#Kp4qB
Moje łóżko troszkę skrzypiało i trzeszczało, jednak postanowiłam być ostrożna, by się nie wydało. Wolno i rozważnie się bawię ze sobą, po czasie już czuję, że jestem na końcówce. Przyspieszam. Łóżko prawdopodobnie zaczyna jęczeć za mnie. Czekam na ten moment, napinam mięśnie... I stop. Matka krzyczy z drugiego pokoju: „Co tak mlaska? Czy ty coś jesz? Jest środek nocy, oszalałaś?”. W tym momencie uszło ze mnie troszkę powietrza, nogi uderzyły o materac, a proces zabawy zakończył się sukcesem...
Nie powiedziała nic więcej, jednak prychnęła.
#VxBlI
Pewnego dnia siedziałam w salonie jedząc coś i mama weszła wtedy do salonu. Zaczęła się kłótnia, a ja sama zwiałam do swojego pokoju, gdy mama go spoliczkowała. Wiedziałam, że będą kłopoty – już wcześniej dochodziło do rękoczynów ze strony „taty”. Schowałam się w szafie, jednak widziałam wszystko przez szparę. Tata wziął mamę na ręce i rzucił nią o kredens (gdzie mi wmawiał później, że potknęła się o mojego psiaka, który spał w tym czasie u mnie w pokoju). Rozwścieczony pozabierał co cenniejsze rzeczy z domu, żeby mieć na alkohol. Gdy wyszedł, podeszłam do mamy. Była przytomna, więc się spytałam, co mam zrobić. Kazała zadzwonić mi po dziadków i na pogotowie. Zrobiłam to, o co mnie prosiła. W szpitalu okazało się, że ma złamany prawy obojczyk. Przeprowadziłyśmy się na parę miesięcy do dziadków, a mama w tym czasie szukała dla nas nowego mieszkania. Wyjechałyśmy do Poznania i tam miałyśmy rok spokojnego i w miarę szczęśliwego życia. Tylko rok...
Wracałyśmy do domu od dziadków, byłyśmy tam na Dzień Matki. Tego dnia nigdy nie zapomnę. Wpadłyśmy w poślizg, jedyne co pamiętam to krzyki, gwałtowne skręty i dachowanie. Gdy odzyskałam przytomność, auto było wbite dachem w drzewo. Ledwo się ruszałam, wołałam mamę, ale bez odpowiedzi. Po jakimś czasie ktoś wyciągnął mnie z samochodu. Gdy spojrzałam w tamtą stronę... nie ma jak tego opisać. Zabrali mnie karetką na badania. W szpitalu spędziłam 3 dni i codziennie pytałam się dziadków, gdzie jest mama, ale unikali odpowiedzi. Ostatniego dnia kiedy miałam wychodzić ze szpitala, przyszli do mnie dziadkowie z psychologiem. Tego dnia powiedzieli mi, że mama zginęła tego feralnego dnia. Nie chciałam, nie mogłam uwierzyć. Nawet gdy przyszliśmy do kostnicy, pamiętam, że spytałam się babci: „Kiedy mama otworzy oczy i pójdziemy wszyscy do domu?”. Z pogrzebu pamiętam tylko, że nie płakałam, dopóki nie zamknęli wieka trumny.
Od tego wszystkiego minęło ponad 10 lat, a ja nadal muszę walczyć ze sobą, żeby po prostu nie rzucić tego wszystkiego, zasnąć i się nie obudzić. Powstrzymuje mnie tylko myśl, że są ludzie, dla których jestem ważna i którzy mnie potrzebują. Może i mam tylko 17 lat, ale na tyle się nie czuję. Ciągle żyję w strachu, że ojciec, z którym nie mam kontaktu od tamtego feralnego dnia, się odezwie, że przyjedzie do mnie. Mieszkam aktualnie z dziadkami i mogę śmiało stwierdzić, że są dla mnie prawdziwymi rodzicami. Czasem tylko, kiedy zbliża się jakieś ważne wydarzenie, żałuję, że mojej mamy tutaj nie ma.
#K7uY4
Strasznie mnie to denerwowało, bo 30 kapsułek szło w dwa miesiące, a przyczyny brania były absurdalne – ból ręki po spaniu na niej. Nie pomagały prośby, groźby, nawet nic sobie nie robiła z dolegliwości żołądkowych.
Pewnego razu, gdy ja miałem problem żołądkowy, spostrzegłem, że Stoperan wygląda identycznie jak Ketonal. Zamieniłem więc kapsułki w obu opakowaniach, jakie były w domu, i czekałem na efekt.
