#vVEon

Parę lat temu spędzałem wakacje z moją ówczesną dziewczyną, mieliśmy taką wakacyjną pracę. Któregoś razu, wróciliśmy dość późno z rozklejania plakatów i marzyłem tylko o tym, żeby iść spać, ale jej zachciało się amorów. Ostatecznie się zgodziłem i zabrałem się do dzieła, schodząc coraz niżej, żeby zrobić jej dobrze, ale poczułem wielką senność. Po chwili obudziło mnie walnięcie w głowę i krzyk: ''Nie śpij!''. Tak, zasnąłem z palcem w pochwie mojej dziewczyny.

Nie odzywała się do mnie trzy dni.

#tAjwL

Powiedziałem ojcu, że jak sobie kupi multiplę to się wyprowadzę. Ten zasrany delfin stoi pod naszym blokiem od trzech dni. Ojciec podsuwa mi też ogłoszenia o wynajem. Nie za bardzo rozumiem, co on mi się stara zasugerować, ale chyba nie wziął pod uwagę, że ja nie pracuję. No uwziął się!

#98A4g

Jakiś czas temu wyjeżdżając z pracy przez bramę zauważyłem czekającą na podwózkę niesamowitą laskę, prawdziwe 10/10, nogi do szyi, do której od dawna chciałem zagadać, tylko nie było okazji. A tutaj okazja jak marzenie, nic tylko korzystać, zwłaszcza że, tak jak napisałem, od dawna planowałem próbę namówienia jej na kolację ze śniadaniem.

Ja jednak udałem, że jej nie widzę i pojechałem, przeklinając swój los. Dlaczego?
Otóż tuż przed wjechaniem w rzeczoną bramę puściłem w samochodzie najbardziej śmierdzącego, chemicznego pierda, prawdziwy Oddech Lucyfera, Ajatollaha Smrodu i Wiatr z Szamba, przy którym muchy umierają, a skunksy rzygają. Bez szans na wywietrzenie przez najbliższe 24h. Próba zaproszenia kogokolwiek do auta w tej sytuacji kwalifikowałaby się jako próba zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

Pannę udało mi się namówić innym razem, i teraz ma bekę za każdym razem, jak sobie przypomni moją opowieść o straconej okazji.
Nie jest moją żoną, ale sprawa jest rozwojowa.

#C2ZUT

Do niedawna widziałam siebie jako osobę, która nie za wiele w życiu robi, jakoś bardzo się nie udziela, nie wychodzi do ludzi itp. I raczej w mojej głowie było to coś, czego nie lubiłam, dołowało mnie to i przygnębiało.
Do czasu, aż napisałam sobie CV.
Znalazłam na jednym portalu wzór, w którym wypełniało się swoje dane w rubrykach, a potem z tego generowało dokument.
Kurde, wyszły mi tego ponad trzy strony! Tego, gdzie pracowałam, co robiłam, co umiem, co lubię...
Muszę przyznać, że fajne to doświadczenie. To nie tak, że teraz jestem z siebie jakoś niesamowicie dumna i odmieniło się moje życie – nie, ale odrobinkę więcej dobrego w sobie zobaczyłam.
Bardzo Wam polecam taki eksperyment. Nawet jeśli nie szukacie teraz pracy ;))

#eSdWb

Jestem po prostu żałosna.

Spotykam się z facetem, w którym jestem zakochana, ale on chce jedynie relacji fwb. Od samego początku na to się umawialiśmy, a trwa to już 4 lata. To nie jest tak, że spotykamy się tylko na seks. Chodzimy na spacery, do kina, restauracji, czy teatru. Dużo rozmawiamy, gramy w gry albo po prostu siedzimy i czytamy książki, przytulając się i głaskając po nodze. Co roku jeździmy razem na wakacje, poznaliśmy wzajemnie swoje rodziny i przyjaciół. Dosłownie zachowujemy się jak para, spędzamy razem każdy weekend i prawie każdy wieczór, czasem pomieszkujemy u siebie wzajemnie tydzień czy dwa. Ale on nie chce formalnego związku. Nie chce, żebyśmy przylepili sobie łatki chłopak-dziewczyna. Jednocześnie twierdzi, że jestem dla niego kimś więcej niż relacją fwb, zdarzyło mu się po pijaku wyznać mi miłość, ale później powiedział, że po prostu był pijany i gadał głupoty. Jednocześnie zawsze trzyma mnie za rękę, gdy idziemy na spacer, przytula czule, całuje w czoło, patrzy głęboko w oczy, całuje moje dłonie, stopy i nos, opiekuje się mną, gdy źle się czuję, kupuje mi tampony i gotuje rosół, gdy mam okres. Tak samo czule zachowuje się przy swojej i mojej rodzinie oraz swoich i moich przyjaciołach. Wszyscy myślą, że jesteśmy parą.
Mnie to coraz bardziej męczy i boli. Marzy mi się stabilizacja, wspólne mieszkanie. Mam 30 lat i po prostu nie interesują mnie już przelotne znajomości. Próbowałam się od niego odciąć już kilka razy, ale gdy tylko zadzwoni lub napisze, to od razu rzucam wszystko i lecę się z nim spotkać, jak ostatnia idiotka.

