#nFTAg

Oto opowieść, jak romantyzm spotkał się z realizmem XXI wieku.

Na urodziny zrobiłam mężowi fotoksiażkę. Ale nie byle jaką fotoksiażkę! Była to wierszowana historia od jego dzieciństwa aż do naszego małżeństwa.

Mąż przejrzał ją, spojrzał na mnie i powiedział: „Wolałbym drona”.

#Xzscv

Nienawidzę swojej rodziny. Ktoś by pomyślał, że każdy ma problemy w rodzinie, ale żeby aż tak mówić?

Otóż nienawidzę swojego ojca alkoholika, awanturnika znęcającego się nad nami psychicznie. Brata, który jest taki jak on. Matki, która ma kompletnie wywalone. Mieszkania, które nie ma normalnych warunków.

Oczywiście oni w tym problemu nie widzą. Miałam marzenia, które legły w gruzach przez nich i jedyne marzenie, jakie mi pozostało, to wyprowadzić się stąd i urwać z nimi kontakt.

#RlkkO

Mam troje rodzeństwa, jestem najmłodsza. Każde z nas jest już dorosłe i usiłuje układać sobie życie. W domu nigdy się nie przelewało, ale też nigdy nie chodziliśmy brudni czy głodni. Najstarszy brat ożenił się i trzepie hajs w dobrze płatnej pracy. Drugi brat wyjechał za granicę i spełnia swoje marzenia z dziewczyną, którą tam poznał. Ja jakoś ogarniam życie, starając się znaleźć swoją ścieżkę i próbując wszystkiego po trochu. Natomiast starsza siostra, eh... jej życie totalnie się nie potoczyło od małżeństwa, braku możliwości zajścia w upragnioną ciążę aż na finansach kończąc. Siostra ma długi jeszcze sprzed lat. Męża ma bardzo fajnego (z mojej perspektywy), ale im się nie układa. Siostra ma też problemy zdrowotne i praktycznie zero szans zajścia w ciążę, której bardzo by chciała. Pracuje na czarno, opiekując się starszą panią. I słuchajcie, robię co mogę, aby ją wspierać. Najstarszy brat jest zaślepiony swoją żoną, która jest toksyczna i to ona zarządza hajsem, więc oni nie pomagają siostrze. Tylko ja, drugi brat i rodzice jako tako, ale oni mają gospodarstwo i większość pieniędzy idzie w to. Kocham swoją siostrę, ale mam już dosyć jej ciągłego jojczenia, jak to źle i strasznie. Tak, jest źle, ale kurde, ja się staram pomóc. A ona ciągle jojczy, narzeka, płacze... Ja rozumiem, chcę zrozumieć, ale to mnie już wkur... Czy jestem złą siostrą? Sama mam już schizy, że jestem jakaś wyrodna. Do tego stopnia, że powiedziałam siostrze wprost, żeby przestała myśleć o dziecku, bo nigdy nie będzie matką i niech się z tym pogodzi. Czuję się przez to beznadziejnie, ale czasami mam dość. Pomaganie innym czasami jest tak cholernie trudne...

#bsJbQ

Pełnia Księżyca zazwyczaj kojarzona jest z wilkołakami i tego typu fantastycznymi istotami. Mi kojarzy się natomiast z moim ojcem.

Z jakiegoś powodu zawsze gdy Księżyc wchodzi w tę fazę, mój rodziciel zaczyna marudzić i narzekać niczym typowy moher, którego zakupom nikt nie chce ustąpić miejsca w tramwaju. Jest typowym perfekcjonistą, więc czepianie się szczegółów to coś, do czego przywykłam już dawno temu. Ostatnio jednak ojciec przechodzi sam siebie.

Siedziałam sobie w salonie z laptopem, gdy nagle przyszedł tata niosąc 2 puszki piwa. Właśnie wtedy wywiązała się między nami rozmowa:
- Córa, napijesz się ze mną piwa?
Jako że nie miałam akurat ochoty, odpowiedziałam grzecznie "Nie, dziękuję". Na to mój ojciec żachnął się, zapowietrzył i odpowiedział z wyrzutem:
- No przepraszam, że je kupiłem!
...Po czym wyszedł obrażony.

Dzięki pełni słynne "Ze mną się nie napijesz?" wchodzi na wyższy poziom :V

#zYOdD

Mam pewien sekret, do którego wolę się publicznie nie przyznawać.

Mianowicie od czasu do czasu lubię iść na łąkę, do lasu, gdzie nie ma ludzi, przypiąć sobie ogon i zwierzęce uszy, a następnie zwyczajnie położyć się na jakiejś polanie i zacząć medytować, wyobrażając sobie, że jestem wilkiem.
Tylko wtedy czuję się dobrze ze sobą.
Nie mam ludzkich przyjaciół i nie lubię ludzi.
Dodaj anonimowe wyznanie