#Bhk7t

Jadę sobie do domu, a tu raptem zamknięta droga bo remont mostka. Za mostkiem 50 m mój dom, a objazd 30 km. Zero informacji od gminy, zamiast robić w wakacje, zaczęli od września, akurat jak wróciłem z urlopu, zamiast robić w nocy, robią wtedy gdy największy ruch na uliczce (ze 30 domów obok mojego), zamiast zamknąć jedną stronę i puszczać drugą to lepiej postawić ogrodzenie po całości i mieć spokój. Przecież robota najważniejsza, co tam ludzie. Teraz trzy tygodnie po wertepach w lesie, 30 km w jedną, 30 km w drugą, a nikt za paliwo nie zapłaci. Dzwonię do Gminy, a pan się dziwi, że zdenerwowany jestem i nie będzie rozmawiał ze mną dopóki się nie uspokoję i się rozłączył, mimo, że nie używałem żadnych obraźliwych słów ani nie krzyczałem. Wiem, że to żadna tragedia, ale zastanawia mnie czy na całym świecie wszyscy mają wszystkich w d...

#X6T5F

Nie rozumiem ludzi, którzy robią sobie dzieci nie mając dla nich warunków. Po cholerę im to robią?!

Moi rodzice po ślubie wyremontowali sobie dwa pokoje w starym domu mamy. Oczywiście stwierdzili, że z czasem rozbudują mieszkanie. Po dwóch latach urodziłam się ja. Na początku spałam razem z nimi w łóżku, a potem postawili mi łóżko obok swojego. Wszystko było w porządku. Sześć lat później urodził się mój brat, który również spał z rodzicami. Po jakimś czasie rodzice kupili łóżko piętrowe. Nadal spali w naszym pokoju. Ich życie łóżkowe nie było przez to specjalnie nieudane. Nieraz się budziłam podczas ich igraszek. To było straszne. Płakałam przez to wielokrotnie. Zazdrościłam koleżankom ich własnych pokoi. Ja nigdy nie miałam prywatności. Nie miałam za złe rodzicom tego, że nie stać ich na rozbudowę domu, tylko to, że nie mogą sami przenieść się do salonu na rozkładaną kanapę. Dla nich wygodniej jest spać w naszym pokoju, bo nie muszą składać łóżka. Wstyd mi zapraszać koleżanki, bo potem tylko plotki i zdziwienie typu: „Rodzice cię nie budzą w nocy?”. I wredny śmiech.

Mam 16 lat, mój brat 10, i śpimy z rodzicami w jednym 10-metrowym pokoju. Nigdy w życiu nie zrobię tego swoim dzieciom.

#cNn5e

Od zawsze marzyłam, żeby dostać się do szkoły oficerskiej. Ćwiczyłam, uczyłam się (wbrew pozorom jest tam wymagana dość szeroka wiedza), wspinałam, biegałam ... Aż było coraz bliżej do testów sprawnościowych mających mnie zakwalifikować (bądź nie). W związku z tym ćwiczyłam jeszcze mocniej, aż popylając sobie na rowerku przez las wywróciłam się i skończyłam w rowie. Ze złamaną nogą. Był miesiąc przed testem, więc oczywiście nie mogłam brać udziału. Jako że skończyłam właśnie liceum, wybrałam się do pracy, żeby nie zostać "wszą społeczeństwa".

No i znowu, kolejny rok mija, szykują się testy sprawnościowe. Siedziałam w domu beztrosko bujając się na krześle i szykując się psychicznie na następny dzień, kiedy BUM, zrobiłam fikołka do tyłu i przywaliłam głową w kant łóżka. Wstrząśnienie mózgu. Parę dni w szpitalu - w międzyczasie testy minęły.
Los widocznie mi nie sprzyja.
Ale w tym roku spróbuję po raz kolejny! Tym razem na miesiąc przed testami zamknę się chyba w pokoju wypchanym materacami. Trzymajcie kciuki!

#RfVwF

W czasach, gdy mój popęd płciowy osiągnął apogeum (wiek 20+), widząc moją szczotkę do włosów, która miała taką fajną i prostą rączkę, marzyłam, aby móc ją sobie wsadzić. Marzyłam również, aby poocierać się kroczem o poręcz łóżka domownika. Mam silną wolę i nigdy do tego nie doszło.

