#oHvbx

Pamiętam, że na zielonej kolonii nad morzem wylądowaliśmy w jakimś nieładnym budynku, prawdopodobnie nawet "schronisku". Wszystko się sypało, skrzypiało, piszczało. Na ścianach był grzyb, pod łóżkami pająki, łazienki były w rdzy i mchu - a na stołówce podawano jedzenie, po którym niektóre osoby wymiotowały. Za ten komfort nikt nie oddał nam, czy raczej naszym rodzicom, pieniędzy.

Mieliśmy łączone pokoje, po 6 osób około. Chłopcy osobno, dziewczyny też osobno. Aczkolwiek grupy się mieszały, gdyż dzieciaki zajmowały całe drugie piętro, a opiekunowie zajmowali parter. Podsumowując - nikt nikogo nie pilnował. Niby cisza nocna, jednak cała góra w rozmowach i wygłupach. Wychowawcy padali szybciej niż muchy.

W moim pokoju było najwięcej "lubianych" chłopaków. Czyli tych, z najbardziej kreatywnymi pomysłami na niecodzienne czynności. Pewnej nocy przyszły do nas dziewczyny. Jedna z nich miała na imię Weronika - była bardzo odważną dziewczynką, która ponoć jako jedyna nosiła prawdziwy stanik, by "uformować piękne piersi". Koledzy zaczęli wyć jak do księżyca i namówili ją, by pokazała się bez bluzki. Zrobiła to chętnie, nawet nie zwlekała. Inne dziewczynki natomiast włączyły "Żono moja, serce moje, nie ma takich, jak my dwoje" (chyba tak to szło) - hit tamtego czasu, który radośnie zaczęły wyśpiewywać. Zaczęła się, jak by to nie nazwać, mała imprezka. Dziewczynki po chwili zaczęły radośnie tańczyć, w pokoju też zbierała się coraz większa, dość pokaźna grupa.

Chłopcy zaczęli "posuwać" łóżka, w przypływie oczywistej pomysłowości. Dziewczynki piszczały i śmiały się, więc tamci zaczęli szaleć bardziej, wykonując piękne machanie biodrami nawet w powietrzu. Nie wiem kiedy to się stało, bo nie brałem udziału w ich zabawie - że nagle Weronika odbyła swój pierwszy raz z jednym napaleńcem, przy wszystkich. Byłem tak zdegustowany tym wszystkim, w głowie huczało mi od muzyki i coraz większego tłumu - brakowało mi powietrza, w rezultacie zrzygałem się na środku pokoju. I tak właśnie zepsułem im zabawę - uciekli z piskiem.
Dziękuję za uwagę.

#NrQLf

Jestem uczniem trzeciej klasy technikum. Mamy bardzo surową, wymagającą i bezwzględną nauczycielkę języka polskiego. Najczęściej występujące oceny zarówno z klasówek, jak i na półrocze lub koniec roku to 2 i 3, często zdarzają się również 1 na półrocze, jak i na koniec roku. Ocena 4 to bardzo rzadki przypadek, nie wspominając już nawet o 5.

Dzisiaj na języku polskim pani oddała nam ocenione sprawdziany z lektury. Okazało się, że ja i mój kumpel z ławki jako jedyni z klasy dostaliśmy piątki, przy okazji zdobywając maksymalną możliwą liczbę punktów do zdobycia. Po ogłoszeniu wyników sprawdzianu już miałem w głowie, że w weekend odpocznę od szkoły z uśmiechem na twarzy i z podniesioną głową. Jednak tutaj nastąpił pewien zgrzyt, który mocno popsuł mi humor... Mojej pani z polskiego wydawało się to bardzo podejrzane (zwłaszcza że ja i mój kumpel z ławki nie uczymy się zbyt dobrze z polskiego, zwykle jedziemy na ocenach 2 i 3). W związku z tym przesadziła nas do pierwszych ławek, by miała nas na oku, i kazała nam obu ten sprawdzian napisać jeszcze raz.

Moi rodzice byli tym oburzeni. Mi natomiast było bardzo przykro. Od teraz panuje we mnie przekonanie, że pani mimo wszystko mi nie sprzyja i nie docenia moich postępów w nauce.

Gdy napisaliśmy sprawdzian drugi raz i pani go sprawdziła, to okazało się, że obaj powtórzyliśmy wynik, ponownie uzyskując maksymalną liczbę punktów do zdobycia.
Wpisała nam te piątki do dziennika z ogromnym zaskoczeniem. Ogromny niesmak we mnie i w rodzicach jednak pozostał i bardzo mi przykro, że moja uczciwość została zakwestionowana w tak raniący sposób. Dla mnie zdobycie pierwszej piątki od 8 klasy szkoły podstawowej z języka polskiego było przełomem, szkoda tylko, że otrzymanie oceny bardzo dobrej musiało zostać podszyte ogromną kontrowersją.