Nie rozumiem go. Po prostu nie rozumiem. Wiem, że nie ma nikogo innego, za wiele czasu razem spędzamy i nawet nie miałby kiedy się spotykać z inną kobietą.

Jakiś czas temu zbliżyłam się do kolegi z pracy. Świetnie się nam rozmawia, jest dla mnie dobry i kochany, widzę, że mu na mnie zależy. Mogłabym wejść z nim w związek, znaleźć stabilizację w życiu i pewnie byłoby nam razem dobrze. Ale nie jestem w stanie zrezygnować z tego pierwszego, bo go kocham. Dlatego drugiego trzymam na dystans, trochę we friendzonie. Bo czekam, czy mój „związek” się rozwinie, czy może w końcu znajdę siłę, żeby to zakończyć. Chyba najbardziej bym chciała, żeby to on w końcu zakończył. A tak to wciąż mam głupią nadzieję, że mu się odmieni i zechce być ze mną na poważnie. I zdaję sobie sprawę, że tego drugiego traktuję jak koło zapasowe i czuję się z tym wszystkim żałośnie.

#Li9rP

Mam... a raczej miałem telefon, na którym zdaniem mojej mamy za długo siedziałem (gdy rodzeństwo siedziało na swoich dłużej niż ja). Jako że mam 16 lat, to pomyślała, że może mi go zabrać, a zwłaszcza że jest przypisany na nią. No ale tu pojawił się niespodziewany dla niej problem – że ja płacę za ten telefon z własnych pieniędzy. Więc przeliczyłem, ile ma mi dać. Wyszło 1,5 tysiąca. Wkurzona dała mi te pieniądze, a ja się ubrałem, zabrałem swoje rzeczy (kilka koszulek, spodni, gaci itd.) do dwóch plecaków, zabrałem kartę z telefonu, który mi zabrała i wyszedłem.
Aktualnie mieszkam u przyjaciółki, która ma dwa mieszkania. A piszę do was z telefonu, który kupiłem w lombardzie za 400 zł. Mama nadal do mnie nie zadzwoniła gdzie jestem, bo jest chyba aż tak obrażona.
Morał jest taki, że przez głupi telefon mam rozpieprzony kontakt z matką. Jestem świadom, że to po części moja wina, ale patrząc na to, jak moja matka jest na to wszystko wkurzona, na razie do domu nie wracam. Niech ona też się przyzna do swojej części błędu i przestanie mnie dyskryminować.

#IIWOH

Napiszcie co o tym myślicie i co mam z tym zrobić... Mój kuzyn ma 7lat. I ma starszą siostrę, która ma 8 lat i jest takim oczkiem w głowie ich rodziców. Zawsze kiedy ona coś zrobi (cytuję) "tak nie można". A jak mój kuzyn, to od razu dostaje bardzo mocne lanie... Już dużo razy im mówiłam, że to w końcu zgłoszę,to nagle oni nic nie robią i tacy rodzice... Już raz dostali pismo, że w domu dochodzi do przemocy.

A teraz sobie wyobraźcie: macie starszą siostrę, ma ona wszystko, a ty dostajesz lanie kablem i tyle.
W wakacje rok temu obydwoje poszli się napić do domu, jej matka dała sok owocowy, a jemu kazała pić wodę z kranu. Kiedy to usłyszałam, to miałam ochotę zamordować ją na miejscu. Zabrałam go do siebie do domu, pokroiłam placka, dałam soku i pytałam, czy coś jeszcze potrzebuje.

Ja już jestem bezradna...

