Zdarzyło się to na koncercie punkrockowym. Moim pierwszym w życiu. Piwo lało się litrami, a ekipa rozweselona. Jak to po alkoholu bywa, trzeba się często udawać do kibelka. Tak że ruszyłam w tamtą stronę, a tu niespodzianka. Koleżanki z dawnych lat! Przedstawiły mi jakiegoś ogromnego, napakowanego, pijanego kolesia. Człowiek ten podniósł mnie jak piórko i wziął na ręce. Dla mnie pijanej sytuacja nie była jakoś specjalnie dziwna, poza tym myślałam tylko o tym, żeby udać się do toalety. Koleś wychwalał moją urodę, moją figurę i to jaka jestem cudowna. Ja się próbuję wyrwać, bo jego ręce zaczynają wędrować tam gdzie nie powinny, ale że facet był naprawdę spory, to bez skutku.
Po chwili wyraźnie niezadowolony zwraca się do mnie „No ale Kaśka, nie wyrywaj się”.
Na co ja: „Kaśka? Ale ja nie jestem Kaśka...”.
Pan Paker puścił mnie tak szybko, że walnęłam porządnie o podłogę, a guza na głowie miałam chyba dwa tygodnie. W życiu nie widziałam, żeby ktoś takiej wielkości uciekał tak szybko :D
Do toalety zdążyłam ;)
Rodzice mojego chłopaka znowu poruszyli temat wnuków, a on im przyznał, że mamy problem z zajściem w ciążę.
Później podsłuchałam, jak jego mama kazała mu oddać pierścionek zaręczynowy do sklepu, tłumacząc, że nie warto się ze mną żenić, skoro nie urodzę mu dzieci...
Moi rodzice są małżeństwem od ponad 15 lat. Kochają się i wspierają, ale jak to w małżeństwie bywa, zdarzają się też kłótnie. W większości są to totalne pierdoły i kłótnia trwa 5 minut, ale jedna z ostatnich była najlepsza.
Siedziałam sobie w pokoju i słyszę, jak moja mama krzyczy na tatę. No to jako ciekawskie dziecko podeszłam bliżej drzwi i słucham. I uwaga! Moja mama miała pretensje do mojego taty, że... wszystko mu pasuje. Naprawdę, kłóciła się z nim o to że nigdy na nic nie narzeka, wszystko mu pasuje i że nigdy on nie zaczyna kłótni! A mój tata, jak to on, siedział tylko i słuchał.
Sama osobiście padłam na miejscu i wypominam to mojej mamie do dzisiaj, a ona sama potem przeprosiła i usprawiedliwiała się PMS :)
Więc panowie, podenerwujcie czasami swoje kobiety, bo potem to one czują się jak ostatnie zło świata :-P
Jestem twardym facetem, ale spotkało mnie w życiu ostre nieszczęście. Nikt nie wie, jak bardzo mnie to złamało wewnętrznie, ponieważ wszystko co mam, co osiągnąłem w życiu, cały podziw i szacunek mam dzięki temu, że jestem prawdziwym mężczyzną i wylewając to z siebie boję się stracić w oczach wszystkich. Jednak mimo że ciągle wydaję się być niewzruszony, pozytywny i aktywny, to przez tą niespójność, oszukiwanie siebie i innych staję się momentami agresywny i zgorzkniały. Teraz nie wiem, czy czas uleczy rany i mi przejdzie, czy muszę to jednak przepracować w inny sposób, żeby kiedyś nie wybuchnąć i nie zniszczyć sobie życia.
Do dziś dzień nie wiem, co miałam na myśli, ale mając około 5-6 lat chciałam w tajemnicy przed rodzicami napompować mojego psa pompką od roweru. Oczywiście to wszystko miało polegać na zaaplikowaniu mu tej pompki od tyłu... Miałam chyba nadzieję, że urośnie. Na szczęście rodzice jakimś cudem przejrzeli mój bystry plan i zapobiegli tej sytuacji.
Jestem już prawie 14-letnią dziewczyną. Za tydzień urodziny. Moja siostra jest znacznie starsza, bo nie tylko zdążyła już wyjść za mąż, ale właśnie urodził im się prześliczny synek. Ostatnio z mamą i tatą byliśmy u nich w odwiedzinach (pieluchowe, wiadomo). Wybraliśmy się też na spacer wszyscy razem i z wózkiem dziecięcym oczywiście. W pewnym momencie mijaliśmy jakiś sklep i oni zapragnęli go odwiedzić. Wszyscy prócz mnie, bo ja zafascynowana nie mogłam oczu oderwać od śpiącego maluszka. Powiedziałam, że zostanę z wózkiem przed sklepem, poczekam, a oni niech idą do środka i sobie pooglądają co tam chcą. Tak też zrobili.
