Biorę udział w akcji pewnej fundacji. Akcja ta obejmuje szycie miniaturowych rożków, kocyków, czapeczek dla dzieci, które urodziły się za wcześnie by żyć, z wadami letalnymi itp. Założeniem akcji jest, by rodzice mogli godnie pożegnać swoje dzieci otulone w rożek czy kocyk w swoim rozmiarze, a nie w szpitalną chustę czy pieluchę.
Po każdym wykonanym przeze mnie rożku opłakuję maleństwo, które będzie w nim umierało lub ostatni raz będzie tulone przez rodziców. To dla mnie duża trauma, jednak nie potrafię przestać tego robić. Często, gdy szyję najmniejsze rożki, łzy same ciekną mi po policzkach...
Moje dzieci (jeszcze małe) pytają, dla kogo takie malutkie rzeczy, mówię, że dla Aniołków.
Wyznanie o tym, jak bardzo nienawidzę mojej babci.
Mam 16 lat, mieszkam w domu z rodzicami, bratem i dziadkami. Na dole gdzie mieszkają rodzice, nie ma miejsce na mój pokój, więc muszę mieszkać na górze, w tzw. starym pokoju, ponieważ są tam meble jeszcze od moich pradziadków (w sumie to nie umiem zrozumieć dlaczego są trzymane stare, skrzypiące meble, które wyglądają, jakby lada chwila miały się rozpaść na kawałki).
Jakie są powody mojej nienawiści do babci?
1. Dziewiąta rano, ferie zimowe, ta mi wpada do pokoju, szarpie mnie, budzi, bo już jest późno. Ciekawe, co ja mam robić od 9 rano w ferie. Chyba oglądać "jutuby" cały dzień.
2. 8 rano, wakacje. W wakacje mogę spać do 12, rodzice mi na to pozwalają. Ale babci to przeszkadza. Ósma rano, babcia wchodzi bez pukania, zaczyna się na mnie drzeć że jak można tak długo spać! Wypraszam ją z tego pokoju, a ta mi zaczyna roletę podnosić, okno otwierać, wyszarpuje mnie za rękę z łóżka... Mam 16 lat, według mnie i rodziców powinnam sama się zajmować moim pokojem... ale babcia zawsze święta...
3. Posiadam kundelka, którego przygarnęłam ze schroniska jakieś 6 miesięcy temu, oraz posiadam rocznego kota, dostany od kolegi. Rano, wychodzę z pokoju, jestem ubrana, uczesana, mam zjedzone śniadanie, zaczynam szukać Laksa (psa), by iść z nim na spacer. Mama mi mówi, że babcia z nim poszła, ja w furię, wychodzę z domu, znajduję samą babcię, która idzie spokojnie od strony lasu. Pytam się, co z nim zrobiła - "A bo on mi się zerwał ze smyczy". Od razu zwątpiłam, bo Laks się ani nie wyrywa, ani nie gryzie. Po prostu poczciwy kundelek, który darzy mnie ogromną miłością. Biegnę do lasu, znajduje Laksia przywiązanego do drzewa koło rzeki...
Jaki był powód pozbycia się psa przez babcię? "Bo ona chce mieć psa rasowego, takiego jak ma mój sąsiad, za 2 tysiące". Ja Laksa nigdy nie oddam, pokochałam go od pierwszego wejrzenia. Co do kota, to akurat babcia go kocha, uwielbia wręcz, ale ma zakaz dotykania go. Bo babcia jest jak mały dzidziuś - szarpie mojego Fado za ogon, "bo go przecież to nie boli". Taaa, jasne...
4. Dzisiaj miałam zaplanowany ranek z mamą, zakupy w pewnym sklepie. To po co ma matka z własną córką spędzić czas, skoro musi się wpierdzielić babcia, i wszystko zepsuć?
Jest jeszcze milion innych sytuacji, ale ich nie będę opisywać. Jak coś innego będzie, to napiszę. Pozdrawiam całe Anonimki.
