#QRejJ

W gimnazjum pełnym osiedlowych Sebastianów w dresach byłem jednym z niewielu kolesi z długimi włosami. Dokładnie jednym z dwóch na całą szkołę. Mimo wszystko lubiliśmy z kolegą się czasem ponabijać z inteligencji naszych mądrych inaczej kolegów produkowanych w fabryce Adidosa.

Pewnego razu miarka się przebrała – przesadziliśmy i chłopaki skrzyknęli się ze sobą, żeby spuścić nam solidny wpierdol po lekcjach. Czekali przed szkołą w dwudziestu, żeby udowodnić nam prawem pięści, że naśmiewając się z ich głupoty, nie mamy racji.
Wyszliśmy drugim wyjściem.
Czekali pod głównym do nocy.

#N6rpx

Mieszkamy z chłopakiem za granicą, wspólnie kupiliśmy dom. Mój brat ma 16 lat i jest jedyną osobą w rodzinie, z jaką utrzymuję kontakt, ale mieszka w Polsce. Ostatni raz widziałam go w lato 2022, mamy bardzo dobre relacje i chciałam, żeby przyjechał do nas na parę dni, żebym mogła go znowu zobaczyć. Mój chłopak od razu odrzucił tę prośbę i wybuchł złością, stawiając swój komfort ponad to, że tęsknię za bratem i chciałabym go zobaczyć. Nie jest skłonny do jakichkolwiek kompromisów, jest introwertykiem i oczekuje zrozumienia… Jego argument jest taki, że to nasz wspólny dom i on nie chce, żeby tu ktoś nocował, bo jego to męczy. Ja z kolei uważam to za niedorzeczne, że do naszego wspólnego domu nie mogę „kogoś” zaprosić na noc…

#DtNBr

Jestem młodym pracownikiem pizzerii, a konkretniej pracuję jako kierowca.
Rozwożę pizzę, kebaby, sałatki itp.

Parę minut po 21:00 miałem kurs – musiałem zawieźć pizzę wraz z sałatką na podany adres. Zamawiający jedzenie mieszkał w prywatnym domu, więc wjechałem na podwórko, zaparkowałem i zadzwoniłem do drzwi. Otworzył mężczyzna koło 60., w samych slipach, a za nim zobaczyłem w oddali, że chowała się całkiem naga dziewczyna, która na oko miała może 20 lat. Na początku myślałem, że to jego córka, ale przecież nie byłaby naga, później się okazało, że to jego kobieta.
Gdy zobaczyłem ich, to się trochę onieśmieliłem i chciałem jak najszybciej stamtąd wyjść, ale facet zaczął do mnie zagadywać, czy widzę, jak mu się w życiu powodzi. Ma super dom, samochód w garażu (chciał go otworzyć i pokazać mi swoją gablotę) i, jak on to stwierdził, „idealną kobietę”. Powiedziałem, że cieszę się jego szczęściem, ale spieszę się, bo mam kolejne zamówienie do rozwiezienia, dałem mu to jedzenie i czekam na pieniądze, a on dalej nawija, co on w życiu nie robił, kim nie był itd. Wyjął z portfela 400 zł, powiedział, że reszty nie trzeba (zamówienie kosztowało około 40 zł ) i żebym kiedyś do nich prywatnie wpadł, bo brakuje im jednej osoby do zabaw łóżkowych i oczywiście zapłacą mi za poświęcony czas, a te 360 zł, które dostałem, żebym potraktował jako małą zaliczkę. Podziękowałem, powiedziałem, że numer mam i się zastanowię.

Chciałem byle co powiedzieć, żeby jak najszybciej się stamtąd zmyć, ale 360 zł wpadło do kieszeni.

#y7TdL

Pracuję w zagranicznym call-center realizowanym dla firmy ubezpieczeniowej. Jeden z klientów powiedział, że dzwoni w imieniu głuchego ojca, który miał wypadek samochodowy. W pewnym momencie spytałem, w jakim stanie jest ojciec, i wtedy zostałem wyprowadzony z błędu: on nie powiedział „deaf” (głuchy), tylko „dead” (martwy).