#05vVd

Większość małych dzieci nudzi się w kościele. Ja też się nudziłam. Tylko że większość dzieciaków zaczyna wtedy rozmyślać lub bawić się zabranymi zabawkami, ale ja oczywiście musiałam być inna. Od najmłodszych lat chciałam rozrabiać, więc wkładałam ręce do kieszeni kurtki i zaczynałam pokazywać księdzu środkowy palec (oczywiście ręce dalej były w kieszeni, żeby nikt nie zauważył). Po chwili jednak panikowałam i zaczynałam przepraszać Pana Boga w myślach. Cały czas myślałam, że to co robiłam jest mega grzechem i będę musiała się kiedyś z tego wyspowiadać.

Taki był ze mnie łobuz.

#uQDtm

Jestem lunatykiem. To, że chodzę podczas snu lub piję wodę (zawsze muszę mieć butelkę przy łóżku) to już norma. Ale kiedyś niechcący wystraszyłam narzeczonego.

Ja już spałam jak kamień, owinięta w kołdrę jak naleśnik, a luby oglądał jakiś horror, gdy nagle poczuł, jak drygnęłam przez sen. Spojrzał na mnie. Leżałam na wznak z szeroko otwartymi oczami (nie mrugałam) i pomału zaczęłam odwracać głowę w stronę lubego, i tak patrzyłam na niego, nic nie mówiąc... Po chwili ponownie pomału odwróciłam głowę i zamknęłam oczy. Luby dalej patrzył na mnie i po namyśle wyłączył telewizor i zestrachany poszedł spać. A rano miał do mnie pretensje, że go wystraszyłam :D

#1pXzb

Mam czternaście lat i dorabiam sobie weekendami w sklepiku mojego wujka. Pomagam przy straganie na zewnątrz, porządkuje półki i odliczam pieniądze w kasie. Niby nic, dostaję za to dziesięć złotych za godzinę.

W sklepie pracują jeszcze dwie osoby, Marysia i panna Andżelika. Obie są ode mnie starsze i obie na studiach. Marysia nic do mnie nie ma, lubię z nią rozmawiać i ogółem mamy dobre relacje. Z Andżeliką jest dużo gorzej. Ciągle wyzywa mnie od gówniar i bachorów. Uważa, że to nie fair, że ja również dostaję jakiekolwiek pieniądze tylko za to, że w weekend przychodzę i im "troszeczkę" pomagam.

Ostatnio Marysia zachorowała, OK, zdarza się.
Tamtego dnia lekcje kończyłam wcześniej i postanowiłam, że zajrzę do sklepu i może pomogę. Andżelika nigdy nie dawała sobie zbytnio sama rady i zawsze coś po niej trzeba było ogarnąć.

Wchodzę, a w sklepie burdel, jakby normalnie stado słoni przebiegło, a z pokoju "pracowniczego" (mała kanapa, kibelek obok i jeszcze kilka innych udogodnień, jakby kto był zmęczony) dochodzą dźwięki, jakby ktoś osła żyletką zarzynał. Pierwsze co zrobiłam, to zadzwoniłam na policję, ale jeśli oni nie zdążą przejechać tych kilku ulic i zaraz Andżelikę ktoś tam zaszlachtuje? Wzięłam zapasową gaśnicę leżącą za ladą w celu walnięcia nią potencjalnego napastnika i wpadłam tam.

Co zastałam? Andżelikę rozebraną do połowy, uprawiającą seks z jakimś facetem. Ale nie takim zwykłym. To był mój trzy lata starszy kuzyn! Ja w szoku, oni mnie na początku nie zauważyli i ja stoję tam jak głupia i patrzę się na nich, nie będąc w stanie się ruszyć. Po chwili do sklepu wpadła policja i rozwiązała to całe zamieszanie.

Kuzyn dostał po łbie od jednego z policjantów (naszego wujka) i sytuacja rozwiązana. Andżelika nie jest w stanie spojrzeć mi w oczy, choć dalej mnie wyzywa. Marysia prawie posikała się ze śmiechu, gdy usłyszała co się wydarzyło gdy jej nie było, a ja widziałam swoje pierwsze "porno" na żywo.

