#P9ZLW

Do 4 klasy podstawówki myślałem, że Murzyni mieszkają tylko w Afryce i po urodzeniu są biali, a dopiero potem w gorącym klimacie opalają się na tak ciemny kolor. Hardo trzymałem się swojej teorii, argumentując ją tym, że przecież mają od środka dłoni jasną skórę, bo promienie słoneczne tam nie docierają. Co ciekawe, zanim ktokolwiek mnie poinformował jak to jest w rzeczywistości, zdążyłem przekonać do moich poglądów własną babcię i jej dwie koleżanki z podwórka.

#IURWh

Wczoraj w nocy próbowałem popełnić samobójstwo. Udałoby mi się to, gdyby nie pewna osoba, która napisała do mnie SMS i wyczuła, że coś jest nie w porządku. Namówiła mnie do wezwania służb ratunkowych. Pod wpływem alkoholu zgodziłem się (pić zacząłem już w trakcie podcinania sobie żył). Zostałem opatrzony, a moje rany zaszyte. Powód chęci samobójstwa? Tęsknota za byłą dziewczyną. Tak, wiem, głupota. Ale odkąd rozstaliśmy się w marcu, nie mogę o niej w pełni zapomnieć, byliśmy nadal w bliskich relacjach.
Następnego dnia porozmawialiśmy, powiedziała mi, że skonsultowała się z psychologiem i w tym momencie najlepszym dla nas rozwiązaniem będzie pełne zerwanie kontaktu. Na początku mnie to zabolało, ale to rzeczywiście niezbędne. Za kilka miesięcy wrócimy do rozmów i spotkań, ale na ten moment muszę ten temat zostawić. To dobry plan.

Zaczynam dziś nowy etap mojego życia. Mam nadzieję, że będzie udany, a terapia, leki antydepresyjne i praca nad sobą pomogą mi w nowej ścieżce życia.

Do wszystkich, którzy mają podobne problemy – trzymajcie się i walczcie o siebie. Trzymam za Was kciuki i kibicuję Wam!

#dHoJj

Jestem w 10 tygodniu ciąży i bardzo się z tego cieszę. Mam jednak dylemat związany z pójściem na L4. Zakładałam, by być w pracy jak najdłużej. Zresztą w poprzedniej ciąży tak właśnie zrobiłam. Pracuję w szkole, w klasach 1-3. Oprócz tego w tym roku dostałam wychowawstwo też w klasie 4. Pełne ręce roboty… Pracuję w szkole prywatnej, więc siedzę w pracy po 40h tygodniowo. Ale nawet nie to jest najgorsze. Praca kosztuje mnie bardzo dużo stresu. Już jedno wychowawstwo to spore wyzwanie, ale dwa…? To ponad moje siły, ciągle dzieje się coś w którejś z klas. A wiadomo, jak szkoła prywatna, to i wymagania rodziców i ich wymyślanie większe niż w publicznej. Czuję się tak zestresowana ciągłymi akcjami i przygnieciona nadmiarem obowiązków, że najchętniej już zrezygnowałabym z pracy. Wiem, że może to odbić się na mojej ciąży, a bardzo tego nie chcę… Nie wiem już co robić… Pracodawca nie ma w tej chwili nikogo na moje miejsce, choć już od dawna informowałam go o swoich planach. Czy powinnam iść na L4, czy jednak przesadzam…? Sama już nie wiem.

#e5zrm

Moja mama jest (prawdopodobnie) narcystyczna. Kiedyś mój znajomy określił ją jako osobę, która „chce być panną młodą na cudzym ślubie i trupem na cudzym pogrzebie”.
Rzeczywiście zdarzyło jej się pójść na czyjeś wesele w białej sukni, ale prawdziwy hit był, jak zmarł mój daleki wujek. Najpierw msza w kościele, później uroczystość na cmentarzu w innej dzielnicy miasta. Ja jechałam z innej miejscowości niż rodzice, więc każdy z nas pojechał swoim samochodem. Tutaj trzeba dodać, że cmentarz jest duży i ma dwa parkingi: główny (pod kaplicą) i boczny (bliżej „nowej” części cmentarza).
Po mszy każdy ruszył spod kościoła. Dojechałam na główny parking, widzę, że wszyscy inni z tej samej mszy też dojechali. Czekam... czekam... rodziców nie widać. Dzwonię do nich i okazuje się, że oni stoją na tym drugim parkingu, bo mama kupiła na tę okazję nowe szpilki i nie chce za daleko chodzić, a wiadomo, że nowych zmarłych chowają na „nowym”. Mówię im, że OK, ale zwyczajowo orszak żałobny rusza spod kaplicy, wypada zmarłego odprowadzić. Na co moja mama: „O nie! To głupio będzie wyglądało, jak mnie tam nie będzie, bo jesteśmy rodziną. Zaraz przyjedziemy. Idź tam i powiedz, żeby poczekał”.

Siedziałam na parkingu pod cmentarzem i śmiałam się jak głupia. Kto miał poczekać? Zmarły? Bo ONA miała nowe szpilki?

