Kiedy się na kogoś mega zdenerwuję, wchodzę na simsy przy najbliższej okazji i robię tę postać, która mnie zirytowała. Denerwuję "ją", np. robię cechę "nie lubi dzieci" i tworzę jej dziecko. Na sam koniec przeróżnego wkurzania i gnębienia tej owej simki/sima po prostu zabijam tę postać.
PS "Zabiłam" tak już całą moją rodzinę oraz znajomych. Chyba jestem chora :D
Kiedyś z moim ojcem kupiliśmy nowe noże ze stali nierdzewnej. Mieszkamy w Solingen, niemieckim mieście słynącym z produkcji właśnie noży. Noże nówki, odpakowujemy, sprawdzamy ostrość na różnych przedmiotach. W pewnym momencie położyłem palec wskazujący na blacie i mówię do taty:
- Kończ waść! Wstydu oszczędź.
- No chyba oszalałeś.
- Dawaj, krój, po co mi ten palec, mam jeszcze dziewięć innych.
W momencie kiedy mój tata (jak się później dowiedziałem, bez zamiaru ucinania mi palca) przyłożył mi do palca nóż, spanikowałem i odciągnąłem rękę lekko w górę zamiast w dół. Krew i krzyk:
- Baranie jeden, po ch*j ten palec zabierałeś, przecież bym nie przeciął!
Ogólnie tak szybko zabrałem palec z blatu, że nóż doszedł do kości. Wizyta na ostrym dyżurze, wyciąganie odłamków kości (nie wiem jak cudem, ale się skruszyła) i kilka szwów. Te noże są ostre do dziś (ok. 2 lata). XD
Byłem bardzo nieufnym dzieckiem. Na gwiazdkę poprosiłem w liście do Mikołaja o zdjęcie jego i elfów trzymających się za nos, żeby być pewnym ich istnienia.
Dostałem gitarę...
Swoją żonę znam od pierwszej klasy liceum. Zakochaliśmy się w sobie, od początku drugiej klasy byliśmy parą. W pewnym momencie podjęliśmy decyzję. Chcemy mieć dziecko. Mieliśmy 19 lat, ale uznaliśmy, że to już ten czas, że oboje tego chcemy i wiemy, że ono będzie tak czy siak, więc po co czekać? Damy sobie radę. A nasze dziecko będzie miało fajnych i młodych rodziców, którzy będą nadążali za jego światem.
Rok później byliśmy rodzicami. I chociaż było ciężko, do tego stopnia, że kiedy mała miała trzy lata, miałem już serdecznie dość swojego życia, to udało nam się przetrwać ten okres.
Kiedy stanęliśmy na nogi, podjęliśmy decyzję o tym, że pora na drugiego bobasa. Miesiące starań i nic. Poszliśmy z małżonką do lekarza specjalisty. Co usłyszeliśmy? Że nasz mały 6 letni łobuz to cud i tak naprawdę, nie będziemy mogli mieć dzieci.
I wiecie co? Teraz jak patrzę na mój 16 letni skarb wiem, że podjęliśmy z moją żoną słuszną decyzję. Patrzę, jak z mojego małego łobuza, wyrosła piękna i inteligentna kobieta. Jestem dumny z tego jak udało się ją wychować. Kiedy ma problem przyjdzie i porozmawia, często woli wyjść z nami do kina niż iść gdzieś z koleżankami, czy kolegami. Możemy grać wspólnie w gry. Możemy robić wiele wspaniałych rzeczy. Tylko dlatego, że mając 19 lat podjęliśmy decyzję, że chcemy mieć już teraz dziecko.
I chociaż było ciężko, to wiem jak bardzo było warto. Skarbie, wiem, że to czytasz, bo wiem, że jesteś fanką tej strony. Wiedz, że jesteś największym skarbem w moim życiu.
Nigdy nie lubiłam WF-u w szkole i (muszę się przyznać) często w trakcie lekcji chodziłam na wagary.
Tak wiec pod koniec roku dla poprawienia oceny musiałam poprowadzić gimnastykę/aerobik czy jak to tam.
Przygotowałam się, znalazłam fajną muzę i czekałam, aż nadejdzie ta ostatnia, znienawidzona lekcja WF-u. No i jazda - gibas tu, wygibas tam, wszyscy ładnie za mną powtarzają, całkiem nieźle mi szło! Pompki, mostki i jedna noga w górę hop i... pierd, teraz druga nóżka w górę i... pierd!
Za drugim razem wszyscy się zorientowali, że to ja. Ale jak to, czemu? Przecież...
Chciałam wam tylko powiedzieć, że wtedy pierwszy raz dowiedziałam się, że pochwą też można pierdzieć. Trochę ruchu i ot, jak się dziewczyna zapowietrza!
