#OySjn

Mam 26 lat i jestem z moim chłopakiem już kilka lat i bardzo się kochamy. Zawsze marzyło mi się stanąć przed ołtarzem w białej sukni i przysiąc miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Niejednokrotnie pokazywałam mu suknie ślubne, opowiadałam mu jak sobie wyobrażam ten dzień, kto byłby moim świadkiem. Cały czas żyłam z nadzieją, że w przyszłości będą oświadczyny i moment formalizacji naszego związku.
Niestety, ostatnio podczas przypadkowej rozmowy, dowiedziałam się, że mój ukochany tak na prawdę nie chce żadnego ślubu (dziecko owszem, ale ślub absolutnie). Uważa, że jest to niepotrzebne do życia, a i bez tego jesteśmy szczęśliwi. Uważa też, że po ślubie ludzie i tak się rozwodzą. Najlepsze jest to, że nigdy wcześniej mi tego nie zakomunikował, a ja żyłam w kłamstwie.
Nie wyobrażam sobie już życia bez niego, bo fantastycznie się nam układa, ale on nie chce zmienić decyzji, a ja nie chcę żyć bez ślubu.
Boje się, że bez ślubu (czyli bez spełnienia największego marzenia - małżeństwo, a potem dziecko) w przyszłości będę nieszczęśliwa.
Tylkopoco Odpowiedz

Błagam, nich mi ktoś wyjasni pogląd "ślub nie, ale dziecko ok". "Bo ludzi sie rozwodzą". Rozwala mnie to myślenie. To sprowadźmy na świat małego czlowieka, któremu nasze rozstanie rozwali cały świat, ale przynajmniej nie będzie papierka, że byliśmy małżenstwem. Pewnie że rozstanie/rozwód się może zdarzyć, ale jeśli od razu się wychodzi z tego założenia to po cholere dziecko robić?

Odpowiedzi (4)
ohlala Odpowiedz

Bo będziesz. On chce dziecko, bo facetom o wiele łatwiej mieć dzieci. Nie oni męczą się przez ponad 9 miesięcy, nie oni rodzą, nie oni mierzą się z presją społeczną, a ich wkład w wychowanie jest często minimalny. Po rozstaniu to w większości faceci nie chcą opiekować się dziećmi (nie jest prawdą, że sądy są przychylniejsze matkom - faceci rzadko kiedy wnoszą o opiekę nad dziećmi) i płacą jakieś śmieszne alimenty, o ile w ogóle.
Ty jesteś gotowa poświęcić się i urodzić dziecko, a co on jest gotowy poświęcić dla Ciebie? Nic.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#4anNo

Oglądalem różne anime pełne nagości i treści seksualnych, herem, dramaty,okrutne rzeczy, gwałty, krew wszędzie, same 18 + na pirackich stronkach z tłumaczeniem na polski miałem wtedy 11 lat, przestałem po pół roku obejrzałem takie rzeczy jak solo leveling, atack on the titan, School dxd, to zniszczyło mi czystość i moja dziecięcość dziękuje rodzicom którzy zakazali mi oglądać anime nie wiedzieli jakie anime oglądam minęły 4 lata przez te 4 lata zastąpiłem te anime okrutnymi kdramami - koreańskie seriale,może już bez nagości,gwałtów itp. ale takie traumatyczne i dołujące tyle przemocy i cierpienia w tym było teraz mam 15 lat i połączyłem fakty przez to wszystko zatracam empatię jak mam ją odzyskać z powrotem? A także zacząłem stawać się zboczonym człowiekiem choć bardzo staram się zmienić za dużo widziałem i znieczuliłem się na cierpienie innych jestem zagubiony

#tQIrm

Jaka jest najgorsza rzecz jaką zrobiłem w życiu według mnie już wam odpowiadam jak byłem mały może 11 lat zakochałem się w 18 letniej siostrze nie wiem czemu to zrobiłem. Teraz widzę że byłem tylko małym debilem w dodatku jeszcze snułem jakieś swoje fantazje. Ale to jeszcze nie było to siostra przeprowadziła się do babci a potem do ojca bo rodzice byli po rozwodzie. Któregoś razu rodzice podrzucili mnie na weekend do babci w pewnym momencie wszedłem do jej byłego pokoju chciałem tam sobie tylko posiedzieć ale zauważyłem stos starych brudnych ubrań w tym jej bielizne wziąłem ja do ręki i powąchałem i powtórzyłem i potem wyszedłem do innego pokoju i wtedy zorientowałem się co okropnego zrobiłem nigdy więcej czegoś takiego nie zrobiłem jest mi za to tak wstyd że myśląc o tym mam ochotę skoczyć z dachu. Nigdy nikomu o tym nie powiedziałem i nie powiem.