Na szczęście, po latach, chęć na szczotkę i poręcz minęły. Może myślenie o tym mi się znudziło. Nie myślę już tak godzinami o sprawach erotycznych, jak to zdarzało mi się, gdy kładłam się do łóżka. Również wtedy umiałam nie przechodzić od myśli do czynów i się nie masturbować. Myślenie dawało mi namiastkę.

#y3ki7

Kiedy byłam w gimnazjum, wiedzę na temat seksu czerpałam od równie zielonych w temacie koleżanek oraz z kultowej ówcześnie gazety Bravo. Byłam już na tyle zaawansowana w temacie, że wiedziałam co to znaczy "robić loda", jednym słowem chwała ci edukacjo. Na biologii zaczynał się temat anatomii człowieka, a wraz z nim tak bardzo wyczekiwany przez wszystkich uczniów temat odnośnie budowy narządów płciowych. Wyczekiwany oczywiście, bo dostarczał nam wtedy dużo śmiechu (no wiecie, facetka od biologii powie "penis" lub "pochwa" i na tamten moment wystarczało nam to, by wybuchnąć śmiechem).
Pojawił się temat ciąży, no i w ramach ciekawostek pani powiedziała nam o ciąży pozamacicznej. Piąte przez dziesiąte objaśniła co z czym i dlaczego, ale nie potrafiła nam wytłumaczyć w miarę klarownie czemu jajeczko nie wędruje tam gdzie powinno. W tym momencie wkroczył mój wielki zasób wiedzy i połączyłam fakt obciągania z wędrującym w złe miejsce jajeczkiem. Podzieliłam się moim odkryciem z koleżankami na przerwie i wszystkie obiecałyśmy sobie, że nigdy tego nie zrobimy.

I tak, już wiem, że połykając spermę nie zajdziesz w ciążę pozamaciczną. Dowiedziałam się o tym wczoraj, a uświadomił mnie mój narzeczony, który nie rozumiał dlaczego nie chcę tego robić.
Mam 26 lat. Jestem blondynką. Utlenioną...

#xtdEl

Jestem przed 30. Od ponad 7 lat jestem singlem, a mój jedyny związek trwał 2 lata.

Próbowałem sobie pomóc szczęściu, zakładając Tindera, aplikacje randkowe, umawiając i spotykając się z poznanymi kobietami. Bezskutecznie.

Często stałem jak kołek na miejscu spotkania i nikt nie przychodził, a jak już przyszło do spotkania to okazywało się, że kobieta nie ma pomysłu na siebie, na swoje życie, nie wie co chce robić w życiu i odnosiłem wrażenie, że szuka okazji, żeby się wyrwać z domu. W każdym razie przez 7 lat poszukiwanie partnerki do życia było bezowocne...

Do czasu aż na Tinderze polubiłem profil dziewczyny, która potem okazała się Ukrainką. Spotkaliśmy się, znaleźliśmy wspólne flow - okazało się, że posiada wszystkie cechy, które poszukiwałem. Jest miła, wyrozumiała, zaradna, pracowita, umie się bawić i ma ekstra poczucie humoru.

Już od kilku miesięcy jestem z Nią w szczęśliwym związku.

#Flvjo

W dzieciństwie chciałam czuć się mniej samotna. Wiedziałam, że niektórzy wymyślają sobie przyjaciół. Postanowiłam spróbować - wymyślić sobie przyjaciela albo siostrę - bliźniaczkę. Próbowałam jakiś czas, ale nie pomogło - byłam zbyt rozsądna, aby uwierzyć w istnienie takich osób.

Ciekawe, czy na wahadełko też byłabym odporna.

#oFcIp

Od jakiegoś czasu oglądam "Starożytnych kosmitów" i... wierzę w większość tego, co tam mówią, przede wszystkim w istnienie kosmitów. Po co taka astronautka, Marina Popowicz, miałaby kłamać, że widziała statki kosmiczne? Takich astronautów jest więcej. Znajomi uznaliby mnie za wariatkę.
Dodaj anonimowe wyznanie