nie ma w domu. X odebrało mowę jak ich zobaczył, więc zdążył tylko wydusić "dzień dobry, eee... ja już pójdę" :D
Do dzisiaj pewnie plotkują o tym, jak duże mam rogi :D
W semestrze letnim akademickim musieliśmy wysłać referaty.
Zasada była taka, że musi być na 5, ale można odsyłać poprawiony aż do końca terminu. Jeśli chodzi o treść merytoryczną, to nie było się do czego przyczepić, ale ciągle coś wykładowcy nie pasowało z zapisem przypisów i bibliografii.
Po 11 próbach wkurzyłem się i postanowiłem sprawdzić czy on to w ogóle czyta. Postanowiłem wysłać mu ten sam referat co poprzednio. Plan był taki, że najwyżej powiem, że wysłałem zły plik i przeproszę.
Dostałem taką samą odpowiedź, ale chyba się nie skapnął, że zastosowałem autoplagiat.
Ten manewr zastosowałem jeszcze kilka razy i wreszcie dostałem odpowiedź, że referat zaliczony.
Także... Pozdrawiam przyszłych absolwentów szkół wyższych xD
Trzy tygodnie temu odbierałem mojego ojca i córeczkę z policji. Mój ojciec od ponad 10 lat jest na emeryturze wojskowej.
Służył przeszło ponad 30 lat i obecnie jest w wieku 64 lat. Do czego zmierzam - mieszkam za granicą i przed miesiącem wybraliśmy się na wakacje do Polski. Dziadki uradowane, bo rzadko mogą spędzić czas z wnuczką i mój tata jeszcze przed wyjazdem obiecał wnuczce, że codziennie będą chodzić do parku karmić ptaki. Już drugiego dnia spaceru z wnuczką, dziadek natknął się w parku na zwykłych "Sebixów", którzy szarpali jakąś dziewczynę z chłopakiem. Po prostu chcieli ich okraść. Tato widząc to, powiedział im aby ich zostawili i czepili się równych sobie (było ich 4). To niestety nie spodobało się im i zaczęli wyzywać tatę, który mimo obelg nie dał się sprowokować. Niestety do momentu dopóki jeden, a zaraz drugi "Sebix" nie zaczął wyzywać mojej córki. Dziadek momentalnie zmienił się, rękawy zakasał, pokazując im jak tacy kończą.
Dwóch "Sebów" uciekło, widząc jak starszy pan robi im po prostu wpie*dol. Dwóch, którzy dostali, siedziało grzecznie, czekając na patrol policji, który wezwała dziewczyna. Tato musiał niestety iść na komendę złożyć zeznania. A ja po telefonie z policji musiałem się zgłosić odebrać córkę i tatę, bo chcieli mieć gwarancje, że córcia jest na pewno z dziadkiem. Tata po wyjściu z komendy powiedział "bo widzisz synu na mnie mogą sobie co chcą mówić, ale mojej wnuczki obrażać nie pozwolę, a dziurę w spodniach babcia zaceruje".
A zapomniałem, tata jak to żołnierz, kondycje mieć musi i nawet przechodząc na emeryturę biega, jeździ rowerem, ogólnie ćwiczy niemal codziennie.
Ps. Córcia ma swojego bohatera, o którym mówi wszystkim, a jest nim Dziadek.
Ostatni weekend spędziłam z chłopakiem w jego domu. Jego pokój znajduje się obok pokoju dziennego, w którym wszystko słychać.
Podczas oglądania naszego ulubionego serialu, wzięło mnie na łóżkowe igraszki. Tak się wczułam w potrzeby mojego faceta, że zapomniałam o tym, że pasuje być cicho, bo rodzice byli w pokoju obok... Po tym jakże legendarnym zakrztuszeniu, dzikich moich odgłosach i malującym się na twarzy chłopa przerażeniu mój mózg postanowił wybrnąć z sytuacji i powiedziałam: NA ZDROWIE!
Tak. Powiedziałam to gdy dochodził.
Czuję się okropny, jestem zwykłym człowiekiem, który chce sobie kogoś znaleźć. Mam 17 lat i ani razu nie udało mi się znaleźć osoby która by mnie polubiła. Codziennie czuję jak każdy znajomy jest przy mnie tylko dla tego ponieważ coś z tego dostaje albo jest na mnie zmuszony. Przez to, że całe dzieciństwo byłem wyzywany i nawet przez nauczycielki wyśmiewany, teraz staram się odpracować i próbuje na siłę dostać komplement, ale od bitego roku słyszę tylko jak to wszyscy w około są piękni. Do tego gram na wysokim poziomie w osu i nauczyłem moją znajomą w to grać, a teraz otrzymuję skargi, że się chwalę tym, że potrafię lepiej w to grać od niej.
Wszystko się nie klei, ale nigdy nigdzie tego nie mówiłem i trochę się zebrało.
Dziś moja mama, gorliwa katoliczka, zagroziła wysłaniem mnie do egzorcysty. Powód? Znalazła w moich rzeczach magazyn ze zdjęciami dziewczyn w bikini.
Wielką awanturę zrobiła mi osoba, która rok temu zdradziła mojego ojca i tłumaczyła się tym, że „była kuszona przez samego diabła”! Za pół roku kończę osiemnaście lat i w dniu moich urodzin mam zamiar się wyprowadzić.
Dodaj anonimowe wyznanie