#YbDYm

W związku z tym, że mam jeszcze ferie, wypłaczę się ze swojego problemu.

Jestem uczniem klasy 3 technikum na profilu technik informatyk. Kiedyś bardzo lubiłem uczyć się matmy, od pewnego czasu z roku na rok mam coraz poważniejsze problemy z matematyki.

W 1 klasie jakoś sobie radziłem, jechałem na ocenach 2 i 3 i zdałem do 2 klasy bez problemu. W 2 klasie miałem jedynkę na półrocze i byłem zagrożony na koniec roku ale przyłożyłem się i wybrnąłem z tego bez problemu.

Teraz mam jedynkę z matmy na półrocze, czas na poprawę całego półrocza mam do weekendu majowego. Boję się, że nie zdam, obawiam się najgorszego.

Będę miał do napisania 3 sprawdziany z trzech partii materiału jakie przerabialiśmy w pierwszym półroczu. Do każdej partii materiału mam tylko 3 podejścia.

Na dodatek każda partia materiału musi być zdana na 40%. Bez naciągania. W przeciwnym razie z niezaliczonymi partiami materiału spotkam się z nauczycielką w sierpniu.

Zastanawiam się czy wstyd jest powtarzać klasę. Źle mi z tym że przez matmę mam sobie zmarnować przyszłość.

#5ODsY

Bardzo spierzchły mi usta od wiatru. Do tego zaczął mi się okres. I jeszcze bardzo się dzisiaj nie wyspałam.

W robocie nadszedł czas wizyty w toalecie, w kieszeni tampon i pomadka.

Nie pytajcie jak to zrobiłam, ale odkręciłam pomadkę i zaczęłam ją aplikować jak tampon. Naprawdę byłam bardzo zmęczona.

Tak, zorientowałam się co robię i nie zdążyłam włożyć jej do końca. Wyrzuciłam ją później do śmieci.
Przynajmniej tak mnie ten incydent rozbudził, że już nie potrzebuję dzisiaj kawy.

#KOPH7

Pamiętacie wyznanie, o dziewczynie, która śpiąc z chłopakiem zsikała się do łóżka, bo myślała, że siedzi na toalecie? Ratowała wtedy sytuację wylewając sok na łóżko.

Wtedy się z tego śmiałam i zastanawiałam się, jak można się w takim wieku zmoczyć przez sen.

No więc, ten tego... Chciałam przeprosić autorkę wyznania i podziękować za pomysł z sokiem. Był genialny. Chłopak się nie poznał.

#EGvPn

Dawno, dawno temu...
Kiedy byłem w wieku przedszkolnym, miałem z mamą pewną zabawę.
Mianowicie, kiedy rodzicielka odkurzała mieszkanie, ja dosiadałem odkurzacz i tak sobie na nim siedziałem (to były stare odkurzacze Predom, takie okrągłe tzw. jamniki).

No więc pewnego dnia, kiedy przyszła pora odkurzana, jak zwykle słysząc pracujący odkurzacz, z ochotą go dosiadłem, mając niesamowitą frajdę. Tak sobie teraz myślę, że kiedyś to były odkurzacze, skoro mama mogła mnie ciągać z tym odkurzaczem po całym mieszkaniu i wąż nie wypadał... No ale do rzeczy.

Zabawa fajna, jedziemy dalej i w pewnym momencie mama najechała na próg pokoju, a odkurzacz trochę podskoczył. Nagle HHFRRRRYYYYYY i wielka kita ognia wyskoczyła z wydechu tego odkurzacza, dosłownie na dwa metry - na szczęście nie zadziałało to jak rakieta.... Takiego krzyku dziecka nie słyszeliście. Mama szybko wyłączyła odkurzacz, sprawnym szarpnięciem za przewód i wte pędy ze mną do łazienki pod wodę, zdejmując w biegu moje rajstopki. Na szczęście obyło się na panice i strachu, bo nic mnie nie poparzyło, nawet nie drasnęło tym ogniem.

Kiedy już ochłonąłem, obraziłem się na odkurzacz, a sprzęt tego samego dnia był już inny. Wyobraźcie sobie dziecko w przedszkolu, które przed każdym odkurzaniem sali lub na widok sprzątaczki z takowym urządzeniem, trzeba lokować w innej sali, bo błagalnie prosi z płaczem, żeby pani nie włączała, bo wybuchnie, albo coś się zapali... Uspokoiła mnie dopiero kiedyś jedna sprzątaczka, która oznajmiła, że jej mąż jest strażakiem i czeka pod przedszkolem, że jak tylko coś się stanie, to on od razu przybiegnie i ugasi. Dała mi jabłuszko, ja usiadłem w kącie i bacznie obserwowałem. Nic się nie stało, więc powoli moja trauma zaczęła mijać. Z czasem zaczęła mnie fascynować elektryka i tak się złożyło, że zacząłem się uczyć na elektromechanika AGD.
Kiedyś zapytałem mojego mistrza - co tak właściwie się wtedy stało.

