#ROE39

Szczerość dzieci bywa czasem „bolesna”.

Dziś rano mój starszy syn, podczas śniadania, słuszne zauważył, że naszemu psu przydałoby się zrzucić parę kilogramów, bo ostatnio wygląda na mocno spuchniętego. „On jest gruby!” – rzekł. „Musimy mu dawać mniej jedzenia!” – dodał. Usłyszawszy te słowa, odezwało się moje młodsze, 4-letnie dziecię: „Nasza mama też jest gruba, a mimo to nadal dajemy jej jedzenie!”.

Jeszcze nigdy nikt mnie tak nie upokorzył...

#ztX3J

Wykorzystuję mężczyzn. Nie celowo. Po prostu łapię się na tym, że podświadomie inaczej traktuję facetów. Uśmiecham się do nich, żartuję sobie z nimi, zachowuję się trochę jakbym z nimi flirtowała. A potem jak już czuję, że szukają mojego towarzystwa, to ich wykorzystuję.

Nigdy nie proszę o nic wprost. Ale do stolarza mimochodem mówię, że podoba mi się taki stojaczek z drewna. Do kierowcy mówię, że jeszcze nie wiem, kto mnie podwiezie na lotnisko. Do mechanika mówię, że już powinnam zrobić przegląd auta... A potem oni sami proponują pomoc. I widzę, że pomaganie sprawia im radość. Niczego nie oczekują w zamian. Zresztą wiedzą, że mam męża, którego kocham. Ja im się zawsze staram odwdzięczyć albo finansowo, albo jakimś prezentem, więc nikt nie jest poszkodowany. A jednak czuję potem, jakbym kogoś wykorzystała. Jakbym wykorzystywała bycie kobietą...

Zastanawiałam się skąd się to może brać, bo kobiety traktuję zupełnie inaczej. Wydaje mi się, że wpływ miało na mnie moje dzieciństwo. Mój tata robił dla mnie dosłownie wszystko, jeśli tylko ładnie się do niego uśmiechnęłam albo powiedziałam do niego: „tatusiu”.

Chcę być fair wobec męża i innych facetów. Nie chcę manipulować innymi. Chcę mieć zdrowe relacje z ludźmi. Ale często czuję, że niestety ich wykorzystuję.

#hNPns

Ostatnio wpadłem na stację benzynową z wielką potrzeba ekspresowego opróżnienia pęcherza. Jako że kolejka do męskiego kibelka była dość długa, w akcie desperacji wpadłem do toalety dla niepełnosprawnych. Sprawę załatwiłem najszybciej jak mogłem.

Kiedy otworzyłem drzwi, moim oczom ukazał się widok trzech (!) panów na wózkach inwalidzkich, patrzących na mnie z wyrzutem. Stałem zamurowany przez parę sekund, a następnie wyszedłem. Teatralnie kulejąc na lewą nogę, bo nie chciałem być oceniony w podobny sposób, jak chamy parkujące na miejscach dla niepełnosprawnych. Jako że do kibelka wjechał tylko jeden z mężczyzn, a reszta odwróciła się w moim kierunku, musiałem mozolnie kuśtykać aż do samochodu, czując na sobie wzrok obu panów, którzy najwyraźniej nie uwierzyli w mój talent aktorski...

#yGQt7

Mam dwójkę małych dzieci. Umieram w środku, bo jedyny czas jaki mam dla siebie, to 20 minut w wannie późno w nocy, kiedy wszyscy śpią. Najmłodsze cały czas płacze i nie prześpi przez dzień nawet jednej minuty, a muszę posprzątać, ugotować i zająć się nim oraz starszym dzieckiem, co jest ponad moje siły. Przez cały dzień potrafię sprzątać, a pod koniec dnia nie ma wcale efektów z mojej pracy. Po dwóch porodach wyglądam obrzydliwie. 40 kg więcej, nie mogę na siebie patrzeć. Jakby jakiś facet na mnie spojrzał nagą, to by zwymiotował. Niejedna 50-latka wygląda lepiej niż ja. Nie mam przyjaciół, ale mam faceta, którego nie ma cały dzień, bo jest w pracy (nie mam o to pretensji), a jak przyjdzie, to zwyzywa mnie od najgorszych. Gdybym napisała te wszystkie epitety na mój temat, to cenzurowanie ich trwałoby tydzień. Dwa dni jest kochany, a trzeciego okropny. Nie było by dnia, żebym przez to nie płakała.

Nigdy nie pracowałam tak na poważnie na umowie. Nie mam studiów. Nie mam prawa jazdy, choć jeździłam super, to zdawałam 11 razy. Oblewali o najmniejszą głupotę. Nigdy nie skręciłam nawet w najbliższe skrzyżowanie. Z nerwów serce mi waliło, jakby z piersi miało uciec.