#gpAHv

Nazywam się Janina, w skrócie Jasia. Pewnego dnia przyszłam do szkoły po nieprzespanej nocy, nieuczesana, niepomalowana i w jeszcze w losowych ubraniach. Miałam wtedy indywidualne konsultacje z pewnym nauczycielem, podczas których do sali weszła sekretarka z herbatką, mówiąc: „Jasiu, przyniosłam dla ciebie herbatę”. Nauczyciel poprosił, żeby ją zostawiła na stoliku, po czym pani sobie poszła. Ja byłam bardzo zdziwiona, ale pomyślałam, że po prostu aż tak źle wyglądam z powodu nieprzespanej nocy. Skoro pani sekretarka się postarała, postanowiłam, że nie chcę, żeby zrobiło jej się smutno. Wzięłam więc tę herbatę, wypiłam jeden łyk i zauważyłam zdziwione spojrzenie mojego nauczyciela. W tym momencie zaczęłam się trochę martwić moim zmęczonym wyglądem, obiecując sobie, że już nigdy nie będę spać tak krótko. Wzięłam kolejny łyk. I usłyszałam zdziwiony głos mojego nauczyciela: „Dlaczego pijesz moją herbatę?”.
Tak, nauczyciel miał na imię Jan...

#HciyP

W wieku 7 lat byłem kujonem-ciamajdą. Kiedy pewnego razu na przerwie spędzonej w klasie rozlałem herbatę z termosu na plakat, który robiliśmy w grupie, postanowiłem coś z tym zrobić. Kiedy tylko wróciłem do domu ja, 7-letni chłopak, rozpocząłem treningi mające wyeliminować moją niezdarność. Wymyśliłem i ćwiczyłem specjalny uchwyt na szklanki i kubki bez ucha, trenowałem łapanie spadających przedmiotów. Codziennie przez 15 minut chodziłem po domu z opaską na oczach.
Czy się udało? (Najważniejsza informacja) O dziwo tak.

PS Mam młodszego brata. Podobne geny – podobne problemy. Od następnego tygodnia rozpoczynamy treningi :)

#pGDOz

Mój teść jak coś powie... to zawsze się sprawdza. Rok temu przed wyjazdem z mężem za granicę w celach zarobkowych przepowiedział mi, że wrócę z brzuchem. Tak się stało, w styczniu tego roku skończył mi się kontrakt w hotelu, a kilka dni po nim zobaczyłam dwie kreseczki. Wróciliśmy do Polski.
Na wieść o ciąży teść ucieszył się i powiedział, że będzie chłopiec. Miał rację. Moja kuzynka również jest w ciąży i tutaj też nie pomylił się co do płci. Jednak ostatnio na spotkaniu rodzinnym zaczął zastanawiać się, kiedy będę mogła z wszystkimi wypić. Mówię mu, że pewnie za rok, jak przestanę karmić. Teść zażartował: „A jak będziesz znowu w ciąży?”.
Przeraził mnie...

#FT70W

W dzieciństwie byłam molestowana. Pedofil był członkiem dalszej rodziny, pech chciał jednak, że u tej rodziny właśnie spędzałam za dzieciaka większość ferii i wakacji. Sprawa ciągnęła się więc parę lat. Nie mówiłam nikomu, nie próbowałam tego przerwać. Czemu? Przez wiele lat powtarzałam sobie słowa tego faceta, że sama tego chciałam. Teraz doszłam do wniosku, że zwyczajnie nie znałam niczego innego. Poza tym działała na mnie siła autorytetu. A że dzieckiem byłam grzecznym, starszych słuchałam. Jak się okazało, na własną zgubę.
Teraz, jako osoba dorosła, funkcjonuję całkowicie normalnie. Wyjechałam z kraju, założyłam rodzinę. I od dłuższego już czasu miewam napady lękowe. Szok, trauma? Nie. Dręczy mnie poczucie winy. Czy ten człowiek jeszcze żyje? Czy jest w stanie zrobić komuś krzywdę?
Z jednej strony czuję, że póki nie poznam odpowiedzi na te pytania, jestem winna wszystkim potencjalnym krzywdom, które ten zwyrol może spowodować, z drugiej czuję, że wgłębiając się w mroczne części swojego dzieciństwa, rozwalę doszczętnie cały mur obojętności, który latami wokół siebie budowałam.
W ten właśnie sposób stałam się we własnych oczach oprawcą, a nie ofiarą.

#GJ80n

Przyjechałam z przyjaciółkami na wakacje w góry w celach rozrywkowych. Dzisiaj wieczorem tradycyjnie kilka piwek, jakaś wódeczka, i wpadł mi w oko pewien chłopak. Dziewczyny mówiły, że też mu się chyba spodobałam, ponieważ cały czas zerkał w moją stronę. Jako że ja singielka, to wzięłam się na odwagę i zagadałam. Facet przystojny, z gadki miły, ja już w głowie mam jakieś amory – może do czegoś dojdzie? No i pytam, tak na wszelki wypadek: „Masz jakąś dziewczynę, żeby później jakichś akcji nie było czy coś?”. A on patrzy na mnie jak na idiotkę i mówi: „W zasadzie to nie mam, ale między nami i tak do niczego nie dojdzie, tak że spokojnie”. 
Nie powiem, upokorzenie aż zapiekło :(

#RF3kT

Od niedawna pracuję w kinie na kasie. Tak się składa, że odziedziczyłam po swoim tacie pewną przypadłość, a mianowicie obydwoje jesteśmy bardzo nerwowi i wrażliwi. Do tego stopnia, że mój tata, który właśnie robi remont łazienki, od dwóch tygodni przez sen „układa płytki”, a ja budzę się w nocy i szukam terminala, aby oderwać potwierdzenie transakcji :)
Dodaj anonimowe wyznanie