Mój tata lubi wypić. Jest to przykre, ale dla niego dzień wolny bez alkoholu to dzień stracony.
Ostatnio popijał sobie Jacka Danielsa, którego dostał na urodziny, dużą butelkę. Wcześniej wypił też kilka piw, generalnie dość szybko stracił rachubę.
Kiedy potem się ogarnął, nie mógł nigdzie zlokalizować butelki. Przeraził się, że całą tę butlę wypił, a pamięta tylko o jednej szklance. Stwierdził, że jeśli on po jednej szklance nie pamięta, co się z nim dzieje, to on więcej pić nie będzie. Trwa w tym postanowieniu tydzień, nie wiem, co z tego będzie, ale tydzień zawsze coś.
Tata nie wie, że on faktycznie wypił tylko jedną szklankę. Przez przypadek stłukłam prawie pełną butelkę. Był to przypadek, ale gdybym wtedy mogła przewidzieć skutki, to wywaliłabym to do zlewu już dawno ;)
Od jakiegoś czasu pomagamy sąsiadowi, zajmujemy się jego chorymi rodzicami czy psem albo po prostu dotrzymujemy towarzystwa jego nastoletniej córce. Każdą prośbę starałyśmy się, razem z moją mamą, spełniać.
Któregoś dnia przyszła do mnie w odwiedziny córka sąsiada. Pokazała, jak bardzo jest wdzięczna za całą pomoc, kradnąc mi pieniądze. Jej ojciec zachował się w porządku, oddając nawet więcej, niż wzięła, ale od razu go poinformowałam, że więcej jej nie wpuszczę.
Cóż, słowa dotrzymałam.
Zaledwie parę dni temu dziewczyna wyszła pobawić się z kotami i zatrzasnęła drzwi do domu. Przyszła do mnie z płaczem, że nie może wejść. Zadzwoniłam do jej ojca i tyle. Nie wpuściłam jej do siebie, nawet gdy zaczęło padać, ponoć poszła w tym czasie do innych sąsiadów. Może i jestem wredna, ale nie miałam zamiaru spędzać popołudnia patrząc jej na ręce.
Panowie, szanuję was i podziwiam. Jestem kobietą i szczerze mnie wku*** babskie gadanie typu "domyśl się".
Rano półprzytomna siedzę w kuchni i piję kawę. Matka pyta, czy pójdę do sklepu. OK, przyjęłam, ona zaczęła się krzątać po kuchni, ja zaś poszłam się ogarnąć do pokoju. Gotowa do wyjścia wchodzę do kuchni i pytam się o listę zakupów. Wypada zaznaczyć, że mam niski, niekobiecy głos.
Siostra i matka malowały się przy stole i obie naskoczyły na mnie:
- Teraz to sobie daruj!
- Z taką grobową miną to powiedziałaś, jakbyś mi łaskę robiła tymi zakupami!
- Nie chcesz, to nie idź!
- Miała taką postawę, jakby chciała mnie wzrokiem zabić, za to tylko, że poprosiłam o zakupy
-No tak, tak..
Siostra jeszcze naśladowała mój niski ton, tak jakbym zadała pytanie wcześniejsze z pogardą.
Nie, mam zwyczajnie naturalnie niski głos. Nic na to nie poradzę. Jak się fochnęły, to OK. Niech się fochają. Jeszcze obie się nakręcały, przez chwilę komentując moje "zachowanie". Nie przerwałam im, wyszłam, przypominając sobie, że chyba chciały zupę ogórkową. Kupiłam przecier, śmietanę i mleko, a warzywa na pewno były.
Wróciłam, włożyłam do lodówki, wchodzi siostra do kuchni, tuż po mnie otwiera lodówkę.
- Wiedziałam, że taka jesteś... nic nie kupiłaś!
- A podałyście, co chcecie?
- Powinnaś się domyślić!
Jprdl.
Historia ta wydarzyła się jakieś 12 lat temu, jak byłem małym chłopcem.