Czasami sobie tak myślę, że jak mojego faceta zabraknie, to chyba wyląduję pod mostem, bo nie będę miała pieniędzy na życie, na rachunki. Czuję, że moje życie jest już zmarnowane. Chciałabym zasnąć i nigdy się nie obudzić. Jestem taka słaba i nie wiem, czy kiedykolwiek przestanę być.

#cYuur

Moi teściowie to zagorzali katolicy. Codziennie modlą się po kilka godzin, bardzo często jeżdżą do kościoła, uczestniczą w jakichś spotkaniach itd. Nigdy za mną nie przepadali, uważali, że mam zgubny wpływ na ich syna, bo nie jestem wierząca. Aktualnie robią mi wymówki, że namówiłam męża tylko na ślub cywilny.

Pamiętam, że jak przyjeżdżałam do niego, jak jeszcze nie byliśmy małżeństwem, to nie mogliśmy razem spać (musiałam być w osobnym pokoju), nawet o niewinnych całusach nie było mowy. Latem nie mogłam przy nich chodzić w szortach, bo uważali, że to bezbożne i dziwkarskie. Moją rodzinę wyzywali od ateistów, mimo że nimi wcale nie są. Słuchanie w radiu i oglądanie w tv innego programu niż Trwam było zakazane. Na wieść o tym, że kupiłam sobie wczoraj nowe buty (bo potrzebowałam na jesień), moja teściowa stwierdziła, że jestem materialistką.

Jako że teście mieszkają w domku jednorodzinnym, mają też psa. Suczkę konkretnie, która często biega samopas po okolicy (wieś, wiadomo jak to jest). Mycha wydała dziś rano na świat szczenięta. Teść stwierdził, że nie ma co z nimi zrobić, nie będzie trzymał w domu tyle psów.
Możecie domyśleć się, co zrobił.

Zdziwił się bardzo, kiedy po południu na podwórze zajechała policja, a pan policjant zaczął czytać mu artykuł o znęcaniu się nad zwierzętami i uśmiercaniu ich.

Czy mi się wydaje, czy wiara równa się z posiadaniem pewnej określonej moralności?

#IV6Mh

Spotykałem się w życiu z różnymi kobietami, czasami na poważnie, czasami tylko żeby potentegesić. Koniec końców, utknąłem w dziwnym związku.

Nie żywię zbytnich uczuć do swojej kobiety, nie znaczy to, że kompletnie nic nie czuję, po prostu te uczucia nie są jakieś wielkie. Może byłyby większe, gdyby nie jej humory i normalny seks. Kochamy się tylko tydzień w ciągu miesiąca i można to określić mianem odrabiania pańszczyzny, bo mam wrażenie, jakbym w łóżku miał drewno. Ona ma dziwny cykl miesiączkowy. Tydzień jest OK, tydzień jako tako, a dwa tygodnie to dramat. Pierwsze trzy miesiące były super, naprawdę super, później tendencja już spadkowa, nadszedł kryzys, gdzie prawie się rozstaliśmy. Najbardziej boli mnie ten seks, tydzień ma ochotę, później mówi, że nie będzie się zmuszała i mam trzy tygodnie postu. 15 kg więcej niż na początku jak się poznaliśmy też nie przyprawia mnie o szybsze bicie serca.

To wszystko sprawia, że coraz śmielej myślę o skoku w bok. Wiem, że to niemoralne, że tak nie można itp., ale mam też jakieś potrzeby. Testosteron rozwala mnie od środka, a moja kobieta mówi mi trzy tygodnie, że nie ma ochoty. Już wiele razy kłóciliśmy się o brak pożycia, bo koniec końców ja też zaczynam mieć humory, kiedy wszystko we mnie buzuje. Kochanka to nie problem, szybko się znajdzie. Moja praca daje mi duże pole do popisu, gdyż to ja sobie ustalam grafik.

Z jednej strony nie chcę jej zostawiać, a z drugiej nie chcę sobie zmarnować życia. Myślę, że potrafię być na tyle dyskretny, że zdrada się nie wyda. Z trzeciej strony najrozsądniej byłoby ją zostawić i kazać się wyprowadzić, niestety tu się odzywa znów moje sumienie, ponieważ ona nie ma gdzie się podziać, jest skłócona z całą rodziną, a na wynajem jej nie stać. Mam jej dać ultimatum? Albo chudnie przynajmniej 10 kg, panuje nad humorami i uprawiamy seks co najmniej trzy razy w tygodniu, albo niech się pakuje i wynosi? Nie wiem co mam robić. Nie chcę jej zostawiać, a męczy mnie ten związek. Brakuje mi seksu, namiętności, pożądania. Mój seks jest tak kiepski, że wspominam często kobiety, z którymi spałem i zastanawiam się, czy nie napisać. Szczególnie kiedy sobie wypiję, mam okropne chwile słabości i wspomnień. Przeglądam zdjęcia zapisane na telefonie, które mi kiedyś wysyłały, i rozmyślam nad swoim nieudanym życiem łóżkowym.