#3tzjr

Na pierwszym roku magisterki poznałam super chłopaka i z czasem się bardzo zaprzyjaźniliśmy. Chociaż uważałam go za przystojnego, nie dopuszczałam do siebie faktu, że moglibyśmy potencjalnie być razem (wydawało mi się, że nie pasujemy do siebie charakterologicznie jako para, jesteśmy też tego samego wzrostu). Kiedy jednak pewnego razu powiedział mi, że podoba mu się inna dziewczyna z naszego roku to poczułam się jakby mi ktoś wylał na oko płynny metal, nie powoedziałam mu o tym oczywiście. Okazało się tamta dziewczyna ma chłopaka i generalnie to nie jest zainteresowana miom przyjacielem, ale od tamtego czasu czułam jakiś rodzaj dyskomfortu w tej relacji. Tak czy inaczej, od początku tych studiów czułam, że ten kierunek nie jest dokońca dla mnie i w kolejnym semestrze zdecydowałam się na rezygnację (było to bardzo niedługo po tamtych wydarzeniach). Przez pewnien czas jeszcze coś tam pisaliśmy, on chciał się nawet spotkać (ohólnie to przyznaję, że on ciągnął dalej naszą znajomość, ja poza pewną rezerwą po jego wyznaniu na temat dziewczyny z naszego roku miałam też dużo innych problemów zawodowych i rodzinnych). Pewnego razu po bardzo ciężkim dla mnie dniu już mu po prostu nie odpisałam. Jest mi po czasie strasznie głupio, że tak to zakończyłam. Po około 3 tyhodniach jak moje życie się trochę wyprostowało zaczęłam żałować, ale wiedziałam co powinnam napisać (czy może zadwonić) i czy w ogóle powinnam ciągnąć dalej tą relację jeżeli sprawia mi to ból. Teraz mijają prawie 4 mniesiące od naszego ostatniego kontaktu, przez cały ten czas mniej lub bardziej o nim myślałam i strasznie za nim tęsknię. Wydaje mi się też, że zupełnie wyzbyłam się jakiś romatycznych uczuć względem jego osoby, ale po prostu tęskię za mim, za naszymi rozmowami, żartami które rozumieliśmy tylko my, wspólnie spędzonym czasem itd. Przez chwilę podejrzewałam, że jest to kwestia tego, że może czuję się trochę samotnie i że brak mi zajęcja, ale mam też innych znajomych, pracę i różne hobby, a mimo to nadal mi go brakuje. Nie wiem czy po takim czasie jest jakikolwiek sens nawiązania kontaku ani czy kiedyś w końcu zaomnę o tej relacji, ale jest mi mega głupio, smutno i czsem nie wieżę, że tak beznadziejne to rozegrałam.

#PFxyV

Gdy byłam mała (ok. 4-6 lat) ja i moja siostra często dawałyśmy rodzicom buziaki na dobranoc. I tutaj normalność tego zwyczaju się kończy, bo były to buziaki w usta. Pewnego razu, jako pierwszemu dałam buziaka tacie, a ten, w tej milisekundzie szybko wysunął końcówkę języka. Następnie poszłam dać buziaka na dobranoc mamie i oczywiście zaprezentowałam jej, jakiej to śmiesznej sztuczki się nauczyłam. Mama odrazu się wykrzywiła i powiedziala, żebym tak więcej nie robiła. Pewnie przeprowadziła też na ten temat rozmowe z ojcem.
Nie wiem czy moja starsza siostra miała takie same przeżycia, bo z czasem to się stało zbyt wstydliwe by ją zapytać.
Na codzień o tym nie pamietam, ale gdy raz na jakiś czas przypomnę sobie to uczucie, to aż mnie skręca. (Nie, ani ojciec ani nikt z rodziny, mnie nie dotykał itp.)
Jeśli jesteście rodzicami nie róbcie tak. I w ogóle - nie całujcie dzieci w usta. Nawet proste całusy zostawcie dla swoich partnerów. A dla dzieci - policzek.

#eKQCP

Wychowywałam się w domu z ojczymem alkoholikiem - codziennie awantury i wyzwiska. Zaczęłam chodzić do psychologa w wieku 15 lat i chodzę do niego do teraz. W trakcie ostatniego spotkania powiedziałam jej że zaczynam widzieć u siebie patterny mogące prowadzić do alkoholizmu, powiedziała mi żebym poszła na grupę DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików). Poszłam tam wczoraj pierwszy raz i… wyszłam zanim całość się zaczęła.
Myślałam że pogodziłam się z moim dzieciństwem i to spotkanie sprowadziło mnie na ziemię i uświadomiło że jednak jakaś część mnie dalej się z tym nie pogodziła. Nie mam pojęcia co robić, czuję się ostatnimi czasy strasznie i nie mam nawet z kim o tym porozmawiać (wizytę mam dopiero za 2 tygodnie bo psycholog jest na urlopie)
Tylkopoco Odpowiedz

Wróć do tej grupy. Po to one są by właśnie Ci pomóc przez to przejść. To są ludzie, którzy przechodzili przez to co Ty, zrozumieją Cię.

yupiyey Odpowiedz

Jesli nie masz z kim porozmawiac to chociaz wiem ze wydaje sie to szalone, powinnas wrocic wlasnie na ta grupe DDA i tam o tym opowiedziec. Terapia grupowa rowniez bardzo pomaga. Fakt ze uswiadomilas sobie ze nadal jest to dla Ciebie jednak nie zamknieta sprawa to duzy krok ku dalszemu zdrowieniu w terapii. Prawda naprawde wyzwala. Jestes bardzo silna i madra osoba i wiesz dobrze ze ten komentarz jest prawda. Nie poddawaj sie i walcz! Zaslugujesz na wszystko co najlepsze! Nie pozwol zeby czlowiek ktory zniszczyl Ci zycie nadal mial nad nim kontrole. Wez zycie w swoje rece i dokonaj wspanialych rzeczy.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie