#ogkAs
W drugiej klasie gimnazjum brałem udział w dwóch konkursach z chemii - jednym o randze powiatowej, a drugim na poziomie wojewódzkim.
Rozpoczynałem właśnie pisanie pierwszego konkursu. Podpisałem się i właśnie miałem rozpocząć rozwiązywanie zadań, gdy zorientowałem się, że zapomniałem kalkulatora. Zdenerwowałem się. Każdy, kto brał udział w takich konkursach wie, że brak kalkulatora praktycznie przekreśla szanse na powodzenie. Zgłosiłem się więc i zapytałem, czy nie mają jakiegoś zapasowego kalkulatora. Dostałem go od członka komisji konkursowej siedzącego z przodu auli. Wróciłem na swoje miejsce, ale mojego arkusza zadań nie było. Dali mi drugi zestaw i spokojnie zabrałem się za pisanie, choć zastanawiałem się, kto i po co mógł mi zabrać tamte zadania.
Jakieś dwie godziny po zakończeniu pisania były już wyniki. Wydrukowali listę rankingową i wywiesili na korytarzu. Patrzyłem i nie mogłem uwierzyć - dostałem zero punktów. Poprosiłem, by pokazali mi moją pracę. W moim arkuszu żadne zadanie nie zostało nawet tknięte. Najwyraźniej był to ten zestaw, który na początku ktoś mi zabrał. Wytłumaczyłem im całą sytuację, a oni powiedzieli, że poszukają tego drugiego arkusza. Niczego jednak nie znaleźli.
Jakieś trzy tygodnie później pisałem drugi konkurs. Podczas pisania nie zdarzyło się nic, co warto byłoby opisać. Kilkanaście dni po zawodach otrzymałem e-mail, z którego dowiedziałem się, że nie mają mojej pracy, za to wśród arkuszy pozostałych uczestników znaleźli jakieś inne zadania podpisane moim nazwiskiem. Jak się później okazało, był to ten drugi arkusz z pierwszego konkursu.
W trzeciej klasie gimnazjum wraz z innymi uczniami pomagałem nauczycielce z matematyki, która mnie nie uczyła i była u nas na zastępstwie, niszczyć stare sprawdziany. Nauczyciele mają obowiązek trzymać wszystkie sprawdziany przez chyba dwa lata. Gdy termin ten minie, prace można zniszczyć, a rolę żywych niszczarek często pełnią uczniowie. Wśród tych starych sprawdzianów znalazłem swoje zadania z tego drugiego konkursu z chemii. Chciałem zapytać ją, skąd ma moje zaginione zadania. Zrezygnowałem, gdy podchodząc do jej biurka spostrzegłem, co stoi na półce w sali. Było to zdjęcie oparzone w ramce, na którym ta matematyczka stoi na tle latarni z mojego pierwszego wyznania.
Jesteś umierający i dwoje naukowców manipuluje twoimi wspomnieniami, abyś umarł szczęśliwy.
@cfts bardziej bym obstawiała schizofremię ale twoje wytłumaczenie też ma sens.
Fabula zbyt glupia nawet na film :p
*schizofrenię
Nie czepiałabym się, gdyby ludzie tak tylko pisali, ale nie, ta nazwa serio często jest mylona
@Qehayoii To akurat fabuła dwóch indie gier, To the Moon i Finding Paradise, i są one zarąbiste. Polecam.
Kochany autorze, bardzo przykro mi to pisać ale to wygląda na początek choroby... :( Warto pójść do psychologa lub psychiatry. Trzymam za ciebie kciuki.
Nie jesteś przypadkiem również autorem wyznania, dodanego jakiś czas temu, o tym, że chłopaczek niby był z rodzicami nad morzem, jednak chyba nie wydarzyło się to naprawdę?
No tak, pisze o tym na początku
Aa, nie zajrzałam w link 🤪
Jestes chory psychicznie.
Historia rodzinna z poprzedniego wyznania to potwierdza.
Podobnie jak te wynurzenia - to nie jest matrix ani incepcja, jesteśmy jak najbardziej prawdziwi, rzeczywistosc dokola jest stabilna, pomijajac jedna stare tomisko (ktore da sie wyjasnic logicznie i naukowo) nie ma ani z toba nic wspolnego ani zadnego uzytecznego znaczenia.
Co sugeruje - zglos sie do lekarza, moze nie czerwona ale pigulka to zawsze pigulka, nie mowiac o tym, ze jesli istnieje gdzies jakies rozwiazanie twojego problemu to trzymajac sie na sile choroby na pewno go nie znajdziesz. Problemy rozwiazuja ludzie zdrowi psychicznie, ewentualnie (rzadko) dobrze leczeni - chorzy psychicznie generalnie tego nie robia (co wynika z definicji)...
Geez, ale mnie ciekawisz, autorze.
Tak jak ktoś w komentarzach, radziłabym Ci się zbadać, zaczęłabym się bać dopiero, gdy paru specjalistów nic by nie stwierdziło. A tak to to może być masa różnych chorób psychicznych.
Polecam Ci książkę "Kwantowa rzeczywistość. Naukowe wyjaśnienie zjawisk nadprzyrodzonych". Autorki to dr Danuta Adamska-Rutkowska i Danuta Dudzik.
Jeśli to, co opisałeś w pierwszym wyznaniu i tutaj, jest prawdą, to ta książka jest absolutnie dla Ciebie.
Znam wiele osób, które doświadczyły podobnych zjawisk. Mogłabym Ci opowiedzieć równie niesamowite, albo i lepsze historie. Pozdrawiam. :)
Może zacznij pisać książkę opartą na takich historiach?
Koleś sobie jaja robi a tutaj komentarze jak na światowym konsylium psychoanalityków i psychiatrów. Ludziska na wszelkie sposoby próbują dociec przyczyn takich zachowań, a autor czyta to i pewnie się ze śmiechu zwija pod biurkiem :D
Streści ktoś o czym było pierwsze wyznanie autora .? Nie mogę go wyszukać :(
W podobnym stylu, że miał jechać na wakacje z rodzicami, potem obudził się i już był na tych wakacjach, następnego dnia rano okazało się że jeszcze jest przed wakacjami, kolejnego dnia - że to już koniec wakacji, a potem że znowu środek itp itd.
Generalnie jego mozg zle przetwarza/zachowuje informacje, a koles ani sie nie leczy ani nie cwiczy (niektore problemy psychiczne da sie w pewien sposob korygowac, ale trzeba byc pieronsko inteligentnym i na tyle rozgarnietym zeby je ogarnac zanim jeszcze uda im sie zniszczyc zdolnosc do zrobienia wlasnie tego).
Ps. Zdrowy tryb zycia, regularny sen, cwiczenia, dobre odzywianie, dobra praca, kompetentny psycholog/psychiatra, zdrowa rodzina (generalnie udane zycie) tez sa z tego co rozumiem pomocne.
Nauczyciele mają obowiązek trzymać sprawdziany? W dawnych czasach miało to sens bo się zdarzało że zginął dziennik ale teraz to po co?
@ifikles ponieważ sprawdzian to też dokument