#OzM6D

Wczoraj poszłam odwiedzić babcię, a później miałam z nią gdzieś pojechać. Tuż przed wyjściem z domu babcia poszła jeszcze po coś do pokoju. Niewiele myśląc i w sumie nie wiem czemu, ruszyłam za nią, cicho jak ninja, więc babcia nie usłyszała.

Stała przy szafce i całowała zdjęcie swojego męża. Nagle mnie zauważyła, speszyła się i powiedziała:
- Wiesz... Zawsze się z nim żegnam, jak wychodzę gdzieś na dłużej... Nie mów rodzicom, to taka moja drobnostka - i odłożyła zdjęcie na miejsce.

Dziadek nie żyje od 26 lat.

#r83ut

Mój brat to typowy nastolatek, który nie lubi okazywać uczuć. Ostatnio jednak podszedł do mnie i czule mnie objął. Przyznam, że byłam w szoku, bo odkąd pamiętam, nigdy czegoś takiego nie zrobił.

Łezka zakręciła mi się w oku, więc odwzajemniłam uścisk i szepnęłam mu do ucha, że bardzo go kocham. Brat mnie odepchnął, machnął ręką i sobie poszedł.

Okazało się, że tulił mnie tylko po to, by wybadać, czy nie mam fajek, bo mu się skończyły. No i zabrał mi ostatniego papierosa, którego miałam w tylnej kieszeni spodni…

#ScwOk

Byłem z żoną na wakacjach na Gran Canarii. Wzięliśmy auto z wypożyczalni i pojechaliśmy zwiedzać.

Dojechaliśmy do mniej turystycznych rejonów, bo chcieliśmy zobaczyć jak żyją mieszkańcy wyspy. I tu następuje scena: godzina sjesty, na ulicy małego miasteczka pusto jak 1 stycznia o 8 rano. Tylko żona i ja. Żona zapragnęła skorzystać z porcelany i oddaliła się celem poszukiwań. Ja rozwaliłem się na ławce niczym renault laguna na autostradzie i spoczywam w pokoju. Cisza, spokój, słońce, luz.

Nagle podniósł się gwar. Idzie mały tłumek, osób koło ośmiu, mówią, wszyscy naraz, po polsku. Że to jakaś wiocha, że ludzi brak, że wszędzie zamknięte, że ulice jednokierunkowe i nie ma jak samochodem wyjechać i w ogóle do dupy. Jak na plażę się dostać? Nagle zostałem dostrzeżony, jako jedyna osoba na placu. Na mój widok mózg operacji wskazał mnie palcem i głośno rzekł:
- Spytajcie tego chuja!
- Ale po jakiemu? - odparła niewiasta. - Kto zna angielski? Może coś zrozumie.

No i oni do mnie ponglishem, jak stąd wyjechać na plażę. Ja im englishem z udawanym akcentem espaniol, który pewnie i tak brzmiał bardziej na wuj wie co, odpowiadam, że tu, tu, tu i tam. Oni zadowoleni jak 17-latek po pierwszej kopulacji stwierdzili, że taki wsiór z zapadłej nory, a po angielsku coś wydukał, po czym z uśmiechem wyglądającym na dziękuję usłyszałem "Spierdalaj".

I wtedy wchodzi moja żona. I mówi:
- Kochanie, znalazłam czynną kawiarnię, chodźmy se usiąść.

Wtedy właśnie ośmioro ludzi zmieniło się w karpie... :-)

#fbNek

Jestem z moim chłopakiem od roku i atmosfera w naszej sypialni lekko przygasła, więc postanowiłam to zmienić. Korzystając z faktu, że mój chłopak ma wolne, zwolniłam się szybciej z pracy i wparowałam do jego mieszkania ubrana tylko i wyłącznie w płaszcz, który na wejściu zrzuciłam.

Mój chłopak był tak oszołomiony, że nie zdążył mnie powiadomić o wizycie rodziców, którzy sekundę później pojawili się w przedpokoju, widząc mnie dokładnie taką, jaką mnie Bóg stworzył.

PS Jego matka stwierdziła, że jestem ladacznicą, a ojciec, że mam fajne cycki.
Dodaj anonimowe wyznanie