#Mag96

Siedzę w środku nocy przy komputerze i napędzany siłą hektolitrów kawy i ponaglających wiadomości piszę korpo-szczuro-raport na ASAP, bo DEDLAJN i w ogóle FAKAP. W domu jestem sam, jest cicho i spokojnie, więc moje skupienie stoi w zenicie. Jeszcze tylko ostatni akapit, enterek, siadam głębiej w fotelu i zakładam ręce za głowę. Pokój oświetla tylko wątłe światło biurowej lampki, przymykam oczy, spokój.
Wtem nagle za moimi plecami rozpościera się demoniczny śmiech! KUR ZAPIAŁ! Podskoczyłem ze strachu, krzesło opadło na podłogę ze szczętem. Strącony ręką kubek z hukiem rozbił się na podłodze i znów usłyszałem ten charczący śmiech! Dochodził z szafy. Podskakuję do włącznika światła, kolejny skok i jestem przy szafie, zamaszystym ruchem otwieram ją i widzę... mojego zabawkowego robota z dzieciństwa, który charczy resztką baterii i postanowił właśnie zdechnąć. Oddałem go młodszemu bratu już lata temu. Jak wrócił? Nie wiem do dziś.

#9zKJp

Uczę się w jednej z lepszych szkół w województwie. Poszczególne części szkoły są kilka razy do roku remontowane, drzwi otwierane na karty, zastępstwa na dany dzień wyświetlają się na zawieszonych pod sufitem na każdym z trzech pięter telewizorach, w każdej sali jest komputer dla nauczyciela oraz wielka plazma, w większości klas tablice interaktywne. Krótko mówiąc, bogactwo niesamowite.
Tylko wiecie co?
Od kilku miesięcy w toaletach nie ma papieru. I to nie tak, że szybko się zużywa, po prostu nie jest wykładany. Ewentualnie raz na trzy tygodnie pani sprzątaczka się zlituje i rozłoży kilka papierowych ręczników w toalecie na parterze.

Tak że ten.

#dOXQN

Jestem nastolatką i niekoniecznie szukam wielkiej nastoletniej miłości. No właśnie, tak szczerze mówiąc, to nie szukałam.

Zacznijmy od tego, że mam starsze rodzeństwo, tak dokładniej to braci. Nigdy nie czułam się z nimi jakoś szczególnie związana, bo wyjechali na studia, kiedy ja miałam dwa lata i nie rozmawiali ze mną, póki nie osiągnęłam jakiegoś wyższego poziomu mózgowego. Problemem jest głównie najstarszy brat, który przez lata nieodzywania się do mnie układał sobie scenariusz mojego życia i niedawno postawił mi wymagania. Oczywiście mój wybór kierunku był według niego beznadziejny (human w najlepszej szkole w mieście) mimo bardzo wysokiego poziomu nauczania, mój profil mu nie odpowiada, bo to przecież nie kierunek ścisły i nic po tym nie osiągnę. Postawił też wymagania co do chłopaka, którego mam przyprowadzić do domu. W wieku lat 15 powinnam mieć już chłopaka o 2 lata starszego i jakiegoś rozgarniętego najlepiej. Oczywiście stwierdziłam, że mam gdzieś jego zdanie na temat mojego prywatnego życia i tak sobie żyłam skupiona na nauce. Moi rodzice jednak stwierdzili, że skoro sama sobie chłopaka znaleźć nie potrafię, to mi pomogą. Nie przekonują ich żadne argumenty, że mam jeszcze czas albo że jak mam wybierać sobie jakiegoś Romeo, to se go sama znajdę. Próbowali mnie już umówić na chyba trzy spotkania z synem koleżanki, kuzynki mojej mamy. Na szczęście udało mi się z tego wywinąć.

Ostatnio zaczęłam zauważać pewnego chłopaka z mojej miejscowości. Chodzi do szkoły obok i jeździmy razem autobusem do domu. Oczywiście cała ta presja ze strony rodziców i brata spowodowała, że w sumie to nie wiem co mam już zrobić. Jestem ogromnie nieśmiała i nie wiem, czy potrafiłabym do niego zagadać, a nawet jeżeli by coś z tego wyszło, to bałabym się przyprowadzić chłopaka do domu ze względu na strach przed krytyką ze strony rodziny. Już dawno nauczyłam się, że wszystko co robię jest dla nich dziwne i kryłam się z emocjami. Nie wiem, czy dałabym radę udźwignąć jakąkolwiek zmianę w moim życiu, o której musiałabym powiedzieć rodzicom :(
Dodaj anonimowe wyznanie