- Od podskoku pękł worek, zaciągnęło kurz, a szczotki na silniku iskrzą, prawda?

No tak, przecież...

Do dzisiaj naprawiam odkurzacze i żaden pęknięty worek już mi niestraszny :)

#KqEdC

Są różne poziomy zidiocenia ale na samym dnie hierarchii intelektualnej pod którymi już nic nie ma są ci którzy oglądają komercyjne gale MMA.

Już stoczony menel i alkoholik ma więcej mojego szacunku od każdego kto choćby sekundę poświęci dobrowolnie na to ścierwo. Jeśli jeszcze dodatkowo wykupują jakieś abonamenty, wysyłają jakieś SMS - y, wspierają to w jakikolwiek czynny lub bierny sposób to są po prostu takimi zerami że nie powinni się rozmnażać a moim zdaniem to tragedia świata że w ogóle istnieją.

Jeden pajac idzie za drugim dostać po ryju, pokażą trochę migawek z treningu, ważenia, jakieś wiadomości w których sobie grożą, wyzywają się i potem niby ustawiają się żeby walczyć o honor bo jeden drugiego obraził a w rzeczywistości chodzi o show i kasę. Jak skacze na skakance i pije izotonika a potem żałosna, kompromitująca walka.

Żeby nie było - ludzi trenujących na poważnie którzy nie robią z siebie pajaców i podchodzą do tego na serio, ciężko pracują i to jest jak najbardziej godne podziwu i szacunku.

Natomiast bydło które ogląda jak Godlewska prała się z Linkiewicz, Kwieciński z Murańskim i innych pajaców, raperów, aktorów, influencerow, czy kogo tam jeszcze to nie zasługuje na miano nie tylko człowieka ale nawet ścierwa bo to obraza dla ścierwa.

Oczywiście nie muszę mówić że jak na złość ku wiecznemu utrapieniu tych którzy mają coś w głowach bydło z upodobaniem ogląda i nabija kolejne miliony tym miernotom ale walić już hajs. Chodzi o walidację tej masowej rozrywki do poziomu wielkiej sztuki.

#rK1lf

Nigdy nie uważałem się za rasistę ani homofoba, nie zastanawiałem się nad tym nawet. Jednak lubię książki i dużo czytam, a każdy kto czytał jakąś książkę w jakiś sposób wyobrażał sobie jej bohaterów i tak w opisie "jej jasne loki opadały na zarumienione policzki", a w ekranizacji gra czarnoskóra aktorka. Kolejny przypadek bohater ma żonę i ją zdradza co na dalszym etapie jest dość istotne dla fabuły, w ekranizacji jest gejem, wiernym swojemu partnerowi. Im więcej takich przekłamań, tym bardziej irytują mnie właśnie takie osoby. Czy nie ma jakichś autorów czarnoskórych czy homo którzy piszą i tworzą bohaterów jako osoby z swojego środowiska? Jedyne co mi to przypomina to klasyczny cytat "Kopernik też była kobietą".

#UmQZ0

Jest wiele historii o tym, żeby nie głaskać psów. Ale kotów bez pozwolenia też nie wypada.

Mamy kota ze schroniska, kotek po przejściach - ktoś go wywalił w lesie, w dodatku ma chorą łapkę.

Zawsze gdy mamy gości przypominam, że kot może się bać i żeby nie głaskać, chyba, że sam przyjdzie. A jeśli nawet przyjdzie to nie dotykać łap, bo nawet nam nie daje.

Są tacy goście, do których przychodzi i wskakuje na kolana i zwykle ci rozumieją przesłanie. Są i tacy ludzie, do których nawet się nie zbliża i ci w większości są napastliwi.

Jeden znajomy podszedł i zaczął dotykać łapki i został ugryziony - nie do krwi, tylko na tyle, żeby się przestraszył i odsunął. Według mnie sam jest sobie winny.

Jak zwierzę nie chce kontaktu to nie należy go dotykać, czy to duży pies czy mały pluszowy kotek. One znają się na ludziach - jak stwierdzą, że jesteś spoko to same przyjdą.

#ELtpg

Wróciłam właśnie od lekarza, to moja 18 wizyta u niego w ciągu pół roku. Pacjentka przeróżnych klinik leczenia niepłodności, aktualna jest szóstą placówką. Minęło pięć lat, od kiedy zaczęliśmy starać się o dziecko. Pierwszy rok – skowronki i ogromna miłość, najbardziej erotyczny, kochany i zmysłowy rok naszego związku. 


