#aJUOs
W pewną sobotę poszłam z nową żoną taty na cmentarz, na grób jej zmarłego dziecka. Jako sześcioletnie dziecko nie rozumiałam za bardzo po co tam mnie zaprowadziła. Zaczęła mi opowiadać, że jak będę niegrzeczna, to też będę leżeć w takim grobie, że pewnie pójdę do piekła i moje zwłoki spalą. Gdy skończyła mi opowiadać te rzeczy kazała mi się przeżegnać, nie chciałam tego zrobić, ponieważ się bałam. Gdy odmówiłam, zaczęła mówić, że to dziecko zacznie mnie nawiedzać i że jak komuś o tym powiem, to w nocy zabierze mnie do piekła.
Jak wróciłam do domu, nic nie powiedziałam mamie. Przez pół roku moczyłam się w nocy. Mam uraz do dziś, a cmentarzy unikam.
Chora baba. Niestety nie jest aż tak marginalnym wyjątkiem, jakim być powinna.
I dlatego moim zdaniem nie nadaje się na matkę...
Nie pochwalam takiego zachowania ale utrata dziecka to jednak dość mocny cios w psychikę zwłaszcza matki.
Właśnie nie dobrze, bo to mogło spowodować jej przemianę. Wcześniej mogła być spoko, może była, a właśnie to mogło ją zmienić i ryć jej psychikę. Jak widać nawet nie tylko jej, ponieważ przeniosła to na innych. Nikomu nie należy się taka pogarda, jedynie współczucie, bo przykre ze ich to spotkało, cała ta sytuacja. I śmierć tego dziecka i czyn macochy. Przykre jest cierpienie innych. Zachowanie macochy podejrzewam, ze również z cierpienia wynikało.
Chory babsztyl.. Ciekawe czy jej podobałoby się jakby ktoś tak nastraszył jej dziecko :v
Albo ciekawe czy ona swojemu dziecku by też tak robiła...
Myślę, ze mogła nie myśleć do końca racjonalnie i dodatkowo być nie lubić autorki, bo tp nie jej dziecko. Jednak to jej nie usprawiedliwia. Być może zrobiła to z zazdrości albożeby ssobie ulżyć?
Wiecie może tez miała traumę po śmierci swojego dziecka co i tak jej do końca nie usprawiedliwia
Powinnaś była powiedzieć matce jak i ojcu. Psycholog p otwierdziłby twoje zeznania bo moczenie w nocy jest spowodowane właśnie różnymi lękami i złymi doświadczeniami. A Twój ojciec zobaczyłby jaka psychopatkę wziął za żonę.
No nwm ja się moczylem w nocy bo śniło mi się że sikam do kibla
Rozumiem, że straciła dziecko, trauma i wgl, ale kurde bez przesady... :/
Ludzie różnie reagują na tragedie
Jej pewnie coś się poprzewracało w głowie i nie potrafiła się pogodzić, że jako druga żona nie może mu dać dziecka jak pierwsza.
Szkoda autorki, ale trochę bym tę kobietę łagodniej potraktowała niż jedynie wyzwiska.
Nienormalna zeby dziecku tak mowic:/
A ja sie dziwie... to tylko dziecko! NIGDY PRZENIGDY kochanka/kochanek, nowa zona, nowy maz nie powinni sie wyzywac na dziecku partnera! Niewazne co nimi kieruje...
Jak można być takim człowiekiem... Dziecku takie rzeczy opowiadać..
Co za chora kobieta...
Dopiero straciła dziecko, więc mogła mieć jakieś załamanie. To nie było poronienie, to była śmierć dziecka, które miało swoj pokój, imię, masę ubranek. Wyzywanie kobiety i ocenianie jej na podstawie jednego zdarzenia jest płytkie. Nie znamy jej stosunku do autorki,tego co było potem.
Po poronieniu ludzie też często przeżywają żałobę. Aczkolwiek oczywiście jest zapewne dużo ciężej, gdy się już to dziecko wzięło do rąk, karmiło itd