Bawiłem się na podwórku obok domu, bawiąc się w najlepsze, wpadłem na genialny pomysł, aby udać się do stodoły, w której znalazłem zapałki. Wiadomo, jak się zabawa skończyła.
W tym czasie w okolicy grasował podpalacz, a że to dosyć mała miejscowość, każdy kojarzył tego chłopaka, że jest z nim coś nie tak na tym punkcie. Więc jako sprytny gówniak zrzuciłem winę na niego, dodając, że widziałem, jak ucieka.
Facet przyznał się do tego, że to on zjarał mi tę stodołę i poszedł siedzieć do czubkowa.
Nikomu o tym jeszcze nie powiedziałem.
Biegłam. Nie wiem gdzie, nie wiem skąd i dokąd. Za mną widziałam tylko grupę mężczyzn, którzy chcieli mnie dorwać. Dobiegłam do jakiegoś ogrodzenia od starego opuszczonego cmentarza i ze wszystkich sił próbowałam przeskoczyć przez bramę. Będąc już po drugiej stronie zahaczyłam ubraniem o nią tak, że ubranie całkowicie zostało na skrzydle bramy. Czując tuż za plecami grupę napalonych mężczyzn, którzy wykrzykiwali w moją stronę "chodź tu, s*ko, zabawimy się". Obracając głowę, by zobaczyć, czy są daleko, wpadłam do wykopanej starej dziury na trumnę i tam mnie złapali.
Było ich kilku, każdy po kolei we mnie, przerażonej i nie wiedzącej o co chodzi. Byli brutalni i ciągle było im mało, a mi zaczynało się to coraz bardziej podobać, chciałam więcej, przeżywałam orgazm jeden za drugim, aż w końcu skończyli, nie mieli już siły, a to co stało się później to...
Się kur*wa obudziłem, jestem 25-letnim facetem w pełni hetero i to był mój jedyny sen realistyczny.
PS Orgazm był nie tylko we śnie...
Mój ojciec ma ponad 60 lat i nieważne, czy jest lato, zima, jesień, wiosna, czy jest gorąco czy zimno - zawsze zakłada kurtkę.
Kilka lat temu, w jakiś dzień lipca, w którym było okrutnie gorąco, wracał z pracy ze swoim znajomym, którego spotkał po drodze. Ten znajomy był w samych bokserkach, a mój ojciec? Kurtka, szalik, kaszkiet. O długich spodniach chyba nie muszę wspominać.
Ale przez ostatni rok bardzo się zmienił. Wiecie, co zrobił?
Przestał nosić szalik.
Mam dziwny fetysz - podniecają mnie włosy pod pachami. Gdy powiedziałem o tym mojej dziewczynie, po początkowym szoku i obrzydzeniu zaproponowała kompromis: poza latem nie będzie golić pach, za to ja spełnię jej fetysz. Stwierdziłem, że OK, świetnie, fajnie, że mnie akceptuje i w ogóle.
Okazało się, że ją podnieca... Robert Downey Junior. Starszy od nas obojga razem wziętych aktor. No OK, ale przyznam, że nie byłem gotowy na to, żeby oglądać Iron Mana czy Sherlocka Holmesa zamiast pornoli.
Jednak odkąd ona się ''zapuściła'' pod pachami, a ja zaakceptowałem Roberta, jakość naszego pożycia zdecydowanie wzrosła. Uprawialiśmy seks częściej i był on bardziej satysfakcjonujący.
Ostatnio poszliśmy do kina na premierę nowego Spider Mana. I wiecie co? Gdy na scenie pojawił się Downey... dostałem erekcji. Pozostaje mi mieć nadzieję, że nie rozstanę się z moją dziewczyną, bo długo nie znajdę kobiety, która będzie chciała mieć faceta podniecającego się na widok Tony'ego Starka i włosów pod pachami :/
Myślicie że uczniowie, którzy starają się w szkole są pupilami nauczycieli? A jednak nie.
Raz w życiu dostałam uwagę, a brzmiała tak: "uczennica zbyt szybko wykonuje zadania z matematyki".
Dodaj anonimowe wyznanie