#jsnj3

Na studiach na wykłady przychodziła do nas dziewczyna, która, jak się okazało, w ogóle nie była z naszego roku, w ogóle nie była z naszej uczelni, po prostu przychodziła, bo bardzo chciała się uczyć, a przez sytuację rodzinną nie miała nawet zdanej matury ani skończonego liceum.

Po dwóch latach zaliczyła maturę w liceum dla dorosłych, a na uczelni wywalczyła indywidualny tryb nauczania i zaliczyła pierwsze 6 semestrów w rok. Do tego pracuje - założyła własną firmę produkującą doniczki (!) i pomaga chorej mamie.
To najsilniejsza osoba, jaką w życiu poznałem. Prawdziwsza superbohaterka.

#uJIO8

Siedzę sobie u siebie w pokoju i nagle słyszę dość głośno puszczony nowy hit internetu. "Poka, poka sowe" dobiega z pokoju rodziców. Otwieram drzwi, a mój ojciec z uśmiechem przekrzykuje piosenkę:
- Basiu, słyszałaś to? Fajna piosenka. Wpada w ucho.

Dobrze, że nie odziedziczyłam po nim gustu muzycznego.

#f2pfy

Przez to wyznanie mogę wydawać się osobą, która pragnie atencji, ale tak naprawdę nie chcę jej.
Jestem dosyć młoda i jak na swój wiek przeżyłam dużo: rozwód rodziców, kłamstwa od ich strony, wypadek mamy i jej pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Pomimo tego rodzeństwo i mama uważają, że nie mogę mieć depresji ani problemów z psychiką. Denerwuje mnie to, ale też przez takie komentarze boję się im powiedzieć, że chciałabym iść na terapię, albo zwierzyć się im z tego, co mi siedzi w głowie. Gdy miałam gorszy okres w życiu, okaleczałam się, ale wszyscy mieli to gdzieś. Brzmi to bardzo, jakbym była osobą atencyjną. Może i jestem, ale chciałabym, żeby chociaż jedna osoba zauważyła, że pragnę pomocy, ale nie jestem w stanie o nią poprosić.

#GQnhW

Mam ponad 18 lat, nigdy się nie uczyłem, cudem zdawałem z klasy do klasy.
Moja rodzina nigdy nie była bogata, praktycznie co miesiąc pożyczali pieniądze, abyśmy mieli co jeść. Z mamą zawsze się kłóciłem, praktycznie codziennie słyszałem, że sobie nie poradzę w życiu i że nic ze mnie nie będzie, a tata natomiast miał na mnie po prostu wyrąbane i nigdy praktycznie nie było go w domu.
Około kilku miesięcy temu wyjechałem za granicę, mając stawkę 5-krotnie większą niż polska najniższa krajowa. Żaden znajomy się już do mnie nie odzywa, wszelkie kontakty zostały potracone.
Zacząłem zaoszczędzone pieniądze inwestować w kryptowaluty, z około 50 tysięcy złotych zgarnąłem 500 (tak, w kilka miesięcy).

Zacytuję jeszcze moją byłą dziewczynę, która ze mną zerwała rok temu: „Nie będziesz w stanie utrzymać mnie i siebie, a co dopiero jak będziemy mieć rodzinę”. Mocno by się zdziwiła :)

#gLN7G

W wakacje miałem dość spania do późnego popołudnia. Chciałem wstawać wcześnie rano i w pełni korzystać z wolnego czasu. Budzik nie pomagał, bo wyłączałem go i spałem dalej.

Przeczytałem w internecie, że świetną metodą na wczesne wstawanie jest wypicie dużej ilości wody przed snem, wskutek czego rano będziemy musieli wstać za potrzebą. Genialne, prawda?

Zsikałem się przez sen i spałem długo jak zawsze.

#JrC2t

Mam 17 lat. Jak miałam 9, babcia nagrała mnie, jak śpiewałam jakąś piosenkę dla dzieci i rozesłała znajomym, aby pochwalić się, jaki talent ma jej wnuczka. Od tamtej pory śpiewałam cały czas, mama zapisała mnie na zajęcia. Parę lat uczyłam się techniki śpiewu, jeździłam na konkursy, wygrywałam. 
Pewnego razu w wieku 14 lat pojechałam z mamą na casting do preselekcji Eurowizji dla dzieci. W papierach, które trzeba było wypełnić, napisałam swój mail, numer telefonu i inne niezbędne dane do kontaktu, w razie gdybym się dostała. Po moim występie byłam średnio zadowolona, stwierdziłam, że na pewno się nie dostanę. Na moje nieszczęście dopadł mnie jakiś kryzys i zrezygnowałam z mojej ogromnej pasji. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zadzwoniła do mnie pani poinformować mnie, że się dostałam... Ja jednak nie zgodziłam się wziąć udziału. Mój strach przed popełnieniem błędu i publicznością wygrał. 
Nie poinformowałam o tym nikogo. Do tej pory strasznie żałuję mojego wyboru. Co gdybym wtedy wpisała dane kontaktowe mojej mamy? Ona na pewno by mnie przycisnęła, abym wzięła udział w tym prestiżowym wydarzeniu. Teraz strasznie żałuję, dalej zdarza mi się płakać w nocy, bo miałam życiową szansę na sukces, a teraz sama muszę od nowa pracować na to, co miałam pod nosem. 
Nie popełniajcie mojego błędu, róbcie to, co kochacie. Nie przestawajcie tego robić.