#JZH2J

W wieku 12 lat zostałam mamą. Jakim cudem? Po prostu moi szanowni rodzice zaliczyli wpadkę. 
Od początku nie chcieli się zajmować malutką. Wszystko zwalili na ramiona dwunastoletniej dziewczynki. Na początku myślałam, że matka chce tylko pomocy. Nie domyśliłabym się, że jak tylko ogarnę przewijanie i opiekę nad maluchem, to będę musiała sama sobie radzić. Rodziców prawie nie było w domu. Było bardzo ciężko. I jest. Matka wpadła w alkoholizm, ojciec leje do teraz za najmniejsze przewinienie. Przez wszystkie lata ja starałam się zapewnić siostrzyczce dobre życie. Zrezygnowałam ze wszystkich marzeń i ambicji. Po gimnazjum wybrałam najłatwiejszą branżówkę, żeby tylko mieć zawód. Często podbierałam rodzicom pieniądze, żeby mieć na podręczniki czy jedzenie. 
Teraz zarabiam, jest trochę lepiej. Nie wiem co robić, by ją z tej patoli wyrwać. Nie stać mnie na mieszkanie. Jestem bezradna, chociaż nie chcę dłużej tu tkwić.
Moja siostra ma teraz 8 lat. I mówi do mnie „mamo”.
Pomocy.

#hTh4X

W trakcie małej rodzinnej imprezki zostałam postawiona przed faktem dokonanym, mianowicie jako że wszyscy już wypili po drineczku, to ja muszę odwieźć babcię. No więc wsiadamy do samochodu i jedziemy. W połowie drogi babcia zorientowała się, że wnusia żuje gumę. No i panika... „Olaboga! Udusisz się! Zakręt będzie i połkniesz! Moja koleżanka kiedyś się zadławiła, cała sina była, następnego dnia umarła! Wypluj to! Wypluj!” Argumenty absurdalne, ale babcia tak mnie nastraszyła, że wyplułam...
Dotarłyśmy na miejsce, babcia wysiada pod swoim blokiem. Nagle wraca do auta i krzyczy do mnie na całe osiedle: „Ale pamiętaj, BEZ GUMY!”. :D

#Ame2E

Takie moje małe anonimowe wyznanie. Nie jest żenujące, nie spaliłam się w nim ze wstydu, nie zapadłam pod ziemię, ba! nawet chyba nie zrobiłam nic aż tak głupiego, jednakże nikt o tym nie wie i postanowiłam się nim z wami podzielić :)

Zawsze miałam długie włosy. Kręcone blond loczki, które przysparzały mi wiele problemów. Z tego powodu chodziłam zazwyczaj w kokach (takich messy bun, nieogarniętych, w których każde pasemko leży w inną stronę). Nie mogę powiedzieć, że nienawidziłam swoich włosów, po prostu w wieku 14 lat sprawiały mi więcej kłopotów niż radości. Miałam dość tego, że długo się je myje, są zawsze nieogarnięte, wilgoć źle na nie wpływa i tym podobnych spraw. Rozwiązanie było proste – ściąć. Moja mama się na to nie zgadzała :( Na nic zdały się moje prośby, błagania (prosiłam nawet tatę, ale on trzymał stronę mamy). Udało mi się wynegocjować, że przed balem gimnazjalnym podetniemy dość mocno końcówki, ale dla mnie to było za mało. No bo jak to! Do balu jeszcze ponad 8 miesięcy, a ja mam dość tych włosów już teraz. Postanowiłam sobie je ściąć sama... Jak zaplanowałam, tak zrobiłam. Wszystko było przygotowane, nożyczki fryzjerskie (zakupione przez internet), wolny dom, łazienka, pierdyliard filmików na YouTubie, jak ściąć włosy itd., itp. Pierwszy raz ścięłam włosy przed ramiona! 
Mogę się wam pochwalić, że nie wyszło to źle. Było trochę krzywo, ale kręcone włosy akurat w tym wypadku pomagały – nie było tego widać :) Rodzicom nic nie powiedziałam. Chodziłam do szkoły w rozpuszczonych, zbierałam komplementy, myłam je rano pod prysznicem w 5 min, a po szkole przed wejściem do domu związywałam w typowy dla siebie koczek. Rodzice się nie dowiedzieli przez długie 8 miesięcy, w czasie których moje włosy zdążyły już nieco odrosnąć. Przed balem gimnazjalnym moja mama była święcie przekonana, że po prostu sama poszłam do tego fryzjera w poprzedzający weekend.
Jak widać, nawet najbardziej kochający rodzice nie poradzą sobie z wolą nastolatki :P
Takie moje małe anonimowe wyznanie :)

#8JxIf

Czy jestem zła? 
Dzisiaj przyjaciel wyznał mi, że nie układa mu się w związku i chyba zerwie z aktualną dziewczyną. Ucieszyłam się. Nie dlatego, że jej nie lubię czy coś mam do niej, tak naprawdę jej nie znam. Starałam się go pocieszyć i przekonać, że to chwilowy kryzys, ale prawda jest taka, że go kocham. Wiem, że raczej nic z tego nie będzie, ale świadomość, że może znów być wolny, napawa mnie jakimś chorym przeświadczeniem, że mamy szansę być razem 🫤
Dodaj anonimowe wyznanie