Jakiś czas temu urodziłam śliczną córeczkę. Niestety trzeba było wykonać cesarskie cięcie, gdy nie do końca byłam poddana znieczuleniu i czułam, jak rozcinają mi brzuch. To było najgorsze uczucie z możliwych. Największemu wrogu tego nie życzę.
Po przebudzeniu nie chciałam nawet spojrzeć na małą, bo cały czas miałam w głowie ból, który przeżyłam i ten, który czuć po cesarce. Jednak to wyznanie będzie trochę o czym innym.
Mój mąż zakochał się w małej, powinno mnie to cieszyć, ale ja po prostu czuję się zazdrosna. Przed rozwiązaniem mówił mi, że to mnie kocha najbardziej i nawet mała tego nie zmieni, ale teraz jest inaczej. Mówi otwarcie, że ją kocha bardziej. Mimo że od początku wiedziałam, że tak będzie, to mnie boli. Jak przychodzi na salę w odwiedziny, to zapomina się ze mną witać i żegnać. A jak pytam, czy mnie kocha, to albo nie odpowiada, albo z taką łaską, że mam łzy w oczach. Cały czas robi jej zdjęcia, a mi nigdy nie chciał.
Koszmarnie się czuję, bo jak można być zazdrosnym o dziecko?
Często pojawiają się tu wyzwania na temat dzwonienia i głuchych telefonów. Do dziś wspominam historię, która przydarzyła się grupie wtedy moich najlepszych przyjaciół.
Mieliśmy może po 12 lat, wchodziły telefony z antenką, doładowania za dyche i pierwsze pakiety na smsy, akurat miałam wolne minuty i się zaczęło, najpierw książka telefoniczna - telefony do apteki z pytaniem o rodzaje prezerwatyw, telefon do weterynarza,1 że nasz pies leży i nie oddycha itp., ale był też telefon combo... Kolega wybrał przypadkowy numer telefonu, odebrała mała dziewczynka, a ten z premedytacją zaczął dyszeć do słuchawki i mówić dziwne sprośne rzeczy, które przychodziły wtedy nastolatkowi do głowy, nie przemyśleliśmy jednego ktoś może oddzwonić. Po paru minutach tak się stało.
Oddzwoniła kobieta, która powiedziała, że jest prokuratorem (uwaga - podała, że w mieście, z którego pochodziliśmy) Wszyscy zesrani telefon dostałam ja, musiałam udawać babkę której telefon cały czas leżał na stole nikt z niego nie korzystał, a dzieci mam już dorosłe i na pewno nie robiły sobie takich jaj, ja 12 latka przez pół godziny udawała dorosłą odpowiedzialną kobietę. Babka w końcu uwierzyła i na końcu jeszcze przeprosiła, że pewnie córka coś wymyśliła, ale jak o tym pomyślę stracha mam do dziś. :) Nikt prócz nas o tym nie wie! Pozdrawiam jeśli to czytacie!
Przed chwilą przekonałem się, że mój nowy ultra-mocno ssący odkurzacz i nowy ultra-cienki telefon są fizycznie kompatybilne...
Mieliście kiedyś tak ciężki dzień, że zapomnieliście o czymś oczywistym? Krótko i na temat:
Kiedyś podjechałam do okienka w mc drive, zamówiłam jedzonko dla siebie i przyjaciółki siedzącej obok, przy kolejnym okienku zapłaciłam i po prostu sobie odjechałam.
PS. Przyjaciółka odrazu mnie uświadomiła, więc wróciłam na piechotę pod okienko i odebrałam zamówienie - jak się okazało, nie moje. Przez moje gapiostwo kilka osób miało pomylone zamówienia, a Bogu ducha winna obsługa MC-a pewnie niezły opiernicz od zdenerwowanych klientów…
Pamiętam, jak miałam kilka lat i wredną sąsiadkę za płotem. Miała ona obsesję na punkcie ozdób ogrodowych typu krasnale itp. Ja, takie mściwe dziecko, uknułam w głowie szatański plan...
Gdy wychodziła na różaniec, codziennie o tej samej godzinie zakradałam się do jej ogródka (przez dziurę w płocie) i malowałam straszne miny tym krasnalom i przestawiałam je w inne miejsca. Po tygodniu sąsiadka zaczęła się już bać i wezwała księdza, żeby jak to powiedziała "Odgonił złe duchy".
Tak się wystraszyłam, że te złe duchy przyjdą do mnie, że wyskoczyłam zza krzaków i przyznałam się z płaczem do wszystkiego.
Ksiądz się śmiał.
Sąsiadka nie.
A potem była jeszcze wredniejsza niż przedtem.
Dodaj anonimowe wyznanie