Bez lekarza, nawet przez myśl mi nie przeszło, że nie będę mogła zajść w ciążę. Coś jednak było nie tak, z ogromnym strachem poszliśmy do pierwszej kliniki. Trafiłam do „lekarki”, która stwierdziła, że nie wzrasta mi endometrium (wyściółka macicy, do której przykleja się zapłodniona komórka) oraz rzadko pojawia mi się pęcherzyk (a bez niego nie ma owulacji). 


Po wizycie: 13 różnych testów z krwi i innych badań. Wszystkie wyniki w normie, badania prawidłowe. Od następnego cyklu miałam brać leki hormonalne na moje dolegliwości. Niska dawka nie działa, następne cykle to więcej leków, więcej badań, przed każdą wizytą testy z krwi na poziom hormonów. Zabawa dopiero się zaczynała. Lekarka okazała się być nieempatyczna babą, nigdy nie poczułam od niej żadnego wsparcia, nigdy nie dodawała mi otuchy, jak siedziałam ze łzami w oczach po kolejnym USG. Leki nie pomagały. 


Minęło 5 miesięcy. Endometrium nie rosło dalej niż do 6 mm. Dużo by tu u niej opowiadać, po strasznie traumatycznej wizycie u tej kobiety, postanowiliśmy poszukać pomocy u kogoś innego. Potem jeszcze innego i jeszcze jednego. Trzech było z innych dziedzin medycyny. Miliony badań, wizyt, szukania przyczyny, której nie ma. Moje ciało po prostu nie jest w stanie zajść w ciążę. Jestem zdrową, młodą kobietą, uprawiam różne sporty, dobrze się odżywiam, jestem na diecie. Nic nie pomaga, nikt nie wie dlaczego.

Dzisiejsza wizyta była w pierwszym cyklu bez żadnych leków. Muszę odpocząć, przestać o tym myśleć. Wrócić do tej wersji mnie bez lekarzy i złych wiadomości, których nie potrafię wyrzucić z mojej głowy. Najśmieszniejsze w całej sytuacji jest to, że wszystko w życiu dostałam na tacy, nigdy niczego mi nie brakowało. Co chciałam, to miałam, bardzo szybko od poproszenia. Jako nastolatka nigdy nie chciałam mieć dzieci, bo po co. Miałam kilku chłopaków, z żadnym nie planowałam specjalnie przyszłości, tym bardziej nie planowałam mieć z nimi dziecka. Aż pojawił się On, miłość mojego życia. 


Zaczęliśmy snuć plany, oświadczył się, byłam najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Coś się we mnie po tym zmieniło, nagle bardzo zapragnęłam stworzyć z nim rodzinę. Od tego czasu dużo przeszliśmy, pewnie jeszcze trochę przejdziemy. Trudno jest mi z nim o tym rozmawiać, widzę, że też jest tym wszystkim zmęczony. Już jako mąż i żona, idziemy razem dalej. Jeszcze się nie poddajemy, w tym roku ruszy refundacja in vitro, tylko tego nie próbowaliśmy. Trzymajcie kciuki za moją czystą głowę, odpoczynek i nasze małe marzenie.

#63KXn

Czytając jedno wyznanie przypomniała mi się historia mojego przyjaciela. Jakiś czas temu zaczął wynajmować mieszkanie.

Mocno się na nie nakręcił, kupił kostki do zmywarki, cały papier toaletowy, szampony, żele, mydła i takie tam. Gdy pierwszy raz je wynajął, wręcz zadbał o to, by wszystko było idealne.

Gdy goście już wyjechali, przyjechał sprawdzić czy wszystko jest okej, a mieszkanie było w okropnym stanie. Typ zwinął wszystkie płyny, światła zostawił pozapalane, balkon otwarty na oścież, a śmieci walały się po podłodze. Nawet Netflix, który specjalnie wcześniej udostępnił, zmieniony na jakąś sprośną nazwę.

Nie wiem jakim dupkiem trzeba być, by zrobić coś takiego drugiemu człowiekowi. Za grosz kultury osobistej.

Aż wstyd pomyśleć, że tacy ludzie nadal żyją na tym świecie.

#qzvXU

Piszę po raz trzeci..
Napisałam tutaj historię, że byłam w związku 3 lata, ale odważyłam się to zakończyć. Wyjechałam za granicę, tam kogoś poznałam ale nic z tego nie wyszło. W międzyczasie miałam nie przyjemne spotkanie z mężczyzną, o którym nikomu nie powiedziałam a minęły już 4 lata.
Niestety wciąż jestem sama. Staram się otwierać albo boję się kolejnego odrzucenia i skrzywdzenia. Boję się, że znowu jakiś facet bez słowa zerwie kontakt, a ja będę się zastanawiać co źle zrobiłam. Nie wiem czy ktoś ma podobne odczucia albo przeżycia.
Dodaj anonimowe wyznanie