#w0Kwd

Kojarzycie ten rodzaj kabin w miejscach publicznych, w których ściana nie styka się z podłogą? Można dzięki temu na przykład podać papier toaletowy komuś w sąsiedniej kabinie.

Dziś do kabiny obok tej, w której załatwiałam się ja, weszła pewna kobieta.
Deska klozetowa upadła jej z hukiem na podłogę i prześlizgnęła się (pewnie kopnięta) do mojej kabiny. Byłam tak zdziwiona, że prawie nie wytrzymałam w pozycji "na Małysza", kiedy zobaczyłam rękę niczym z rodziny Addamsów, nerwowo sięgającą po zgubę na moje terytorium.

#EajqW

Ciężki jest żywot grubego, nerdowskiego no-life'a. Kiedy byłem studentem i mieszkałem w akademiku to wszyscy moi sąsiedzi mieli dziewczyny, z którymi w nocy uprawiali seks. Wiadomka - ściany akademika są cienkie niczym bibułki do kręcenia jointów, więc leżąc samotnie w łóżku słyszałem każde najmniejsze sapnięcie czy jęk. Kuliłem się wtedy i dławiłem uczucie głębokiego zażenowania połączonego ze szlochem nad moim mizernym życiem...
Pewnego dnia wpadłem na znakomity pomysł. Żeby w oczach moich znajomych nie wyjść na beznadziejnego prawiczka, którym oczywiście byłem, postanowiłem dać im do zrozumienia, że moje życie seksualne jest równie bujne, co ich.

Późnym wieczorem podłączyłem więc głośniki do laptopa, a następnie zanurkowałem w odmętach mojego przepastnego fap-folderu. A musicie wiedzieć, że było to prawdziwe morze zacnego kontentu. W folderze "amatorki", w podfolderze "rude", w podpodfolderze "duże cycki" znalazłem to, czego szukałem. Ustawiłem odpowiednią głośność i siup! Wzdychania, jęki, rozkosz, silikon! Od siebie, żeby mój show brzmiał naturalniej, też coś dawałem. Czasem zakrzyknąłem: "Lubisz to, mała, luuubisz?", jednocześnie uderzając rozklekotanym łóżkiem o ścianę. Efekt był fantastyczny!

I pewnie wszyscy wokół daliby się nabrać, gdyby nie sygnał nadchodzącego połączenia wydany przez program Skype. Akurat jak na złość w tym momencie musiała do mnie zadzwonić mama! Zza ścian dał się słyszeć głośny śmiech wszystkich moich sąsiadów. Usiłując wyłączyć program, przez przypadek odebrałem połączenie i teraz oprócz orgazmicznych jęków dało się słyszeć moją rodzicielkę: "Krzysiu, co tak tam głośno u ciebie? Masz gości? To ja może potem zadzwonię? Rosołek dla ciebie mam, to jakoś bym ci jutro podrzuciła..."
Przez dobry miesiąc nie mogłem spojrzeć w oczy szydzących ze mnie znajomych oraz... mojej mamy, oczywiście.
Kończąc to żenujące wspomnienie chcę dodać, że obecnie nie jestem już gruby i nie mam tak debilnych pomysłów. Mam za to dziewczynę, której nigdy, ale to nigdy nie powiem o mojej akademickiej wtopie.

#dIK8Q

Nieszczególnie przepadałem za moją sąsiadką, a jeszcze mniej za jej metodami wychowawczymi, bo jej dziecko było strasznie rozpuszczone, darło się i ogólnie mamusia pozwalała mu na wszystko, przy okazji będą wredną jędzą dla wszystkich wkoło.

Podczas jednego ze spacerów z moim psem ten mały gnom (w sensie, że dzieciak sąsiadki) podbiegł do mojego Fafika (imię zmienione, nie zidentyfikujecie mojego psa!). Dałem dzieciakowi lekko do zrozumienia nogą, że nie powinien się zbliżać do psa, bo pies może ugryźć, czy coś. Na to zjawiła się sąsiadka-dzieciątka-madka i wyskoczyła do mnie z ryjem, że co ja tu dziecku zabraniam, to przecież tylko pies. Dziecko dostało jakiejś histerii, matka drze mordę, ja stoję i patrzę na to wszystko, ze smyczą w jednym ręku i torebkami na psie gówna w drugim ręku, Fafik w zdziwieniu powstrzymał się nawet od łamania się w celu zrobienia dwójki.