Uwierzycie, że żonie ból mijał po tym Ketostopie, jak to nazwałem osobiście, a do tego cóż – po trzech kapsułkach to i trzy kawy nie pomagały, żeby się rozgruzowała. Ciągnąłem to przez trzy miesiące, aż w końcu się przyznałem, że podmieniałem jej kapsułki na Stoperan.
Kiedy zdała sobie sprawę, że łykała to jak cukierki i nabrała się na placebo, jedno opakowanie stoi już pół roku nieruszane.
Oczywiście najpierw był cichy tydzień...
#hr6ew
Właśnie zdałam sobie sprawę, że jestem tak wytresowana przez tę kobietę, że mimo że od dawna mieszkam już w innym mieście, to nie ma mowy, żebym włączyła odkurzacz po dwudziestej, bo a nuż będzie komuś przeszkadzał!
#Y9YWf
Pamiętam, jaki szok przeżyłem, jak moja kuzynka zjadła galaretę, a herbaty nie wypiła. Naprawdę martwiłem się o jej zdrowie :D
#8Dqzl
Asia miała bzika na punkcie wyglądu, musiała wypróbować każdą nowinkę na rynku. Nie wiem naprawdę co miałam w bani, ale zaczęłam sobie wyrywać włosy łonowe i składać je w malutkim plastikowym opakowaniu po sztucznych rzęsach. Jak się uzbierało trochę tego, dumnie dałam jej to w prezencie mówiąc, że to od cioci ze Szwecji dostałam super hiper extra kępki do rzęs i nigdzie ich nie można dostać na polskim rynku.
Była taka zachwycona, że nawet na studniówce miała je przyklejone :D
#KthAL
Pewnego dnia podczas powrotu ze szkoły do domu autobusem moją głowę nawiedziła wspaniała (tak wtedy myślałem) idea.... Pamiętacie jeszcze te stare autobusy typu Ikarus itp.? Przy drzwiach miały taki sworzeń, po którego pociągnięciu uchodziło ciśnienie z mechanizmu otwierania drzwi, co uniemożliwiało ich ponowne zamknięcie. Jak już się zapewne domyśliliście, postanowiłem pociągnąć za tę część i dać dyla.
I stało się coś, czego się nie spodziewałem. W przypływie gniewu kierowca wyskoczył z autobusu i zaczął mnie gonić po pobliskich łąkach.
Ja pierdzielę. Jeszcze nigdy w życiu tak szybko nie biegłem.
Na olimpiadzie złoto dla Polski murowane :D
#15qqi
Zastanawiam się, czy nie lepiej było tego zanieść do jakiegoś schroniska, jakoś nie chce mi się wierzyć, że zguba trafi do właściciela. :(
#YChQa
Mieszkaliśmy w spokoju przez 1,5 roku. Czasem były kłótnie, jasne, ale ogólnie byliśmy zgrani. Sielanka. Zaręczyliśmy się trzy miesiące temu i od tej pory wrócił ten czepialski facet. Znów wysłuchuję całe popołudnie, co jest źle, rano dostaję SMS-y, że coś było zrobione nie tak jak trzeba albo z listą rzeczy, co mam zrobić lub poprawić po pracy. W dodatku powtarza mi, że to ja jestem winna, bo on jakoś nie ma problemu zdążyć rano ze wszystkim. Tylko że on robi rano znacznie mniej niż ja. W dodatku mówi, że on tylko delikatnie zwraca uwagę, a to ja traktuję wszystko jak atak i wywołuję spięcia.
Boję się, że po prostu po zaręczynach poczuł się pewny siebie i to co robi teraz, to dlatego, że przestał się hamować. Wiem, że z wieloma tymi rzeczami ma rację, ale nie da się wytrzymać takiego ognia krytyki. Chciałabym umieć mieć gdzieś jego humory. Rozmawiałam z nim, starałam się dowiedzieć, skąd jego zachowanie. Mówi, że w sumie nie wie, ale może stres w pracy. Czy zamierza mnie tak traktować zawsze, gdy jest zestresowany? Czy jak będzie niedosypiał, bo pojawi się dziecko, to też tak będzie robił? W dodatku mam 32 lata, nie udało mi się wcześniej stworzyć udanego związku. Wokół mnie już rodzina i znajomi mi docinają, że kolejny facet. Czasem chcę uciec, ale z drugiej strony wiem, że ja zawsze się wycofuję, kiedy nie mam siły walczyć, dyskutować. Ja wiem, że mam złe wzorce z domu, pracowałam nad tym z psychologiem, co pomogło, ale nie tak, jak bym chciała. A poza tą wadą on jest pracowity, opiekuńczy, mądry, zdolny, mamy to samo poczucie humoru i jesteśmy zgrani w naprawdę wielu aspektach. Długo by wymieniać. Jak nie ma humorków, to jest też bardzo czuły, dba o mnie, gotuje, sprząta i wszystko inne.