#22VV7

Na urodziny dostałem od teściowej szklankę do kawy. Nie podobało mi się, że nie pasuje do żadnego zestawu szklanek i kubków, które już z żoną posiadamy. Sam prezent też był niezbyt ładny... 
Przy okazji odwiedzin brata z rodzinką, jego córka dostała picie właśnie w szklance od teściowej... Jako że jest małą niezdarą, efekt był przewidywalny – szklanka rozbiła się o podłogę. 
I do dziś nikt nie wie, czy był to plan, czy przypadek :)

#noUuP

Siostra męża, lat 37, panna. Ostatni raz była związku 2014 roku, czyli dawno. Ostatni raz na randce była w 2019. Nie ma koleżanek, nie ma faceta, nie ma nic oprócz kota, tak naprawdę. Żadnego hobby – nie pogadasz o muzyce, sztuce, filmie czy choćby serialu. Jej życie sprowadza się do obgadywania rodziny razem z mamą, z którą nadal mieszka. My z mężem mieszkamy 50 km dalej, mamy pracę, znajomych, mieszkanie, własne życie. Za niedługo także dziecko. I wszystko byłoby git, gdyby nie to wieczne wpychanie jej do nas przez jej matkę. Bo Kasia sobie może chłopa znajdzie, bo może jakąś koleżankę pozna. Czasami ją zapraszamy na imprezy to siedzi jak mimoza, cały wieczór słowa nie powie. To też byłoby OK, rozumiem, że nie każdy jest śmiały, ale kiedyś odwaliła niezłą manianę.

W grupie mamy pewne małżeństwo, Pawła i Marzenę. Są naprawdę super, bardzo się kochają i co tu ukrywać, Paweł jest naprawdę przystojny i podoba się wielu kobietom. Wierny jest jak pies, na inną nawet nie spojrzy, ale Marzenka czasami czuje się mniej pewnie i niewiele jej trzeba, aby zwątpiła w wierność męża – nie za fajna postawa, no ale to ich sprawa.
Kasia wiedziała, jak się sprawy mają, dzięki siedzeniu na imprezach i podsłuchiwaniu, co w trawie piszczy. No i sobie sprytnie wywnioskowała, że jeśli skłóci Pawła i Marzenę, to może ten chłop jakoś sam się znajdzie. Wykradła numer telefonu do Pawła z mojego albo męża telefonu, no i zaczęła do Pawła pisać teksty typu „ostatnio było cudownie”, „nie mogę się doczekać następnego spotkania” itp. Marzena jak to zobaczyła, to tłumaczenia Pawła nie pomogły, przyznam, że i mi by było ciężko uwierzyć w niewinność męża na jej miejscu. Po tygodniu kłótni i awantur w domu, Paweł przyszedł do męża na piwo i postanowił się wygadać. Mąż, długo nie myśląc, wziął od niego numer i postanowił zadzwonić do osoby, która wysłała mu te wiadomości. I co się okazało? Odebrała siostrzyczka. Wzięła sobie inny numer w sieci, ale numer brata do niego wpisała i odruchowo odebrała telefon.

Nigdy w życiu nie było nam tak głupio, chociaż i Paweł, i Marzena zapewniali, że to przecież nie nasza wina. Siostra nawet nie przeprosiła, a teściowa stwierdziła, że to dobrze, że jej córka taka zaradna jest.

Szwagierka ma teraz bana na wizyty u nas. Kontakt z nią jest jako taki, raczej marny. Obydwie ubolewają (mama i córka), że dla Kasieńki się skończyły imprezki we Wrocławiu i gdzie ona teraz chłopa znajdzie. Zero skruchy, że niemal rozwaliła małżeństwo dobrych ludzi, i to takich, którzy zawsze byli wobec niej mili.
Dodaj anonimowe wyznanie