Kiedy sąsiadka złapała chwilę przerwy na zaczerpnięcie powietrza spojrzała na swojego małego gnoma, który... i to najlepsze, bo wyglądało to tak, jakby gnom chciał wsadzić Fafikowi palec w dupę, ale Fafik zdecydował pięć sekund wcześniej, że będzie się jednak łamał do srania i mały człowiek wsadził palca w na pół wystające z dupy psie kupsko. xD Od tamtej pory madka i gnom trzymają się od nas z daleka i ze wstydu słowem się nie odzywają, a Fafik ma fajniejsze spacery i nikt nie przeszkadza mu w kontemplowaniu wschodów i zachodów słońca przy stawianiu klocków.

#cXwXJ

Ze snu wyrwały mnie jakieś przeraźliwe dźwięki, do tego głośny pisk na który zaczęło się nakładać głośne darcie mordy przez mojego kota. Wpadłem szybko do pokoju obok, by zobaczyć mojego genialnego kota, który jakimś cudem włączył wzmacniacz od gitary, samą gitarę przewrócił i prychając na nią uderzał z wściekłością łapą w struny.

Teraz już wiem, dlaczego moja Mama mówiła na moje granie "kocia muzyka".

#cYRCv

Zdarzyło się to pewnego razu podczas wycieczki szkolnej. Jedliśmy śniadanie na wielkiej sali przy kilkuosobowych stołach. Smaruje sobie chleb masełkiem, kiedy nagle ktoś podchodzi i pyta czy tutaj jest wolne. Ja jakby nigdy nic odpowiadam: tak, tak, siadaj sobie. I nie podnosząc wzroku znad kanapki, dalej smaruje.

To była kelnerka. Zaśmiała się, zabrała wolny talerz i poszła.

#ASnwY

Przez te wszystkie wyznania opisujące szalone pomysły związane z seksem, na które wpadały dzieci/młodzież na spotkaniach towarzyskich, moi rodzice (czytający Anonimowe oczywiście) zabraniają mi chodzić na prawie każde imprezy, na których znajdują się chłopcy w mniej więcej moim wieku, którzy jakimś cudem mogliby się mną "zainteresować" (tu nie ma żadnego podtekstu, dla nich niewinny przytulas z przyjacielem jest zły).

Kocham was, moi nowocześni rodzice :').

PS. Mam chłopaka. Nie, nie patrzymy na rybki w akwarium jak u niego jesteśmy.

#WphW8

Słowem wstępu: 5 lat temu, wykryto u mnie niegroźnego guzka w piersi, który został usunięty, jednak lekarze zalecają raz do roku badania kontrolne, oraz regularną samokontrolę.

Cóż mam całkiem obfity biust, nie obwisły, ale na tyle duży, że mogę ssać własne sutki. Co jest bardzo przyjemne, więc czasem zdarza mi się to robić... for fun.

Pewnego późnego wieczoru moja współlokatorka weszła do mojego pokoju podczas tej czynności.
Próbując wyjść z tej niezręcznej sytuacji z twarzą, skłamałam, że lekarz zalecił mi w ramach samokontroli nie tylko "masowanie" piersi, ale też "próbowanie" czy nie wydobywa się z nich smak mogący sugerować nawrót choroby, bo guzka nie zawsze można wymacać.

Jakiś czas po tym zdarzeniu przyjaciółka nieśmiało poprosiła, abym sprawdziła jej piersi, bo: chyba coś u siebie wymacała.

Tak, ssałam jej sutki.

#gNLd5

Gdy byłem młodszy nie miałem telefonu.
Chciałem wyjść na dwór ale wiedziałem, że mama nie ma klucza.
Napisałem więc na kartce "klucz jest pod wycieraczką", zostawiłem ją na stole zamknąłem drzwi i wyszedłem.
Mama domyśliła się gdzie jest klucz gdy wróciła, a kiedy zobaczyła kartkę na stole pomyślała - debile, wszędzie debile.
Dodaj anonimowe wyznanie