#6Sdnk

Kiedy miałam jakieś 17 lat, straciłam swojego pierwszego chłopaka. Wiecie, taka młodzieńcza miłość, złamane serce i te sprawy... Czułam się bardzo źle, moje poczucie własnej wartości spadło chyba do zera i ogólnie nie miałam na nic ochoty.

Aż pojawił się on. Chłopak z miasta. Ja, wiejska dziewczynka, byłam w nim zakochana po uszy. Bo był taki mądry, pokazał mi duże miasto i zabierał na wycieczki. Wiedział, że byłam zraniona i... Perfidnie to wykorzystywał.

Zaczęło się od słów. Bo jesteś ze wsi! Bo dziewczynki ze wsi muszą być grzeczne! Musisz słuchać, co do ciebie mówię. Musisz jechać ze mną zawsze jak po ciebie przyjadę. Musisz odbierać telefon zawsze, kiedy do ciebie dzwonię. Nie możesz rozmawiać z innymi chłopcami.
Potem były gorsze słowa. Nie możesz ubrać tej różowej bluzki, będziesz wyglądać jak kur*a! Nie, nie zjesz frytek, chcesz być grubą świnią?! Co mnie obchodzi, że chodzą z tobą do klasy chłopcy, nie możesz robić z nimi projektu jak ostatnia dziwka!
 
A potem mnie uderzył. Raz. Z pięści w plecy. Bo za długo stałam przed lustrem.

I nie spodziewał się, że mu oddam - z pięści prosto w twarz. Złamałam mu nos i wybiłam jedynkę, lekarzowi powiedział, że to wypadek na rowerze. Nie mam pojęcia, skąd w szczupłym krasnalu wzięło się tyle siły...

Następnego dnia usunęłam jego numer, a wszystkie wspólne zdjęcia spaliłam. Rodzicom powiedziałam prawdę, ojciec gonił go jeszcze dwa razy z wiatrówką, kiedy to próbował wejść do mojego pokoju... Przez balkon...

...Po tym zmądrzałam, a zaćmienie mózgu już nigdy nie wróciło, na szczęście.

Tak że dziewczyno, jeśli Twój chłopak ma sztuczną jedynkę i odrobinę krzywy nos... No cóż, przywal mu z drugiej strony, żeby było równo.

#iOQSH

Zacznijmy od tego, że już studiuję. Od ponad pół roku spotykałam się z Darkiem. Jesteśmy, a raczej byliśmy parą i się z tym nie kryliśmy.

Jakiś czas temu w czwartek wieczór zapytałam, czy się widzimy następnego dnia. Odpowiedź nie była taka jak sądziłam, bo umówił się z chłopakami na męski wieczór, czyli mecz PS4 i te sprawy. Stwierdziłam, że nie będę mu bronić, a piątkowy wieczór z dobrą książką jak najbardziej się przyda.

Nazajutrz dostaję telefon z restauracji, gdzie dorabiałam w liceum, że jest fucha, bo wpadła rezerwacja i musi być dodatkowa kelnerka - myślę sobie: spoko, kasa się przyda. Wieczorem w restauracji naszykowałam stolik itd., ponoć przyszła już para, a w rezerwacji było, że ów pan planuje się oświadczyć.

Podeszłam do stolika z kartą, a tam siedzi pani w widocznej już ciąży, pan ponoć akurat wyszedł do toalety. Zamówienia już złożyli u koleżanki, zjedli, a ja miałam zanieść tylko deser, gdzie była kartka z napisem "Iwona, czy zostaniesz moją żoną?", z pięknym pierścionkiem położonym na kawałku ciasta. Wszystkie z kelnerkami się zachwycałyśmy jak super słodko itd.

Nastała pora wyjścia. Podchodzę do stolika, kładę talerze i jednocześnie wycofuję się o krok. Zerkam na minę kobiety z lekką zazdrością i słyszę "Tak! Kochanie! Dareczku, kocham cię na zawsze!" i odruchowo zerknęłam na obecnego przy stole "pana". Jak się domyślacie, był to "mój" Darek. W imieniu personelu ładnie pogratulowałam zaręczyn kobiecie, również podałam dłoń jemu, po czym zdjęłam łańcuszek z literą D i położyłam na stole. Gdy mnie rozpoznał, minę miał jakby dostał w twarz z piłki do futbolu amerykańskiego...

Niby nic, ale ona była z nim w związku od 3 lat i spodziewała się jego dziecka... Nie wiem, czy się śmiać czy płakać.
Dodaj anonimowe wyznanie