W pewnym momencie Kacperek się przebudził i zaczął płakać. Najpierw zaczęłam huśtać wózkiem, patrząc przez szybę wystawową, czy nie widać rodzinki. A gdy huśtanie nie pomagało, a rodzina wciąż nie wychodziła, to sama wyjęłam ostrożnie maluszka z wózeczka i zaczęłam lulać go na rękach, mrucząc "aaa-aa... aaa-aa...".
W pewnym momencie z mijającego mnie tłumu ludzi podchodzi pewna starsza pani i z przejęciem w oczach pyta: "Dziewczynko, karmisz już piersią?".
Dziś wysłałem kilka zbereźnych wiadomości do mojej narzeczonej, kiedy ona była na kawie ze swoimi koleżankami. Wieczorem przyszła do mnie i powiedziała, że przedwczoraj jak się widzieliśmy, to dla żartu zamieniła nazwy kontaktów jej i jej matki...
Coś czuję, że atmosfera na następnym rodzinnym obiedzie będzie trochę napięta.
Dziś usłyszałem przez baby-tel, jak moja teściowa i szwagierka debatują na temat tego, że lepiej dla mojej córki byłoby... gdybym nie żył.
Pragnę zaznaczyć, że mam dość długie blond włosy...
Ostatnio w kolejce w Rossmannie przepuszczono mnie w kasie, bo Rossmann wspiera mamy czy coś w tym stylu.
Jestem facetem...
Dostałem pracę w stolicy. Przeprowadziłem się z niewielkiej miejscowości. W sumie wszystko spoko. Praca OK, mieszkanko też całkiem OK. Wiedziałem, że mam rodzinę w Warszawie, ale nie utrzymywaliśmy jakichś bliższych kontaktów. Tyle co na Fb i bardzo rzadko na spotkaniach rodzinnych.
Po jakimś czasie poszliśmy ze znajomymi z pracy na imprezę do klubu. Bawiliśmy się świetnie. W oko wpadła mi młoda, piękna, długonoga blondynka, która tańczyła jakby istniała tylko ona. Szczęka mi opadła. Poczekałem, aż poszła do baru coś zamówić. Zagadałem do niej. Wypiliśmy drinka i poszliśmy tańczyć. Drugi drink, taniec, trzeci. Dużo alkoholu, dużo tańczenia. Zaczęliśmy się delikatnie całować i uśmiechać się do siebie. Po skończonej imprezie zaproponowałem abyśmy poszli do mnie i tam się napić, pobawić. Zgodziła się. Wypiliśmy drinka. Wylądowaliśmy w łóżku. No cóż... Napiszę tak: studentki lubią eksperymenty i są bezpruderyjne. Po wszystkim zasnęliśmy.
Rano kiedy się obudziłem i widziałem jak śpi nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Zjedliśmy śniadanie, wypiliśmy kawę. Ona wzięła prysznic, do którego dołączyłem. Kurde, jak w raju... Po wszystkim zebrała rzeczy, wymieniliśmy się numerami telefonów. Odezwała się sama z siebie po kilku godzinach, pisząc mi jak było jej cudownie, że chce to powtórzyć. Zaczęliśmy się spotykać regularnie. Znalazła mnie na Fb. Nie mieliśmy wspólnych znajomych ani nic. Na Fb nie miała ustawionego nazwiska, a ja nie pytałem.
Po jakimś czasie rodzinka ze stolicy odezwała się, żeby zaprosić mnie na niedzielny obiad, bo dawno się nie widzieliśmy ani nic. OK! Będę. Przyjechałem na miejsce. Witam się z kuzynem i jego żoną, ich dziećmi. Zdziwiłem się, że tylko dwoje dzieci, bo przecież mieli jeszcze starszą córkę. Jakie było moje zdziwienie, kiedy starsza córka zeszła na obiad i moim oczom ukazała się dziewczyna z klubu... Stanęła jak wryta i pyta, co tu robię. Na co kuzyn z żoną „Mówiliśmy, że wujek przyjedzie na obiad. Co ty taka zdziwiona?!”. Czułem się totalnie niezręcznie, nie wiedziałem czy się śmiać, czy płakać czy co....
Mam ogromne wyrzuty sumienia, czuję się podle. W końcu przez prawie dwa miesiące uprawiałem seks z córką kuzyna.
Dodaj anonimowe wyznanie